Żona pilnie poszukiwana


 
Życie rzadko przypomina hollywoodzką komedię romantyczną.*

Los jest niezwykle przewrotny i często działa wbrew naszym planom. Kiedy my myślimy, że wszystko idzie po naszej myśli, że zbliżamy się do upragnionego celu, coś się psuje. I najgorsze jest to, że nie jesteśmy źli, bo nici z tego, do czego dążyliśmy, tylko boimy się utraty tego, co stało się nam w jakiś sposób bliskie. Najlepiej przekonał się o tym główny bohater Konkursu na żonę.

Hugo Hajdukiewicz, prawnik przed trzydziestką wiedzie pozornie szczęśliwe życie. Imprezy, wypasiony samochód, wspaniały apartament, niezobowiązujące spotkania z kobietami. Przystojny, ale zamknięty w sobie wiele lat spędza z wujkiem w Stanach, a kiedy ten umiera, Hugo wraca do kraju, by wszystkiego dopilnować i spełnić warunki testamentu, w którym wuj ustanowił go jedynym spadkobiercą. Wymagania wuja nie są jednak łatwe do spełnienia, musi się ożenić przed trzydziestką i zostać ojcem. Umykający czas nie jest dla niego sprzymierzeńcem i wraz z przyjacielem wymyśla konkurs literacki na jednym z uniwersytetów, który ma wyłonić odpowiednią kandydatkę na żonę. Dzięki niemu poznaje nieśmiałą, młodziutką studentkę Łucję, która jest troszeczkę naiwna i nazbyt ufna, co Hugo perfidnie wykorzystuje dla własnych korzyści...

Mam sentyment do Konkursu na żonę, który czytałam na długo przed tym, jak Książnica dała autorce szansę oddania książki w ręce czytelników. Dla mnie zawsze będzie to Łuska, ale ogromnie się cieszę, że mogę trzymać powieść w rękach, pogłaskać okładkę i postawić na półce. Z radością powróciłam do historii i chociaż wiedziałam jaki będzie finał tej części, na nowo przeżywałam wszystkie wydarzenia.

Ostatnio mam problem ze znalezieniem książki, która by mnie naprawdę mocno wciągnęła, czuję przesyt i nadmiar schematów, z którymi autorzy sobie nie zbyt radzą. Miłą odmianą w tym marazmie czytelniczym była dla mnie poprzednio recenzowana Woda, która niesie ciszę i właśnie omawiany dziś tytuł. Beata Majewska (Augusta Docher) zachwyciła mnie tym tytułem parę lat temu i trwa to po dziś dzień. Powieść jest niebywale lekka, zabawna i ujmująca, ale nie brak w niej też gorzkiej pigułki, zwanej życiem. Autorka postarała się o to, by powieść była dopracowana, logiczna i bez zbędnego koloryzowania. Można się pośmiać, powzdychać, ale i przekonać jak wyrafinowani oraz bezwzględni mogą być ludzie. Pisze o tym, jak ważna jest rodzina, tradycja, postępowanie według swoich zasad, wybaczanie i jak miłość może podstępnie wkraść się do serca i zmienić punkt widzenia. Beata stworzyła komedie romantyczną, od której nie sposób się oderwać, nie jest może niczym nowym, ale została dobrze napisana z kilkoma wątkami pobocznymi i akcją, która nie nuży.

Przyznać muszę, że na początku Łucja i Hugo strasznie mnie irytowali. Ona swoją naiwnością i sercem na dłoni, które była gotowa oddać za skinienie palca. On bo był skończonym łajdakiem, któremu należało porządnie wpiep.. no wiecie. Serio, te jego wyrachowanie, zimna kalkulacja, ugh! Jak on mnie wnerwiał. Z czasem jednak wszystko się zmieniło. Łucja pokazała, że nie jest głupiutka, potrafi być twarda i pokazać pazurki. Tylko została nauczona, by być dobrą i ufną oraz wiary w ludzi. Hugo zaś małymi kroczkami odkrywa kim się stał i jak pod wpływem żywiołowej gaduły jego serce na nowo się otwiera i zmieniają się mu priorytety. Tylko czy zdoła ukryć swoje czyny przed bystrą dziewczyną? Oboje przeszli przez ten czas ogromną metamorfozę i uczyli się życia. Pokochałam babcię Łucji, miałam wrażenie, że czytam o swojej ukochanej babuni, która była równie mądra i kochana.

Potrzebowałam książki, która mnie pochłonie, zapewni dobrą rozrywkę, ale nie  będzie przy tym czymś głupiutkim. Konkurs na żonę sprawdził się idealnie, bo od początku zostałam wciągnięta w wir wydarzeń i do samego końca nie mogłam się od  niej oderwać. Zżyłam się z bohaterami, przeżywałam ich poczynania, czułam to, co oni i nie mogłam spokojnie czytać niektórych fragmentów. Beata Majewska zdobyła moją całkowitą uwagę i chwyciła za serce. Pięknie pisała o uczuciach, pozwoliła wejść czytelnikowi w myśli bohaterów i zadbała o napięcie. Już zacieram rączki na myśl o lekturze Biletu do szczęścia, za którą za chwilę się zabieram.

Konkurs na żonę to świetna powieść, która dostarcza mnóstwa emocji, od złości po wzruszenie, zaskoczy, rozbawi i pozostawi z pytaniami, bo zakończenie powieści niczego nie wyjaśnia. Idealna dla wielbicieli komedii romantycznych z nutką goryczy oraz nieszablonowych postaci. Polecam!

Autor: Beata Majewska
Tytuł: Konkurs na żonę
Wydawnictwo: Książnica
Data wydania: 2017-05-10
Kategoria: komedia romantyczna
ISBN: 9788324582655
Liczba stron: 304
Ocena: 8/10

Konkurs na żonę:
Konkurs na żonę | Bilet do szczęścia | Zdążyć z miłością | Baśnik | Moja twoja wina (niepewne)

15 komentarze:

  1. Przekonalabys mnie do tej książki 😍 ja dziś zaczynam część druga nie mogę się doczekać dalszych losów tej dwójki 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana <3
      To Bilet czytamy razem. ;)

      Usuń
  2. Urzekająca! <3
    Już niebawem sięgam po drugi tom. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Być może poznam ją w przyszłości, ale na razie nie mam jej w planach, chociaż zapowiada się świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę koniecznie przeczytać tę książkę. Czekam jedynie, aż doba mi się sama wydłuży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu, czytaj. Jestem pewna, że będziesz zachwycona. ;)

      Usuń
  5. Tytuł jakoś mnie przyciąga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, myślę, że przypadnie Ci do gustu. ;)

      Usuń
  6. Cieszę się, że przypadła ci do gustu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba sobie odpuszczę póki co :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak mnie kupiłaś, tak przekonywałaś, że wreszcie mam i wkrótce przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!