Konkurs: Gubisz się na szlaku, jest zima, robi się ciemno, napotykasz góralską chatę...


 
 Aby wziąć udział w konkursie należy:
1. Odpowiedzieć na zadanie konkursowe.
2. Zapoznać się z regulaminem.
3. Być uczestnikiem wydarzenia Zmysłowy Zawrót Głowy (Wezmę udział)!

ZADANIE KONKURSOWE
Gubisz się na szlaku, jest zima, robi się ciemno, napotykasz góralską chatę... Co dzieje się dalej? Odpowiedzi udziel w maksymalnie 30 zdaniach.

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga "Zapatrzona w książki".
2. Konkurs trwa od 2017.03.09 r. do 2017.03.14 r. (do godziny 20.00).
3. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu do dziesięciu dni roboczych od zakończenia konkursu.
4. Zwycięzca jest zobowiązany wysłać maila z danymi adresowymi na adres konkursyb@o2.pl w ciągu trzech dni od momentu ogłoszenia wyników. Po tym terminie nastąpi wybór nowego zwycięzcy. KOSZT WYSYŁKI PONOSI ZWYCIĘZCA!
5. Sponsorem nagrody jest: Beata Zdziarska.
6. Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem pozostawić odpowiedz na zadanie konkursowe.
7. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
8. Do zdobycia jest książka, której fundatorem jest wymieniona wyżej osoba, a wartość nagrody jest równoznaczna z kwotą znajdującą się na jej okładce.
9. Zwycięzcą konkursu zostanie osoba, której wypowiedz najbardziej przypadnie do gustu autorce bloga "Zapatrzona w książki”.
10. Prawo do składania reklamacji w zakresie niezgodności przeprowadzenia konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu trzech dni od daty wyłonienia jego laureatów. Należy je zgłaszać w formie e-maila na adres: konkursyb@o2.pl.

POWODZENIA!

11 komentarze:

  1. Świetne zadanie konkursowe.Sama nie wezmę udział w konkursie bo książkę już czytałam, ale zachęcam bo naprawdę warto. Bardzo jestem ciekawa pomysłowości i kreatywności uczestników.😊 Niech wyobraznia Was poniesie, życzę wszystkim powodzenia.😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Z okna bije odblask małej lampki. Do drzwi prowadzą drewniane schody. Ostrożnie stawiam pierwszy krok. Skrzyp... To takie upiorne. Nie mogę uwierzyć, że mi się przytrafiło.

    Ogarnia mnie lęk, ale wiem, że muszę zaryzykować. To moja jedyna szansa na ratunek, albo... No właśnie na co? Niedlugo się przekonam. Robi się coraz ciemniej. Nagle za oknem wyczuwam jakiś ruch. Serce o mało mi nie wyskakuje z piersi! Chyba zaraz wpadnę w panikę. Nie wiem, czy iść dalej. Walczę ze strachem stawiając kolejny krok na schodach.

    Nagle zauważam, że lapmka zgasła. Zdeterminowana otwieram drzwi i czuję intensywny zapach... lasu. W środku jest tak pięknie i ciepło, że natychmiast zapominam o strachu. Zaskoczyło mnie to miejsce. Przepadałam. Siadam w fotelu, powoli czuję zmęczenie. Zapadam w sen.

    Budzi mnie czyjś dotyk. Wzdrygam się. Chcę wierzyć, że to dobry gest. Odwracam głowę i widzę bukiet róż a zza nich uśmiech mojego syna. Nie wierzę, taki prezent?! Tylko Ty masz takie choro-urocze pomysły! Jednak napięcie opadło, przytulam go i czuję się już bezpiecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. To idealna okazja by puścić wodze fantazji :D może przydazylaby mi się historia gaka jak w Black Ice poznalabym dwóch facetów z pozoru miłych i przyjaznych a jednak nie do końca. I może przezylabym jakąś fajną przygodę :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Magdalena Moruś10 marca 2017 09:59

    Słyszę śpiew dobiegający z chaty, śmiechy. Zmarzłam już dość mocno i czuje się zmęczona, postanawiam więc zapukać i poprosić o ciepłą herbatę.
    - Może przy okazji znajdzie się mały pokoik to przenocują, a rano poproszę o pomoc - pomyślałam.
    Podchodzę do drzwi. Serce bije jak młot, siódme poty - strach odezwał się w mojej głowie. A może to błąd, powinnam mimo wszystko iść dalej. Myśli biegną jak szalone. Nagle słyszę wycie wilka, no tak pełnia.
    - No dobra - mówię sama do siebie - "raz kozie śmierć" - idę.
    Pukam raz, drugi. W końcu drzwi otwiera mi Para Młoda.
    - O kurczę - myślę - wesele w góralskiej chacie w samym środku lasu, no nie źle.
    - Dobry wieczór - zgubiłam się, robi się ciemno i już zmarzłam, czy mogę się ogrzać i napić ciepłej herbaty - pytam nieśmiało dziewczyny ubranej w weselny strój góralski.
    - Jasne - odpowiada - wejdź, miejsca jest dość dla jeszcze jednego gościa i w dodatku niespodziewanego - uśmiecha się i gestem ręki zaprasza do środka.
    Wchodzę i moim oczom ukazuje się przedziwny widok. Słysze zamykające się za moimi plecami drzwi. Już nie ma odwrotu... cdn. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest zima, jakiej nie widziałam od lat, a ja ugrzęzłam w środku lasu i nie wiem, w którą stronę mam iść. Robi się coraz zimniej i ciemniej, a ja jedyne co mam to telefon komórkowy z opcją latarki, lecz nie chcę niepotrzebnie wyczerpywać baterii. Idę kilka kroków przed siebie i dostrzegam nagle przebłysk światła w jakimś oknie. Przyspieszam, by jak najszybciej dotrzeć do oazy ciepła, napić się czegoś i zjeść, bo nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam coś w ustach. Gdy docieram do schodów prowadzących do chatki, zaczynam się wahać czy to dobry pomysł, czy powinnam tam wchodzić, lecz powiew lodowatego wiatru daje mi jasno do zrozumienia, że to jedyne moje wyjście. Pukam delikatnie w staromodne drzwi, lecz nie słyszę nikogo po drugiej stronie, pukam więc jeszcze raz i nadal cisza. Czując, że nie powinnam tego robić, chwytam za klamkę i delikatnie ją naciskam, po czym najciszej jak tylko potrafię wchodzę do środka. Rozglądam się wokół siebie, zauważam zapaloną lampkę na stoliku w salonie oraz rozłożone naczynia dla czterech osób na nim wraz z półmiskami pełnymi pysznego jedzenia. Podbiegam od razu do nich i zaczynam łapczywie jeść, bez używania sztućców, musiałam być naprawdę głodna. Dopiero po chwili zastanawia mnie fakt dlaczego w tym domu jest tak nienaturalnie cicho i gdzie się podziali domownicy, skoro kolacja stała na stole, gotowa by ją zjeść. Nagle przychodzi mi do głowy straszna myśl - "to wszystko wygląda tak jakby oni faktycznie zasiedli do kolacji, a potem coś lub ktoś ich od niej oderwał"... Przerażona odskakuję od krzesła, w rogu pokoju odnajduję kij bejsbolowy, chwytam go i unoszę przed sobą jakby to była moja broń. Wychodzę z salonu i docieram prostym i skromnym korytarzem do łazienki, w której odnajduję pierwsze makabryczne znalezisko - w wannie leży młoda dziewczyna, na oko może ma z 17 lat, widać idealnie, że ma poderżnięte gardło, wokół niej jest pełno krwi, a ja ledwo powstrzymuję się od krzyku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idę dalej, a moje serce ma ochotę wyskoczyć mi z piersi, gdzieś w głębi duszy czuję, że powinnam stąd jak najszybciej uciec, ale ciekawość zmusza mnie do stawiana kolejnych kroków w stronę rozwiązania tej okropnej zbrodni. Dochodzę do niewielkiego pomieszczenia, który musiał być kiedyś spiżarnią, a został przerobiony na pokoik, na środku którego leży dywan, widzę na nim rdzawe plamy, które przygotowują mnie na to co zobaczę za kilka sekund. Wchodzę ostrożnie do tego pokoiku, rozglądam się co nie jest takie trudne, ze względu na jego wielkość i nagle, dostrzegam jakiś kształt leżący na niewielkim łóżku. Podchodzę bliżej i trącam delikatnie coś zawinięte w kocyk, pod wpływem mojego ruchu kocyk odsłania makabryczny widok - na łóżku leży kobieta, wyglądająca na około 50 lat, to musiała być matka oraz pani tego domu, w pewnej chwili dostrzegam że jej ciało zbroczone jest krwią, a głowa nie przylega do ciała nawet najmniejszym skrawkiem skóry czy mięśnia. Znów ledwo powstrzymuję krzyk, wychodząc szybko z tego pomieszczenia, by być jak najdalej od tego co przed chwilą ujrzałam. Pamiętam, że naczyń było cztery komplety, a więc gdzieś jeszcze muszą być ukryte dwa trupy, skądś bierze się we mnie pewność, że wszyscy z tej rodziny zostali zamordowani. Dochodzę do drzwi prowadzących do piwnicy, ostrożnie otwieram je i zapalam światło, chwilę się przyglądam temu co widzę na dole i nagle dociera do mnie, że to ciało kolejnego domownika, wiedziona ciekawością schodzę odrobinę w dół by móc lepiej się jemu przyjrzeć. To chłopak, wygląda na nie więcej niż 13 lat, ma blond włosy i ubrany jest w koszulę w kratę, co dziwne, nigdzie na jego ciele nie widzę rany, która mogłaby być śmiertelna, schodzę więc jeszcze niżej. Wtedy dopiero dostrzegam na jego szyi ślady jakie mogą się pojawić jedynie w efekcie duszenia, sine ślady rąk, dość sporych, a więc mordercą najpewniej był mężczyzna. Gdzieś w podświadomości zaczyna kiełkować myśl, że możliwe jest to, aby zabójcą był ktoś kogo oni wszyscy bardzo dobrze znali, ba, ktoś, z kim przez tyle lat prowadzili wspólne życie i mieszkali pod jednym dachem. Nagle gdzieś u góry słyszę łoskot, jakby ktoś potrącił coś niechcący i ta rzecz z głuchym odgłosem spadła na podłogę. Jestem coraz bardziej przerażona, bowiem domyślam się, że to morderca wrócił do domu żeby napawać się swoim dziełem lub żeby pozbyć się ciał. Stoję przez chwilę jak sparaliżowana, a następnie wracam na górę, cały czas trzymając przed sobą znaleziony wcześniej kij. Przez chwilę nasłuchuję i już wiem, że ów osobnik znajduje się w kuchni, zmierzam więc w tamtym kierunku, stąpając po podłodze najciszej jak tylko potrafię. Wyglądam ostrożnie zza ściany i już go widzę, jest wysoki, ma długie blond włosy i pochyla się nad czymś co leży na blacie kuchennym, domyślam się, że to kolejna jego ofiara, może pies? Powoli zakradam się do niego od tyłu, ale kiedy jestem już naprawdę blisko, nagle skrzypi podłoga pod moimi stopami, a on się odwraca, przez chwilę patrzy na mnie jakby nie rozumiejąc co się dzieje, a ja wpatruję się w niego jakbym była z ołowiu i nie mogła wykonać nawet najdrobniejszego ruchu, po czym on wyciąga nóż i wbija go prosto w moje serce, krzyk zamiera na moich ustach, po czym zapadam się w ciemność...

      Usuń
  6. Długo zastanawiam się czy podejść bliżej.
    A jeśli mieszka w niej seryjny morderca psychopata?
    W oknach pali się światło.
    Światło równa się ciepło, pozorne bezpieczeństwo. Ale czy na pewno?
    Po kilkunastominutowej wojnie z własnymi myślami postanawiam podejść do drzwi i zapukać. W końcu jeśli zostanę na noc na dworze zamarznę.
    Drzwi otwiera młody, przystojny góral.
    Stoję długo jak wmurowana w ziemię.
    W końcu on zaprasza mnie do środa z rozbrajającym uśmiechem.
    Powoli wchodzę.
    Wewnątrz jest tylko jedna izba. W kominku pali się przyjemnie ciepły ogień. Kusi tak bardzo...
    Zdejmuję kurtkę i czapkę i siadam przy palenisku. Ciepło rozchodzi się powoli po moim zmarzniętym ciele.
    Góral podaje mi coś do picia.
    Mocne cholerstwo, ale tego mi właśnie potrzeba w tej chwili najbardziej.
    Rozmawiamy. Mówi głównie on. Opowiada o sobie, o swoich marzeniach i pragnieniach.
    Nie wiem kiedy mija noc i poranek. Dobrze czuje się w jego towarzystwie.

    Dziś jest on moim mężem i spodziewamy się pierwszego dziecka

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam pytanie, mianowicie, jaki jest koszt przesyłki? Chętnie wzięłabym udział w konkursie, ale nie jestem pewna czy będę mieć pieniądze na opłatę w razie wygranej, dlatego byłabym wdzięczna za odpowiedź ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!