Konkurs: Najbardziej zaskakująca zmiana


Cześć wszystkim,
tak jak obiecywałam przychodzę do Was z konkursem, w którym do wygrania będzie jeden egzemplarz Co mnie zmieniło na zawsze Amber Smith. Dłuższy czas zastanawiałam się jakie tym razem dać Wam zadanie i nie było to proste. Znając moje szczęście, wybór zwycięzcy będzie jeszcze trudniejszy... Otóż główna bohaterka przeżyła coś strasznego i to ją zmieniło na zawsze. Pomyślałam więc, że i pytanie będzie dotyczyło zmian...

Ca należy zrobić, by zdobyć egzemplarz? 

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga "Zapatrzona w książki".
2. Konkurs trwa od 18.11.2016 r. do 30.11.2016 r. (do godziny 23.59).
3. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu do dziesięciu dni roboczych od zakończenia konkursu.
4. Zwycięzca jest zobowiązany wysłać maila z danymi adresowymi na adres konkursyb@o2.pl w ciągu trzech dni od momentu ogłoszenia wyników. Po tym terminie nastąpi wybór nowego zwycięzcy.
5. Sponsorem nagrody jest: Feeria Young
6. Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem pozostawić odpowiedz na zadanie konkursowe.
7. Zadanie: W każdym z nas nieustannie zachodzą zmiany. Jaka zmiana, która zaszła w tobie najbardziej cię zaskoczyła?

8. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
9. Do zdobycia jest książka, której fundatorem jest wymienione wyżej wydawnictwo, a wartość nagrody jest równoznaczna z kwotą znajdującą się na jej okładce.
10. Zwycięzcą konkursu zostanie osoba, której wypowiedz najbardziej przypadnie do gustu autorce bloga "Zapatrzona w książki”.
11. Prawo do składania reklamacji w zakresie niezgodności przeprowadzenia konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu trzech dni od daty wyłonienia jego laureatów. Należy je zgłaszać w formie e-maila na adres: konkursyb@o2.pl.



POWODZENIA!

12 komentarze:

  1. Jaka zmiana zaszła we mnie, która mnie zaskoczyła? Wydaję mi się, że bycie matką. Pamiętam dzień w którym dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nie byłam na to w ogóle gotowa. W głowie miałam natłok myśli, co teraz będzie? Jak to będzie wyglądało? Nie dam sobie rady. Co z życiem towarzyskim? Byłam strasznie zestresowana i zła na siebie. Ale kiedy urodziła się moja córeczka nie wyobrażałam sobie żeby mogło być inaczej. Cały świat wywrócił się do góry nogami i nie było w tym nic złego. Mimo iż do samego końca nie była przekonana czy będę dobrą matką i czy podołam wyzwaniu, udało mi się. Wziąść odpowiedzialność za nowe życie to nie taka prosta sprawa. Może nie łatwa,ale za to piękna. Bycie matką to zmiana, która ogromnie mnie zaskoczyła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Choroba bliskiej osoby, to jednak coś co bardzo zmienia człowieka .
    Nie będę tu się rozpisywać o kogo chodzi i o jaka chorobę, Bo to nie na tym polega.
    Taka sytuacja zmieniła mnie i moje podejście do życia, nauczyła mnie że warto chwytać dzień i brac życie pełnymi garściami .
    Należy czerpać z życia jak najwięcej, bo jest ono za krótkie na marudzenie. Czasem ma sie zbyt duże wymagania wobec losu, i moża narazić się na rozczarowanie, że nie wszystko jest tak jak sobie wymarzylismy. Ale marzenia ma sie wielkie i niebanalne. Dlatego należy Spróbowac przyjąć wszystko, co przyniesie dzień i nie próbowac nic kontrolować ani zmieniać, a , spotka nas co najmniej jedna przyjemna niespodzianka. Bo przecież każdy z nas powinien cieszyć się z tego, co ma i co oferuje mu świat. A życie warto sobie „ubarwić” różnymi zabawnymi zdarzeniami, sytuacjami. Warto jest czasem zapomnieć, zaszaleć i zrobić coś głupiego, dziwnego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak z biegiem lat mój charakter stał się sprzeczny. Z jednej strony potrafię być spokojna, wrażliwa, romantyczna, a z drugiej wychodzi ze mnie taki charakterek, że ho ho! Ale przy tym wszystkim ważne jest to, że ważne dla mnie wartości (jak chociażby uczciwość czy honor) nadal pozostały bez zmian. Może nawet nabrały większego znaczenia i bardziej je cenię. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W każdym z nas nieustannie zachodzą zmiany. Nie każdy jednak jest w stanie je w sobie zauważyć, czasem ciężko na siebie spojrzeć zupełnie z innego punktu widzenia. Miałam właśnie ten problem po przeczytaniu zadania konkursowego. Mogłabym napisać, że zaczęłam regularnie przed szkołą ścielić łóżko, że zaczęłam na bieżąco po sobie sprzątać, że zaczęłam czytać książki w każdej wolnej chwili. Ale nie to uważam za zaskoczenie. W końcu to kiedyś było moim 'celem'; chciałam to sobie wypracować. Natomiast nie chciałam wypracowywać organizacji, płynności językowej i otwartości dla ludzi. Kiedyś miałam z tym wszystkim problem, teraz nie mam. To właśnie te 3 'rzeczy' uważam za zaskakujące zmiany. Kiedyś ciężko było mi wyobrazić siebie zorganizowaną od A do Z, teraz jest to moją codziennością, która ułatwia mi życie. Otwartość na ludzi z kolei spowodowała, że w nowej szkole zyskałam wielu znajomych, może nawet przyjaciół. Byłam osobą skrytą, cichą i nie zauważałam ludzkich problemów, które mnie otaczają. Otwartość na ludzi spowodowała, że czasem zauważam więcej niż bym chciała. Ukazała mi się też moja druga strona myślenia, bo myślę inaczej, zupełnie dojrzalej jak na swój wiek. Nie szaleństwa mi w głowie.
    Z biegiem czasu jednak tych zmian nie uważam za mega/super zaskoczenie, tylko jako kolej rzeczy - coś co prędzej czy później musiało nastąpić, jako przyczyna kolejnej rzeczy. W wieku 16 lat ciężko uznać konkretne zmiany za zaskoczenie. Uważam, że takie jeszcze przede mną szczególnie gdy zaczną się ujawniać w sytuacjach spontanicznych.
    Te zmiany, które nadeszły bardzo w sobie cenię bo nabrały ogromnego znaczenia. Ciekawe jakie zmiany pojawią się za tydzień, miesiąc, dwa lata, 15...?
    Pozdrawiam! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Zmiany zauważam u siebie stale. Z roku na rok. Z miesiąca na miesiąc. Z tygodnia na tydzień. Z dnia na dzień, a nawet z godziny na godzinę. Jedne się pojawiają na chwilę i znikają, inne goszczą na trochę dłuższy okres czasu. I mimo tych drobnych, wydaje mi się, że stale jestem taka sama, a przynajmniej każda większa zmiana przychodzi dość długo, przez co nie zauważam jakichś gwałtownych wariacji. Rok temu jednak zmieniłam coś, czego bardzo się bałam zmieniać, a mianowicie szkołę. Co prawda było to nieuniknione i chociaż poniekąd wyczekiwałam tego momentu, nie mogę ukrywać, że czasami zdarzało mi się drżeć ze strachu na tę myśl. W końcu miałam rozstać się z miejscem, gdzie chodziłam codziennie przez dziewięć lat. Można też powiedzieć, że z miejscem, w którym dorastałam i po części się wychowywałam. Ta szkoła była jak mój drugi dom, z tą różnicą, że jej nie cierpiałam. Chciałam jak najszybciej się z niej wyrwać, a mimo to, coś uporczywie mnie przy niej trzymało. W nowej szkole najgorszy był pierwszy tydzień. Nie potrafiłam się w niej odnaleźć, chociaż miałam koło siebie swoich przyjaciół. Po tym czasie pokochałam to miejsce w takim stopniu, w jakim nie spodziewałam się je pokochać. Czułam się tam po prostu dobrze. Chociaż nie w każdym aspekcie ta zmiana niosła za sobą pozytywy. Czasami wśród nowych ludzi czuję się niekomfortowo, ale ta szkoła nauczyła mnie czegoś. A mianowicie tego, że oceny nie są najważniejsze. Że od jednej jedynki świat się nie zawali, a źle napisana kartkówka to żadna tragedia, a jedynie małe potknięcie, po którym należy się podnieść i iść dalej. Bo właśnie na tym polega życie. Na upadkach i dalszą drogą. Co prawda są jeszcze momenty, kiedy moje ciągłe przejmowanie się każdym moim krokiem, a także niezdecydowanie daje o sobie znać, ale cieszę się, że chociaż w jednym aspekcie mojego życia udało mi się to ograniczyć. To jest zdecydowanie bardzo pozytywna zmiana i mam nadzieję, że będzie niosła za sobą pozytywne skutki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zmiana? U mnie była dwuetapowa. Gdzieś na początku roku, udało mi się zamknąć pewien etap mojego życia, należący do przeszłości. Jednak mimo to, zapowiadało się dość ciekawie. A mianowicie przyjaźń. Byłam na tyle naiwna, że nawet pożyczyłam tej osobie pieniądze na to, by dług nie powiększył się trzykrotnie. Ale co z tego miałam? Kilka dni po tym pożyczeniu kontakt się urwał. Owszem, gdy ta osoba widzi mnie na mieście, czy w komunikacji odezwie się. Ale już nie rozmawia, tak jak było to obiecane. To był pierwszy etap. Znowu dostałam kopa w tyłek od "przyjaciela". Drugi etap, już dał mi taki morał, że nastąpiła we mnie ta gwałtowna zmiana, do której nigdy nie chciałam się przyznać wcześniej. Otóż spotkałam się z "przyjaciółką" z miejsca, w którym niegdyś przez 14 lat mieszkałam. Gdy wracałam do domu z chłopakiem i jego kolegą od niej, byłam taka szczęśliwa. Miała urlop za kilka dni i obiecała się zjawić. Jednak czekałam. Miesiąc. Dwa. A ja sobie uświadomiłam, że coś jest nie tak. Jeżeli ja jestem w stanie poświęcić się dla kogoś, poświęcić swój wolny czas, stracić go na dojazd w obie strony, a gdy ta druga osoba nie potrafi to... Przecież to nie ma najmniejszego sensu. I tak od tamtego momentu przestałam się przejmować. Jeżeli komuś na mnie nie zależy i nie potrafi znaleźć odrobiny czasu dla mnie, to dlaczego ja muszę go mieć? Przestałam wierzyć w wielkie przyjaźnie i teraz się okazało naprawdę, kto był prawdziwym przyjacielem, kto nie odszedł i został. Kto był i pomagał, był dobrym słuchaczem. Ta zmiana wstrząsnęła mną bardzo. Nie chciałam jej, ale zrozumiałam, że moje życie bez nich wygląda tak samo. A może i nawet jest lepsze, lżejsze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Najbardziej zaskoczyło mnie w sobie to, że od kiedy zmieniłam pracę na ambitniejszą - zaczęłam sama chętnie się doszkalać. Kiedyś uważałam że mój czas prywatny to mój czas, dziś widzę że sprawia mi to przyjemnosć

    OdpowiedzUsuń
  8. Największa zmiana jaka mnie zaskoczyła to to, jak szybko z niedojrzałej nastolatki zmieniłam się w dojrzałą nastolatkę. Kilka lat temu mój tata miał wypadek. To był cios, który mnie załamał. Przez długi czas leżał w szpitalu, aż w końcu nadszedł czas wypisania do domu. Tyle, że już nic nie miało być jak dawniej. Tata potrzebował całodobowej opieki i pomocy w każdej czynności. Staram się do dziś wynagradzać mu i dziękować za opiekę nade mną kiedy byłam dzieckiem. Teraz to ja muszę się opiekować nim, bo role się zamieniły. Zmieniłam się tak zauważalnie, że wiele osób mnie pytało co się stało. Przestały mnie interesować rzeczy typowe dla nastolatek. Bardziej zaczęłam interesować się zdrowiem, wyręczaniu w domowych obowiązkach mamę i zapewnienie sobie samej środków na zachcianki, bo od tamtej pory nie było tak kolorowo. Niestety zmiana nadeszła z tragedii, ale lubię siebie taką. Dorosłam w krótkim czasie i stałam się odpowiedzialna. Szczerze mówiąc jestem z siebie dumna, że umiałam się podnieść i to zrobić. Wiedziałam, że muszę walczyć i się udało.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie będę tutaj bardzo filozofować, więc opiszę zmianę, która faktycznie była dla mnie ogromnym zaskoczeniem i przyprawiła o palpitację serca i drżenie nóg. Postanowiłam zmienić kolor włosów na piękny kasztanowy brąz. Jakież było moje zaskoczenie, gdy plan spalił na panewce i w lustrze ujrzałam czarną, powtarzam: CZARNĄ czuprynę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Największa zmiana jaka we mnie zaszła?
    Myślę że ciężko jest mi nawet powiedzieć kiedy to się stało bo nie odczułam tego.Ale jet to chyba przede wszystkim akceptacja siebie.Każdy z nas chyba w pewnym momencie własnego życia zdaje sobie sprawę że coś mu przeszkadza we własnej osobie,pojawia się chęć zmiany i zastanawiania się dlaczego to właśnie ja muszę tak wygląć.Kiedyś nie lubiłam a wręcz unikałam spoglądania w lustro nakładałam masę kosmetyków na twarz aby nie nie być innną.Myślałam że gdy wyjdę bez makijażu ktoś na mnie spojrzy jak na kogoś gorszego.Ta zmiana zachodziła we mnie stopniowo.Obecnie nie sprawia dla mnie żadnego problemu wyjście bez makijażu a nawet pierwszą rzeczą jaką robię po powrocie do domu to zmycie makijażu.Zrozumiałam że nikt nie jest idealny i wady w naszym wyglądzie widzimy głównie my sami,i ludzie nie oceniają nas tak brutalnie jak często robimy my to sobie sami.

    OdpowiedzUsuń
  11. Swego czasu moją życiową dewizą było powiedzenie "hulaj dusza, piekła nie ma". Nie chciałam też się z nikim wiązać na stałe, na co zapewne wpłynęły złe rodzinne doświadczenia. A potem, jak to zwykle bywa, wpadłam po uszy. To już 4 rok związku i marzę o ślubie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jako dziecko, jeszcze w podstawówce uczyłam się naprawdę dobrze i miałam najlepsze oceny w klasie. A rówieśnicy, jak to zwykle bywa, zaczęli wyzywać mnie od kujonów, choć wcale nie ślęczałam nie wiadomo ile nad książkami, po prostu szybko łapałam materiał. No ale mówiłam sobie, że ich zdanie mnie nie obchodzi i że nie dbam, co myślą skoro wiem, że to ja mam rację. Ale ziarno zostało zasiane i, trochę wbrew sobie, przestałam przykładać się do nauki. I to właśnie jest zmiana, która zaskoczyła mnie najbardziej. Jestem wręcz przerażona tym, jak łatwo było mi porzucić coś, co naprawdę mnie interesowało i co niezwykle lubiłam tylko na rzecz opinii innych, by mieli o mnie lepsze zdanie. Byłam pewna, że mam silniejszy charakter i nie da się mnie tak łatwo przekonać do porzucenia tego, co uważam za słuszne. Jestem też trochę zawiedziona sobą z tamtych czasów, bo ostatecznie zmiana poglądów nic mi nie dała.
    Lecz, choć nieprzyjemna, była to z pewnością potrzebna lekcja. Z perspektywy czasu mogę dostrzec także plusy tamtej sytuacji, bowiem od dziecka uodparniałam się na wredotę ludzi i, co mnie pozytywnie zaskoczyło, obecnie wszelka krytyka innych spływa po mnie jak po kaczce. Potrzebowałam jedynie czasu, by móc dostrzec, że dla mnie powinno się liczyć przede wszystkim moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!