Takie rzeczy tylko z mężem - Agata Przybyłek

Dzisiaj zapraszam na kolejną gościnną recenzję Agaty. ;)


Twórczość Agaty Przybyłek pokochałam od pierwszego rozdziału. Uwielbiam ją za niewymuszony humor, życiowe problemy, które dotyczą każdej z nas. Niezależnie od wieku, statusu materialnego, czy miejsca zamieszkania każda z nas może w jej książkach przejrzeć się jak w lustrze. Także, gdy usłyszałam o kolejnych powieściach mojej ulubionej polskiej autorki wiedziałam, że muszę je mieć. I mam. Przeczytałam pierwszą z nich. Jak wrażenia?

fot. Agata

Zuzanna ma wszystko, czego pragnie kobieta. Męża, duży dom, dziecko... Co zrobić, gdy bajka kończy się na „może pan pocałować pannę młodą”? Sama zajmuje się domem, dzieckiem, sama śpi w łóżku i sama jada kolacje. Jej mąż od dawna zwraca uwagę na kolegów, mecze i swoje hobby, jakim jest poszukiwanie skarbów wykrywaczem metalu. Nasza bohaterka nie tylko nie liczy się jako partnerka dla męża, kochanka i żona. Ma wrażenie, że Ludwik nie zwraca żadnej uwagi na swoją ślubną, traktując ją jak całkiem wygodny dodatek do swojego życia, nie dając jej żadnego oparcia i poczucia bezpieczeństwa.

Bohaterka się nie skarży. Właściwie przyzwyczaiła się do swojej sytuacji. Skupiła się na synu i pracy. Przypadkowe spotkanie z Matyldą, trenerką personalną uświadamia jej w jak głębokiej, czarnej dziurze się znalazła. Jest młoda, powinna szaleć w łóżku, być otaczana uwagą i czułością. Poczuła się nieatrakcyjna i samotna. Postanowiła to więc zmienić, używając broni znanej kobietom od czasów wynalezienia seksownej bielizny...

To nie jest łatwe. Matka co dzień przygotowuje siebie, rodzinę i świat do odejścia a do domu prowadza się nieproszona siostrzenica męża. Powiem tylko, że introwertyzm, czerń i ćwieki wcale nie przypadną do gustu mieszkańcom Jaszczurek. Przystojny, podrywający ją wuefista nie ułatwia natomiast walki o to, co z jej małżeństwa zostało.

Lubię bohaterów Agaty. Są nieszablonowi, dobrze napisani i z reguły dobrzy. Autorka rzadko wymyśla postacie ewidentnie złe i okrutne. A przynajmniej nie w komediach. Nawet jeśli bohaterowie źle czynią, to z dobrych pobudek... w ich mniemaniu naturalnie. Zawsze można się pośmiać jak, chociażby przy tonie śmieci na podjeździe. Szczególnie że to nie moje podwórko.

fot. Agata

To już trzecia książka umiejscowiona na wsi. Moja imienniczka sobie upodobała małe wsie, gdzie diabeł mówi dobranoc a ksiądz – jak żyć. Pięknie wyolbrzymia i wyśmiewa stereotypy oraz zaściankowość miejsc tego typu. W poprzedniej książce sięgnęła po rasizm wobec najmłodszych, teraz mamy niezrozumienie wobec młodzieńczego buntu. Jeśli chodzi o czarne ubrania i glany, temat znam z doświadczenia i wiem właśnie, że to tak właśnie wygląda. Wprawdzie nikt za mną z gromnicą nie latał, ale słyszy się to i owo. Także było miło znaleźć siebie sprzed lat w powieści. Wprawdzie ciężkich brzmień nie słuchałam nigdy, ale rock, dready i glany to było coś, co kochałam.

Ta książka nie wywoływała takich napadów śmiechu jak „Nie zmienił się tylko blond”. Oczywiście można powiedzieć, że poczucie humoru zaskoczyło mnie za pierwszym razem, jednak mam wrażenie, że kolejne książki są dojrzalsze i coraz lepiej napisane. Nie piszę, że w ogóle nie są zabawne, o co to to nie. Doceniam delikatny humor, za którym idzie dobrze napisana historia.

W mojej recenzji „Nieszczęścia chodzą stadami” dwie pierwsze powieści Agaty porównałam do słonecznego popołudnia i nadchodzących burzowych chmur. Tutaj mamy coś pomiędzy. Niby na burzę się nie zanosi, ale parę chmurek jest.

Napisałam, że się na nic nie zanosi? Znacie dni, gdy cały dzień słońce a w jednym momencie nadchodzi urwanie chmury? No to poczekajcie na zakończenie powieści. Nic wam nie zdradzę, ale powiem, że kończy się w momencie, gdy krople spadną z chmur, ale nie dotrą do ziemi. Mówiąc prościej – w środku akcji, dramatycznych wydarzeń. W połowie myśli. I co? Teraz mam czekać? Apetyt mam, aby poznać zakończenie ogromny.

Nie chciałam, aby moje recenzja była przecukrzona, niestety się nie udało. Uważam, że powieść jest po prostu świetna. Może to przez moje uwielbienie dla pióra (klawiatury?) Przybyłek, może po prostu idealnie trafia w moje gusta... Może za parę lat spojrzę świeżym okiem i ocenię jeszcze raz. Jak na razie 9/10.

fot. Agata

Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Takie rzeczy tylko z mężem
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2016-07-20
Kategoria; komedia, obyczajowa
ISBN:9788379764709
Liczba stron: 3860 
Ocena: 9/10

14 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa i zachęcająca recenzja:)Sama też poluję na ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa recenzja. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej pozycji.

    Zapraszam was na mój kanał na YouTube jeśli ktoś ma ochotę https://www.youtube.com/channel/UCYj-Ue8kq-QGAccX68-a36g

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zapoznanie się z twórczością autorki. Widzę, że to trochę nie Twoja liga, ale może jednak Ci do gustu przypadnie :)

      Usuń
  3. A ja mam na półce powieść autorki - Nie zmienił się tylko blond - mam nadzieję, że się nie zawiodę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawiedziesz się tylko jeśli nie lubisz śmiechu :P

      Usuń
  4. Ja też uważam, że ta powieść jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A też uważasz, że z każdą komedią Przybyłek pisze lepiej?

      Usuń
  5. Bardzo zachęciłaś mnie swoją recenzją do przeczytania tej książki. Jestem ciekawa jak potoczyły się losy bohaterów. Książka ląduje na mojej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawa recenzja. Chyba sięgnę po książki tej autorki. Pozdrawiam Kinga
    kingadomanska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Książek autorki nie poznałam jeszcze, ale nic straconego - zamierzam nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zupełnie nie moje klimaty. Nie wiem, czasami mam takie dni, że te powieści rodem z Rancza, o małych wsiach i takim sielankowym życiu wydają mi się urocze, a innym razem- jak teraz, mam tak, że wydają mi się takie... sztuczne. Nie wiem.
    Ale cieszę się, że tobie tak się podobało. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!