Każdy ma swoje Coś



Niektórzy ludzie składają się z tylu warstw, że nie wiadomo, kim są. [1]

Ludzi dotyka tyle różnych tragedii, że czasem trudno zrozumieć czemu tyle zła i niesprawiedliwości jest na świecie. Czemu ktoś nagle traci sprawność ruchu, przestaje słyszeć lub widzieć? Z jakich powodów musi pozwolić odejść poprzedniemu życiu i nauczyć się funkcjonować w nowym? Skąd wziąć siłę i nadzieję na jeszcze jeden, o wiele trudniejszy start?

Siedemnastoletnia Maggie kilka miesięcy temu na skutek wirusowego zapalenia opon mózgowych straciła wzrok i od tej pory jej życie to bierna egzystencja z dnia na dzień. Nie potrafi pogodzić się z tym co ją spotkało i nowego funkcjonowania uczy się tylko na tyle, by poradzić sobie w domu a wszelkie inne próby nauczenia jej czegokolwiek udaremnia albo utrudnia. Wszystko zmienia się jednak w momencie kiedy upada a po otworzeniu oczu widzi chłopca, Bena, i trochę otoczenia w okół niego. Oszalała, skutek szoku, a może jakimś cudem odzyskuje wzrok? I jak przyjaźń z dziesięciolatkiem pomoże jej w odnalezieniu się w tej trudnej sytuacji?

Początkowo Coś mojego wywoływało we mnie sprzeczne odczucia. Z jednej strony chciałam ten tytuł bardzo przeczytać, a z drugiej bałam się schematyczności i tego, że Curtis nie podoła tak trudnemu tematowi. Pomimo niepewności zaczęłam czytać i... cztery godziny później zatrzymałam się na ostatniej kropce.

Marci Lyn Curtis pozytywnie mnie zaskoczyła, bo pomimo tego, że nie uniknęła pewnych podobieństw do innych powieści (młoda, zbuntowana nastolatka, która musi poradzić sobie z tym, co ją spotkało) tchnęła w swoją powieść coś nowego, dzięki czemu wyróżnia się na tle innych i fakt, że jest to młodzieżówka nie zmienia tego iż historia ujmuje oraz zapada w serce i umysł na długi czas. Autorka stworzyła fabułę, która zaskakuje elementami fantastyki, ale i realnością, która jest odczuwalna przez cały czas. Opowieść została w pełni przemyślana oraz dopracowana, ale co ważniejsze od pierwszych stron porusza i zmusza do refleksji. Akcja toczy się miarowo, ale wydarzenia nie raz wywołują uśmiech na twarzy, łzy oraz złość na niesprawiedliwość losu.

Maggie nie wyróżnia się za specjalnie na tle innych pierwszoplanowych postaci, ale pomimo cięższych chwil, poddania się nie mogłam odmówić jej charyzmy i ciętego języka, który nie raz doprowadzał do zabawnych lub nie konfrontacji. Jednak to Ben skradł moje serce, dziesięcioletni chłopiec, który sporo przeszedł, ale nie stracił radości życia, optymizmu i umiejętności pokazywania, że kiedy coś się chce można to osiągnąć. Najchętniej bym go wyściskała i przebywała z nim by i mnie nauczył tego i owego. Równie barwną oraz ciekawą osobowością jest mama chłopca. Nie sposób jej nie polubić.

Już dawno nie przeczytałam żadnej książki tak szybko jak Coś mojego. Jestem tym tytułem zachwycona, bo nie dość, że wciąga od pierwszych stron, czyta się w mgnieniu oka, bawi, wzrusza, to na dodatekdaje ogromną dawkę optymizmu oraz kopa do działania - nieważne jak trudno może być. Jestem pod ogromnym wrażeniem przekazu emocjonalnego jaki wyczuwa się na każdej stronie, tego, że tak łatwo jest wczuć się w fabułę i wraz z bohaterami przeżywać wszystkie sytuacje. Marci Lyn Curtis poruszyła trudny temat, utraty wzroku, ale podołała mu w zupełności. Opisała co może czuć osoba niewidoma niezwykle rzetelnie, co tylko dodało publikacji głębi.

Oczywiście polecam. To nie jest kolejna młodzieżówka, która ma tylko dostarczyć rozrywki, ale powieść, która pod płaszczykiem spotkań, rozmów i buntu przekazuje coś wartościowego. Coś mojego może wydawać się smutne, ale tak naprawdę to niezwykle pozytywna i przepełniona nadzieją książka. Gorąco zachęcam do przeczytania a sama zaczynam wypatrywać kolejnej publikacji autorki, obym nie musiała długo czekać.

- Wiem, dlaczego tak kochasz niebo. Dzięki niemu człowiek ma wrażenie, że istnieje. Są rzeczy, których się nie widzi. Tak jakby wszechświat nosił wielką tajemnicę, którą można poznać, jeśli się będzie dostatecznie długo wpatrywać w niebo. [2]

[1]Marci Lyn Curtis, Coś mojego, s. 71
[2]Tamże., s. 250
Autor: Marci Lyn Curtis
Tytuł: Coś mojego
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2015-10-20
Kategoria: lit. młodzieżowa
ISBN: 9788324155866
Liczba stron: 303
Ocena: 9/10
Format: E-book


(Trefl, As – Odłożyłeś dopiero po przeczytaniu)
(1. Ona & On, 2. Love is in the air)

20 komentarze:

  1. Nie czytałam nic o takiej tematyce. Twoja recenzja bardzo mnie zainteresowała tą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, to bardzo dobra książka i warta poświęcenia jej uwagi. ;)

      Usuń
  2. Zaintrygowała mnie ta pozycja, od momentu, w którym ujrzałam ją w zapowiedziach wydawnictwa. Twoje wysoka ocena oraz opinia przekonują mnie, iż warto będzie się z nią zapoznać :)
    http://zagoramiksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, bo to naprawdę rewelacyjny tytuł i moim zdaniem za mało się o num mówi. A szkoda. :(

      Usuń
  3. Nigdy nie słyszałem o tej powieści, a wydaje się być naprawdę ciekawa. Rzadko kiedy trafia się na młodzieżówki, które nie służą tylko dostarczaniu rozrywki, ale też czegoś uczą, niejako zmuszają czytelnika do refleksji. Mam nadzieję, że w niedługim czasie uda mi się sięgnąć po "Coś mojego". Coś czuję, że się nie zawiodę :)
    http://mybooktown.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam dużo młodzieżówek, właśnie dla tego by się rozerwać, ale kiedy trafiam na takie cudo cieszę się, że powstają. Młodzież ma możliwość przeczytania czegoś co dostarcza rozrywki, ale i uczula na to co ważne.

      Serdecznie polecam. ;)

      Usuń
  4. Ojej, wydaje się bardzo ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. nice blog =)
    following each other via GFC, G+ and Instagram?
    have a nice sunday =)
    xoxo

    http://freaky-like-gnui.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam, ale czuję, że to lektura dla mnie. I to bardzo mnie do niej ciągnie. ;)


    Pozdrawiam ciepło i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam szczerze, że wcześniej nie słyszałam o tej książce, albo po prostu nie zwróciłam na nią uwagi. Bardzo lubię jednak takie charyzmatyczne bohaterki, ale najbardziej przemawia do mnie emocjonalna strona tej powieści, bo takie poruszają mnie w sposób, który uwielbiam. Będę się za nią rozglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś mojego to książka, którą już od premiery mam na oku. Nie miałam jednak okazji jej zdobyć, ani nawet przeczytać o niej opinii, więc twoja recenzja tylko mnie przekonuje i zmusza do kupienia tego tytułu. Temat o utracie wzroku jest dla mnie mało znany, bo (chyba, a przynajmniej nie przypominam sobie) nie miałam okazji nic o tym czytać. Po opisie myślałam, że to będzie bardzo smutna i dołująca powieść, ale skoro piszesz, że jest dość optymistyczna to od teraz bardziej będzie wyszukiwać jej w księgarniach )

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo chętnie przeczytam, mimo, że tematyka jest rzeczywiście trudna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdyby nie te elementy fantastyki to pewnie bym się skusiła... ale zastanowię się jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  11. chętnie kiedyś po nią sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapraszam do zabawy:) http://popoludniezksiazka.blogspot.com/2016/02/wygrywajka.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Skoro polecasz to przeczytam :) tym bardziej że nazwa wydawnictwa jest urocza :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem osoba, która z natury chce pomagać innym. Gdy spotykam osobę niepełnosprawną czuję ogromny żal.. oczywiście mogę mu pomóc w jakiś drobnych sprawach, ale nie mogę nic zrobić, aby był w pełni zdrowy.. ta mysl mnie dobija.
    Książka wzbudziła moje zainteresowanie :) Chociażby z tego względu, iż chętnie dowiem się jak tak na prawdę wyglada życie osoby niewidomej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej, udostępnisz?
    "Kiedy odebrałam telefon z wiadomością, że nie żyjesz, mój świat rozpadł się na milion małych kawałeczków, których już nie sposób ułożyć w sensowną całość. "
    Zapraszam na www.szczypta-mojego-zycia.blogspot.com oraz na https://www.facebook.com/szczyptamojegozycia/?ref=tn_tnmn aby być na bieżąco . :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Szczerze - nie jestem pewna czy to książka dla mnie. Nie lubię motywów chorób - już Gwiazd Naszych Wina przemęczyłam i doszłam do wniosku, że muszę unikać tego typu lektur bo za bardzo mnie męczą. Nie tyle stylem pisania czy coś, tylko po prostu... Nie wiem. Jestem takim typem osoby, która widząc jakąś tragedię, bierze cały ciężar na siebie i zaczynam wszystko roztrząsać i obwiniać się i tak dalej. Także taka misja - unikać tego typu powieści, dopóki nie nauczę się traktować je z nieco większym dystansem.
    Natomiast bardzo się cieszę, że w tobie wzbudziła tak pozytywne uczucia. To dobrze, jak autorzy potrafią sprawić, by z pozoru młodzieżówka, okazała się dla czytelnika czymś odkrywczym, refleksyjnym. Mądrym. By dostała się do serca. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!