Pozwól mi odejść


Po jej policzku spłynęła gorąca łza. „Może to moja wina” – pomyślała. - „Gdybym częściej okazywała ci, jak bardzo jesteś dla mnie ważny, nigdy nie podniósłbyś na mnie ręki. Bylibyśmy najszczęśliwszymi ludźmi pod słońcem, jak wtedy, gdy podając mi upuszczoną na chodnik rękawiczkę, pierwszy raz spojrzałeś mi w oczy. Teraz już tak na mnie nie patrzysz, wiesz? Ale to moja wina. Może i ja nie patrzę już tak na ciebie...”*

W momencie kiedy poznajesz kogoś z kim najprawdopodobniej spędzisz resztę życia wszystko jest wspaniale. Czułe słowa, gesty, spojrzenia. Patrzymy na świat przez różowe okulary i nic nie jest w stanie zachwiać pewności, że już teraz będzie dobrze. I nic, dosłownie nic, nie wskazuje na to, że sielanka przerodzi się w piekło...

Katarzyna od dzieciństwa nie miała łatwego życia i kiedy tylko nadarzyła się okazja wyjechała do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu lepszego życia. Kiedy na jej drodze staje Colin ma wrażenie, że w końcu szczęście się do niej uśmiechnęło, bo mężczyzna jest czuły, troskliwy i opiekuńczy. To, co początkowo było bajką przerodziło się w piekło na ziemi. Zestresowany przez pracę mąż staje się zaborczy, z domu robi klatkę i dla ukojenia nerwów katuje żonę kiedy tylko chce. Kasia pomimo tego, że odebrano jej wolność, możliwość wyboru, że boi się jego dotyku, podniesionego głosu i bicia nadal kocha Colina i nie potrafi go zostawić. Nikt, nawet teściowie, nie domyślał się, co przeżywa kobieta każdego dnia. Nie wiadomo ile, by to jeszcze trwało gdyby po kolejnym dotkliwym pobiciu Kasi nie znalazła teściowa, która pomaga uciec skatowanej synowej. Czy po tym, co przeżyła kobieta ma szansę na normalne życie?

Dotychczas twórczość Agaty Przybyłek kojarzyła mi się wyłącznie z powieściami komediowymi, takimi dla relaksu, a teraz autorka oddała w ręce czytelników książkę, w której nie ma nic śmiesznego. Tym razem jest to dramat poruszający temat przemocy domowej, o której się głośno nie mówi, ale niestety występuje zbyt często. Czy Przybyłek poradziła sobie pisząc Bez ciebie?

O przemocy w rodzinie nie lubi się słuchać, nadal dużo osób uważa, że o tym nie powinno się mówić, bo po co wyciągać rodzinne brudy na światło dzienne. Zaś same ofiary milczą, bo się wstydzą, boją, a czasem nawet wierzą, że to w końcu minie abo co gorsza, to ich wina, bo przecież ukochana osoba kiedyś taka nie była. Oprawca też często wmawia właśnie, że to wszystko przez drugą stronę, że on nie chce, że kocha, ale nie wytrzymuje... Powiecie, że przecież można odejść, tylko to wcale nie jest takie proste jak się wydaje. Miłość jest złudna, potrafi zaślepić, strach paraliżuje, a ponadto zawsze tli się nadzieja iż koszmar się skończy.

Agata Przybyłek pokusiła się właśnie o poruszenie tego trudnego tematu i moim zdaniem wyszło jej to bardzo dobrze. Nie szczędziła scen, które ściskały za serce, poruszały i sprawiały, że miało się ochotę jakoś zareagować, chciałoby się obronić bohaterkę. Bez ciebie jest pełne emocji, skłania do przemyśleń, wzbudza szereg przeróżnych uczuć, pomimo trudnego  wątku książkę czyta się szybko, z ogromnym zainteresowaniem i w pełnym skupieniu. To w pełni dopracowana i przemyślana powieść o kobiecie, która przetrwała piekło, a gdy udało się jej uciec musiała zmierzyć się z przeszłością, by chociaż spróbować dalej żyć. Przede wszystkim nie mogę jednak pozbierać się po zaskakującym i niezwykle odważnym zakończeniu. Z jednej strony buntuje się przeciwko niemu, a z drugiej... może w końcu spełniło się to czego pragnęła i na co po tym wszystkim zasługiwała Kasia.

Pochwalić również muszę charakterystykę postaci. Nie jest łatwo wczuć się w tak, bądź co bądź skomplikowane osobowości, by jak najlepiej ukazać co myślą oraz czują Katarzyna i Colin, a także cała reszta. Na całe szczęście mogę tylko snuć domysły co siedzi w głowie oprawcy i ofiary, ale to jak Agata opisuje te wszystkie emocje, myśli i działania do mnie przemówiło. Co ważniejsze nie oceniała przy tym nikogo, a to jest trudne. Jestem pod wrażeniem, na prawdę.

Bez ciebie jest pełne smutku i rozpaczy, zupełnie inaczej niż dotychczasowe książki Agaty, czego początkowo się obawiałam. Szybko jednak okazało się, że to bezpodstawne obawy ponieważ książka pochłania od pierwszych stron. Fabuła jest poruszająca i nie da się jej nie przeżywać, osobiście w trakcie czytania omawiałam z koleżanką sceny, które mocno mną wstrząsnęły, a trochę ich było. Przeżywałam ją całą sobą, wściekałam się, bałam, miałam nadzieję. Próbowałam wczuć się w położenie Katarzyny, pomyśleć co ja bym zrobiła na jej miejscu, ale tak na prawdę nie mogę wiedzieć jakbym postąpiła w takiej sytuacji. Żałuję, że nie mogę powiedzieć jaki będzie finał i przy okazji podzielić się swoimi przemyśleniami na ten temat, ale nie chcę spoilerować, bo zakończenia się nie przewidzi, czuję jakbym dostała czymś w głowę. Jedyny zarzut jaki mam do tej powieści, to niektóre dialogi między Katarzyną i Alanem... były zbyt  harlequinowe.

Agata Przybyłek pokazała, że potrafi napisać nie tylko powieści komediowe, ale i te poważne. Mam ogromną nadzieję, że będzie ich więcej ponieważ pisze dojrzale, porusza do głębi i potrafi zaskoczyć. Polecam Bez ciebie wszystkim, którzy czytają dramaty, bo to jeden z lepszych jaki dotychczas czytałam.


*Agata Przybyłek, Bez ciebie
Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Bez ciebie
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2016-05-18
Kategoria: dramat
ISBN: 9788379764372
Liczba stron: 330
Ocena: 9/10



(Kier, 9 - Dramat)

13 komentarze:

  1. Hmm, zapowiada się dość ciekawe, ale na ten moment mam chyba dość depresyjnych utworów , ale nie mówię nie. Jestem ciekawa tego zakończenia, którego nie chcesz spoilerować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro tak wysoka ocena, to muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Polska aktorka i troszkę stereotypowy opis mnie odrzucają, ale taka wysoka ocena nie bierze się znikąd... Powiem tak, jeśli zobaczę na półce w bibliotece, przeczytam, ale nie kupię i nie będę specjalnie szukać. Taki układ jest ok? ;)
    Pozdrawiam
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
  4. Polska aktorka i troszkę stereotypowy opis mnie odrzucają, ale taka wysoka ocena nie bierze się znikąd... Powiem tak, jeśli zobaczę na półce w bibliotece, przeczytam, ale nie kupię i nie będę specjalnie szukać. Taki układ jest ok? ;)
    Pozdrawiam
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
  5. Sponiewierała mnie ta książka strasznie, a zakończenia do teraz nie mogę autorce darować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Po przeczytaniu recenzji coś we mnie krzyczy Na co czekasz? Czytaj tę książkę!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze, że książka wzbudza tak wiele emocji i tak porusza. Chciałabym przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem jak najbardziej za! Książkę muszę mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka wydaje się być ciekawa, jednak nie mam narazie chęci na takie historie. Pozdrawiam, Kinga :)
    kingadomanska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Autorka jak dla mnie nadal ze znakiem zapytania, ale coraz bliżej mi do niej. ;d Książek ubywa więc bliżej do niej . ;d

    OdpowiedzUsuń
  11. Właściwie po tej recenzji mam straszną ochotę przeczytać tę książkę i już wpisałam ją na swoją listę :) Uwielbiam książki o trudnej tematyce i kiedy się coś dzieje. Nie czyta się ich łatwo lecz dają do myślenia.
    Pozdrawiam, Pati :)
    ksiazkipati.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę sie, że mamy podobny pogląd na ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mimo że książka kompletnie nie wygląda na taką w moim stylu, to muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem twojej recenzji. Serio, tęskniłam za twoim pisaniem, za to jak potrafisz przelewać tyle uczuć do opinii. W sensie, przez ten tekst wyżej aż się czuło to rozdrażnienie, determinację, nie wiem - brawo, jesteś geniuszem. :D
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!