Nadzieja w beznadziei


- Nawet w naszej sytuacji zawsze znajdzie się ktoś, kto jest głodniejszy. A głód, cóż, przybiera różne postacie. [s. 28]

Dla większości z nas pełna lodówka, ogrzany dom z własnym łóżkiem, prąd i bieżąca woda jest czymś oczywistym. Dla niektórych to luksus, o którym przez większość czasu mogą tylko pomarzyć. Skrajna, bieda i brak perspektyw to ich rzeczywistość.

W stanie Kentucky leży mała mieścina Dennville, miejsce o którym najwyraźniej zapomniał Bóg, a od czasu katastrofy w koplani, która zabrała rodzinom mężów i synów, panuje przejmująca bieda. Tenleigh wie, że jej jedyną szansą jest zdobycie stypendium Tyton Coal, które pozwoli jej na studia i nowy start w innym miejscu. Pracowała na to przez cztery lata nauki i wiedziała, że jest dobra. Z tego miejsca równie mocno chce się wyrwać Kyland, on także uczył się tak, by uzyskać stypendium. Tych dwoje zna się z widzenia, ale nie spędzają wspólnie czasu, kiedy przez zbieg okoliczności zaczynają rozmawiać wiedzą, że nie mogą przebywać ze sobą, w końcu któreś z nich wyjedzie z Dennville...

Kolejna książka Mii Sheridan za mną. Przyznam, że od pojawienia się zapowiedzi Bez szans nie mogłam się doczekać, aż poznam tę historię. Byłam jej ciekawa - czułam, że ta będzie inna niż jej dotychczasowe powieści. Czy rzeczywiście tak było?

- Przepraszam – powiedział.
- Za co? – wyszeptałam.
- Za to, że nie potrafię trzymać się od ciebie z daleka. Za to, że nie potrafię przestać o tobie myśleć. Za to, że od momentu, kiedy się obudziłem, a ciebie nie było, ruszałem w stronę twojej przyczepy co jakieś pięć minut. Że jestem taki cholernie samolubny.
[s. 150]

Amerykańska pisarka po raz kolejny pokazała, że nie brak jej talentu i napisanie dobrej młodzieżówki nie jest dla niej problemem. Historia została przemyślana i starannie opisana. Sheridan w tym tytule porusza temat trudny, ale często występujący, o którym nie chce się słuchać ani mówić. Biedota, bezrobocie, brak perspektyw – trzeba przyznać, że udało się autorce przedstawić, jak trudne i wyczerpujące może być takie życie, gdy się głoduje, marznie i brakuje prądu. Cieszę się jednak, że pokazała również iż nawet w tak trudnych warunkach można mieć nadzieje, być szczęśliwym i liczyć na pomoc innych osób. Książka jest przesiąknięta smutkiem, brutalną, szarą rzeczywistością, ale nie brak w niej jasnych promyków nadziei, śmiechu oraz miłości.

Mia Sheridan nie zawiodła mnie również z postaciami. Stworzyła różnobarwne osobowości, które pomimo swojej sytuacji walczyli, by przetrwać i zachować w sobie swoją indywidualność, dumę i sposób zachowania. Nie użalają się, chociaż mieli do tego prawo, po prostu przyjmowali, co dawał los i trwali dzień za dniem. Potrafili cieszyć się z drobiazgów.

Kiedy zaczynałam czytać ten tytuł spodziewałam się ogromu przeróżnych emocji, ale cały czas nad innymi uczuciami dominował smutek, oczywiście pozostałe też były odczuwalne, jednak w mniejszym stopniu. Bez szans okazało się lepsze od Bez słów, ale nie przebiła w moim odczuciu Bez winy. Autorce należą się brawa za to, jaki poruszyła temat i jak do tego podeszła. Książkę czyta się szybko, z ogromnym zainteresowaniem i zaangażowaniem w losy bohaterów. Ich historia pokazuje, ile można zrobić dla najbliższych nam osób oraz samo to, że zawsze warto mieć nadzieje.

Serdecznie polecam fanom autorki i obyczajówek. Niezależnie od wieku odbiorcy Mia Sheridan chwyci za serce i nawet po odłożeniu przez czytelnika książki, pozostawi ślad w jego sercu.

Życie potrafi okaleczyć, ale można znów się podnieść, jeśli się ma wystarczająco wiele siły, a zwłaszcza jeśli istnieje właściwa osoba, która ci w tym pomoże. [s.168]

Autor: Mia Sheridan
Tytuł: Bez szans
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2017-02-01
Kategoria: romans, obyczajowa
ISBN: 9788375152975
Liczba stron: 344
Ocena: 8/10

6 komentarze:

  1. Mój komputer się zaciął... i nie mogłam dodać komentarza.

    Sheridan to mistrz i bardzo podoba mi się to, że każda z jej powieści jest inna, porusza inne tematy. A teraz czekać na kolejną jej powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, skoro "Bez winy" było lepsze niż "Bez szans" to nie wiem jednak, czy skuszę się, bo "Bez winy" bardzo mnie zawiodło, okazując się nudną historią. Chociaż z drugiej strony fabuła "Bez szans" wydaje się intrygująca, zatem może jednak zaryzykuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Osobiście bardzo poruszyła mnie ta książka. Po prostu piękna historia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Za dużo robi się tej książki w blogosferze. Więc narazie sobie ją odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie super, tak szkoda mi było tych bohaterów i ogólnie podziwiam ich chęci do nauki, bo mało kiedy się zdarza, żeby komuś się tak bardzo chciało brać przyszłość w swoje ręce :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!