Od ślubu po miłość

Nic na tym świecie nie przychodzi bez zapłacenia odpowiedniej ceny. [s. 185]

Waleczna, mająca swoje zdanie i poglądy. Zmuszona do odpowiedniego zachowania na salonach, by nie popełniać błędów i odnaleźć się w intrygach bogatych ludzi. Jak odnaleźć się w zupełnie innym świecie?

Waleczna i odważna Marianna walczy w powstaniu listopadowym w przebraniu mężczyzny, po jego upadku wraca do domu, ale niestety jej dobre imię zostaje zszargane, a rodzinie grożą represje ze strony Rosjan. Aby zapobiec utracie majątku i wywozie rodziny na Syberię musi zniknąć – ma do wyboru zostać zakonnicą lub wyjść za mąż. Ostatecznie musi poślubić mężczyznę, którego zupełnie nie zna. Michał – bo tak ma na imię jej małżonek – jest bogaty, przystojny, młody oraz mądry. Tylko pomimo wszystko Marianna  nie jest pewna czy to wystarczy by ich wspólne życie może być udane, zwłaszcza po tym jakie informacje zaczynają do niej docierać.

To druga powieść Magdaleny Wali na naszym rynku wydawniczym i muszę przyznać, że już dawno nie ciągnęło mnie tak mocno do żadnej książki, jak właśnie do Marianny. Czułam, że się nie zawiodę, blurb obiecywał moc intryg oraz baśniową miłość. Czy jednak tak było?

Styl pisania Magdaleny Wali ma w sobie coś takiego, że od pierwszych zdań zostałam wciągnięta w historię i nawet nie zauważyłam momentu gdy wszystko inne przestało się w danej chwili liczyć. Autorka snuje opowieść o miłości, o uczuciu, które powstaje powoli, małymi kroczkami, wręcz niezauważalnie. Opowiada o dwójce osób, którzy dopiero po ślubie zaczęli się poznawać, uczyć żyć ze sobą i liczyć ze swoim zdaniem. To też historia o tym jak żyło się w XIX w., jak traktowano kobiety, o intrygach, o tym gdzie było miejsce kobiet i w jakim stopniu liczono się z ich zdaniem. I przede wszystkim to swego rodzaju ukłon w stronę kobiet, które w czasie wojny nie bały się walki i na równi z mężczyznami chwytali za broń, by walczyć czy też w inny sposób narażały swoje życie. Wielka szkoda, że w historii jest to pomijane na rzecz tysiąca dat i suchych faktów...

Powieściopisarka zachwyciła mnie realnością przedstawionych wydarzeń, opisami panujących zwyczajów i ludzkich zachowań. W moim odczuciu Marianna została w pełni przemyślana i dopracowana. Książka posiada wiele wątków, które łączą się ze sobą i powoli są one kończone, tak by wszystko było pozamykane i wyjaśnione. Jest pełna emocji, pięknych opisów i nawet zabawna. Zaś akcja toczy się bardzo szybko, nigdy nie wiadomo kiedy nastąpi nagły zwrot wydarzeń i czym może zaskoczyć autorka. I te zakończenie... ta chwila grozy, gdy wydawało mi się, że już wiedziałam jaki będzie finał i taki obrót spraw wcale, ale to wcale mi się nie podobał.

O czym jeszcze muszę wspomnieć to oczywiście bohaterowie, jestem nimi zachwycona, bo nawet ci wzbudzający niechęć byli idealnie wykreowani. Prawdziwy kalejdoskop osobowości. Są tak różnorodni, że bez problemu potrafiłam rozróżnić kto jest kim bez imion, co uważam za ogromny plus powieści. Uwielbiam tytułową Mariannę, kobieta z charakterem, silna, odważna, uparta i nie pozwala sobą pomiatać. Nie udaje kogoś kim nie jest, nie zgrywa trzpiotki i pomimo początkowego lęku do męża a następnie szacunku nie bała się z nim kłócić, droczyć i stawiać na swoim gdy miała rację. Sam Michał też zdobył moją sympatię, bo pod maską mruka i grubianina skrywał się człowiek inteligentny, zabawny i liczący się ze zdaniem kobiet.

Kiedy zaczynałam czytać Mariannę nawet przez chwilę nie podejrzewałam, że będę musiała przeorganizować sobie cały dzień, by móc tylko czytać. Pochłonęła mnie ona bez reszty, od pierwszych stron zachwycił mnie styl Magdaleny Wali i nie mogłam oderwać się od czytania, bo z zapartym tchem przewracałam kolejne strony obserwując rozwój wypadków, wybory bohaterów, ich zachowanie, to co czuli, jak żyli i postępowali. Zżyłam się z Marianną i wraz z nią wszystko przeżywałam, starałam się zrozumieć etykietę i rozwikłać zagadkę. To była niesamowita przygoda, zwłaszcza, że nie dostałam banalnego romansu a wielowątkową powieść, w której się zatraciłam. Magdalena Wala zdobyła moją całkowitą uwagę i utrzymała ją do samego końca. Z wielkim żalem kończyłam czytanie, bo nie chciałam jeszcze żegnać się z bohaterami.


Marianna przypadnie do gustu wielbicielkom romansów historycznych, powieści z wątkami związanymi z wojną oraz obyczajówek. To książka, która wciąga, bawi, wzrusza i sprawia, że bezwiednie uśmiecha się z rozmarzeniem. Polecam z czystym sumieniem, jest rewelacyjna!

Autor: Magdalena Wala
Tytuł: Marianna
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2016-08-03
Kategoria: romans historyczny, obyczajowa
ISBN: 9788379764433
Liczba stron:  328
Ocena: 9/10



(Trefl, K – Rozgrywa się przez XIX w.)

15 komentarze:

  1. Kobieta, która chce stworzyć swoją przyszłość w czasach powstania.Zachęca do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi całkiem interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fabuła tej książki jest bardzo interesująca, a ja lubię czytać powieści z wątkiem historycznym, więc ta pozycja powinna mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny tytuł recenzji :)
    A do książki już skutecznie zachęciła mnie Cyrysia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nieszczególnie mnie do niej ciągnie. ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogromnie lubię obyczajówki z wątkiem historycznym. O tej już dużo dobrego czytałam i wiem, że mi też się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem nią totalnie oczarowana! Muszę się jeszcze tylko zabrać za recenzję ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak trochę nie na temat, ale nie było innej polskiej książki o takim samym tytule? :) tak coś mi świta :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam romanse historyczne! :D Więc chętniej poznam bliżej ten :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie już okładka oczarowała a to jak o niej piszesz, ach jak ja się nie mogę jej doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie czytam i jestem zachwycona:) Żal kończyć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że książki na studiach nie pochłaniam z takim zaangażowaniem jak te. O ile prościej by się uczyło gdyby wszystko było tak ciekawe :( Czasem wydaje mi się, że naukowcy wydający książki powinny większą uwagę przykładać do konsultacji z pisarzami.

    OdpowiedzUsuń
  13. Hm, niby nie jestem fanką polskich pisarek. Ani obyczajówek. Ani czasu historycznego, którego tyczy się akcja. I teoretycznie wszystko przemawia za tym, bym dała sobie spokój. Ale nie mogę. Bo oczywiście napisałaś recenzję, po której nie mogę przestać myśleć o powieści. To wszystko twoja wina. :(
    Także tak, notuję sobie w głowie, że coś takiego istnieje. Notuję sobie w głowie, by ładnie się następnym razem w bibliotece, uśmiechnąć do pani bibliotekarki i spytać czy cudo jest dostępne, a jesli nie - czy przypadkiem by nie zainwestowali w niego.
    Uch.
    Odwiedzanie twojego bloga tak się właśnie dla mnie kończy. :D
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!