Konkurs: Opisz najlepsze wspomnienie z dzieciństwa


 
Aby wziąć udział w konkursie należy:
1. Odpowiedzieć na zadanie konkursowe.
2. Zapoznać się z regulaminem.

3. Być uczestnikiem wydarzenia Zmysłowy Zawrót Głowy (Wezmę udział)!

ZADANIE KONKURSOWE
Opisz najlepsze wspomnienie z dzieciństwa. Odpowiedzi udziel w maksymalnie 20 zdaniach.

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga "Zapatrzona w książki".
2. Konkurs trwa od 2017.03.10 r. do 2017.03.14 r. (do godziny 20.00).
3. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu do dziesięciu dni roboczych od zakończenia konkursu.
4. Zwycięzca jest zobowiązany wysłać maila z danymi adresowymi na adres konkursyb@o2.pl w ciągu trzech dni od momentu ogłoszenia wyników. Po tym terminie nastąpi wybór nowego zwycięzcy. KOSZT WYSYŁKI PONOSI ZWYCIĘZCA!
5. Sponsorem nagrody jest: Wydawnictwo Pascal.
6. Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem pozostawić odpowiedz na zadanie konkursowe.
7. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
8. Do zdobycia jest książka, której fundatorem jest wymienione wyżej wydawnictwo, a wartość nagrody jest równoznaczna z kwotą znajdującą się na jej okładce.
9. Zwycięzcą konkursu zostanie osoba, której wypowiedz najbardziej przypadnie do gustu autorce bloga "Zapatrzona w książki”.
10. Prawo do składania reklamacji w zakresie niezgodności przeprowadzenia konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu trzech dni od daty wyłonienia jego laureatów. Należy je zgłaszać w formie e-maila na adres: konkursyb@o2.pl.


POWODZENIA!

8 komentarze:

  1. Szczerze mówiąc, nie wiem ci opisać. Moje dzieciństwo było najlepszym okresem mojego życia. Działo się tyle swietnych rzeczy... Ah, nic tylko wspominać :) postanowilam jednak napisać o jeziorku. Tak, o jeziorku. Otóż, gdy bylam mała mieszkalam na wsi z dziadkami. Jakieś 2 kilometry od wsi było małe przepiękne jeziorko. Do dziś pamiętam dokładnie, jak ono wyglądało. Zawsze gdy przyjeżdżały do nas siostry i kuzyni , szlismy wszyscy razem nad to jeziorko. Często nad jeziorkiem urzadzalismy pikniki, bawiliśmy się, śmialiśmy... W każdej wolnej chwili chciałam tam chciałam być. Zimą za to, jeździliśmy po nim sankami i na łyżwach. O dziwo, lód był bardzo mocny i tak się nie załamał. Kochalam to jeziorko. W wieku 7 lat wyjechalam jednak do miasta. Rok później zasypali jeziorko... Tęskniłam za nim, za jego zapachem, za jego wodą, za wszystkim. No ale cóż, przeszłości nie zmienie. Jednak di dziś wracam pamięcią do tego jeziorka. Przypomina mi moje najlepsze na świecie dzieciństwo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje najlepsze wspomnienie z dzieciństwa to wdrapywanie się na drzewo z mamą i jedzenie na nim lodów. :)
    Mama najpierw zawsze pomagała mi, podawała lody lub inne frykasy, a potem sama wchodziła. :)
    Tata robił nam zdjęcia.
    Nie oddam tych chwil, tych wspomnień za nic.

    Izunia Raszka

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę że nauka jazdy na rolkach jak próbowałam ruszyć trzymając się ogrodzenia i bałam się puścić wkoncu się udało i jeździć się nauczyłam, hamować jednak nie umiem do tej pory :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Może nie jest to najlepsze wspomnienie, ale za to takie, które pamiętam najlepiej.
    Kiedy byłam mała, zawsze marzyłam o locie spadochronem. Z braku innych możliwości, brałam kilka reklamówek i skakałam z łóżka na podłogę, trzymając mocno pęk foliowych toreb nad głową. Wyobrażałam sobie wtedy, że szybuję i powoli spadam, lawirując między ptakami i chmurami. Mama zawsze patrzyła na mnie nieprzychylnie, mówiąc, że jedynce co zrobię, to złamię sobie jakąś kość. Ale ja byłam przekornym dzieckiem i wciąż skakałam z reklamówkami nad głową. Pewnego razu poczułam, że jestem gotowa na krok naprzód i wspięłam się na drzewo. Na całe szczęście nie było ono wysokie. Założyłam na głowę czapkę, na ręce grube rękawiczki, a na całe ciało jednoczęściowe ubranie do spania. I... runęłam w dół. Skończyło się na poważnej reprymendzie mamy i zdeptanych kwiatkach. Ja wyszłam z tego cało :D
    gabrysiek96@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Magdalena Moruś11 marca 2017 22:53

    Zima, parę dni przed Świętami Bożego Narodzenia. Siedzę razem z Babcią u Niej w Kuchni. Pieczemy sernik, w całej kuchni pachnie olejek waniliowy, jest ciepło i wesoło. Babcia uczy mnie lepić uszka, pokazuje jak przygotować farsz z grzybów, jak wałkować ciasto. W Wigilię przychodzi moja Kuzynka, która kilka lat temu zmarła, Razem ubieramy świeżą choinkę, szykujemy stół. To moje najlepsze wspomnienia z dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja od kiedy pamiętam kochałam zwierzęta i uwielbiałam odwiedzać pewne miejsce właśnie z nimi związane. Tak, mam tu na myśli Ogród Zoologiczny. Zawsze z zapartym tchem wyczekiwałam cieplejszych dni, bo nigdy nie lubiłam spacerować zimą, kiedy mróz przenikał moje ciało do szpiku kości oraz weekendu, bo tylko wtedy, któryś z rodziców miał czas by ze mną tam chodzić. Jakoś tak wyszło, że jednak to tata ze mną częściej tam chodził, bowiem mama miała a to pracę a to studia a to musiała się na nie jakoś przygotować. A kiedy nadchodziła upragniona sobota i padło magiczne pytanie "to co dziś robimy?", ja niezmiennie odpowiadałam "idziemy do zoo"! Tata potulnie przystawał na ten pomysł i wyruszaliśmy na kolejną wyprawę w celu poznawania zwierząt. Chodziliśmy tam tak często, że pani w kasie nas już dobrze znała i za każdym razem proponowała wykupienie karnetu, ale tata nigdy go nie chciał. Te częste spacery po ZOO odbiły się również na tym, że wypracowaliśmy naszą własną trasę, którą zwiedzam te miejsce po dziś dzień. Pewnie pomyślicie, że skoro tam chodziłam to najbardziej mnie interesował plac zabaw, ale jesteście w błędzie! Najbardziej lubiłam po prostu stawać przy wybiegu danego zwierzaka i obserwować jego charakterystyczne zachowania, dzięki temu wyciszałam się i zapominałam np. o niepowodzeniach w szkole. Pamiętam, że mieliśmy także ulubione miejsce, w którym za każdym razem się zatrzymywaliśmy i kupowaliśmy najlepsze frytki świata. Ten barek znajdował się akurat na przeciwko klatki z szympansami (jakie to szczęście, że od lat mają nową rezydencję!), które miały wiele zabawnych zachowań. I tak któregoś dnia, jak zwykle siedziałam z tatą w tymże barze, a szympansy popisywały się przed dość sporym zbiorowiskiem ludzi. W pewnej chwili jeden ze zwierzaków dorwał banana, obrał go sobie ze skórki, po czym zjadł go. Skórka była niepotrzebna, więc wywalił ją przez kraty prosto w obserwujący go tłum. Wtedy ZOO wyglądało zupełnie inaczej, bo też i inne było spojrzenie na dobrostan utrzymywanych w nim podobiecznych, o czym dowiedziałam się po latach. Wtedy klatki były małe i ciasne, jeszcze nawet nie dochodząc do bramy wejściowej, można było poczuć odór wręcz tego miejsca, którego nie dało się z niczym innym pomylić. Obecnie miejsce te jest pełne rozkwitu, wiele nowych wybiegów zostało wybudowanych lub jest w trakcie budowy, teren zielony również jest nieźle zagospodarowany i co najważniejsze, nie czuć już tego specyficznego zapachu, który był w powietrzu wcześniej. Z miejscem tym miałam, mam i będę mieć wiele wspaniałych wspomnień i na pewno jeszcze nie raz je odwiedzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mieszkając na wsi nie trudno nadziać się na "minę".Pewnego razu założyłam nowiutkie buty i wybrałam się na spacer z koleżankami leśną ścieżką. "Zagadałyśmy" się i nie zwracałam uwagi, gdzie stąpam, aż poczułam, że stopa zaburza się w czymś miękkim. Pomyślałam, że błocko - Prawda okazała się gorsza:to nie było błoto tylko "aromatyczna mina". Do dzisiaj opłakuję nowe buty :-(

    OdpowiedzUsuń
  8. Sabina FK
    Ciężko mi wybrać jedno mam wiele wspomnień,zwłaszcza z dzieciństwa. Chodząc do szkoły podstawowej-1KL,bardzo chciałam zacząć jeździć na dużym rowerze z prawdziwego zdarzenia,był to rower,,męski"z ramą a ja byłam bardzo niska ,żeby pod ramą wsiąść i jechać.Poprosiłam siostrę by trzymała za bagażnik,a ja powyginana próbowałam utrzymać równowagę,potem siostra moja była zmęczona i już nie chciała mi pomagać,więc wpadłam na genialny pomysł !obok domu sąsiad zostawił worek cementu,weszłam na niego i się odepchnęłam,nawet kawałek ujechałam,a hamowanie było mega zabawne bo zatrzymałam się na ogrodzeniu na przeciwko u 2-o sąsiada :(. Wspomnienie miłe,tylko podarłam nową sukienkę i pozdzierałam kolana i ręce :D

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!