Zawsze tylko ty


- Sprawy, które są coś warte, nie przychodzą łatwo. (...) - Musisz o nie walczyć tak długo, aż wyczerpiesz wszystkie siły, a wtedy zrób sobie krótką przerwę i walcz dalej. (...) Nie poddawaj się, bo będziesz żałował. [s. 221]

Mówi się, że pierwsza miłość pozostaje w pamięci na zawsze. Może się zakończyć, ale jej wspomnienia nigdy nie miną. Czasem to tylko początek do tego by w końcu odnaleźć tą jedyną, ale są takie pierwsze uczucia, które pozostają ostatnimi, dominującymi nad całym życiem, nawet gdy los rozdziela zakochanych.

Osiem lat temu Tripp musiał uciec, by wyrwać się spod władzy rodziców, którzy zaplanowali mu życie jakiego nie chciał. Przed tym postanowił spędzić jeszcze ostatnie lato z przyjaciółmi w Rosemary Beach. Tamtego lata na jego drodze staje szesnastoletnia Bethy, dziewczyna skrada mu serce, ale pomimo to kiedy nadchodzi czas wyjeżdża planując wrócić za jakiś czas po ukochaną. Niestety pewne wydarzenia sprawiają, że dosięga ich okrutna tragedia, serca zostają złamane a szanse zaprzepaszczone. Tripp wraca po latach do miasta, by zmierzyć się z przeszłością i widzi, że ukochana jest w końcu szczęśliwa z innym mężczyzną. Odsuwa się, bo jedyne czego pragnie to właśnie jej szczęście, ale kiedy ponownie los łamie jej serce postanawia już nigdy więcej jej nie opuszczać. Tylko czy dziewczyna pozwoli mu się ponownie do siebie zbliżyć?

Abbi Glines jest jedną z  najbardziej lubianych autorek przeze mnie. Po jej książki sięgam zawsze bez wahania, bo wiem, że nie poczuję rozczarowania. Jej pióro sprawia, że na kilka godzin przenoszę się do innego świata i żyję losami bohaterów. Jaki tym razem okazał się powrót do Rosemary Beach?

Przyznać muszę, że opisywanie któregoś tomu z kolei jest nie lada wyzwaniem, bo trudno znaleźć odmienne słowa do tych już użytych, by opisać to, co się podoba w książkach Abbi. Powieściopisarka ma niesamowity talent do tworzenia historii, które mogą wydawać się zwyczajne, ale dzięki jej umiejętnością budowania napięcia, opisywania uczuć oraz przemyśleń opowieść staje się w stu procentach absorbująca. Glines maluje słowem, sprawia, że historia jest rzeczywista, przepełniona emocjami – tymi złymi i dobrymi – oraz tworzy bieg wydarzeń od którego nie idzie się oderwać. To historia ludzi pokrzywdzonych przez los, własne wybory, niedomówienia i błędy. Ona ściska za serce, szarpie duszę i nie daje możliwości odłożenia książki chociażby na chwilę.

Zarówno Bethy, jak i Tripp przewijali się w poprzednich częściach cyklu i muszę przyznać, że byłam ciekawa ich historii, ale nie sądziłam, że będą mieli swoją wspólną. Polubiłam oboje prędzej, a teraz mając okazję poznać ich bliżej ta sympatia się tylko pogłębiła. Tripp popełnił błędy i nie potrafił ich do pewnego momentu naprawić, ale okazał się niezwykle wytrwały, opiekuńczy oraz kochający. Z kolei Bethy jest dla mnie jedną z silniejszych postaci literackich jakie poznałam. Wiele przeszła, musiała zmagać się z poczuciem winy, odrzuceniem, bólem utraty, nienawiści i obawy. Nikt nie powinien przechodzić tego co ona. A jednak przetrwała.

Jest coś takiego w stylu pisania Abbi Glines, co sprawia, że nie potrafię się oderwać od jej książek, tak było i tym razem. Historia Bethy oraz Trippa całkowicie mnie pochłonęła, nie mogłam oderwać się od czytania i zachłannie przewracałam kolejne strony. Podobał mi się motyw przeplatania przeszłości z teraźniejszości, co pozwoliło poznać początki ich znajomości i trochę więcej zrozumieć. Przeżywałam losy bohaterów całą sobą, Abbi dalej potrafi zawładnąć moim sercem, ale... czegoś mi tu zabrakło, jakby autorka miała gorszy czas pisząc ten tytuł, ale nawet wtedy trzyma dobry poziom.

Byłaś moja to kolejny tom cyklu, ale ostatecznie można czytać go bez znajomości poprzednich części, jednak zachęcam by zacząć od początku, bo pojawiają się tu główni bohaterowie wcześniejszych historii. Polecam, bo mimo wszystko to nadal ta sama Abbi Glines trafiająca do serca, która opowiada o przyjaźni, drugich szansach i wybaczeniu – innym, ale co najważniejsze i sobie samemu.
Książkę kupisz TUTAJ

Autor: Abbi Glines
Tytuł: Byłaś moja
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 2016-05-18
Kategoria: New Adlut, romans
ISBN: 9788376427126
Liczba stron: 320
Ocena: 7/10



Rosemary Beach:
Za daleko:
O krok za daleko | (Jesteś za daleko) | Spróbujmy jeszcze raz | Zacznijmy od nowa

Chance:
Grając w miłość | Daj nam ostatnią szansę

Byłaś moja

(Kiro's Emily)

Jeszcze się spotkamy | When You're Back

The Best Goodbye

Up in Flames

8 komentarze:

  1. Kurcze, a ja się nie potrafię przekonać do pióra autorki. Tyle dobrych słów słyszałam (również od Ciebie:)), ale wciąż pozostaje mi w głowie ten jeden tytuł, na którym się niestety zawiodłam

    OdpowiedzUsuń
  2. Glines biorę w ciemno... aż wstyd mi się przyznać, że jeszcze nie czytałam części o Grantcie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A to ja chętnie przeczytam, mimo że poprzednich części nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tą książkę w planach, a po twojej opinii przeczytam ją jeszcze szybciej ^^
    Zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  5. 7 książek z tej serii za mną, mam zamiar kiedyś przeczytać wszystkie z serii R.b. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej serii. Opis jest interesujący, chętnie poszukam innych książek z serii i spróbuję przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Seria stanowi jeszcze dla mnie niewiadomą. Może za jakiś czas po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz, ja tej konkretnej pozycji nie lubię z konkretnego powodu. Przez Betty i Trippa, samych w sobie. Nie wiem, czytając tę pozycję miałam wrażenie, że Abbi zaciera wspaniałość Jace'a i... sprawia, że był nieważny. Że był... nijaki. Niepotrzebny. I rozgniewała mnie tym. Bo ja wciąż obwiniam Betty za to co się stało, nie potrafię jej wybaczyć, a teraz - widząc, że znalazła happy end, po prostu nie mogę przestać myśleć, że to niesprawiedliwe. Bo nie dość, że Abbi nie dała happy endu Jace'owi, to jeszcze uwłaczała jego istnieniu. :/
    Ale cóż. Ja czasami tak mam, że interpretuję książki po swojemu.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!