Zaufaj mi...

 
- Jesteś tylko ty”.*

Czasem nie wiadomo jak mocno by się opierało pożądaniu i rodzącemu się uczuciu ono i tak nas dogoni. Oplącze swoimi sidłami, by potem zachęcić do zaryzykowania, walki z lękami i niechęcią do tego by zaufać. I chociaż nigdy nie jest się pewnym jaki będzie finał tego decydującego kroku warto go zrobić. Prawda?

Erica Hathaway kończy właśnie studia i od roku wraz z przyjaciółmi prowadzi modowy portal społecznościowy, który chce rozbudowywać i zdobywać coraz więcej czytelników. Aby mogło się to udać potrzebuje zastrzyku gotówki na rozwój marketingu, w tym celu musi przedstawić projekt przed grupą inwestorów, z nadzieją, że któryś zainwestuje w jej pracę. Jednym z nich jest arogancki, pewny siebie i bardzo bogaty Blake Landon, który zachowuje się wobec Ericy niezwykle chamsko. Okazuje się, że w tak pokręcony sposób chciał się dowiedzieć czegoś o niej, bo bardzo mu się spodobała, nie tylko pod względem wyglądu, ale i charyzmy. Do tej pory dostawał wszystko czego chciał czy jednak zdobędzie Erice?

Na zapowiedź Jesteś tylko moja trafiłam zupełnie przypadkiem, ale po przeczytaniu blurbu wiedziałam, że to coś dla mnie. Dopiero później zerknęłam na okładkę i aż zazgrzytałam zębami. Już kiedyś wspominałam o tym jak krzywdzące dla danego tytułu może być porównanie do jakiegoś tytułu. Czytelnik nastawia się na coś konkretnego a potem przeżywa rozczarowanie. Tak może być właśnie z pierwszym tomem Haker porównywanym do Pięćdziesięciu twarzy Grey'a, co jest krzywdzące, bo historia jest nawet ciekawa i wciągająca, ale nie ma nic wspólnego z dziełem E. L. James.

Meredith Wild nie odchodzi od znanego w tym gatunku schematu, ale nie sprawia również, że podczas czytania ziewa się z nudów. Stworzyła fabułę, która ostatecznie nie zaskakuje, ale bywały momenty niespodziewanych zwroty akcji gdzie zachowania bohaterów nie były tak łatwe do przewidzenia. Niezaprzeczalnym plusem powieści jest szybki bieg wydarzeń, przekaz emocji oraz przyjemny w odbiorze styl pisania oraz opis scen intymnych. Były subtelne i pozbawione wulgarności, co mi się bardzo podobało. Nie nazwałabym tej książki erotykiem, to bardziej trochę pikantniejszy romans z potrzebą dominacji przez partnera i kilkoma klapsami. I jako romans Jesteś tylko moja jest dobra, co prawda z lepszą pierwszą połową, ale jest dopracowany, przemyślany i posiada zgrabnie rozbudowane wątki główne oraz poboczne.

Ponadto, nawet pomimo schematyczności, jeśli chodzi o bohaterów (on bogaty, arogancki i władczy, a ona niezbyt majętna, z bagażem doświadczeń, nieśmiała, ale uparta) nie można odmówić im indywidualności. Tym bardziej, że zarówno Erica, jak i Blake są charakterni i dialogi między nimi aż kipią od emocji. Droczą się, kłócą i godzą. Ona ucieka, bo boi się zaufać i prędkości z jaką ją przyzwyczaja do siebie, on chce wszystko i na raz, pragnie dominacji i roztoczenia nad ukochaną opieki. Brak mi tu trochę etapów docierania się, które były, ale zostały jakby pominięte w opisach. Niemniej główni bohaterowie oraz ci poboczni są wykreowani realnie i rzeczywiście, co uważam za duży plus.

Co prawda trochę ponarzekałam, ale koniec końców jestem zadowolona z książki. Przeczytałam ją w kilka godzin i od samego początku dałam się wciągnąć w wir wydarzeń i z zainteresowaniem obserwować poczynania bohaterów. Może za specjalnie się z nimi nie zżyłam, ale niebyli mi też obojętni. Polubiłam ich, podobało mi się, że każdy miał swoją osobowość, ale co ważniejsze cieszę się iż napięcie i pociąg fizyczny został przedstawiony tak naturalnie i ze smakiem. Dało się odczuć posmak dominacji, ale tak jak wspominałam prędzej to pikantniejszy romans - nic więcej. Chociaż nie obyło się bez kilku zgrzytów Meredith Wild udało się napisać naprawdę dobry romans i mnie nim zaintrygować. Z chęcią sięgnę po kolejne tomy.

Jesteś tylko moja jest bardzo udanym i dobrze rokującym, pomimo kilku niedociągnięć, początkiem serii. Wild udało się stworzyć coś, co spodoba się wielbicielkom romansów oraz nurtu New Adlut. Osobiście nie żałuję poświęconego czasu na zapoznanie się z tym tytułem i polecam zapoznanie się z nim, bo to może być dopiero wstęp do czegoś lepszego.

*Meredith Wild, Jesteś tylko moja, s. 196
Autor: Meredith Wild
Tytuł: Jesteś tylko moja
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 2015-11-18
Kategoria: erotyk, romans
ISBN: 9788380530195
Liczba stron: 304
Ocena: 6/10

Haker:
Jesteś tylko moja | Dla twojego dobra | Hardline | Hard Limit | Hard Love


(Karo, 10 – Ma trzy słowa w tytule)
Klucznik 2016
(Ich noce)

11 komentarze:

  1. Łeee myślałam, że to jednak będzie coś lepszego. Szkoda, bo Martyna już mi narobiła ochoty na tę książkę ale po Twojej recenzji wiem, że specjalnie się rzucać nie będę ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szału nie ma, ale jak będziesz miała okazję, to przeczytaj. ;) Zobaczymy jaka będzie druga część, może będzie lepiej? ;)

      Usuń
    2. No właśnie Lusterko, bo jak ja Ci ją polecałam, to byłam dopiero w połowie, a później już było troszkę słabiej :D
      Niemniej jednak choć w całości zgadzam się z opinią Irenki, oceniłam książkę wyżej ;) i nadal polecam, bo jest bardzo sympatyczna i w dalszym ciągu uważam, że jest bardzo dobrze przetłumaczona, co po "Uwikłanych" jest dla mnie jeszcze większym plusem ;)

      Usuń
    3. Martyna, masz rację, książka jest sympatyczna i lekka w odbiorze. Pomimo marudzenia wspominam ją miło, ale no cóż - czytałam lepsze. ;)

      Usuń
  2. Nan ochotę na tę książkę, nawet jeżeli okaże się kiepska, to muszę przekonać sie o tym na własnej skórze. Kiedyś po nią sięgnę, ale póki co, mam przesyt tym gatunkiem muszę odpocząć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawidłowe podejście, może tobie spodoba się bardziej niż mi. ;)

      Usuń
  3. Trochę ostudziłaś mój zapał co do tej książki, ale skoro leży już na półce i ''patrzy kuszącym wzrokiem'' to się nad nią ulituje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj. Jestem ciekawa jak ty ją odbierzesz. ;)

      Usuń
  4. Chyba nie do końca przyciąga mnie ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Okeeej. Skoro tak - chętnie poznam. Może nie OD RAZU i nie będę wymagać od niej nie wiadomo czego, ale ostatnio zdałam sobie sprawę, że brakuje mi pozycji, które byłyby takie po prostu... no dobre, ale które pozwoliłyby mi dostrzec, czemu moi ulubieni autorzy są moimi ulubieńcami. :) Bo przekraczają wszystko inne swoim talentem.
    Także chętnie poznam, ale pewnie nie szybko.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!