Opowiem wam teraz o pewnym idiocie...

 
Ojciec zawsze mi powtarzał, że nie ma co się wstydzić strachu. Liczy się jedynie to, jak reagujemy na ten strach. Tchórze uciekają. Mężczyźni stają do walki. [s. 7]

Życie jest przewrotne, nie zawsze układa się tak jak byśmy tego chcieli, ale przy odpowiednim nastawieniu wszystko może się jakoś ułożyć. Trzeba jednak pamiętać, by podejmować właściwe decyzje i co ważniejsze, nie wolno zapominać, że nic nie jest pewne ani stałe, życie to zmiany, zwłaszcza jeśli nie dba się o to, co się posiada.

Stanton wraz ze swoją dziewczyną, Jenny, w młodym wieku zaliczyli wpadkę. Chłopak chciał jednak stanąć na wysokości zadania, poślubić ukochaną i zaopiekować się dzieckiem, ta jednak przekonała go, że ten musi wyjechać na studia, zdobyć wykształcenie i zadbać potem o ich przyszłość, a ona poczeka... Kilkanaście lat później Stanton jest świetnym prawnikiem, ale nadal w wielkim mieście, z dala od rodziny, żyjąc w wolnym związku z Jenny i w pełni korzystając tej wolności. Ma swój plan na życie i nie bierze pod uwagę, że coś mogłoby pójść nie po jego myśli, dlatego też z niedowierzaniem patrzy na zaproszenie na ślub swojej dziewczyny z... innym facetem. Po pierwszym szoku bierze swoją łóżkową przyjaciółkę i jedzie odzyskać ukochaną...

Emma Chase zdobyła moje serce pierwszym tomem Zaplątani. Wyśmienicie się bawiłam czytając tamten tytuł i do dziś mam do niego ogromny sentyment. Kolejne tomy miały swoje wzloty i upadki, ale miło się je czytało. Kiedy na naszym rynku pojawił się pierwszy tom nowej serii zatarłam ręce, zdobyłam i.. w końcu po długim czasie przeczytałam. Jak odebrałam Unieważnienie? Podobało mi się czy wręcz przeciwnie?

Czy ktoś mi może powiedzieć co się stało? Gdzie podziała się Emma Chase, którą znam z Tangled? Bo szczerze przyznam, że mam wrażenie jakby tę powieść pisała zupełnie inna osoba... Jestem ogromnie  zawiedziona. Coś co niby miało być pikantną komedią romantyczną okazało się czymś, co mnie w ogóle nie bawiło (no dobra, nawiązanie do Avengersów mnie rozbawiło) i szczerze mówiąc było na dość niskim poziomie. Pikantna? Pikantny to chyba był sos do mięsa z grilla gdy go robili... Naprawdę, żadna scena mnie nie poruszyła, nie wywołała rumieńców, nie sprawiła, że westchnęłam (no chyba, że liczy się wzdychanie z irytacji, tego nie jestem w stanie zliczyć). Romantyczna? No cóż...wręcz wiało tym romantyzmem, ale to tak mocno, że go z książki wywiało. Gdzie tam jest romantycznie? No gdzie?! Ta książka jest absurdalna, całkowicie oderwana od realności i moim zdaniem odbiega daleko od gatunku komedii romantycznej, gdzie pewna bajkowość jest do przyjęcia i wręcz wskazana. No i te zakończenie... aby tylko było, jakieś takie szybkie, bez emocji (tutaj jeszcze muszę dodać, że cała powieść nie wywołała we mnie żadnych emocji poza irytacją). No ale ok, Unieważnienie ma jakieś plusy. Zaskakujące, wiem. Powieść czyta się szybko, styl jest przyjemny w odbiorze, poboczni bohaterowie są bardzo fajni, no i Sherman – rottweiler Sofi – uwielbiam go.

Stanton... jak on mnie irytował! Wzbudził we mnie chyba wszystko, co najgorsze, ale serio, jakbym mogła dałabym mu w twarz. Nie mówię o tym, że korzystał z uroków wolnego związku, ale o tym jak się zachowywał. On nie myślał o innych, byle jemu wszystko grało i śpiewało. Samolubny pies ogrodnika! Dziewczynę olewa przez rok, ale jak ta chce sobie ułożyć życie z kimś innym, to pędzi przekonać ją by zmieniła zdanie, bo przecież on ją kocha i bla, bla, bla... Ok, kocha, chce ratować, ale po cholerę bierze przyjaciółkę do łóżka i się z nią pieprz.. no wiadomo co robi, kiedy tylko chce. Ahh, no tak, bo przecież ona może też sobie znaleźć kogoś w tym czasie... Serio?! No dziękuję za taką miłość... I chociaż Sofia też nie jest tu bez winy, to jej współczułam, nikt nie chce czuć się  jak nagroda pocieszenia, a tym w moim odczuciu była dla Stantona.

Nie wiem co jeszcze miałabym napisać, mogłabym wytykać dalej wszystkie niedociągnięcia, co mi się nie podobało, ale chyba już mi się nie chce. Jestem rozczarowana, bo liczyłam na coś co mnie rozbawi, co sprawi, że zapomnę o szarej codzienności. Niestety, dostałam publikację, którą w prawdzie szybko się czyta, ale nie pochłonęła mnie ona, nie zżyłam się z bohaterami i cieszyłam się, że nie muszę się z nią długo męczyć. Mówi się, że ważne, by książka wzbudzała w czytelniku jakiekolwiek emocje, nie jestem jednak pewna czy Emmie Chase chodziło właśnie o takie emocje. Z pewnością dam autorce jeszcze szansę, bo liczę, że to był wypadek przy pracy, o którym mam nadzieję szybko zapomnieć.

Ja Unieważnieniu już podziękuję. Przeczytałam, było znośnie, na pewno do tej pozycji nie powrócę, ale wiem, że zbiera ona i dobre oceny. Decyzję o przeczytaniu pozostawiam wam.

Autor: Emma Chase
Tytuł: Unieważnienie
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2016-04-27
Kategoria: erotyk, komedia romantyczna
ISBN: 9788380750944
Liczba stron: 416
Ocena: 4/10


The Legal Briefs:
Unieważnienie | Skazanie | Appealed | Sidebarred

12 komentarze:

  1. Chyba po raz pierwszy tak poważnie się nie zgadzamy :) Dla mnie książka ta była urocza, leciutka, zabawna, a że o idiocie? No cóż :) W końcu kto powiedział, że bohater musi być tylko pozytywny? A czy książka jest dobra tylko wtedy, gdy lubimy czujemy więź z postaciami? Niekoniecznie. Moim zdaniem Emma Chase chciała pokazać inne oblicze miłości i swego rodzaju antybohatera, który choć się myli, dostaje nauczkę na przyszłość. Mam nadzieję, że kolejny tom cyklu spodoba Ci się bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze było Lato koloru wiśni :D Ale to dobrze, że czasem takie się zdarzają. Przynajmniej jest ciekawie.
      Może i masz racje, ale nadal mnie to nie przekonuje mimo wszystko. :)

      Usuń
  2. Nie mialam okazji przeczytać, a Ty zdecydowanie nie zachęcasz. Przyznam, że przy dzisiejszym wyborze nowości szkoda mi czasu na takie "średnie" pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię książek o samolubnych dupkach.
    Dziwne, że wielu autorom i czytelnikom wydaje się to takie atrakcyjne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie, nie nie. Dla mnie idioci w książkach, w dodatku wkurzający idioci są nie do przyjęcia. Nie trać czasu na czytanie drugiej części badziewia. Już poprzednia seria autorki była słaba, a tutaj uhhh ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta seria jeszcze przede mną, ale jakoś mi do niej nie spieszno.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż za przepiękna recenzja. Obawiam się, że po przeczytaniu tej książki, uznałabym Twój wpis za znacznie ciekawszy od powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  7. właśnie czytałam przed chwilą recenzję tej książki, i po raz kolejny mimo że uwielbiam poprzednią serię autorki - Zaplątani, to nie wiem czy sięgnę po Unieważnienie. Stanton mnie zniechęca :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O, no proszę. A ja się z autorką jeszcze nie spotkałam, jednak chcę zacząć od serii Tangled.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam okazji przeczytać tej książki oraz nie jestem pewna czy po nią sięgnę. Mimo zachęcającego początku recenzji, w pewnym momencie wiedziałam, że to nie to.

    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  10. Ooo... Powiem Ci, że zmartwiłaś mnie, Irenko. Cała trylogia "Zaplątanych" Emmy Chace czeka w mojej biblioteczce na swoją kolej, więc mam nadzieję, że będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż, przeczytałam książkę, przeczytałam twoją recenzję, a nawet komentarz Lustereczka i... chyba napiszę to co ona. Przykro mi, że książka tak bardzo cię rozczarowała. :( Mnie osobiście się bardzo podobała, była szalona, romantyczna, zabawna i nie wiem - jakoś nie odczułam jakiegoś upadku stylu Emmy. I nie będę kłamać - Stanton JEST idiotą, ale mimo wszystko go lubiłam, chyba dlatego, że czytając o nim, miałam wrażenie jakbym czytała o realnym facecie. Znów byłam pod wielkim wrażeniem tego jak pisarka oddała taką realną naturę niektórych mężczyzn. :)
    Ale rozumiem twoje stanowisko w sprawie tej książki i choć się z nim nie zgadzam, trzymam mocno kciuki by inne powieści Emmy cię nie rozczarowały. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!