Konkurs 7

 
Aby wziąć udział w konkursie należy:
1. Odpowiedzieć na zadanie konkursowe.
2. Zapoznać się z regulaminem.

ZADANIE KONKURSOWE
W maksymalnie 40 zdaniach wymyśl fabułę powieści o tematyce Science - Ficion.

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga "Zapatrzona w książki".
2. Konkurs trwa od 2017-01-04 r. do 2017-01-11 r. (do godziny 20.00).
3. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu do 14 dni roboczych od zakończenia konkursu. Wysyłka nagrody nastąpi do końca stycznia 2017 r.
4. Zwycięzca jest zobowiązany wysłać maila z danymi adresowymi na adres konkursyb@o2.pl w ciągu trzech dni od momentu ogłoszenia wyników. Po tym terminie nastąpi wybór nowego zwycięzcy.
5. Sponsorem nagrody jest: Wydawnictwo Papierowy Księżyc
6. Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem pozostawić odpowiedz na zadanie konkursowe.
7. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
8. Do zdobycia jest pakiet książek, których fundatorem jest wymienione wyżej wydawnictwo, a wartość nagrody jest równoznaczna z kwotą znajdującą się na jej okładce.
9. Zwycięzcą konkursu zostanie osoba, której wypowiedz najbardziej przypadnie do gustu autorce bloga "Zapatrzona w książki”.
10. Prawo do składania reklamacji w zakresie niezgodności przeprowadzenia konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu trzech dni od daty wyłonienia jego laureatów. Należy je zgłaszać w formie e-maila na adres: konkursyb@o2.pl.


POWODZENIA!

12 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. W 1933 roku człowiek, który był znany jako J.C i jego wspólnik Mark jechali w kierunku Lafyette autostrada 178.
    Gdy jechali wzdłuż piątej, prostej drogi, zaczęli wyprzedzać coś co wydawało sie być na pierwszy rzut oka, bardzo powoli jadącym starym, zbytkowym, ale pięknym samochodem .
    J.C i jego kolega Mark, byli pod ogromnym wrażeniem dobrego stanu pojazdu, który miał około 30 lat, a wyglądał jak nowy.
    Ich uwagę przykuła żółta tablica rejestracyjna, na której widniał napis "1913" . Uznali jednak, że pewnie ie samochód jedzie na jakiś pokaż strych aut.
    Gdy mijali samochód, zmniejszyło prędkość by przyjrzeć sie temu staremu modelowi.
    Kierowca starego zabytku, była młoda kobieta , a jej pasażerem bylo małe dziecko. Wydawała się być trochę oszołomiona a więc
    J.C spytał przez otwarte okno czy nie potrzebuje pomocy.
    Dama pokiwała głowa, a więc mężczyzna kiwnął ręką by zjechała na bok.
    Mężczyźni zjechali na bok szosy, stając z starym autem.
    Gdy Wyszli, samochód nagle zniknął bez śladu. Nie bylo jednak żadnej możliwości by mógł gdzieś odjechać niezauważony .
    Chwilę później inny samochód zatrzymał się obok nich i bardzo zdziwiony kierowca powiedział, że widział ich jak zjeżdżają na pobocze i stary samochód... Który po prostu rozpłynął się w powietrzu..

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie wzięłabym udział, ale zadanie jest dla mnie zdecydowanie za trudne! XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Właściwie nie wiadomo co się wtedy wydarzyło. Wiemy jedynie o tym, że jeden z księżyców Saturna wybuchł. Po prostu eksplodował jak arbuz rzucony na ziemie. Puf i go nie było. Arnold mówił coś o teorii wielkiego wybuchu, ale nie sądzę, że coś, co wydarzyło się miliardy lat temu mogłoby znów zaistnieć. Nikt tego nie przewidział, takich danych nie ma w naszej bazie.
    Alion - planeta zamieszkała przez miliardy ludzi, Nowa Ziemia stworzona po piątej wojnie światowej jako symbol pokoju i pojednania wszystkich nacji, zaopatrzona w najnowocześniejszą technologię, najniebezpieczniejsze bronie, podobno nie do zdobycia... Jednak z czasem nie wszystko wydaje się już takie proste i bezpieczne. Na nowy eden spadają tajemnicze kapsuły, nikt nie wie co jest w środku. Są ich setki, każda starannie zapieczętowana. Każda, za wyjątkiem jednej... Co było w środku? Czy to ma związek z dziwnym promieniowaniem, które niepokoi naukowców? R,17 jako jeden z najlepiej wykwalifikowanych pół cyborgów - pół ludzi ma za zadanie dowiedzieć się co tak naprawdę oznaczają tajemnicze figury. Nie zdaje sobie sprawy, że ostateczne rozstrzygnięcie nastąpi w miejscu, z którego nikt się tego nie spodziewał, miejscu zapomnianym przez ludzi, miejscu, które służy jedynie jako zabawka dla naukowców, miejscu zwanym... KOSMOSEM.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zginę, choć jeszcze nie dzisiaj. Zostałem schwytany, niepotrzebnie brałem udział w kolejnej walce, miałam za wiele szczęścia do tej pory, jednak kiedy całe życie brakowało pieniędzy, napływ gotówki był pociągający, a na walkach z Kito można wiele zarobić. Kito to małe, ale krwiożercze istoty, które obudziły się z ludzkiego przeświadczenia o wielkości. Są niczym elfy z dawnych bajek, o których czytała mi mama, ale potrafią rosnąć i to na znaczne rozmiary. Nie sposób się ich pozbyć, wciąż się pojawiają, a ludzie, tacy jak Boss łapią je i wystawiają na ringu. Skurczybyki walczą jak natchnione, ale ja mam talent, od małego uwielbiałem się bić. Na każdej z zasiedlonych planet ich liczba zaczyna przewyższać liczbę ludzi, patrząc na nie można sądzić, że to to małe, głupie istotki, jednak są piekielnie inteligentne i powoli przejmują nad nami władze. Powoli, właśnie teraz ciągną mnie dwaj w swojej większej postaci, a ja muszę szybko wymyślić coś, by zwiać. Trzy, dwa, jeden... Teraz!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ludność żyje już tylko w łodziach podwodnych. Jest tak już od kilku dobrych pokoleń. Nikt nie wie, czy na powierzchni ziemi wciąż toczy się życie, ponieważ według prawa każdy obywatel musi pozostać w ogromnych łodziach, odcięty praktycznie od świata zewnętrznego. Krążą plotki, że tafla wody pokryta jest elektrycznym promieniowaniem, więc wyjście na ląd jest niemożliwe. Jedynym sposobem na spotkanie z innymi ludźmi czy zrobienie zakupów (poza zamówieniem żywności czy sprzętu AGD do domu doniesionemu przez nurka) jest założenie kombinezonu nurka, wypłynięcie z własnego domu oraz możliwość odwiedzenia innych łodzi. Pomimo, że mieszkanie rodziny Strong jest największe w oceanie, najmłodsza z córek Alex zawsze czuła się tam jak w klatce. Szukała możliwości zaczerpnięcia oddechu, a podczas wycieczek często spoglądała w górę, widząc przyciągające ją światło. Dlatego kiedy rządy nad ludem przejmuje nowy prezydent, ogłasza on drogą wszystkich mediów, nowy program- dla 20 osób (odpowiednio 10 chłopców i 10 dziewcząt) w wieku od 15 do 20 roku życia podróż na ląd, która będzie całkowicie możliwa oraz według jego zapewnień- bezpieczna. Alex ma to szczęście, że mieści się w przedziale wiekowym- ma 19 lat, nic więc dziwnego, że robi wszystko, aby przejść szkolenia i dostać się na ląd. Chociaż wszyscy z rodziny boją się o jej los i odradzają jej wzięcie udziału w tym parszywym według nich projekcie, Alex wciąż ma za cel dowiedzenie się co jest ponad taflą wody. Ostatecznie dziewczyna zostaje zakwalifikowana, jutro jest termin wyruszenia na do niedawna zakazany ląd. Prezydent udostępnił na światło dzienne jedynie jedną broszurę (swoją drogą kilka razy dziennie powtarzaną nieustannie w radiu, telewizji i gazetach codziennych) mówiącą o celu i zasadach tego eksperymentu:
    "Witajcie podwodni obywatele,
    Jestem Robin Track i jak dobrze wiecie całkiem niedawno zostałem prezydentem naszej podwodnej krainy. Na wstępie mam za przyjemność ogłosić pierwszą inicjatywę, która mam nadzieję zainteresuje młodych obywateli. Jest nią wyjście na ląd. Tak moi drodzy, nie mylicie się, jest to całkowicie przemyślany projekt. Jednak z przyczyn, których do końca nie możemy przewidzieć, zapraszamy jedynie młodych ludzi w wieku 15-20 lat. Będą oni według nas w najlepszej kondycji oraz o świeżych umysłach. Aby się dostać do wyżej opisanego projektu należy przejść 3 fizyczne oraz 2 logiczne próby w budynku Centralnej Komisji mieszczącej się na wysepce 53. Do dyspozycji młodych ludzi będą codzienne treningi przez najbliższe 3 miesiące, aby ostatniego dnia miesiąca: Marzec przejść dane próby. Tak więc, ludność czeka na łącznie 20 śmiałków po połowie z każdej płci. Aby zapewnić bezpieczeństwo na ląd wyjdzie również 5 opiekunów, każdy zaopatrzony w kamerę. Proszę się nie martwić również o takie rzeczy jak ubrania, jedzenie czy inny ekwipunek niezbędny do przeżycia, wszystko zapewnia rząd. W razie jakichkolwiek pytań czy wątpliwości proszę kierować się do Kancelarii Pytań mieszczącej się w Centralnej Komisji.
    Zapraszamy i zachęcamy, prezydent Robin Track"

    Czy Alex i jej towarzyszy spotka niebezpieczeństwo wraz z dzikimi zwierzętami czy to tak naprawdę spisek prezydenta mający na celu krwawe show? A może odpowiedź jest jeszcze inna i wszyscy zostaną zaskoczeni tym co zobaczą na lądzie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest rok 5017, na planetę Zawin przylatuje statek kosmiczny. Z pokładu wysiada, grupka dziwnie wyglądających postaci, mają na sobie szare skafandry i różowe hełmy. Każdy ma metr wzrostu i jest kościstej budowy. Mówią coś w swoim języku, ale da się to rozszyfrować za pomocą dyktafonu zaopatrzonego w każdy dialekt. „My są galaktyczne kostuchy, dostaliśmy informację o zagrożeniu dla Waszej planety. Przybywamy ostrzec Was przed nachodzą klęską”. Mieszkańcy Zawinu zdają się być poruszeni tym co się dzieje, ale nie są zbyt ufni przybyszom. Nagle całe pomieszczenie zaczyna otaczać jakiś zielony, duszący gaz. Jak by siarka, ale skąd ona mogła się tam wziąć? Przecież na ich planecie ten pierwiastek nie występuje.
    Czy to obcy, o których mówili przybysze? Czy to oni sami zaatakowali Zawinijczyków? Kto zdoła ich ocalić? Może to będziesz Ty!
    Przeżyj niesłychaną przygodę, niezwykłe zwroty akcji i sam odkryj kto jest winny!

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedaleka przyszłość. Nick i Amy mieszkają w uroczym małym domku na przedmieściach. Oboje pracują w domu jako graficy, spędzają ze sobą bardzo dużo czasu i bardzo się kochają. W piątkowe popołudnie Amy musi jechać ze swoim projektem do głównej siedziby i niestety ginie w wypadku samochodowym. Nick załamuje się i nie może pogodzić ze stratą swojej ukochanej. Mija dzień pogrzebu... później kolejne dni , a on traci chęć życia. Na pomoc przychodzi kolega po fachu, który jako spec informatyczny zna się na różnych programach i nowinkach technologicznych. Proponuje mu zainstalowanie programu "NOdie" dzięki, któremu będzie mógł rozmawiać na komunikatorze z elektroniczną wersją Amy. Program ściąga informacje ze wszystkich portali społecznościowych, poczt elektronicznych itp. dzięki czemu rozmowa wydaje się prawdziwa. Elektroniczna Amy ma to samo poczucie humoru, wie co działo się w przeszłości, zna wspólne powiedzonka. Nick zatraca się w rozmowach z nią. Pozwala mu to na ukojenie duszy i złamanego serca, jednak po pewnym czasie czuje niedosyt. Instaluje więc dodatek do programu dzięki, któremu będzie mógł usłyszeć nawet głos swojej ukochanej. Wysyła wszystkie filmiki z prywatnych telefonów, kamer , na których jest Amy i po paru godzinach telefon dzwoni. Głos niczym się nie różni. Nick jest początkowo w szoku, zastanawia się czy,aby nie przekracza jakiejś granicy, ale po krótkim namyśle stwierdza ,że będzie kontynuował rozmowy, bo pomagają mu w ogarnięciu codzienności. W końcu kto go tak rozumie jak Amy? Tylko ona.. I tak Nick odpracował zaległe projekty, znów zaczął normalnie jeść ,ale każdą wolną chwilę poświęcał na rozmowy telefoniczne z Amy. Rozmawiali godzinami. Mijały dni..tygodnie.. Któregoś ranka dostaje wiadomość z firmy "NOdie" o wersji testowej programu, która pozwoli na zwizualizowanie utraconej osoby ( stworzenie klona). Nick nie zastanawia się długo i zgadza się na zakup... Czy to pomoże na jego złamane serce? Czy może tylko skomplikuje jego życie? Jak technologia wpłynie na jego przyszłość?

    OdpowiedzUsuń
  9. Człowiek z przyszłości

    Był rok 4056. Możliwe, że Ziemia wyglądała tak samo jak tysiące lat temu, ale było to tylko złudzenie. Na tej zielonej planecie bowiem już od dawna nie było zwierząt ani ludzi, zastąpiły je bardzo inteligentne roboty. Pewnego dnia pewien naukowiec o dźwięcznym imieniu John postanowił stworzyć wehikuł czasu. Pragnął się przenieść do świata, w którym żyli jeszcze normalni ludzie, po prostu chciał dotknąć żywej istoty. Na obecnej planecie właśnie ów naukowiec stanowił wyjątek – jako jedyny był człowiekiem i brakowało mu kontaktu z inną żywą istotą. Budowa wehikułu czasu zajęła mu sporo czasu, ale pewnego popołudnia wykrzyknął zadowolony:
    - Udało się! W końcu!
    Zbiegły się wszystkie roboty jakie mieszkały na Ziemi, chciały zobaczyć czym się tak zachwycał naukowiec. Kiedy zobaczyły, że to urządzenie, które przypomina wielką kopułą zaczęły się dziwić i zastanawiać, gdzie tu powód do radości:
    - Eeee… To kolejny robot. John, czemu tak się szczerzysz?!
    - Bo to wehikuł czasu. Dzięki niemu mogę się przenieść w dowolne miejsce w dowolnym czasie.
    - Ale zdajesz sobie sprawę, że to może być niebezpieczne? Że ingerencje w czasie mogą spowodować nieodwracalne zmiany? - Zapytała pewna robotka – Lucy, która już od dłuższego czasu podkochiwała się w naukowcu.
    - Tak, wiem. Ale chcę spróbować. Wy, roboty nie jesteście w stanie zrozumieć mojej tęsknoty za drugą istotą, żywą istotą. A ja już od tak dawna nie dotykałem żadnej, nie rozmawiałem z żadną…
    - A co jeśli już nie zdołasz wrócić?
    - Może nie będę nawet tego chciał. - Powiedział John i wcisnął jakiś przycisk znajdujący się na wehikule czasu. Coś pstryknęło, coś walnęło, a na końcu pojawiły się iskry i dym, który zasłonił naukowca w całości. Po paru minutach wszystko ucichło, jakby nigdy nic się nie wydarzyło. Kiedy dym opadł okazało się, że John zniknął.

    ***
    Gdy John się ocknął w pierwszej chwili nie wiedział gdzie jest. Dopiero po pewnym czasie dotarło do niego, że użył wehikułu czasu i że udało mu się przenieść w czasie. Rozejrzał się wokoło. Przeniósł się do nieznanego mu miasteczka, obecnie leżał na środku chodnika, a przechodnie z zaciekawieniem mu się przyglądali. Pojawiły się nawet komentarze, że to na pewno jakiś pijak i że lepiej go omijać szerokim łukiem. John podniósł się powoli z chodnika i zastanawiał się właśnie w którą stronę ma iść, gdy nagle ktoś chwycił go za dłoń.
    - No tu jesteś! Tyle czasu Cię szukałam. Kupiłeś co chciałeś?
    John odwrócił się w stronę, z której dochodził głos kobiety. I wytrzeszczył ze zdumienia oczy. Obok niego stała piękna kobieta – o włosach blond, niebieskich oczach i pełnych, czerwonych ustach. Przez chwilę stał zdumiony faktem, że ta piękność trzyma go za rękę i do tego jeszcze twierdzi, że go zna.
    - Halo! Mówi się do Ciebie. Co się z Tobą dzieje?! - Zniecierpliwiona kobieta podniosła nieco głos.
    - Nic, nic. - Odparł John nieco rozmarzonym tonem. - Jak masz na imię? Wiem, że to głupie pytanie, ale po prostu mi powiedz.
    - Jagoda.
    - Ślicznie!
    Jagoda popatrzyła na mężczyznę ze zdziwieniem.
    - Wcześniej mi zawsze złośliwie powtarzałeś, że jak ktoś mógł swoje własne dziecko nazwać Jagodą. A teraz nagle Ci się podoba? Skąd ta zmiana?
    - Oj, Skarbie. Ludzie się zmieniają. Ja też się zmieniłem. Idźmy już do domu.
    - Najpierw trzeba jeszcze dzieci odebrać od mojej koleżanki…
    - Dzieci?! To my mamy dzieci?! - Wykrzyknął uradowany John.
    - No wiesz co? Własnych dzieci chcesz się wyprzeć?? To już szczyt wszystkiego, chyba powinieneś pójść do lekarza. I to szybko, bo zaraz może być za późno.
    - Nic mi nie jest. Chodźmy po te dzieci. - Powiedział John. A w myślach dodał jeszcze: „Czas zacząć nowe życie”. I choć był szczęśliwy, że ma dzieci i piękną małżonkę w myślach pojawiła się również tęsknota za dawną planetą, za robotami, a zwłaszcza za Lucy, która zawsze się o niego martwiła i wspierała go. Ale to już inna opowieść.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rok 2030, kilka lat po tym jak wynaleziono sposób na nieśmiertelność powstał świat, w którym z pozoru wszyscy powinni być szczęśliwi, jednak w rzeczywistości był on niczym więzienie. Odkryto składnik dzięki któremu człowiek nie będzie zagrożony żadnymi chorobami, zachowa dobrą kondycję oraz młody wygląd. Rządy wszystkich państw postanowiły, że każdy z mieszkańców będzie musiał codziennie zażywać jedną tabletkę wspomnianego specyfiku. Nie dano ludziom prawa głosu, zdecydowano że KAŻDY będzie musiał żyć wiecznie. Ludzie w kwiecie wieku byli dla nich bardziej pożyteczni niż małe dzieci. Nie zakładając rodzin mogli całymi dniami pracować na rzecz państwa. Nie groziło już również mieszanie się ras. Jednak jak wiadomo w przypadku gdyby nikt nie umiera a dzieci nadal by się rodziły na Ziemi nie byłoby już miejsca oraz pożywienia do wykarmienia tylu milionów ludzi. Zabroniono więc posiadania dzieci. Początkowo postanowiono nakładać kary (zarówno więzienia, jak i wysokiej grzywny) na osoby które się temu sprzeciwią. Jednak wykroczeń było tak wiele, że społeczeństwo wbrew swej woli zaczęło być sterylizowane.
    Tak kobiety jak i mężczyźni otrzymywali terminy stawienia się w klinice, w przypadku niestawienia się na wizytę zamykano ludzi w więzieniach. Gdy osobnik nadal nie chciał zmienić zdania ,,likwidowano'' go.
    Ludzie stawali się coraz bardziej przygnębieni. Pragnęli cieszyć się życiem niestety w brutalny sposób im to odebrano. Osoby w podeszłym wieku nie ,,odmłodniały'', czuły się już zmęczone, pragnęły wreszcie odejść, nie chciały na zawsze pozostać w obecnym ciele. Dzieci na zawsze miały pozostać w tym samym wieku, niemowlęta do końca życia miały już niczego się nie nauczyć, tabletka wstrzymała ich rozwój. Wiele par pragnęło potomstwa, nie potrafiło znieść widoku dzieci.
    Gdy po około 5 latach zauważono, że podawane środki mają skutek uboczny jakim jest zamieranie mózgu było już na późno. U każdego objawiało się to w inny sposób jedni tracili pamięć, inni cofali się w rozwoju, jeszcze inni tracili zmysły.
    Był to początek końca świata, świata w którym za wszelką cenę chciano utrzymać każdego przy życiu...

    OdpowiedzUsuń
  11. W którymś momencie technicznego rozwoju władze, doszły do wniosku, że bazy danych wypełnione numerami i nazwiskami to przeżytek. „Każdy człowiek ma przypisane przynajmniej kilka numerów: PESEL, NIP, numer prawo jazdy i dowodu osobistego,
    numer telefonu domowego i komórkowego. Imiona i nazwiska są zbędne!
    Wystarczą liczby!” – grzmiał przedstawiciel Światowej Rady Rozwoju Technologicznego. Od tamtej pory ludzie nie mają ani nazwisk, ani imion, wyłącznie numery. Nie ma,
    co ukrywać, znacznie ułatwiło to funkcjonowanie społeczeństwa, gdyż obecnie obowiązywała tylko jedna karta, w której zawierały się wszystkie dane. Wystarczyło przyłożyć
    ją do odpowiedniego czytnika. Ów kawałek plastiku zastąpił nawet karty płatnicze.
    Mimo to, nowina większości nie przypadła do gustu. Ludziom wydawało
    się to poniekąd utratą części człowieczeństwa, ucywilizowania. Imiona były przecież czymś więcej niż jedynie identyfikatorem, tymczasem wszyscy dostali
    swoje numery seryjne, niczym samochody wyjeżdżające z taśmy produkcyjnej.
    71865 zachęcony gestem przez brunetkę zajął miejsce naprzeciwko niej.
    - Wybacz spóźnienie, miałem problem z przejściem przez plac. – powiedział zawstydzony, spuścił wzrok, uśmiechnął się nieśmiało i poczochrał prawą ręką włosy z tyłu głowy.
    Wyglądał przy tym jak trzynastolatek, który po raz pierwszy umówił się z dziewczyną.
    - Nie ma sprawy, rozumiem. – Brunetka zachichotała, co było równie niedojrzałe
    jak zachowanie 71865.
    Dalsza część spotkania nie byłaby szczególnie ciekawa dla postronnych. Ona zamówiła koktajl ze zwiększoną zawartością witamin i soli mineralnych, zrobiony ze zmodyfikowanych genetycznie truskawek i mleka od sklonowanej krowy rasy simentalskiej, on – czarną kawę, której ziarna importowane były odrzutowcem (przyjaznym ekologicznie, napędzanym odpadkami organicznymi) z RPA każdego dnia. Rozmawiali o pracy i nowinkach technologicznych, żadne z nich nie odważyło zapytać się o nic mniej lub bardziej osobistego aż do momentu, gdy 73985 zawołana przez kogoś odwróciła głowę. 71865 serce zaczęło bić szybciej, rumieniec złości oblał mu twarz. W tamtej chwili miał ochotę wstać i porządnie walnąć brunetkę. „Dziesiąta w tym miesiącu! – krzyczał w myślach i przeklinał
    swój brak spostrzegawczości.”
    - Dlaczego mi nie powiedziałaś, 73985? – wycedził przez zęby.
    - O czym? – Brunetka postanowiła zgrywać niewinną i zaskoczoną, ale wyraz jej twarzy mówił sam za siebie.
    - Że jesteś wytworem iTechu, 73985. Nie umawiam się z robotami, nie chcę mieć z wami
    nic wspólnego. – Wciąż mówił z zaciśniętą szczęką, ale teraz był już niemal purpurowy ze złości.
    Kobieta zacisnęła wargi, jej oczy zaszkliły się łzami. W myślach robiła sobie wyrzuty,
    że nie zamaskowała odpowiednio znaku na karku – tylko w ten sposób można było rozróżnić iMana od człowieka (iTech, jak wszystkie inne próżne i żądne forsy firmy, musiał przecież gdzieś umieścić swoje logo). Przez chwilę wpatrywała się w swoje kolana. 71865 chciał wstać i ją zostawić, ale sumieniu mu na to nie pozwalało. Przeklinał w sobie
    całą technologię i uczłowieczenie robotów, danie im uczuć i tysiące innych rzeczy.
    Nagle brunetka podniosła wzrok. Po jej twarzy płynęły, czarne od tuszu do rzęs, łzy
    (to jedno się nie zmieniło, wciąż nie wynaleziono kosmetyku, który w 100% byłby odporny na ich działanie). Bardzo szybko, niemal niezauważalnie, położyła swoją drobną dłoń,
    na dużo większej 71865.
    -Czy to, dlatego że chciałbyś założyć rodzinę? Dlatego jesteś na mnie taki zły? Ja jestem… jestem… - Kobieta zaczęła się jąkać i plątać w wypowiedzi, jednak wzięła głęboki oddech
    i kontynuowała – Jestem z nowej generacji iTechu. Moglibyśmy mieć dzieci, gdybyś tylko chciał… - Znowu wbiła wzrok w kolana, ale nie cofnęła dłoni.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!