Liczysz się tylko ty


Liam również bardzo się o mnie martwił, ale nie potrafiliśmy się dogadać. I nie zmieniał tego fakt, że co noc przez ostatnich osiem lat spał w moim łóżku, tuląc mnie do siebie. [s. 18]

Miłość bywa czasem zaskakująca. Możemy kogoś znać całe życie i nie wiedzieć, że pomimo wszystkich docinków, dokuczania i głupich żartów ta osoba coś do nas czuje od bardzo dawna. Co ciekawsze my sami czasem nie wiemy, że nasze serca już wybrały i biją tylko dla tego jedynego...

Szesnastoletnia Amber mieszka z mamą i starszym o dwa lata bratem Jake'm. Rodzeństwo ma też ojca, ale nie chcą go w swoim życiu ponieważ zgotował swojej rodzinie piekło. Po tym jak Jake i jego najlepszy przyjaciel Liam uratowali Amber przed ojcem wszystko się jakoś układa, ale nastolatka nosi w sobie blizny, które nigdy nie znikną. Boi się dotyku innych, wzmianki o ojcu wywołują u niej panikę oraz koszmary. Uspokoić może ją tylko dotyk Liama, który w dzień jest strasznym dupkiem, ale... od kilku lat śpi z Amber w łóżku i odpędza całe zło...

Książka Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno zaintrygowała mnie już samym tytułem, coś mi mówiło, że może mi się spodobać ten tytuł. Zaufałam przeczuciu, zamówiłam, przeczytałam i... jestem zauroczona. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać, ale to co zaserwowała Kirsty Moseley było warte porzucenia na jeden dzień wszystkich obowiązków i czytania bez przerwy.

(…) codziennie jesteśmy tak blisko, a zarazem tak daleko. [s.81]

To było moje pierwsze spotkanie z piórem Moseley więc nie miałam zbytnio żadnych oczekiwań. Liczyłam tylko na dobrze napisaną i ciekawą powieść, która umili mi kilka popołudni. A w rzeczywistości dostałam coś o wiele lepszego i tak pochłaniającego, że nie liczyło się nic tylko ta historia. Kirsty miała świetny pomysł na fabułę i go wykorzystała. Stworzyła opowieść osadzoną w realnych czasach, ale nie mogę odmówić jej klimatu baśni lub amerykańskich romantycznych komedii. Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno to publikacja nieco dramatyczna, niebywale subtelna, niewinna, słodka i urocza, momentami troszeczkę naiwna. Przepełniona zabawnymi dialogami, docinkami, wzruszającymi momentami i romantycznymi gestami. Akcja powieści nie zaskakuje niczym specjalnym, ale też absolutnie nie nuży, jest przemyślana i dopracowana, chociaż muszę przyznać, że wątek z ojcem rodzeństwa jest trochę sztuczny i potraktowany po macoszemu. Ale! Nie on tu gra pierwsze skrzypce, a cała reszta chwyta za serce i nie daje o sobie zapomnieć.

A już szczególnie nie daje się wyprzeć z pamięci Liam i chociaż ja taka stara a on ma dopiero osiemnaście lat, to jest moją nową miłością. Zachwycił mnie, zdobył moje serce szturmem i zauroczył całkowicie. Jest taki idealny, kochany i uroczo nieśmiały gdy mu na czymś naprawdę zależy... Jest w nim odrobina łobuza, ale poza tym cechuje się opiekuńczością, cierpliwością, wyrozumiałością, niezachwianą lojalnością. Chcę takiego faceta! Na uwagę zasługuje również Jake, jako opiekuńczy i kochający brat spełnia się pierwszorzędnie i nawet go zazdrościłam Amber trochę. A ona sama? To dziewczyna, która sporo przeszła, ale nie dała się i walczyła z tym tak bardzo jak tylko mogła.

Nie poradzę nic na to, że jestem niepoprawną romantyczką (chociaż temu uparcie zaprzeczam) i uwielbiam książki tego typu. Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno miał mi zapewnić odrobinę rozrywki a sprawił, że w ciągu kilkunastu godzin z małymi wyjątkami uśmiech nie schodził mi z twarzy, kilkanaście razy śmiałam się w głos i nieustannie wzdychałam rozanielona nad tym jak zachowywał się Liam. Kirsty Moseley przykuła moją uwagę, nie pozwoliła odłożyć książki na później, sprawiła, że dałam się pochłonąć tej przeuroczej, w baśniowym klimacie powieści. Wraz z bohaterami przeżywałam wszystkie emocje i zachwycałam się tym, że obyło się bez niepotrzebnych rozstań, ataków zazdrości i głupich działań. To jest jej duży plus i właśnie dzięki jej poczuciu humoru, klimatowi i pozytywnym fluidom będę ją polecać i czytać w gorsze dni.

Wiem, że Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno zbiera skrajne opinie, od negatywnych po zachwyty i ja zdecydowanie nalezę do tej grupy, którym książka przypadła do gustu, ale wiem, że nie jest pozbawiona wad. To opowieść o przyjaźni, oddaniu, miłości, zaufaniu. Zabawna, słodka, czasami smutna i dramatyczna, ale przepełniona nadzieją.

- Liam, czego ode mnie chcesz? – zapytałam cicho, gapiąc się na moje przemoczone trampki. Położył palec pod moją brodą i uniósł ją, żebym na niego spojrzała. 
- Wszystkiego – powiedział. Moje serce zatrzymało się, a następnie zaczęło bić szalonym tempem, przez to jak słodko to zabrzmiało. [s.73]

Autor: Kirsty Moseley
Tytuł: Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 2016-03-30
Kategoria: dramat, romans, Young Adlut
ISBN: 18929065
Liczba stron: 352
Ocena: 9/10

20 komentarze:

  1. Moje zdanie na temat tej książki już znasz. Mnie również bardzo się podobała, szczególnie Liam skradł moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Romantyczki całego świata łączcie się ;) kurcze teraz będę wypatrywać tej książki i jak głupia wzdychać do 18 latka? Ehh co za los... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzdychaj, przynajmniej nie będę sama ;)

      Usuń
  3. Ciesze się, że masz podobne zdanie do mojego... bardzovdra książka, a zbiera takie słabe noty :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba potrzebuję teraz czegoś lekkiego bo ostatnio popadłam w tak wielką czyteliczą niemoc, że w kwietniu przeczytałam tylko 2 książki... Muszę chyba przeczytać coś co by mnie pochłonęło i wbiło w fotel... Znasz może takie książki? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ta, Układ - E. Kennedy. ;)

      Usuń
  5. Czekam na tę książkę aż pojawi się w bibliotece ;) Tyle recenzji już odległych czytałam, że muszę wypróbować na własnej skórze, że tak powiem . ;)

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Intryguje mnie ta powieść. Cóż z tego, że nastolatką już nie jestem... trzeba odmłodzić się od czasu do czasu. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kusisz mnie i kusisz i już sama nie wiem, co zrobić w związku z tą książką. Zresztą już wiesz, jakie mam do niej podejście :D

    OdpowiedzUsuń
  8. http://bramyksiazek.blogspot.com/
    Twój blog został nominowany do LBA.
    Nie ma konieczności odpowiadania więc jeżeli nie chcesz po prostu zignoruj ten komentarz ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że nie jest o starszych bohaterach, sama fabuła wydaje się być ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ją w planach już od jakiegoś czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też jestem niepoprawną romantyczką! W sumie poprawną także :)
    Książkę przeczytam z przyjemnością :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa jestem tej książki. Lubię czasem sięgać po takie opowieści, szczególnie gdy są dobrze napisane :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Różne opinie pojawiały się o tej książce. Sama fabuła z tym chłopakiem opiekującym się dziewczyną co noc i mroczną przeszłością w tle jest interesująca. Chyba trzeba będzie samemu wyrobić sobie zdanie na jej temat;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja należę zdecydowanie do opozycji, bo mnie ta powieść rozczarowała wręcz boleśnie...

    OdpowiedzUsuń
  15. Już sam tytuł jest intrygujący. Czasem fajnie jest zaryzykować i sięgnąć po książkę, bo można trafić na coś naprawdę ciekawego i urzekającego. Nie jestem przekonana na tyle, by ją kupić, ale chętnie wypożyczę z biblioteki.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mamy zupełnie różnie opinie na temat tej książki... Należę do tej grupy dającej słabe noty ;) O ile przeciwko Liamowi nic nie miałam o tyle Amber po prostu nie mogłam strawić.. Niestety dla mnie strata czasu i (nie)kompletna klapa.

    Pozdrawiam
    Książki - inna rzeczywistość

    OdpowiedzUsuń
  17. Tia. Czujesz już moje rozgoryczenie? Że zawodzi mnie Sheridan? Zawodzi mnie ta powieść. I jak tu nie stać się zgorzkniałym i nieufnym w stosunku do książek. Ale zgaduję, że takie jest życie. Ktoś mądry mi ostatnio powiedział, że książki oceniamy przez pryzmat własnych doświadczeń. I te, które rzeczywiście coś w nas poruszają, to te, z którymi możemy się utożsamić. To zasadniczo prawda. Myślę, że ja zakochuję się w książkach, w których czuję, że odzyskałam kawałek duszy. Niestety, w tej jej nie znalazłam.
    Ale Liam to marzenie, nie będę zaprzeczać. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!