To tylko gra...


 
W życiu liczy się nie tylko bezpieczeństwo... [s. 45]

Kiedy każdy dzień naszego życia wygląda tak samo, kiedy wszystko, o czym marzymy, to wyrwać się z miejsca, które nas tłamsi, uciec od krzywdzących nas ludzi – wtedy każda możliwość ucieczki jest atrakcyjna. Tym bardziej, jeśli dostaje się w końcu zaproszenie na wymarzone wydarzenie...

Scarlett od dziecka marzyła by wziąć udział w corocznym Caravalu. Rok w rok pisze do Legendy, ale jej listy pozostają bez odpowiedzi. Teraz kiedy jest już starsza, ma narzeczonego, który zabierze ją z domu, w którym rządzi ojciec tyran. Ich ślub jest coraz bliżej... I właśnie wtedy dostaje, to na co tyle czekała – może wziąć udział w Caravalu i walczyć o zwycięstwo. O spełnienie jednego marzenia. Co wybrać? Niepewne małżeństwo z nigdy niewidzianym mężczyzną czy magiczny Caraval? Ostatecznie decyzja zostaje podjęta za nią i chcąc czy nie musi wziąć udział w Grze. Jaki będzie finał?

Uwielbiam debiuty, chętnie po nie sięgam, mogę wtedy trafić na autorkę/a, która/y zaskoczy czymś nowym, zdarzy się jakiś słabszy tytuł, ale z reguły dobrze trafiam i dostaje co najmniej dobre publikacje. Opis Chłopaka, który smakował jak północ mnie zaintrygował i musiałam zapoznać się z tym tytułem. Czy było warto poświęcić na niego czas?

Kiedy zaczynałam czytać, nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po tej powieści, ale czułam, że tym razem na pewno się nie rozczaruje. I miałam racje, od pierwszych stron czułam ciekawość tego, co zastanę na kolejnych stronach, a im więcej było ich za mną, tym bardziej dawałam pochłonąć się niepokojącemu klimatowi, niepewności oraz wszędobylskiej magii. Stephanie Garber dokonała tego, co uwielbiam w powieściach tego typu – zatarła granicę między tym, co realne i magiczne. Cała powieść to doskonale poprowadzona fabuła, akcja toczy się szybko, ale to tylko dodaje dreszczyku emocji. Nie wiadomo, co jest prawdą, a co fikcją, komu ufać, jak postępować. Autorka nie podążyła utartymi schematami, potrafi wprowadzić coś nowego, zagrać na emocjach i całkowicie zaskoczyć.

Jeśli chodzi o bohaterów, jestem nimi zachwycona. Każda była istotna i miała do odegrania swoją rolę. Żadnej nie mogłam rozgryźć, nie wiedziałam, która z nich ma w sobie więcej dobra, a która zła. Komu ufać, za kim podążyć... Doskonale wykreowane osobowości, przeróżne charaktery, sposób zachowania. Przyznaję jednak, że przez większość czasu nieziemsko irytowała mnie Scarlett, jej niezdecydowanie, pochopne działania i lekkość, z jaką płaciła za wszystko, tym czego zażądali, a nie były to pieniądze, tylko przykładowo informacja czego najbardziej się boi lub oddanie dwóch dni życia. Nie mogłam przejść do porządku dziennego nad tm, jaka była, ale po czasie dotarło do mnie, że ona musiała taka być. No i z drugiej strony, będąc na jej miejscu, sama pewnie analizowałabym wszystko wielokrotnie.

Cała ta książka to jedna wielka niewiadoma, nic w niej nie było pewne. To sprawiało, że trudno było mi się od niej oderwać. Z zapartym tchem przewracałam kartki i coraz bardziej zatracałam w magii Caravalu. Ona wszystko napędza, ona pobudza wyobraźnie. Próbowałam dopatrzyć się w Grze realności i prawdy, kiedy wydawało i się, że to się udało, okazywało się, że byłam daleka od prawdy. Najlepsze było zakończenie, totalnie mnie zaskoczyło i wprawiło w osłupienie. Do tej pory jestem pod jego wrażeniem. Autorka sprawiła, że wszystkie moje przypuszczenia przepadły, nie tego się spodziewałam. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że teraz mam jeszcze więcej pytań, czuję większą ciekawość i nie mogę doczekać się kontynuacji. Może w końcu odkryję kim jest Legeda?

Z mojej strony ogromne brawa dla Stephanie Garber. Udało jej się tym debiutem wejść z przytupem na rynek wydawniczy. Czuję, że zdobędzie rzesze fanów oraz wielbicieli Caravalu. Jestem tą pozycją zachwycona, oczarowana i mogę ją z czystym sumieniem polecić. Zapewniam, że ten tytuł nie rozczaruje.

Tutaj zobaczycie więcej cudów, niż wielu ludzi ma okazję oglądać w ciągu całego życia. Tu będziecie pić magię wielkimi haustami i kupicie sny w butelce. Zanim jednak wejdziecie do naszego świata, pamiętajcie, że to tylko gra. [s.84]

Autor: Stephanie Garber
Tytuł: Chłopak, który smakował jak północ
Wydawnictwo: OMGBooks
Data wydania: 2017-02-15
Kategoria: fantastyka
ISBN: 9788324037292
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10

Caraval:
Chłopak, który smakował jak północ

12 komentarze:

  1. Meh. Nie bardzo, ale nie powiem bo sama postać Legendy mi się bardzo podobała, oraz idea całej Gry, ale reszta.. meh.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się, że będzie to kolejny "hit" na miarę Niezgodnej, Piątej fali czy inszej Selekcji - czyli taka sztampowa chałka dla nastolatek. Zadziwiająca jest siła, z jaką wydawnictwo promuje tę książkę, od tygodnia widzę ją praktycznie wszędzie w blogosferze. Nie dziwię się, chcą na niej jak najwięcej zarobić, ale żadna ilość pochlebnych recenzji mnie nie przekona do tej lektury. No chyba, że ktoś zrobi porządną analizę, wtedy się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za książkami tego typu. Z reguły po wielkim reklamowaniu okazują się one bardzo słabe. Nie wiem jak będzie z tą książką, jednak być może przyjdzie mi ją przeczytać i mam nadzieję, że mimo wszystko się nie zawiodę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bosze, w życiu bym nie pomyślała, że ta książka może być taka dobra. Jestem zaintrygowana, bo uwielbiam takie historie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No to mnie porządnie nakręciłaś. ;) Zresztą w chwili, gdy wchodziłam na Twój blog i widząc na liście czytelniczej opinię o tej książce, miałam już na nią ogromną ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że tutaj się w zupełności zgadzamy. Zakochałam się w tej książce <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Być może jutro zacznę czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam zamiar ją czytać w bliskiej przyszłości, ponieważ czeka na mnie już od paru dni. Myślę, że będzie to dobra przygoda czytelnicza :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka jest przepiękna. <33 ♥
    Opinie są całkiem różnorodne. Sporo osób narzeka na główną bohaterkę właśnie, ale i momentami na fabułę. xd Może kiedyś przeczytam, ale zdecydowanie nie w najbliższej przyszłości. ;P

    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszędzie widzę tę książkę. Dosłownie wszędzie. I w parze z książką idzie pełno pozytywnych recenzji, które swoją drogą nieco mnie od niej odstraszają. Nie wiem dlaczego tak jest, ale gdy widzę jakąś powieść zbyt często po prostu tracę zapał do jej czytania i nie wiem, czy już czasem nie przedobrzyłam w wypadku "Caravalu"... Może kiedyś ją przeczytam, ale jak na razie stosik na półce rośnie zamiast się zmniejszać i nie mam jak upchnąć jej w grafik.
    Pozdrawiam cieplutko ^^
    Książki bez tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie debiuty to ja lubię :). Zapowiada się czarująco.

    OdpowiedzUsuń
  12. Okładka piękna ale tresć typowo młodzieżowa. Mam córkę zatem zapewne obie ją przeczytamy.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!