Gotowi, do startu... start!


Mogłam pędzić, ale nie mogłam biec. Mogłam żyć, ale nie oddychać.*

W czasach kiedy ludźmi rządzą korporacje, a jakikolwiek sprzeciw grozi śmiercią nie ma mowy o żadnym buncie. Jedyne co można robić to starać się przeżyć i nie stać kolejną śrubką od machiny napędzającej system. Tylko co zrobić kiedy trzeba wybrać między złem i jeszcze większym złem?

Nastoletnia Phee w swoim świecie, którym rządzą ci co mają pieniądze i należą do korporacji, musi brać udział w nielegalnych wyścigach, by chociaż trochę pomóc finansowo rodzinie, która zajęła się nią po zaginięciu jej ojca. Siedemnastolatka uwielbia się ścigać, kocha prędkość, pęd powietrza i adrenalinę. Kiedy jednak wpada w pułapkę, to co tak lubi staje się jej przekleństwem, bo wybór przed jakim stoi z żadnej strony nie będzie dobry. Co zrobi Phee gdy trafi do świata bogaczy, podda się czy zaryzykuje?

Kolejny debiut, który przykuł moją uwagę, promowany jako mieszanka Gwiezdnych Wojen (których nigdy nie oglądałam i tego nie żałuję) oraz Szybkich i wściekłych (te filmy z kolei bardzo lubię). Przyznaję, że skusił mnie opis obiecujący kosmiczną przygodówkę z masą emocji. Czy dostałam to czego oczekiwałam?

Jedno jest pewne, Jenny Martin swoim debiutem pozytywnie mnie zaskoczyła. Stworzyła fabuł,ę, która z miejsca wciąga w wir wydarzeń. Akcja wręcz pędzi, ale bez problemu można się odnaleźć we wszystkich wydarzeniach. Martin połączyła kilka gatunków (science-fiction, dystopie, przygodowa, fantasy), splotła ze sobą parę wątków i zrobiła to tak umiejętnie, że śledzenie losów bohaterów to sama przyjemność. Rzetelnie i niezwykle obrazowe opisy pozwalają wyobrazić sobie planetę na której rzecz się dzieje, wszystkie wydarzenia, ludzi oraz poczuć emocje towarzyszące bohaterom. Intrygi, polityczne gierki, wyścigi, spisek, walka o władzę, rodzinne sekrety oraz romans - mieszanka wybuchowa i jakże udana!

Jeśli chodzi o bohaterów, są tutaj postacie dobre i te złe, przy niektórych od razu też wiadomo, kto należy do konkretnej grupy, ale i występują osoby, które ciężko rozszyfrować ponieważ ich postępowanie jak i zachowanie potrafi dezorientować oraz wzbudzać podejrzliwość. Jenny Martin nadała każdemu różnorodne cechu charakteru i nawet ci drugoplanowi byli pełnokrwiści i rzeczywiści. Wzbudzają sympatię, antypatię i zainteresowanie tym co nimi kieruje, co czują i jak będą postępować.

Wiązałam z Wyścigiem pewne nadzieje, ale i podchodziłam do niego z dystansem, który na szczęście nie był potrzebny, bo jest to świetna książka. Od pierwszych stron intryguje i pochłania, wciąga w wir wydarzeń, wzbudza emocje i adrenalinę, chęć odkrycia tajemnic, wzięcia udziału w wyścigu, by poczuć to co kierowcy. Nie sposób nie zżyć się Phee i jej przyjaciółmi, nie da się odciąć od tego co czuje i myśli. Jeśli Jenny Martin uraczyła nas takim debiutem to aż drżę na samą myśl o kontynuacji.

Wyścig to nie tylko adrenalina, tor i szybkie samochody. Tutaj liczy się coś więcej, szeroka sieć intryg, walka o lepsze jutro i odkrywanie tajemnic, to tylko część tego co zastaniecie w książce. Jenny Martin stworzyła historię, która zachwyca - przedstawionym światem, bohaterami oraz fabułą. Czytajcie, bo warto!

- A jaka jest w tym wszystkim moja rola? - zapytałam.
- Najważniejsza - odparł James. - Gdy już dostaniesz się do wyścigu, jedyne co musisz zrobić, to umrzeć.*

*Jenny Martin, Wyścig
Autor: Jenny Martin
Tytuł: Wyścig
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 2016-04-13
Kategoria: science-fiction, przygodowa, dystopia
ISBN: 9788328702868
Liczba stron: 400
Ocena: 8/10

Tracked:
Wyścig | Marked


(Kier, J, Przygodowa)

15 komentarze:

  1. Słyszałam o niej, mam w planach ale kiedy to już całkiem inna sprawa :s

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja się na nią nie skusiłam. I mimo pozytywnej recenzji nie żałuję, bo to nie mój klimat ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chwilowo odpuszczam - Gwiezdne wojny i Szybcy i wściekli to nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że i Tobie książka się spodobała :D Ciekawe, co autorka zaserwuje nam w kontynuacji :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, zgadzam się, że książka jest świetna. Po raz pierwszy miałam styczność z powieścią SF, ale to było bardzo udane i emocjonujące spotkanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachwycająca historia związana z wyścigami jak najbardziej dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna książka, choć to nie mój ulubiony gatunek, to jednak wyjątkowo mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ją w planach odkąd tylko zobaczyłam pierwsze zapowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie sądziłam, że to tak dobra książka, chyba dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka jest okropna, ale fabułę chętnie bym zgłębiła:) Taka tematyka kojarzy mi się wyłącznie z filmami, nie z książkami :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Idealna dla brata, a dla mnie - jeszcze zobaczymy ;)

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mówię nie, ale na razie nie pędzę do tego tytułu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawa pozycja dla wszystkich którzy lubią połączenie szybkich samochodów i dobrej akacji.

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam napisać komentarz o książce, wiadomo - że w sumie się zgadzam, mimo że trochę się rozczarowałam, bo miałam nadzieję na głębsze wgłębienie się w wątki i tak dalej, ale jedno zdanie z twojej recenzji, wybiło mnie z rytmu i wytrąciło z równowagi.
    Rozumiem jesli ktoś nie oglądał Gwiezdnych Wojen, to nie jest tak, że mamy obowiązek w dzieciństwie siedzieć przed TV i oglądać Star Wars, żeby nasza dalsza egzystencja miała sens.
    Ale... nie żałujesz...? Ale czemu...? :( Star Wars...
    Okej, jestem w stanie zrozumieć że ktoś nie lubi powieści o kosmosie i tak dalej. Jest wiele scen w serii, których i ja nie lubię. Ale kocham te filmy, całym cholernym sercem, bo pokazują coś tak ponadczasowego, że jest mi strasznie przykro, że ty nigdy tego nie zobaczyłaś i nie masz zamiaru. :(
    To co tam się liczy, to walka, takie wartości jak przyjaźń, rodzina, miłość, trzymanie się kodeksu moralnego, nawet wszystko wokół się pieprzy. Na dodatek całości towarzyszy PRZEPIĘKNY soundtrack, a w tle jest mój cudowny Arthur, cudowny, mały dronik, którego pokochałam całym sercem.
    Dynamika Leah-Luke, to absolutne cudo, Misie na jednej z planet wydobyły ze mnie wszystkie OCHY i ACHY jakie miałam...
    Cóż, rozumiem. Rozumiem. Nie chcesz, szanuję twój wybór. Ale jeśli kiedyś przyjdzie ci myśl, by spróbować - spróbuj. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!