Opowieść Rusha


!!UWAGA! RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY!!

Jako dziecko zastanawiałem się czy anioły były prawdziwe. Miałem wtedy dziesięć lat, ale postanowiłem, że nie były. To wszystko bzdury. Teraz zdałem sobie sprawę, że byłem w błędzie. Blaire była moim aniołem.*

Mówi się, że nienawiść i miłość dzieli bardzo cienka granica, którą czasami łatwo przekroczyć. I nie pomoże racjonalne myślenie, niechęć i obawy co pomyślą na ten temat ci, którzy ucierpią na tym... Tylko czy naprawdę można kochać kogoś kto jest powodem cierpienia rodziny? Z drugiej strony czy ta osoba jest faktycznie przyczyną tego bólu? Gdzie leży prawda, jaką decyzję podjąć?

Kiedy w domu Rusha pojawia się dziewczyna będąca przyczyną wszystkich cierpień jego młodszej siostry, Nan, jedyne na co ma ochotę to wyrzucenie jej. Jednak nie może tego zrobić, nie jest takim zimnym draniem, zwłaszcza gdy poznaje z jakich powodów się zjawiła. Pozwala zająć Blaire komórkę pod schodami gdzie zazwyczaj śpi pomoc domowa, dopóki nie znajdzie pracy i jakiegoś lokum dla siebie. Stara trzymać się od dziewczyny z daleka, ale gdy poznaje ją coraz bliżej coś w nim pęka, uświadamia sobie niewinność Blaire i błędy jakie popełnił. Czy jednak jest jeszcze szansa na ich naprawę, czy można to w ogóle jakoś zrekompensować i czy Blaire mu wybaczy?

Po poznaniu historii Blaire i Rusha w pierwszym tomie Za daleko z perspektywy dziewczyny byłam ciekawa co myślał i czuł Finlay, chłopak, który nienawidził a potem... wiadomo co było potem. Abbi Glines postanowiła zrobić swoim czytelnikom niespodziankę i napisała ich losy z perspektywy Rusha. Czy to było dobre posunięcie przekonacie się za chwilę.

Poznanie początku tej historii miłosnej z perspektywy Rusha było czymś niesamowitym, niby to ta sama opowieść, ale zarazem jakby inna, uzupełniona o sceny, których zabrakło w O krok za daleko. To było... wspaniałe, Glines nie byłaby sobą gdyby ta książka nie była wulkanem jego myśli, emocji, walki jaką z sobą toczył, prawdy stopniowo do niego docierającej. To Abbi, a ona nie robi nic na pół gwizdka i stworzyła kolejną powieść, która porusza serce i umysł. Może się wydawać, że ona nic nie wniesie do ich historii, ale autorka dała nam niepowtarzalną możliwość wejrzenia do głowy Rusha, przekonania się co wtedy czuł, jak starał się postępować i jeszcze lepiej poznać jego wersje wydarzeń, które doprowadziły do tego momentu. To pozwala zrozumieć go bardziej, ale w żadnym wypadku nie usprawiedliwić. Książka wciąga od pierwszych stron i trzyma w swoich szponach do samego końca, nie pozwala o sobie zapomnieć a fabuła jest tak interesująca, że nie ma mowy o znużeniu.

Kolejnym plusem powstania tej pozycji jest ponowne spotkanie nie tylko z Blaire oraz Rushem, ale i pozostałymi mieszkańcami Rosemary Beach, tymi lubianymi i lub nielubianymi. Dzięki Rushowi poznałam ich motywy z zupełnie innej strony, co tylko pogłębiło moją sympatię lub antypatię do nich. Cieszyło mnie, że mogłam zobaczyć jaka więź łączy Rusha z Grantem, że czuł iż ma w nim brata i przyjaciela. Dobrze było obserwować jego relacje z Nan, zmiana jaka w nim zaszła, że swoim postępowaniem nie pomagał jej tylko umacniał w stwierdzeniu, że tylko ona ma prawo czuć się pokrzywdzona, że liczy się tylko jej szczęście. Wiedział, że po trochu nim manipulowała, ale w końcu zaczął stawiać jej granice.

Jesteś za daleko mnie nie zaskoczyło, wiedziałam jaki będzie finał, ale nie przeszkodziło to autorce w ogóle w tym żeby sprawić, że będę przeżywała ją całą sobą. Na nowo przeżywałam ich początki, poznawanie, kłótnie, odpychanie, walkę z tym co nieuniknione. Cierpienie, żal, miłość, zdradę... Nie mogłam czytać jej spokojnie, wraz z nimi na nowo czułam wszystko i aż ściskało mi się serce, że tyle musieli przejść, że jeszcze więcej przed nimi, a szczególnie przed Blaire. Abbi Glines ponownie mnie zachwyciła, bo z pozoru zwykłej historii prostymi słowami stworzyła coś co porusza, co wywołuje śmiech, łzy i cały szereg innych emocji. Brawo Abbi, obyś nigdy nie straciła tej umiejętności.

Znasz serię Za daleko? Historia Blaire i Rusha nie jest ci obca? Kochasz pióro Abbi Glines? Uwielbiasz książki pełne pasji, namiętności, miłości, rozterek, złych wyborów. Które manipulują twoimi emocjami? Tak? To ten tytuł oraz cała seria Rosemary Beah jest dla ciebie.

Kiedy człowiek otrzymuje w prezencie kawałek nieba, nie może o tym po prostu zapomnieć.*

*Abbi Glines, Jesteś za daleko
Autor: Abbi Glines
Tytuł: Jesteś za daleko
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 2016-02-03
Kategoria: New Adlut, romans
ISBN: 9788376426570
Liczba stron: 236
Ocena: 9/10

Za daleko:
O krok za daleko | Spróbujmy jeszcze raz | Zacznijmy od nowa | Jesteś za daleko



(Trefl, 4 – Kończy się smutno)
(1. Ona & On, 2. Love is in the air, 3. Czasoumilacz)

8 komentarze:

  1. Czytałam dwie części od tej autorki i przyznaję, że całkiem mi się podobały - szału nie było, ale fajne książki na jakiś chłodny wieczór. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię twórczość tej autorki. Przeczytałam wszystkie jej książki dostępne w Polsce i każda z nich szalenie mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobały mi się książki autorki, nawet bardzo, więc jestem pewna, że jesli bedę miała okazje to z pewnością przeczytam historie z perspektywy Rusha

    OdpowiedzUsuń
  4. Autorki nie znam kompletnie :) ale czas ją poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam trylogię ''Za daleko'', więc bardzo chętnie poznam tę historię z punktu widzenia Rusha. Tym bardziej, że to okazja na odtworzenie sobie znowu tego romansu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znasz moje zdanie na temat Abbi Glines, więc nie będę się w tym temacie rozwodzić. Muszę się zabrać za recenzję ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam żadnej części tej serii, więc na wszelki wypadek się w recenzję nie zagłębiam, bo po ocenie widzę, że warto dać tym książkom szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Absolutnie kocham. Nieodwołalnie. Szczerze - wydaje mi się, że to jedna z moich najukochańszych książek Abbi Glines. Nie wiem, ona jest tak pełna emocji, tak przemawia do mojego serca, że to aż dziwne. :D
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!