Kochanie, strzeż się!

 
Mordowanie wcale nie jest takie proste, jak można by było przypuszczać. [s. 265]

Spadek może być czasem niezwykle kłopotliwy, zwłaszcza jeśli spadkodawca wyznacza niecodzienne warunki do spełnienia. Wtedy może stać się ością niezgody i zapoczątkować szereg wydarzeń, które mogą doprowadzić do niespodziewanego finału...

Kasia odziedziczyła spadek po babci, niestety aby móc z niego korzystać musi spełnić warunki postawione przez starszą kobietę. Niestety jest to trudne gdy jej małżeństwo z Darkiem rozpada się z dnia na dzień. Kobieta nie chce stracić majątku i wpada na pewien pomysł... Postanawia zabić męża. Szybko opracowuje plan i wciela go w życie. Niestety to, co miało być proste się komplikuje i dodatkowo na drodze Kasi stają inni również zamieszani w tą sprawę. Jaki będzie finał tej historii?

Po tym ile dobrego czytałam na temat twórczości Alka Rogozińskiego musiałam w końcu sięgnąć po coś jego autorstwa, bo uwielbiam komedie kryminalne i czarny humor nie jest mi obcy. Padło na jego najnowsze dzieło – Jak cię zabić, kochanie? - czy jednak był to właściwy wybór?

Po raz kolejny popełniłam ogromny błąd, sugerując się opiniami innych czytelników. Narosły we mnie pewne oczekiwania co do tego tytułu, nastawiłam się, że i mnie zmusi do nieustającego i niepohamowanego śmiechu, że wciągnie mnie i nie pozwoli się oderwać dopóki nie dotrę do ostatniej kropki. Liczyłam na ubaw po pachy a dostałam nikłe haha od czasu do czasu. Ponadto przez większość czasu miałam ogromny problem z połapaniem się kto jest kim i jaką rolę odgrywa, dopiero jakieś 100 stron do końca powieści udało mi się nauczyć rozróżniać wszystkich bohaterów. Ale! To, że między mną i książką nie zaiskrzyło, że nie trafił do mnie humor autora, nie znaczy, że książka jest zła. Prawdę mówiąc jestem pełna podziwu, że pomimo tej komedii pomyłek, plątania wątków i tylu postaci Rogoziński stworzył historię spójną, logiczną i co ważniejsze ciekawą.

Teraz potrafię już przypisać imiona do konkretnych postaci, ale na początku było to ogromnie trudne i frustrujące, bo przez to nie czułam przyjemności z obcowania z książką tylko irytację podczas rozgryzania kto obecnie jest narratorem (możliwe, że przyczyną tego jest czasami brak chociażby linijki odstępu gdy zaczyna ktoś inny opowiadać). Niemniej spotkałam tutaj kalejdoskop osobowości z przeróżnymi charakterami i zachowaniem. Co prawda żaden bohater nie zapadł mi szczególnie w pamięć, ale nie mogę też im niczego zarzucić.

Muszę przyznać, że pomimo wspomnianych plusów w trakcie poznawania historii były lepsze i gorsze momenty. Początkowo poczułam rozczarowanie faktem, że nie trafiło do mnie poczucie humoru autora i straciłam ochotę na kontynuowanie czytania. Nie pomagał mi też problem z rozpoznawaniem bohaterów, co było skutkiem mozolnego brnięcia przez kolejne strony i w efekcie odłożenie  na jakiś czas tej publikacji. Dopiero przy drugiej próbie coś zaskoczyło i udało mi się skończyć czytać. Podobały mi się odniesienia do tego, co cechuje niestety większość społeczeństwa oraz trafnych nawiązań do kościoła, a raczej duchownych. Autor miał fajny pomysł i udało mu się go zrealizować, tylko niestety do mnie nie trafił. Szkoda.


Jak cię zabić, kochanie? to w pełni dopracowana publikacja tylko niestety oczekiwałam od niej zbyt wiele i się zawiodłam, ale to nie znaczy, że innym może się nie spodobać. Myślę, że wielu czytelnikom przypadnie do gustu poczucie humoru Rogozińskiego oraz ironiczne spojrzenie na wiele rzeczy. To tytuł, który trzeba samemu przeczytać, by wyrobić sobie opinię.

Książkę kupisz TUTAJ

Autor: Alek Rogoziński
Tytuł: Jak cię zabić, kochanie?
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2016-06-02
Kategoria: kryminał, komedia
ISBN: 9788380751033
Liczba stron: 336
Ocena: 6/10



(Kier, 7 - Kryminał)

7 komentarze:

  1. No klops. Jesteś stracona. Czekam na falę hejtu i pomyj. Jak mogłaś napisać, że książka nie trafiła do Ciebie? Wszystko zepsułeś. Jesteś beznadziejna, ja apeluje w imieniu pana autora abyś już NIGDY więcej nie sięgała po jego książki. Ament.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja sięgnę. Nazwisko autora często obija mi się o uszy. Muszę sprawdzić na własnej skórze jak to z nim jest :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O-o... A ja ją ostatnio pożyczyłam, bo też wszyscy zachwalali, a autora nie miałam przyjemności poznać. No cóż, zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  4. nie czytałam, bo nie mój gatunek, ale może sięgnę mimo twojej niepochlebnej opinii :)nie wszyscy muszą mieć takie samo zdanie, często właśnie taka rozbieżność pomiędzy opiniami zwiększa sprzedaż książki bardziej niż same pochlebne opinie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Taka narracja pewnie też mi będzie przeszkadzać, alei tak mam ochotę na książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Recenzja mnie zaciekawiła. Lubię takie skomplikowane i poplątane fabuły

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm... Jestem ciekawa, ale nie aż tak, bym szalała i chciała ją kupić, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że wiem, iż nasze gusta czytelnicze są bardzo podobne.
    A wiesz co jest ironiczne? Byłam na Targach w Krakowie i na wymianie lubimyczytac i miałam już wybrane dziewięć z dziesięciu książek, które miałam wynieść z mamą z pomieszczenia i zobaczyłam tę powieść na stole i stwierdziłam - może wezmę. I wzięłam ją. Ale tuż przed wyjściem coś mnie pokusiło, by jeszcze raz przejść wokół stołu z książkami, bo nie byłam w pełni przekonana do właśnie TEJ książki pana Alka. I co? I zobaczyłam "Przekroczyć granice" mojej kochanej Katie McGarry więc oczywiście pan Alek natychmiast przegrał.
    Także dobrze się stało, podwójnie. Nie tylko w końcu zdobyłam polską, papierową wersję jednej z moich ukochanych książek, ale i nie wzięłam czegoś co potencjalnie mogłoby mi się nie spodobać. :) I choć nie mówię autorowi NIE, na razie sobie odpuszczam jego prozę. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!