Nauczcie się rozmawiać

 
- Życie czasem nas krzywdzi. [s. 177, Podniebny lot]

Miłość nie pyta o pozwolenie, przychodzi kiedy chce i robi z człowiekiem co jej się żywnie podoba. Nawet jeśli czujemy, że nie chcemy jej, nie jesteśmy gotowi. Gdy walczysz z całych sił ona trwa... za nic mając postanowienia, lęki i obawy.

Bianca jest stewardesą, wraz ze swoim przyjacielem Stephanem lata w pierwszej klasie. Nie brak jej urody i zmysłowości, cieszy się dużym zainteresowaniem wśród męskiego grona pasażerów, ale trzyma uprzejmy dystans. Profesjonalnie wykonuje swoje obowiązki i nie w głowie jej żadne przygody. Wszystko zmienia się w momencie spotkania miliardera James'a Cavendish'a. Mężczyzna zawładną jej myślami i ciałem, ona też nie pozostaje mu obojętna i robi wszystko, by całkowicie podporządkować ją sobie w łóżku. James czuje, że to coś innego, coś co może zmienić jego życie na zawsze i jak zwykle, gdy czegoś chce, działa szybko i tak, by to dostać. Bianca ma przeszłość, która nie pozwala jej poddać się całkowicie mężczyźnie i otwarcie mówić o uczuciach.

Wybieracie czasem książki pod wpływem impulsu? Mi niestety albo stety czasem się to zdarza. Czasem chwale swoje spontaniczne wybory, bo trafiam na coś świetnego, ale zdarzają się sytuacje gdy nie jestem zbytnio zadowolona z wybranej pozycji. Jak było w przypadku serii W przestworzach?

Wyjątkowo pokuszę się o opisanie wrażeń z dwóch tomów w jednym tekście ponieważ są one identyczne. Obie części są napisane w taki sposób, że czyta się je niebywale szybko i nez większych zgrzytów, ale R. K. Lilley niestety nie wykazała się niczym specjalnym. Stworzyła schematyczną historię, która absolutnie niczym nie zaskakuje. Bohaterowie z przeszłością, on bajecznie bogaty i władczy, ona biedna i niepewna siebie, on żądający wszystkiego, ona wzbraniająca się przed tym. I wiem, że w tym gatunku ciężko o coś nowego, ale są autorki, które potrafią pisać tak iż podczas czytania w głowie cały czas nie kołacze myśl ale to już było... Lilley to nie wyszło. Ponadto fabuła, a raczej zachowanie bohaterów często irytowało...

Skoro przy bohaterach jestem, to muszę przyznać, że Bianca i James osobno są do zniesienia, ich przeszłość, a zwłaszcza jej, ciekawi, sprawia, że chce się czytać dalej. Jednak kiedy są blisko siebie... mieli być razem a miałam wrażenie, jakby byli obok siebie. Zero szczerych rozmów, tylko obrażanie się i dominacja, by zagłuszyć sprzeciw. Niby wiem, że to erotyk, tylko po co w to wplątywać w takim razie miłość? Irytowali mnie, sami się unieszczęśliwiali. Za to bardzo polubiłam Stephana, miły, sympatyczny, opiekuńczy i zabawny – niezastąpiony przyjaciel.

W momencie rozpoczynania czytania nie miałam wobec serii jakiś wygórowanych oczekiwań, liczyłam na lekką i niezobowiązującą do analizowania każdego słowa lekturę. I to otrzymałam, ale pomimo wszystko czuję mały niedosyt. Oba tomy były przeciętne, nie wzbudzały większych emocji, nie intrygowały aż tak bardzo. Szybko przeczytałam i jak sądzę szybko zapomnę. Małym smaczkiem okazały się losy Biancy, ale troszkę za  mało rozwinięto ten wątek, a szkoda.

I znowu nie powiem jednoznacznie polecam czy też nie. W gruncie rzeczy czytałam gorsze i mniej dopracowane erotyki więc seria W przestworzach nie jest tragiczna. Dla rozluźnienia jest nawet w porządku.

Nie można brać odpowiedzialności za rzeczy, które są zupełnie poza twoją kontrolą. [s. 108, Pod samym niebem]

Autor: R. K. Lilley
Tytuł: Podniebny lot, Pod samym niebem
Wydawnictwo: EditoRed
Data wydania: 2016-07-06, 2016-09-14
Kategoria: erotyk, romans
ISBN: 9788328321304, 9788328321335
Liczba stron: 320, 328
Ocena: 5/10, 5/10
W przestworzach:
Podniebny lot | Pod samym niebem

14 komentarze:

  1. Kochana! Czytałam tak skrajne recenzje, że nie wiedziałam, co myśleć o tej serii. Jednak koleżanka z klasy chciała je zamówić uprzedzałam, że mogą być słabe. Niestety mnie nie słuchała i zamówiła je. Jestem ciekawa jej opinii. Ale i ja chyba dam im szanse, aczkolwiek wątpię, że zaspokoją moje czytelnicze potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi wystarczył pierwszy tom, żeby mieć pewność, że to zdecydowanie nie jest historia dla mnie. Najbardziej podobał mi się wątek z przeszłości Bianki, ale tylko dla niego nie planuję sięgać po kontynuację.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego to musi być władczy milioner i biedna, szara myszka? Oczywiście oboje z przeszłością zranieni, bla, bla, bla. Czy ludzie już nie uprawiają seksu z przyjemnością, a nie dlatego, że są "zbyt skomplikowani" na związek? A powiem, że przeczytałabym erotyk o ludziach, którzy lubią seks, partnerach a nie "on ją zmusza" a "ona prawie się broni".

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie, mnie wystarczyło trzynaście rozdziałów. Więcej nie zdzierżyłam. Przykro mi, ale wydało mi się potwornie słabe, koleżankom odradzałam. Marta

    OdpowiedzUsuń
  5. Obszerna recenzja, jednak chyba po książkę nie zasięgnę. Na pewno będę wpadać częściej! :) Zapraszam do mnie, miłego wieczoru
    http://zakochaniwksiazkachrecenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Od początku nie ciągnęło mnie do tej serii i już któryś raz utwierdzam się w przekonaniu, że niewiele stracę. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta seria raczej mnie odstrasza niż zachęca. Nie jestem wielką fanką erotyków, więc i ten sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem świeżo po lekturze tych dwóch książek i jedyne co mogę o nich powiedzieć to przeciętne erotyki, dużo zostało ściągnięte z Greya, a bohaterowie mi nie podeszli. Jedynie R.K.Lilley ma o wiele lepszy styl pisania niż E.L. James :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi się podobają te okładki, a książki czekają na swoją kolej do przeczytania. Zasiałaś we mnie nieco niepokoju, ale zobaczymy co będzie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Strasznie się boję tych książek po Twojej opinii. STRASZNIE! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie cieszę się, że nie sięgnęłam, tym bardziej, ze to już było, a tomy to swoje kalki. ;) Wolę mniej erotyki, więcej rozmów :D

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uuuu, a co tu się stało? Tak ładnie, kwiatowo na jesień? :) Tylko teraz Ci logo nie pasuje ;)
    A co do serii, to ja już mam przesyt, nawet się na nią nie nastawiałam. I chyba dobrze.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!