Nomen omen!

 
One zaciukały razem pradziadka włóczką i jakoś z tym żyją, a ty mi jakieś durne pomarańcze do usranej śmierci będziesz wypominać!*

Ile trzeba mieć w życiu pecha by dostać dziwne imię, być członkiem zwariowanej (łagodnie mówiąc) rodziny i być łatwym celem dla wszystkich ośmieszających wydarzeń? Bardzo dużo, prawda? I to chyba nie możliwe by wszystko spadło na jedną osobę... Albo by było jeszcze gorzej... A może jednak, tak?

Salomea, zwana też Salką, Przygoda ma w życiu przechlapane. I to dosłownie. Zaczynając już od samego imienia, a co dopiero mówiąc o mocno niedzisiejszym tacie, mamie, która cały czas namawia ją do uwolnienia nieokiełznanego erotyzmu oraz bracie - Niedasiu - który nie wie co to zachowanie tajemnicy oraz rzeczy prywatne. Salka w akcie desperacji przeprowadza się do Wrocławia na Lipową 5 - miejsce które u wszystkich wzbudza niezrozumiały nie pokój. Przynajmniej początkowo, bo później Salka zaczyna rozumieć, że dobrowolnie wpakowała się w kolejną przygodę, a starsze panie wynajmujące jej pokój i ich papug Roy Keane będą mieli w tym swój ogromny udział.

W ostatnim czasie przez moje ręce przewinęło się dużo dramatycznych, rozrywających serce i wywołujących potoki łez książek, dlatego też potrzebowałam odskoczni. Czegoś dobrego, ale lekkiego. Padło na Nomen Omen Marty Kisiel, książkę o której naczytałam się tyle dobrego, że ostatecznie musiałam sprawdzić, co ona takiego w sobie ma. I wiecie co? Było warto!

Psychopaci z hakiem, psychopaci z lustra, psychopaci w szafie, rany boskie, psychopaci z hakiem z lustra w szafie!!! (...) Chrapiący psychopata to było jednak coś nowego.*

Nie będę kręcić i zwodzić, Marta Kisiel ma powalający na łopatki talent do tworzenia opowieści ociekających ironicznym oraz absurdalnym poczuciem humoru. Styl jakim się posługuje jest lekki i przystępy, a porównania którymi się posługuje, by nadać komizmu sytuacją wzbudzają podziw. Ale to nie wszystko, bo oprócz poczucia humoru nie można też odmówić autorce świetnie skonstruowanej i przemyślanej, chociaż przewidywalnej, fabuły z nawiązaniem do naszej historii, mitologii oraz gry World of Warcraft (w tym przypadku niewtajemniczeni mogą nie zrozumieć niektórych żartów) oraz akcji, która toczy się szybko i zawile, ale jest zrozumiała oraz wciągająca.

Dużym atutem są też oczywiście bohaterowie. Salka ze swoim pechem, Niedaś ze swoim uwielbieniem pewnej gry (dzięki czemu złapie dobry kontakt z panią Jagą), korzystaniem z rzeczy innych oraz zajadaniem stresu, Basia ze swoimi pazurkami oraz glanami, niepozorny Bartolini ze swoją wiedzą i wielu innych. Cały kalejdoskop przeróżnych osobowości, którzy pomimo wspólnego komicznego wydźwięku wyróżniają się między sobą odmiennymi cechami.

To nie jest nic ambitnego. I dobrze, bo przecież potrzebujemy czasami takich lekkich, niezobowiązujących do niczego lektur, a Marta Kisiel pod tym względem sprawdza się idealnie. Nomen Omen bawi do łez, sprawiał, że dusiłam się ze śmiechu i momentami potrzebowałam dłuższej chwili przerwy, by opanować chichot i móc czytać dalej. I to jest główny atut, bo rozbawiały sytuacje, rozmowy, opisy i nawet sami bohaterowie... w sumie, to wszystko wywoływało uśmiech na twarzy i niekontrolowane wybuchy niepohamowanego rozbawienia. Ale ta książka to też wzmianki o dawnym Breslau i wojnie, o mitologii (a ja to uwielbiam) i rodzinnych tajemnicach. Mistrzostwo, nie pamiętam kiedy ostatni raz tak dużo i spontanicznie (ostatni raz chyba przy czytaniu Uroczyska Magdaleny Kordel) się zaśmiewałam. Koniecznie muszę nabyć jej Dożywocie, bo coś czuję, że autorka trafi na listę moich ulubionych.

Marta Kisiel ma dość specyficzne poczucie humoru, ale myślę, że tym którzy lubią się śmiać Nomen Omen przypadnie do gustu. Intrygujący bohaterowie, humor, ciekawa fabuła, humor, trochę historii, humor, szczypta dreszczyku i... humor. Gorąco polecam!

Ach, rozumiem... Znaczy nie rozumiem, ale zaczynam się przyzwyczajać.*

*Marta Kisiel, Nomen omen
Autor: Marta Kisiel
Tytuł: Nomen omen
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 2014-02-05
Kategoria: fantastyka, komedia
ISBN: 9788328008373
Liczba stron: 336
Ocena: 8/10


(Kier, K – Powieść z historią w tle)
(2. Love is in the air, 3. Czasoumilacz)

12 komentarze:

  1. Wyjątkowo zaintrygowała mnie ta książka i chyba dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkowicie się z Tobą zgadzam, książka jest fenomenalna, a styl autorki rewelacyjny! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka, którą naprawdę świetnie się czytało! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za twórczość Marty Kisiel mam zamiar niedługo się zabrać, cieszę się, że jest to pozycja ze specyficznym humorem. Myślę, że się w niej odnajdę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też podobała mi się książka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na półce czeka "Dożywocie ". Po takiej recenzji muszę czym prędzej po nie sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdzieś już o niej czytałam. Teraz jeszcze Twoja recenzja... a gatunek? Fantastyka - komedia? Nooo nie to musi być coś nieszablonowego, chętnie poznam:)
    Pozdrawiam Justyna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem jej ciekawa, tym bardziej jeśli można się pośmiać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli chodzi o Martę Kisiel, to mam za sobą "Dożywocie", które bardzo mi się podobało.
    W związku z tym "Nomen omen" na pewno kiedyś przeczytam :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna książka. :D Ja się przy niej ubawiłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam zarówno tę, jak i "Dożywocie" Marty Kisiel. Obie bardzo mi się podobały :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Sporo się naczytałam o tym Nomenie Omenie, przez paroma miesiącami trafiłam na tak negatywną opinię tego cuda, że przyjęłam ją z niepokojącym uśmiechem, bo wiedziałam, że oto mam doskonały powód, by powiedzieć "NIE" kolejnej, polskiej pisarce.
    Ale po twojej recenzji... Sama nie wiem. Coś się we mnie zaczyna kruszyć. W sensie wciąż nie jestem pewna, ale teraz przynajmniej się zastanawiam.
    Z jednej strony jestem niemal pewna, że humor by do mnie trafił, bo ironia to moje życie, ale słyszałam wiele o tym, że czasami ten humor zamiast śmieszyć... okazuje się żenujący i sama nie wiem. Wiesz, że ja jestem dość surowa jeśli chodzi o polskie pisarki i boję się, że odebrałabym tę książkę inaczej od ciebie już przez sam fakt, jak się jej boję.
    Zobaczymy. Jeśli kiedykolwiek pojawi się w bibliotece - sprawdzę. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!