Jak cienka może być granica między miłością a nienawiścią


(...) nie nienawidziłbyś jej tak bardzo, gdybyś kiedyś tak bardzo  jej nie kochał. Granica między miłością a nienawiścią jest bardzo płynna. Ulotna jak irlandzka mgła o poranku. (s. 109)

Miłość i nienawiść. Dwa niezwykle silne uczucia, które w mgnieniu sekundy potrafią obezwładnić swoją intensywnością. Mogą zbudować coś pięknego, ale potrafią również zrujnować, a granica między nimi jest bardzo cieniutka...

Brogan jest teraz bogaty i niczego mu nie brakuje, jednak nie zawsze tak było. Kiedyś musiał ciężko pracować, by ani jemu, ani jego siostrze nie brakowało na podstawowe potrzeby. Chociaż i z tym bywało różnie. Los nie szczędził mu trosk i przykrości, a czarę goryczy przelała zdrada dziewczyny, która go przy tym upokorzyła. Teraz pragnie zemsty i wreszcie ma ku temu sposobność. Ona, która była bogata, w tej chwili jest biedna, a on trzyma w dłoni wszystkie karty w garści i napawa się zdobytą przewagą i możliwościami poniżenia i zniszczenia tych, którzy w przeszłości tak go potraktowali. Czy jednak zemsta go zadowoli i pozwoli zapomnieć o tym, co było?

Pokaż mi osobę, której nie obchodzi, co inni o niej myślą, a ja ci powiem, że jest bardzo samotna. Sęk w tym, by wiedzieć, czyja opinia się liczy. (s. 129)

Znam prawie wszystkie książki Mii Sheridan, jakie zostały u nas wydane i jak dotąd nie mam na co narzekać. Wszystkie przeczytane wspominam bardzo mile i nawet do nich wracam. Kiedy ujawniono, że Otwarte wydaje kolejną jej książkę, zatarłam z uciechy ręce i czekałam. Teraz Bez uczuć już za mną i mogę podzielić się z Wami swoimi odczuciami. Jakie one będą?

Na początek muszę was uprzedzić, to nie jest książka z gatunku new adult, a bardziej romansu. Takiego lekkiego, typowo babskiego, chociaż nie pozbawionego poważniejszych tematów. Pomimo pokuszenia się o napisanie książki w innym gatunku, to wciąż ta sama Sheridan, dbająca nawet o małe detale, dobrze poprowadzone wątki, wartką akcję oraz emocje. O tak, emocji tu nie brakuje, od nienawiści i zawodu, po miłość oraz nadzieję, które wręcz wylewają się z każdej strony. Ponadto muszę przyznać autorce, że dobrze potrafi zarysować skrajności i problemy, z którymi zmagają się bohaterowie. W powieści dzieje się bardzo dużo, szybko i ciekawie.

Przekonałam się właśnie, że życie jest bardziej skomplikowane i oferuje więcej wyzwań, niż sądziłam. (s. 210)

Mam jednak problem z bohaterami, z jednej strony rozumiem, co nimi kierowało, dlaczego Brogan łaknął zadośćuczynienia i co spowodowało jego urazę do Lydii i jej brata. Tylko  czy faktycznie musiał być tak bezwzględny, okrutny i uparty? Z kolei Lydia też nie pokazała się z najlepszej strony i popełniła błędy trudne do wybaczenia. Sheridan pokazała na ich przykładzie, jak wiele można zrobić dla swojej rodziny i ukochanych osób oraz jak trudne może okazać się przebaczenie i wiara w siebie oraz innych.

Ostatnio stałam się jeszcze bardziej wymagająca niż dotychczas i niestety Bez uczuć nie ominęło moje narzekanie. Owszem, książkę czytałam bez większych zgrzytów i z zainteresowaniem, nawet przeżywałam niektóre wydarzenia i nie byłam obojętna na emocje ukryte w słowach, ale z żalem stwierdzam, że czuję się zawiedziona. W moim odczuciu było wszystkiego trochę za dużo i za szybko, jakbym czytała zwykły romans. Było dobrze, chociaż to najsłabszy tytuł ze wszystkich przeczytanych, brak mu tego czegoś, co przykuwa uwagę i wywołuje silniejszy odbiór emocji.

Bez uczuć polecam fanom autorki oraz wielbicielom takich typowych romansów, tylko w wydaniu Sheridan. Mnie aż tak mocno nie oczarowała, ale podobno za dużo marudzę więc możliwe, że wam spodoba się bardziej. Dla mnie jednak w dalszym ciągu numerem jeden jest Bez winy.

- Przebaczenie to nie uczucie. To wybór. I czasem trzeba go dokonywać wielokrotnie. (s. 266)

Autor: Mia Sheridan
Tytuł: Bez uczuć
Wydawnictwo: Otwarte
Wydanie: I
Data wydania: 2017-08-02
Kategoria: romans
ISBN: 9788375154504
Liczba stron: 392
Ocena: 7/10

11 komentarze:

  1. Jestem bardzo ciekawa jakie będą moje odczucia po tej książce. Piszesz, że "Bez winy" podobało Ci się bardziej, więc nie wiem jak to będzie w moim przypadku, bo mnie z kolei "Bez Winy" nie zachwyciła.;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie jestem niemal pewna, że ta powieść nie przypadnie mi do gustu, bo już "Bez winy" wynudziło mnie strasznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj :(
      Wiesz, jej każda książka jest inna i może tę odbierzesz inaczej? ;)

      Usuń
  3. Czytałam Bez szans, a Bez uczuć właśnie zaczęłam trzy dni temu wieczorem, więc dużo nie poczytałam, ale dziś lub jutro ją dalej będę czytać. ;) Bo dwa dni byłam w pracy i nie miałam siły i czasu by poświęcić czas książce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę w końcu sięgnąć po coś autorstwa MII Sheridan. Tak głośno o tej autorce, a ja nadal zaległości nie nadrobiłam. Musze się zmierzyć z jej książkami w sierpniu. Recenzja bardzo zachęca do sięgnięcia po książkę, także pewnie się skuszę. Zostaję tu na dłużej, podoba mi się tu. Zapraszam również do mnie:
    www.book-and-lifestyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach urządzić sobie maraton - od "Bez win" aż do "Bez uczuć". Zapowiada się piękna przygoda :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam praktycznie żadnej książki Mii, oprócz "Caldera", więc sądzę, że jest szansa, że mi się spodoba :D Pozdrawiam Książkowa Dusza

    OdpowiedzUsuń
  7. jak będzie w mojej księgarni na pewno ją kupię

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja i tak przeczytam, bo to Mia. Tylko bede musiala ja kupic i znalezc na nia czes... sporo drogi przede mną 😂

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!