Zabronić sobie czuć


Miłość nie zawsze jest piękna, Tate. Czasami przez lata masz nadzieję, że okaże się czymś innym. Czymś lepszym. A potem, zanim się spostrzeżesz, wracasz do punktu wyjścia i zostajesz z niczym.*

Tyle mówi się o pięknej miłości, że daje nadzieję, wiarę, szczęście... Ale ona też potrafi to wszystko zabrać i zniszczyć. Jeśli się kogoś kocha jest się bardzo silnym i zarazem słabym, bo gdy traci się kogoś kochanego znika sens istnienia więc czy warto kochać?

Tate wprowadza się do brata, gdzie w dość niecodzienny sposób poznaje jego sąsiada i kumpla Milesa. Niezwykle przystojnego i seksownego chłopaka, który nie jest zbyt wylewny. O ich znajomości na pewno nie można powiedzieć, że jest przyjazna, ale pomimo tego coś ich do siebie ciągnie. Czysta chemia - pragną się, swoich ciał, swojego dotyku. Kiedy unikanie nie jest już możliwe zawierają układ z dwoma niepodlegającymi negocjacją zasadami (1. Nie pytaj o przeszłość. 2. Nie oczekuj przyszłości.), zero pytań, romantycznych gestów, żadnej miłości, dużo seksu. Co się stanie gdy zasady zostaną złamane?

Jeśli myślicie, że Colleen Hoove niczym już nie zaskoczy, to jesteście w wielkim błędzie, bo Ugly Love powala, niszczy, oszałamia i zdumiewa. Pozostawia po sobie otwarte serce, która wszystko zmienia. Gotowi na potrząśnięcie waszym światem?

Najpierw może zacznę od tego, co mnie absolutnie oburza. Ugly Love to nie Pięćdziesiąt twarzy Greya!! I jakiekolwiek porównywanie tych dwóch tytułów do siebie jest krzywdzące dla Hoover. Przecież to dwa różne poziomy, już nie chodzi mi o samą fabułę (chociaż jedyne co je łączy to seks bez zobowiązań i nadziei na przyszłość), to przecież Colleen przeważa warsztatem pisarskim, jej styl, sposób przekazywania emocji, opisy... Wszystko, dosłownie wszystko różni się od twórczości E. L. James. Dlatego proszę, błagam - nie krzywdźcie tak tego tytułu. Ta książka ma głębszy sens, przesłanie, jest sto razy lepsza...

Nie wiem jak autorka to robi, ale za każdym razem tworzy historie trafiające do najgłębszych zakamarków serca, bo nie da się być nieczułym na ten zaserwowany przez nią ładunek emocjonalny. Powieść jest rzeczywista, przemyślana i w pełni dopracowana. Fabuła została przepełniona wszystkimi możliwymi do odczuwania emocjami, od tych dobrych po złe i niszczące - ból, strach, nadzieja, szczęście, niewinność, pikanteria to tylko mała garstka tego, co zawiera w sobie Ugly Love. Hoover tworzy historie, które mogą wydawać się zwyczajne, ale prawdą jest, że robi to tak wspaniale i realnie, że nie można powiedzieć o jej utworach zwykłe. Ta powieść wstrząsa, skrada myśli, zabiera kawałek serca, sprawia, że nie możesz i nie chcesz jej odłożyć przed zakończeniem.

Od momentu przeczytania ostatniego zdania (no dobra, od momentu kiedy przestały mi lecieć łzy a serce zaczęło w miarę normalnie funkcjonować) zastanawiam się co powinnam napisać o bohaterach, jak ich przedstawić, by przy tym nic nie zdradzić. I wiecie co? Nie potrafię. Jeśli zacznę o nich opowiadać, to się rozpiszę tak, że chyba nie chciałoby się wam tyle czytać. Na prawdę. Bo zarówno Tate, jak i Miles są perfekcyjnie stworzeni, a jego rys psychologiczny pozwala wejrzeć w serce i umysł, daje możliwość przeżycia oraz czucia tego co on a i tak wydaje mi się, że to tylko namiastka tego. Nikomu nie życzę tego co spotkało Milesa, nikt na to nie zasługuje... Na co jeszcze bym chciała zwrócić uwagę to Tate, a właściwie jej zgoda na zaproponowany układ. Z jednej strony ją rozumiem, sama chciałabym... poczuć dotyk Milesa a z drugiej czuję sprzeciw, że się na to godziła. Tylko... to nic nowego, seks bez zobowiązań był, jest i będzie, a ona miała nadzieję...

Jeśli mam być szczera, to już sama nie wiem którą książkę Colleen Hoover lubię najbardziej, ale jeśli już to Ugly Love jest gdzieś na samym szczycie. Ta książka pochłonęła mnie całkowicie, nie liczyły się obowiązki, zadania do wykonania, po prostu MUSIAŁAM czytać. Od pierwszych stron wsiąkłam w historię i ją przeżywałam na równi z bohaterami. Naprzemienna narracja okazała się strzałem w dziesiątkę, bo dzięki temu miałam wgląd w przeszłość i teraźniejszość, co bardzo pomogło się wczuć i dużo zrozumieć. Autorka idealnie tworzy fabułę, u niej każde słowo ma znaczenie, każde zdanie jest przepełnione emocjami. Sprawia, że serce bije szybciej, z oczu lecą łzy, a po zakończeniu czuje żal... Bo wiem, że to już koniec, nic więcej nie ma i że odebrano mi kolejny kawałek serca.

Colleen Hoover znów poturbowała mnie emocjonalnie. Pokazała zupełnie inne oblicze miłości, zmuszające do poddania się i pustego egzystowania. Ugly Love się nie czyta tylko przeżywa - całą sobą, sercem i duszą, a po zakończeniu nic już nie jest takie samo.

*Colleen Hoover, Ugly Love
Książkę przeczytałam w ramach akcji
Book Tour Wydawnictwa Otwartego
Autor: Colleen Hoover
Tytuł: Ugly Love
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2016-04-13
Kategoria: romans, New Adlut, obyczajowa
ISBN: -
Liczba stron: 342
Ocena: 10/10


(Kier, Q - Romans)
(2. Czytana w łóżku, 3. Tygiel gatunkowy)

13 komentarze:

  1. Czekam na tę książkę, jak dziecko na wakacje :) C.Hoover to moją mistrzyni New adult, już nie mogę się doczekać tych emocji, tych uczuć i wszystkiego tego co dla nas zaplanowała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę czym prędzej przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam książki Colleen, więc na pewno po nią sięgnę!
    Colleen Królową!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam jedną książkę tej autorki i raczej nie trafia w moje gusta. Zbyt irracjonalną bohaterkę stworzyła do Maybe Someday. Być może jednak skusze się na tę pozycję :)
    W wolnej chwili zapraszam do siebie na konkurs. Do wygrania nowa książka "Raven" Sylvain Reynard, która ma swoją premierę już 16 marca! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Naprawdę mam ochotę na tę książkę, boże, ja muszę ją mieć :D!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachęciłaś mnie do tej lektury. Fabuła wydaje się rzeczywiście zwyczajna, ale w tym wypadku chyba sposób jej przedstawienia zmienia wszystko. Książek autorki jeszcze nie poznałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uważam, że porównywanie jakiejkolwiek książki do Greya jest dla niej krzywdzące! ;-) Mam za sobą trzy powieści Hoover - każdą z nich czytało się przyjemnie i szybko, ale żadna nie porwała mnie na tyle, abym mogła wychwalać ją pod niebiosa. Być może kiedyś sięgnę po "Ugly love", ale podejrzewam, że nie nastąpi to w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie nie trzeba nawet zachęcać, książkę z przyjemnością dołączę do całej kolekcji powieści Hoover które mam już na półce :-) szkoda tylko że wydawnictwo nie zostało przy okładce oryginalnej bo bardzo mi się podobała
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mogę się doczekać aż ją przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Auc. Wstyd się przyznać, ale lista książek autorki rośnie, a biblioteka zamiast zakupywać, nie robi nic w tym kierunku. :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta książka to mój Must Have. Umrę jak nie przeczytam ;P Zapowiada się niesamowicie, jak wszystkie powieści Colleen Hoover :D
    Pozdrawiam.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę przeczytać. Będę wyczekiwała premiery

    OdpowiedzUsuń
  13. Ogólnie nie będzie dla ciebie zaskoczeniem, że zgadzam się z każdym twoim słowem. Heloł. To Hoover. Ale dwie sprawy:
    po pierwsze: ta okładka. BOŻE, CZEMU. Jak Otwarte spieprzy okładkę November 9 i Confess to oficjalnie ich nienawidzę i kupuję wydania oryginalne, bo w sumie i tak na polskich mi nie zależy, skoro ostatnio nawet stwierdziłam, że jeśli chodzi o Hoover, lepiej mi się czyta jej książki po angielsku. Cytaty ładniej brzmią ^^
    po drugie - KTO, na litość boską, ODWAŻYŁ SIĘ PORÓWNAĆ UGLY LOVE Z... Z... Z... tym czymś o GREYU?!?! Mój Boże. Takiego idiotyzmu już dawno nie słyszałam, a miałam do czynienia z nieludzką wręcz głupotą w tym swoim krótkim życiu. To w ogóle nie jest... To są...
    Hoover to wyżyny. To cholerna galaktyka. To niebo. To kobieta, która potrafi uruchomić wszystkie zmysły, dociera do najczulszych stron. Niszczy i leczy. A James? Zeusie. Co ona potrafi? Zirytować? Nieładnie mówiąc: wkurwić?
    Także tyle ode mnie, w tym temacie.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!