Konkurs: Czy jedno spotkanie może być motywacją do zmian?


Hej, hej!
Pamiętacie jak chwaliłam Stingera Mii Sheridan? Tak bardzo mi się podobał ten tytuł, że dzięki Grupie Wydawniczej Helion mam dla Was jeden nowiutki egzemplarz powieści. Zainteresowani? ;)

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga "Zapatrzona w książki".
2. Konkurs trwa od 06.05.2016 r. do 15.05.2016 r. (do godziny 23.59).
3. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu do dziesięciu dni roboczych od zakończenia konkursu.
4. Zwycięzca jest zobowiązany wysłać maila z danymi adresowymi na adres konkursyb@o2.pl w ciągu trzech dni od momentu ogłoszenia wyników. Po tym terminie nastąpi wybór nowego zwycięzcy.
5. Sponsorem nagrody jest: Grupa Wydawnicza Helion
6. Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem pozostawić maila wraz z odpowiedzią na zadanie konkursowe
7. Zadanie: Czy jedno spotkanie może być motywacją do zmian? Odpowiedź uzasadnij w maksymalnie 7 zdaniach.
8. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
9. Do zdobycia jest książka, której fundatorem jest wymienione wyżej wydawnictwo, a wartość nagrody jest równoznaczna z kwotą znajdującą się na jej okładce.
10. Zwycięzcą konkursu zostanie osoba, której wypowiedz najbardziej przypadnie do gustu autorce bloga "Zapatrzona w książki”.
11. Prawo do składania reklamacji w zakresie niezgodności przeprowadzenia konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu trzech dni od daty wyłonienia jego laureatów. Należy je zgłaszać w formie e-maila na adres: konkursyb@o2.pl.


POWODZENIA!

7 komentarze:

  1. Nie raz wystarczy rozmowa przez internet, aby pogłębić duszę w refleksjach nad swoim życiem, a co dopiero spotkanie, a nawet ujrzenie osoby niezależnie czy jest na bliska czy jej nawet nie znamy. Sama niedawno byłam w sytuacji, w której jedno spotkanie odmieniło wszystko. Jako młoda, zagubiona osoba sądziłam, że moje życie nie ma sensu. Moja mama była w szpitalu, tego dnia poszłam ją odwiedzić i spotkałam dziesięcioletniego chłopca chorego na białaczkę, poprosił mnie o pomoc i rozmowę, w której wiele opowiedział mi o swoim życiu. Dwa dni później poszłam do szpitala odwiedzić nie tylko mamę, ale również młodzieńca, niestety dowiedziałam się, że poprzedniej nocy zmarł. Jedno spotkanie, jedna rozmowa, a tyle się zmieniło.

    weronika17@autograf.pl
    Weronika, nastolatka uwielbiająca ksiązki

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedno spotkanie motywuje do zmian. Mam w sobie "stop klatki", do których lubię wracać. Choćby Pani Gertruda, przeurocza, wiekowa. Nasze spotkanie w jesiennym słońcu, na nadmorskiej ławce i piękna opowieść o życiu,wieloletniej przyjaźni,rozstaniach, i tych na zawsze...o Adasiu, bo tak u schyłku życia wciąż mówi do męża : ).... i nagle, chcesz być lepszym człowiekiem bo widzisz, jak wiele zależy od nas, naszych starań. Masz dowód,że warto pielęgnować i walczyć o przyjaźń, rodzinę, by gdzieś, kiedyś, przypadkowej osobie opowiedzieć o spełnionym życiu.Tak zwyczajnie zostawić innym swoją cząstkę szczęścia.
    grondorota@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy jedno spotkanie może być motywacją do zmian?

    Jedno spotkanie może być motywacją do zmian. Jedno spotkanie, jedna chwila, mogą zmienić wszystko. Czasami właśnie taki jeden moment jest jak uderzenie pioruna, kiedy spadają klapki z oczu i otwierają się nowe horyzonty. Najważniejsza przy zmianach jest właśnie intensywność przeżyć, a nie ich długotrwałość. Taki niespodziewany kop motywacyjny działa najlepiej i najskuteczniej. To tak, jak z pierwszym wrażeniem, które jest najważniejsze, najsilniejsze i przesądza o całej reszcie.

    abakercja@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  4. O tak! Jedno spotkanie może zmotywować do zmian. Niedawne spotkanie z koleżanka tak mnie zmotywowało do zmian, ze zmieniam sie i zmieniam i mam nadzieje , ze bede sie zmieniać przez następne 10 kilo:-). Spotkałam Ankę i jak ja spotkałam, to jej nie poznałam. Jak juz sie ogarnelam i zakumalam kim jest, to mnie prawie szlag trafił na miejscu, bo wygladała REWELACYJNIE. Anka ma dwójkę dzieci( jak ja), zrobione ombre( nie jak ja), zrobiony manicure/pedicure( nie jak ja), piekna figure( to juz zupełnie nie jak ja) i nie lubi czekolady( kurde, nawet nie wiem, jak to skomentować). I wiecie co, Anka jedt naprawdę fajna! Po naszym spotkaniu długo nie mogłam sie otrząsnąć. Próbowałam sobie wmawiać, ze Anka ma napewno wiecej czasu i pieniędzy niż ja, mniej stresu, jej dzieci to aniołki itp. Wszystko to nie prawda! Anka to Matka Polka , taka jak ja, tylko ma w głowie poukładane, nie patrzy na innych, tylko dba o siebie . Nie siedzi na kanapie z czekolada, tylko leci na siłownie. Postanowiłam, ze ja tez bede taka, jak Anka. Schudłam juz 17 kg, dużo ćwiczę i czuje sie swietnie.Jestem ZDROWA, bo dbam o zdrowie. Teraz obie jestesmy fajne i szczupłe. Mam normalna fryzurę bez odrostów i nawet pomalowane paznokcie. Da się- da się, trzeba tylko chcieć. Jedno niewinne spotkanie, moze zmienić wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pesymiści powiedzą Ci, że jedno spotkanie nie zmotywuje nikogo do zmian; realiści będą uparcie twierdzić, że to raczej mało prawdopodobne; optymiści od razu odpowiedzą, że dosłownie wszystko może być początkiem nowego, lepszego porządku. Do której grupy należę ja? Jestem optymistką, więc wierzę, że jedno spotkanie może zapoczątkować serię drobnych zmian, które w połączeniu ze sobą sprawią, że nasze życie będzie jeszcze lepsze. Nie każdy jednak będzie nas motywował. Jeszcze nigdy nie poczułam ogromnego zastrzyku motywacji na przykład po spotkaniu z przypadkową kasjerką w sklepie czy przyjaciółką z dawnych lat, albo byłym chłopakiem. Aby chciało nam się coś zmienić, trzeba trafić na kogoś wyjątkowego, przez którego w umyśle coś nam zaskoczy i będziemy postrzegać pewne sprawy inaczej.
    gabolek000@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy jedno spotkanie może być motywacją do zmian? (alcia400@interia.pl)
    Wszystko zależy od tego, jakie jest to spotkanie, a najważniejsze, jacy my jesteśmy, bo to właśnie od naszego charakteru zależy reakcja na zachowanie innych ludzi. Motywację do zmian dostrzegamy dopiero wtedy, gdy poczujemy pustkę: zaczynamy rozumieć, że to co robimy nie jest tym, o czym marzyliśmy. Jako przykład podam pewną sytuację: idziemy późnym wieczorem po opustoszałej ulicy i nagle dostrzegamy nastolatków, którzy niszczą alejkę kwiatową. Niektórzy z nas zwróciliby im uwagę, a inni przeszli obok, bojąc się odzewu ze strony młodzieży. To nie była jakaś długa historia, ale możemy wyciągnąć z niej wnioski: nie wiemy, jaką sytuację mają ci młodzi ludzie, czasem robią złe rzeczy tylko dlatego, że brakuje im troski ze strony najbliższych i myślą, że to jedyny sposób, aby poczuć się wartościowo. Aby zrozumieli swoje zachowanie musi wystąpić pewien impuls, którym najczęściej jest śmierć członka rodziny lub widok krzywdy innych. Nie mówię, że wszyscy nastolatkowie są źli, to tylko moja opinia, dlatego częściowo zgadzam się z tematem, ponieważ do zmian zmotywować nas może sumienie, które u każdego z nas pojawia się w innych momentach naszego życia, nie koniecznie przy pierwszym spotkaniu.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!