Zakochaj się w sześć minut



Kochać to nie znaczy akceptować wszystko bez pytań i wątpliwości... (...) Kochać to walczyć o to, co uważamy za najlepsze dla tego, kogo kochamy... nawet jeśli ta osoba o tym nie wie. [s. 336]

Od wielu lat podróże w kosmos nie są już czymś nadzwyczajnym. Ale kolonizacja jednej z planet oraz lot statkiem kosmicznym połączony z szybkimi randkami i obserwowaniem przez ludzkość każdego kroku uczestników projektu przez całą dobę za pomocą kamer wzbudza jednak ogromne zainteresowanie.

Projekt Genesis to nic innego jak próba zaludnienia Marsa oraz globalne reality show z kosmosu, w którym dwunastka uczestników (sześć dziewcząt i sześciu chłopców) podczas trwania lotu kosmicznego dzień w dzień będą pod ostrzałem kamer, bez chwili prywatności. W tym samym czasie uczestnicy tego projektu codziennie rano będą losować również z kim chcą się spotkać na szybkiej sześciominutowej randce, by na końcu drogi wybrać partnera na resztę życia na Marsie. Tylko czy wszystko jest rzeczywiście takie piękne i proste jak przedstawiają to organizatorzy? Czy gdzieś nie ma rysy?

Do pewnego momentu stroniłam od Science – Fiction, ale od niedawna coraz częściej sięgam po ten gatunek i muszę przyznać, że wbrew pozorom trafia on do mnie i ciekawi. Dlatego gdy ukazała się zapowiedz Fobosu Victora Dixena zatarłam ręce i czekałam niecierpliwie na premierę. Książkę mam już za sobą, a jakie są moje wrażenia po przeczytaniu?

Muszę się przyznać, że większość książek przeze mnie przeczytanych jest autorstwa kobiet, po prostu męskie pióro nie zawsze do mnie trafia albo potrzebuję czasu, by się przyzwyczaić do stylu pisarza. Z Victorem Dixenem nie miałam jednak żadnego problemu, niemal od pierwszych stron przekonał mnie do siebie tym jak pisze, ale przede wszystki pomysłem na fabułę. Lot w kosmos, skolonizowanie Marsa, kosmiczny Big Brother na trochę innych zasadach, wielka tajemnica, kłamstwa, gierki, niepewność, napięcie, emocje, różnorodni bohaterowie oraz akcja. To wszystko a może i nawet więcej Dixen zapewnia swoim czytelnikom. Niby całość toczy się głównie w jednym miejscu na określonej przestrzeni, ale nie ma mowy o nudzie. Dzieje się dużo, szybko i zaskakująco. Victor zaskoczył mnie narracją, jest poprowadzona na przemian i poznajemy ją z kilku punktów widzenia, ale prym wiedzie postać kobieca, w którą autor doskonale się wczuł, a to nie zawsze wychodzi mężczyźnie.

No właśnie, bohaterowie. Obawiałam się, że przez ich mnogość trudno będzie mi się połapać kto jest kim, ale charaktery bohaterów są tak odmienne, że nawet bez imion wiedziałam kto w danej chwili mówi bądź myśli.  Dixen ujął mnie tym, że oprócz fantastycznej otoczki skupił się właśnie również na osobach, każdemu nadał indywidualności, sprawił, że są rzeczywiści oraz pełnowymiarowi. Czasami otwarci, a momentami skrywający się za maskami, grający według własnych zasad, momentami nawet nieczysto. Wszyscy mają coś, co chcieli by ukryć, ale prawda i tak wyjdzie na jaw by zamieszać.

Nie spodziewałam się, że Fobos mnie tak wciągnie, ale mimo wszystko nie mogłam oderwać się od książki. Z ogromnym zainteresowaniem oraz niecierpliwością przewracałam kolejne strony, by jak najszybciej wiedzieć co będzie dalej, jak rozegrają się niektóre sprawy, kiedy i czy w ogóle zostanie odkryta ukrywana i ważna dla uczestników informacja. Dixen dba o emocje, stopniuje napięcie, opisuje wydarzenia tak, że nie sposób się nie wczuć w fabułę i nie zżyć z bohaterami. Zakończenie pod pewnymi względami nie było dla mnie zaskoczeniem, ale pod innymi już tak, nie mniej było emocjonujące i pozostawiło niedosyt oraz pytanie co dalej? Co dalej?! Mam tylko nadzieję, że długo nie będę musiała czekać na uzyskanie odpowiedzi.

Fobos oczywiście polecam fanom gatunku, jak i podróży w kosmosie. Nie ma tu nudnych momentów, przesłodzonego romansu i infantylnych zachowań. To dopracowana, ciekawa i mocno absorbująca powieść od której nie można się oderwać.

Nie jestem dziką leopardzicą odrzucającą wszystkich mężczyzn - jestem małym kotkiem, który pragnie tylko zwinąć się w ramionach jednego z nich. [s. 596]

Autor: Victor Dixen
Tytuł: Fobos
Wydawnictwo: Moondrive
Data wydania: 2016-06-01
Kategoria: Science - Fiction
ISBN: 9788375153941
Liczba stron: 456
Ocena: 8/10
Fobos:
Fobos

(Pik, 3 - Mężczyzna)
(1. Oczy)

10 komentarze:

  1. Ja uwielbiam fantastykę, ale boję się science fiction:) Mimo to fabuła mi się podoba dlatego... zapisałam się na book tour z tą właśnie książką :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się świetna :) taka nowa wersja Wielkiego Brata, i to w dodatku na Marsie. Też mało czytam sci-fi, ale gdy już się za nie zabiorę, to okazuje się, że trafia człowiek właśnie na takie fajne tytuły jak ten. Zaciekawiła mnie ta książka bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja się właśnie obawiam, że jako fanka SF i to nawet takiego "twardego", typowo naukowego, będę zawiedziona. Boję się, że pomysł przerósł wykonanie i wciąż się waham, czy w ogóle szukać tej książki. Pociesza mnie to, co napisałaś o kreacji bohaterów. Jeśli oni są dobrze zarysowani, no to chociaż połowa sukcesu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak spojrzę na swoją biblioteczkę to większość a nawet wszystkie książki wyszły spod pióra kobiet, więc mam tak samo jak ty. Zaciekawiłaś mnie tą recenzją, szczerze to nie przepadam za science- fiction ale....może kiedyś. Pozdrawiam Kocham Czytać

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo iż nie przepadam za książkami, których akcja toczy się w kosmosie, to jednak ta ma w sobie coś takiego, że ciągnie mnie do niej odkąd tylko o niej usłyszałam. Muszę ją gdzieś upolować w najbliższym czasie :)

    Pozdrawiam serdecznie ^^
    ksiazki-bez-tajemnic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię czytać sci-fi. A ty zachęciłaś mnie do sięgnięcia po książkę, której nie byłam w stu procentach pewna. Dziękuję.
    Zapraszam na ksiazkicharlotte.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dobrze, że Tobie bohaterowie również się spodobali! W większości recenzjach czytam o tym, że są oni płascy i bezbarwni, a dla mnie właśnie każdy miał swoją osobowość i był wyjątkowy. Pomimo kilku błędów czytało mi się ją po prostu świetnie i nie mogę się doczekać drugiej części.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię lekkie SF, kosmos w młodzieżówkach mnie przyciąga, więc Fobos to dla mnie tytuł obowiązkowy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się, że książka Ci się spodobała :) Sama jednak po nią nie sięgnę. Raz - naczytałam się trochę skrajnych opinii. Dwa - po prostu mnie nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie też Fobos przypadł do gustu, co w sumie było niespodzianką bo myślałam, że mocno skrytykuję koniec końców ten pomysł z sześciominutowymi randkami. Wydawało mi się, że to będzie strasznie słabo, a w sumie wypadło dość naturalnie, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę wiek bohaterów, burzę hormonów i podekscytowania. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!