Konkurs 5

 
Aby wziąć udział w konkursie należy:
1. Odpowiedzieć na zadanie konkursowe.
2. Zapoznać się z regulaminem.

ZADANIE KONKURSOWE
Wyobraź sobie, że znalazłaś(eś) się w starej górskiej chacie, w kominku pali się ogień, który rozświetla i ogrzewa pomieszczenie. Jest przytulnie i klimatycznie. Jest z tobą kilka innych osób. Każdy z was opowiada coś o sobie, w końcu przychodzi pora na twoją historię. Jaka ona jest? Odpowiedzi udziel maksymalnie w 40 zdaniach zdaniach.

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga "Zapatrzona w książki".
2. Konkurs trwa od 2016-12-29 r. do 2017-01-05 r. (do godziny 20.00).
3. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu do 14 dni roboczych od zakończenia konkursu. Wysyłka nagrody nastąpi do końca stycznia 2017 r.
4. Zwycięzca jest zobowiązany wysłać maila z danymi adresowymi na adres konkursyb@o2.pl w ciągu trzech dni od momentu ogłoszenia wyników. Po tym terminie nastąpi wybór nowego zwycięzcy.
5. Sponsorem nagrody jest: Beata Zdziarska
6. Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem pozostawić odpowiedz na zadanie konkursowe.
7. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
8. Do zdobycia są dwie książki, których fundatorem jest wymieniona wyżej osoba, a wartość nagrody jest równoznaczna z kwotą znajdującą się na jej okładce.
9. Zwycięzcami konkursu zostaną dwie osoby, których wypowiedzi najbardziej przypadną do gustu autorce bloga "Zapatrzona w książki”.
10. Prawo do składania reklamacji w zakresie niezgodności przeprowadzenia konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu trzech dni od daty wyłonienia jego laureatów. Należy je zgłaszać w formie e-maila na adres: konkursyb@o2.pl.


POWODZENIA!

9 komentarze:

  1. Jeszcze trzy lata temu uważałam, że życie polega na przytakiwaniu ludziom i godzeniu się na los, który mnie spotyka. Wtedy spotkała mnie śmierć przyjaciela, a kilka miesięcy później, sama miałam wypadek. Szalone dni i wieczne życie dla innych musiałam przewrócić do góry nogami. Uspokoić się i wreszcie pomyśleć o sobie. Wiele wtedy zrozumiałam. Przede wszystkim to, że moje szczęście i zdrowie są najważniejsze. Że nie mogę ślepo ufać ludziom, którzy wcale dobrze mi nie życzą. Że czasem trzeba powiedzieć innym "stop", by swojemu życiu dać zielone światło. Od tamtego czasu zrozumiałam też, że wszystko jest możliwe. I to wcale nie jest czcza gadanina. Staję powoli na nogi, piszę optymistycznego bloga, zrozumiałam co tak naprawdę chcę robić w życiu. I może wielu ludzi mnie opuściło, wielu zawiodłam, nie spełniając ich oczekiwań. Ale za to o sobie mogę powiedzieć, że się spełniam. Jedno spełnienie za drugie. Drodzy, skoro już tutaj jesteście, chcę Was prosić tylko o jedno, nie zapominajcie o sobie. I nie zagłuszajcie swoich pragnień krzykiem tych, którzy niby wiedzą lepiej. To Wy wiecie lepiej, bo tylko Wy żyjecie we własnej skórze. Wasze zdrowie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje życie to wielka księga zapisana drobnym drukiem. Od narodzin kartka po kartce zapisana życiowym doświadczeniem. Porażki, upadki, wszystko po to aby stanąć na nogi i być silną kobietą. Jednak nie o mrocznej części chciałabym opowiedzieć, choć ona jest cegiełką muru, który buduję. Samotność- to ona dopadła mnie w szpony i wtedy kiedy w moim brzuchu narodziło się życie. On-nieodpowiedzialny, pozbawiony skrupułów odszedł, stałam się dla niego zużytym opakowaniem po cukierkach. Jednak cud tkwiący we mnie dał mi siłę, aby żyć. Sama, wszędzie sama. Moje oczy i oczęta dziecka wpatrzonego we mnie jak w obraz. Razem przemierzamy zakręty ale dzięki naszej więzi pokonujemy góry.

    OdpowiedzUsuń
  3. GOSPER
    Uciekłem w góry, bo mam poważne kłopoty. Pewna kobieta oskarżyła mnie o stalking. Rzeczywiście przez cały miesiąc ją śledziłem i robiłem jej zdjęcia moim telefonem komórkowym. Ale nie jestem stalkerem…
    Cała historia zaczęła się w końcu września, kiedy mój szef poinformował mnie oraz innych pracowników firmy, że w związku z przestojem produkcyjnym zostaliśmy w październiku skierowani na przymusowy bezpłatny urlop. Przestój spowodowany był nieodebraniem towaru przez jednego z naszych klientów, który zbankrutował. Dla mnie oznaczało to poważne kłopoty finansowe. Niestety nie posiadam żadnych oszczędności na czarną godzinę, bo moje zarobki ledwie wystarczają na skromne życie od pierwszego do pierwszego. Po rozmowie z szefem byłem kompletnie załamany, więc poszedłem do pubu mojego kolegi z podstawówki, który mi czasami stawia piwo na koszt firmy. Darek bardzo się ucieszył, kiedy mnie zobaczył i przysiadł się, żeby pogadać. Opowiedziałem mu, co się stało, a on zapytał, czy chciałbym zarobić tysiąc złotych. Pomyślałem, że pewnie potrzebuje kogoś do pomocy w pubie i doszedłem do wniosku, że dzięki temu zdołam jakoś przetrwać ten ciężki okres.
    Niestety Darek wytłumaczył mi, że moje zajęcie ma polegać na śledzeniu przez miesiąc jego narzeczonej, która prawdopodobnie go zdradza. W każdym razie on tak podejrzewa, ale nie ma dowodów. Koniecznie zależy mu na tym, żeby je zdobyć, bo nie pozwoli robić z siebie idioty i narażać się na pośmiewisko w oczach rodziny i znajomych. Nie za bardzo mi się podobała ta robota, ale on powiedział, że oddam mu przysługę w imię starej przyjaźni, jeśli się zgodzę. Dał mi też pięćset złotych zaliczki i obiecał drugie pięćset po wykonaniu zadania. Dodał jeszcze, że to całkiem niezłe pieniądze za parę godzin pracy po południu, tym bardziej że w te dni, kiedy sam się z nią spotyka, będę miał wolne. Wtedy ostatecznie się zdecydowałem.
    Potem śledziłem jego narzeczoną przez miesiąc zgodnie z obietnicą. Niestety nie udało mi się w tym czasie przyłapać jej na spotkaniu z żadnym mężczyzną. Dopiero pod koniec października na przystanku autobusowym podszedł do niej wysoki blondyn i zaczął z nią rozmawiać. Potem rzucił się na mnie, krzycząc, żebym nie ważył się więcej prześladować jego siostry. Na koniec powiedział, że namówi ją, żeby oskarżyła mnie o stalking.
    Aż do tego pechowego dnia nie zdawałem sobie sprawy, że ona mnie zauważyła i poczuła się zagrożona. Gdybym o tym wiedział, zrezygnowałbym z tego zajęcia i machnął ręką na te pięćset złotych, które miałem dostać na koniec miesiąca. Nigdy w życiu nie skrzywdziłem żadnej kobiety i jej też nie miałem zamiaru straszyć ani napastować.
    Niestety nie jestem w stanie tego udowodnić, bo Darek wszystkiego się wyparł i jeszcze powiedział, że nasza umowa była tylko „na gębę”, więc nic na niego nie mam. On nie będzie zeznawał w sądzie i nie obchodzi go, jaki dostanę wyrok. Sam jestem sobie winien, bo okazałem się ofermą i dałem się przyłapać.
    Muszę przyznać, że mam do niego wielki żal, bo wcześniej uważałem go za dobrego kumpla, a on zostawił mnie na lodzie, kiedy pojawiły się kłopoty. Okazał się nie tylko fałszywym przyjacielem, ale też zazdrośnikiem i skąpiradłem. Jestem przekonany, że zatrudnił mnie, żeby zaoszczędzić na usługach profesjonalnego detektywa.
    Za kilka tygodni mam sprawę w sądzie i pewnie zostanę skazany. Przecież nikt nie uwierzy w moją historię…



    OdpowiedzUsuń
  4. Co tu o sobie powiedzieć... bo przecież kogo to interesuje kim jestem i jakie jest dokladnie moje życie
    Jestem kroplą w morzu tegoż świata i staram się tę chwilę na ziemi wykorzystać najlepiej, jak potrafię.
    Nie jestem ideałem. Mam swoje zalety, ale też i wady. Miewam wzloty, sukcesy większe i mniejsze oraz upadki i porażki. Miewam lepsze i gorsze dni. Jak każdy, zresztą. Otaczają mnie różni ludzie. Jednych lubię, innych akceptuję, innych staram się tolerować. Mam odwagę głośno wyrażać swoje myśli z pełną świadomością , iż nie wszyscy muszą podzielać moje poglądy na różne sprawy.
    Jestem jaka jestem.;)
    Jestem Patrycja – jestem szczęśliwa i staram się szczęściem zarażać, stąd moje pozytywne myślenie. Jestem jaka jestem, dlatego, że taka chcę być. Nauczyłam się doceniać to co mam i zawsze pokazuje , że warto cieszyć się życiem.





    OdpowiedzUsuń
  5. Trafiłam do tej chatki zrządzeniem losu i bardzo byłam z tego rada, bowiem na dworze panował niemiłosierny ziąb. W środku zastałam grupkę osób, którzy siedzieli w różnych miejscach i ogrzewali się przy kominku. Zaprosili mnie do swojego grona, więc ochoczo dołączyłam. W pewnym momencie zaczęli opowiadać o sobie historie, co robią w życiu, co lubią itp. I nadeszła moja kolej...: „Sama nie wiem co mam powiedzieć o sobie. Może powiem o tym, że od zawsze moją pasją były zwierzęta i książki. Od kiedy pamiętam uwielbiałam się zatapiać w historie umieszczone na papierze, przeżywać przygody wraz z bohaterami danej pozycji, wzruszałam się i cieszyłam razem z nimi. I od zawsze chciałam napisać własną książkę i zdobyć grono własnych fanów i czytelników. Jednak jak zapewne wiecie, życie lubi zaskakiwać i układać własne historie, niekoniecznie zgodne z tym czego my byśmy chcieli ;( Poznałam przystojnego mężczyznę, zakochałam się i wzięłam z nim ślub, a o swoich marzeniach zapomniałam. Na początku było różowo, mąż był kochany i opiekuńczy, troszczył się o mnie. Ale później wyszła na jaw jego prawdziwa i straszna natura. Był bardzo agresywny, zwłaszcza jak sobie popił, a zdarzało się to coraz częściej. Wtedy znów przypomniałam sobie o swoich marzeniach, dawnych, bo dawnych, ale ciągle żyjących w głębi mojego serca. Tylko one trzymały mnie przy życiu. Pewnego dnia, po wyjściu męża do pracy jak co dzień, usiadłam do komputera i zaczęłam pisać własną opowieść. Tak się w tym zatraciłam, że nie zauważyłam upływającego czasu, a tu już wybiła godzina Jego powrotu z pracy. Wszedł cicho do pokoju i gdy zobaczył co robię, wściekł się okrutnie. Powiedział, że nie nadaję się do niczego, a zwłaszcza do pisania książek, że na pewno nikt by tego nie chciał czytać, a potem... uderzył mnie z całej siły w twarz. Zszokowana osunęłam się na podłogę, a on wyszedł. Przez chwilę siedziałam odrętwiała na podłodze, a potem zaczęły lecieć łzy. Nie wiem ile tak siedziałam i płakałam, ale po pewnym czasie łzy się skończyły, a ja postanowiłam sobie twardo, że nigdy więcej mnie nie uderzy. I że nie pozwolę komuś ucinać mi skrzydeł, które dają mi moje marzenia. Wczesnym rankiem spakowałam się do jedynej walizki jaką miałam i opuściłam dom oraz mężczyznę – oboje kochałam, ale już nie potrafiłam w ich towarzystwie żyć. Przeprowadziłam się do koleżanki, znalazłam pracę w sklepie a w międzyczasie napisałam swoją pierwszą książkę. Oczywiście, rozwiodłam się z mężem. Próbował mnie zastraszyć, ale ja byłam nieugięta i nie dałam się mu pokonać. Moja książka odniosła wielki sukces, więc w najbliższym czasie zabieram się za pisanie kolejnej. I pomimo mojego nieudanego małżeństwa, nadal wierzę, że gdzieś tam, czeka na mnie ten Jedyny, który pokocha mnie taką jaka jestem. I tak na koniec chciałabym Wam powiedzieć, że zawsze warto mieć marzenia i dążyć do ich spełnienia! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja historia jest słodko-gorzka, można ją porównać do klimatu w którym się znajdujemy. Przeszliśmy tutaj przez śnieg, by teraz grzać się przy kominku w ciepłym klimacie. To co było, jest już za nami. Nie będę Was ochładzać tym co było, liczy się to co jest teraz.
    O sobie mało kto lubi mówić, bo mało wiemy o nas samych. Jak każdy mam swoje wady, jestem wrażliwą, nerwową osobą. Ale też jest we mnie, gdzieś głęboko w środku ciepło- ciepło które jest w stanie wzbudzić tylko miłość. I znowu analogia do otoczenia- za oknem śnieżyca, ale gdzieś w jakimś domku pali się ogień, trzeba go tylko odnaleźć.
    Cechy charakteru to nie wszystko, to co liczy się w życiu to marzenia. O nich się nie marzy, je się spełnia. Moim własnym, jest to, żeby takie ognisko domowe, to ciepło zagościło w rodzinie którą kiedyś założę. Pielęgnowanie tradycji i kultury. Spędzanie czasu wszyscy razem dzieląc się miłością.
    Marzy mi się pokój pełen książek, taaaak uwielbiam czytać. Mój Marcin na pewno mi kiedyś taki zrobi. Kiedyś, gdy będę już stara, wnuczki będą prosić mnie, albo dziadka, żeby opowiedział historie w nich ukryte.
    Piękno każdego człowieka ukryte jest w książkach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chcecie mnie poznać, dowiedzieć się jaka jestem, to spójrzcie w lustro na moje odbicie...nic nie będę ukrywać.
    Odbicie 1 - które widzę ja
    Stałam przed lustrem ze smutkiem wpatrując się w swoją okrągłą twarz, duży biust, trzy fałdy na brzuchu i nogi niczym balerony. Nie znosiłam tego widoku! Przez zaciśnięte wargi powtarzałam: „Muszę schudnąć, muszę schudnąć!”, ale mówiłam tak już setki razy, a zawsze brakowało mi determinacji, by zacząć ćwiczyć i rygorystycznie trzymać się diety. „Jestem słaba…beznadziejna” - powiedziałam ze smutkiem do swego lustrzanego odbicia, po czym zeszłam po schodach do kuchni. „Trzeba brać się do roboty, iść na zakupy i zrobić obiad dla męża i córki”.
    W spożywczaku pomału wędrowałam między półkami, wrzucając co popadnie do koszyka. Od rana nie miałam humoru. Z zazdrością patrzyłam na młode dziewczyny z talią osy, w seksownych mini.
    „O nie! Tak dalej być nie może, pójdę do dietetyka i biorę się za siebie, tym razem na serio!”. Z tym postanowieniem zbliżałam się do regałów ze słodyczami. Chwila wahania, krok do przodu i znów wątpliwości…”Wezmę suche herbatniki dla Majeczki, to wszystko…”. Ślina napłynęła mi do ust…”Nie wytrzymałam, muszę zjeść coś słodkiego! W końcu mam chandrę, a małe co nieco pomoże na pewno ;) Jutro zorientuje się co i jak z tym dietetykiem.”
    „Ech, to jutro…jak to dobrze, że ono jest!” - pomyślałam i z ustami pełnymi czekolady wróciłam do domu.

    Odbicie 2 - które widzi mój mąż
    Ależ niesamowita kobieta! Taka zadbana, elegancka, a gdy się uśmiecha robi jej się dołeczek w prawym policzku :) Wydaje się być taka pewna siebie, niezwyciężona...kiedyś bałem się do niej odezwać, teraz boję się, że ona nie przestanie mówić ;) Wciąż martwi się o swoje ciało, a ja widzę ją codziennie piękniejszą, choć tak dobrze znaną, potrafiącą mnie zaskoczyć. Widzę jej duszę, charakter - czasem trudny, ale kto jest bez wad? No kto?

    Odbicie 3 - które widzi moja córeczka
    Mamusiu, kocham cię najmocniej na świecie!
    Nic więcej się nie liczy! Nie widzę nic poza tobą!

    OdpowiedzUsuń
  8. Być może moja historia wyda się wam zwyczajna, jednak ja bardzo lubię swoje życie i nie chcę w nim nic zmieniać.
    Jestem szczęśliwą mężatka, zdecydowanie jest to miłość od pierwszego wejrzenia. Uwielbiam podróżować, poznawanie nowych kultur, ciekawych ludzi i zachwycanie się pięknem świata, jest tym bez czego nie wyobrażam sobie życia. W wolnych chwilach słucham muzyki (nie mam określonego gatunku - najważniejsze aby ,,wpadała'' w ucho), eksperymentuję w kuchni (najbardziej lubię tworzyć wszelkiego rodzaju ciasta, ciasteczka, desery) oraz czytam książki. A czytam bardzo dużo, rodzice śmieją się, że czytanie posiadamy w genach - oni również są molami książkowymi :)
    Mieszkam na wsi niedaleko Gdańska i nie wyobrażam sobie życia w ,,miejskiej dżungli''. Własny ogród pełen kwiatów, niewielki ogródek z warzywami, taras z którego obserwuję zachody słońca - są tym co mnie uszczęśliwia. Mimo iż bardzo lubię podróżować wiem, że to właśnie tutaj znajduje się moje miejsce na ziemi.
    Bardzo lubię zwierzęta, najbardziej psy. Towarzyszyły mi one od dzieciństwa, z doświadczenia wiem, że są to najlepsi przyjaciele człowieka. Jestem posiadaczką trzech wesołych kundelków: Reksia, Kulki i Pluszaka. Są to najcudowniejsze istoty na świecie, potrafią rozweselić największego ponuraka ;)
    Moje motto życiowe brzmi: ,,Nigdy nie żałuj, że czegoś nie zrobiłeś''. Każdy dzień staram się wykorzystywać w 100%, nie wiem co to bezczynne siedzenie w fotelu i wbijanie wzroku w sufit. Robię wszystko aby każdy dzień był wyjątkowy a uśmiech nie schodził z moich ust.
    Interesuję się literaturą obyczajową, kryminałami, fantastyką. Nie są mi również obce książki dla młodzieży oraz biografie. Jedynym gatunkiem, za którym nie przepadam jest horror, chyba na tego typu książki jestem zbyt strachliwa :)
    Jak każdy miałam w życiu lepsze i gorsze momenty. O przykrych zawsze staram się jak najszybciej zapominać, gdyż nie chcę aby przesłaniały mi to co piękne. Do szczęśliwych chwil wracam wielokrotnie. Uwielbiam spędzać czas w gronie rodziny, gdy jesteśmy razem zwierzamy się sobie, opowiadamy o wydarzeniach minionych dni oraz śmiejemy do łez.
    Mam wiele marzeń i staram się je nieustannie spełniać. Chciałabym nauczyć się języka hiszpańskiego tak aby komunikacja nie sprawiała mi najmniejszych problemów (uczę się samodzielnie oraz chodzę na kurs i naprawdę idzie mi coraz lepiej :) ). Pragnę również odwiedzić Barcelonę, Rzym oraz Bangkok :)
    Poza tym dużo mówię, jedyną osobą, która na dłużej potrafi dojść przy mnie do głosu jest mój mąż. No ale to już pewnie zauważyliście :)
    Powinnam już chyba skończyć swoją historię, nie chcę wystraszyć was zaledwie po kilku minutach znajomości :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję wszystkim za udział w konkursie i serdecznie Was pozdrawiam. Beata Zdziarska

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!