Rozdarte serca

 
- Mam nadzieję, że stanę się wszystkim, czego będziesz potrzebowała w życiu. (...) Mam nadzieję, że nigdy nie nadejdzie chwila, w której uznasz mnie za dupka. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się sprawić, żebyś się uśmiechała, przynajmniej raz na dzień, choćby przez sekundę. (...) Mam nadzieję, że nigdy nie przywiodę cię do płaczu. A najbardziej ze wszystkiego mam nadzieję, że kiedyś wreszcie jakaś cząstka ciebie zaufa mi wystarczająco, żeby wpuścić mnie do twojego serca. Naprawdę mnie tam wpuścić. [1]

Mówi się, że w życiu można kochać tak na prawdę raz lub wiele razy, ale czy można obdarzać miłością dwóch mężczyzn jednocześnie? Czy można czuć do nich w tym samym czasie to samo? Wybór jednego z nich zniszczy jakąś cząstkę nas. Zdecydować się na bezpieczeństwo i siłę czy pasję i namiętność?

Amber Moretti zaczyna właśnie studia na uniwersytecie w Hadley, stara się żyć normalnie chociaż piętno jakie zostawiła na niej przeszłość odebrała jej wiarę w siebie, w to, że warto kochać i że ona sama jest godna tego uczucia. Już pierwszego dnia nowego życia na drodze dziewczyny pojawiają się Brock Cunningham i Rydear Ashcroft, dwójka przyjaciół, która potrząśnie jej światem w posadach. Co zrobi gdy obaj mężczyźni staną się dla niej ważni, kogo wybierze gdy będzie musiała i jak poradzi sobie z koszmarem jakie zgotowało im życie?

Po tym jak bardzo spodobało mi się Collide oraz Pulse Gail McHugh trafiła na listę moich ulubionych autorek. Niecierpliwie wyczekiwałam kolejnej premiery jej książki i gdy tylko ukazały się zapowiedzi Amber bez zagłębiania się w zarys fabuły od razu chciałam ją mieć, ale kiedy zabrałam się za czytanie zaczęłam się obawiać tego co tym razem zaserwowała autorka, bo czułam, że przekracza najnowszą powieścią granice, które były dla mnie nieprzekraczalne... Jaki był jednak ostatecznie finał tego spotkania?

Takie już jest życie. Zakrada się cichaczem od tyłu i gdy nie patrzysz, wymierza ci solidnego kopniaka w tyłek. [2]

Zupełnie nie wiem czego spodziewałam się po tym tytule, ale z całą pewnością nie tego, co zastałam. Doskonale wiedziałam, że Gail McHugh poprzez swój styl pisania oraz to jak mówi o emocjach potrafi potrząsnąć mną jak mało kto, ale to, co zrobiła w przypadku Amber... Sprawia, że w jednym momencie moja romantyczna dusza boi się, że nie wytrzyma z nadmiaru emocji i drży przepełniona nimi, by za chwilę krzywiąc się uciekała od mroku, od rzeczy które budzą sprzeciw. To prawdziwy rollercoaster uczuć, na przemian wywoływanych przez autorkę. Tworzy historię, która może i nie jest niczym nowym, ale to jak została przedstawiona powoduje, że nie liczy się nic innego tylko fakt, że jest ona, spójna, logiczna, że wzbudza bałagan sprzecznych myśli, że nie można o niej zapomnieć, bo siedzi w głowie, że nagina i zaciera moralne granice...

Wielokrotnie pisałam już, że bohaterowie wykreowani przez jakiś autorów prawdziwie zaskakują i budzą moc sprzecznych emocji, ale dopiero McHugh pokazała mi co to znaczy postać z różnymi osobowościami. Zarówno Amber, Brock, jak i Rydear byli nie do rozgryzienia. Zaskakiwali czym tylko się dało i kiedy tylko było można. Prawdziwie odmienne oblicza, pełnowymiarowi, z wadami i zaletami, gotowi dla miłości zrobić wszystko, dosłownie wszystko...

Miałam chwilę zwątpienia w trakcie czytania Amber, przez cały czas czułam się jakbym była wystawiana na próbę ile mroku i kontrowersji zdołam znieść, ale brnęłam dalej. Jestem świadoma, że takie rzeczy się dzieją, że taki jest przecież i realny świat, jednak w pewnym momencie myślałam już, że nie dam rady, bo to za dużo, wbrew moich moralnym granicom. Udało mi się jednak skończyć. I nie żałuję, co prawda nadal do końca nie jestem pewna jakie emocje powinnam czuć względem Amber - zachwyt, niesmak, czy jeszcze inne? Bo odczuwam je w jednym momencie wszystkie razem, a za chwilę na zmianę. Nie pochłonęłam jej na raz, potrzebowałam przerw, chwili oddechu i próby poradzenia sobie z tym, co autorka czyni z moimi zasadami. Nie mniej od początku zostałam wciągnięta w wir wydarzeń i z zapartym tchem obserwowałam poczynania bohaterów bez skutecznie starając się zdystansować od tego co czytam. To książka budząca sprzeciw, złość, łamiąca tabu, ale i poruszająca najgłębsze zakamarki serca... Zakończenie zaś jest kulminacyjnym momentem wywołującym szok i konsternacje, bo jak można w takim momencie zakończyć pisanie? No jak?!

Amber to książka, która pochłania bez reszty, sprawia, że zagłębiasz się w jej mroku, namiętności, bólu i okrucieństwie, przekracza wszystkie bariery dotąd trwające i szokuje. Powieść, która z pewnością nie jest dla wszystkich, ale którą musisz przeczytać jeśli tylko nie boisz się zajrzeć do mrocznych zakamarków duszy bohaterów. Uprzedzam jednak, to żadne love story, a coś co może rozbić na malutkie kawałeczki...

(...) miłość nas zmienia. Zmienia wszystko, w co wierzymy. Miłość jest czysta i jednocześnie samolubna. Potrafi sprawić, że pragniemy rzeczy, których nie powinniśmy pragnąć. Że nienawidzimy osoby, jaką się stajemy. Miłość jest szczodra i chciwa, niezdecydowana i zaborcza, mściwa i magiczna zarazem. Sprawia, że przeskakujemy z jednej urojonej emocji w drugą, trzymając nas jednocześnie w nikczemnej sieci euforii, uplecionej z najpiękniejszych kłamstw i najstraszniejszych prawd.(...)[3]

[1]Gail McHugs, Amber, s. 80
[2]Tamże., s. 276
[3]Tamże., s. 508
Autor: Gail McHugh
Tytuł: Amber
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 2016-02-03
Kategoria: dark erotica
ISBN: -
Liczba stron: 590
Ocena: 8/10

Torn Hearts:
Amber

20 komentarze:

  1. Piękna recenzja, która pokazuje, jak wiele sprzecznych i silnych emocji Tobą targało. Takie lubię najbardziej.

    (a miałam nie przeczytać ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że ją skracałam? Rozpisałam się na 2,5 strony a nikt by tyle nie przeczytał...

      Usuń
  2. Wszędzie Amber :) Mam wielki apetyt na tę lekturę, choć z drugiej strony obawiam się tego trójkąta, nie wiem czy zostanie ona zachowany w dobrym tonie i smaku. Jeżeli nie przeczytam to się nie przekonam. :) Tak więc oświadczam, że chcę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, jak wspominałam, jest to kontrowersyjna książka, łamiąca tabu. Trzeba mieć duży próg tolerancji i cóż... nie być pruderyjnym. ;)

      Usuń
  3. To jest książka, którą koniecznie muszę mieć i przeczytać. Ale już w którejś z kolei recenzji czytam, że zakończenie jest bardzo zaskakujące, więc z czytaniem poczekam na kolejny tom (bądź tomu). Chociaż obawiam się ile będę musiała czekać, bo nie ma jej nawet w zapowiedziach :( Jestem tak ciekawa tej książki, tak bardzo chcę wiedzieć o co chodzi, a jeszcze wszędzie widzę recenzje i co raz bardziej kusi! Ale nie dam się, wytrzymam bo nie lubię czytać serii i między tomami robić przerw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi tom chyba dopiero się pisze więc przyjdzie nam trochę czekać. Nad czym szczerze ubolewam, bo po takim zakończeniu to jak powolne tortury... :( Dobrze robisz, że czekasz, serio. :) Szkoda, że ja taka silna nie jestem. ;)

      Usuń
  4. Może sie skuszę, jak mi wpadnie w oko

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak tylko będę miała okazję, na pewno przeczytam. Widziałam już tyle pozytywnych recenzji, że nie sposób odmówić tej lekturze.


    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ,
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam jeśli tylko masz mocne nerwy. ;)

      Usuń
  6. Dawno żadna książka nie wywołała u mnie tak wiele emocji. Nie zmusiła do zastanowienia się co jest dobre, a co złe. Zapadnie w pamięć na długo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Miałam dokładnie to samo. ;)

      Usuń
  7. Naprawdę bardzo chciałabym to przeczytać! Bardzo, bardzo, bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem, czy się skuszę na tę serię. W sumie dużo osób ocenia ją pozytywnie, ale póki co nie czuję potrzeby, żeby po nią sięgać.

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się wszystkiego przeczytać. ;)

      Usuń
  9. Nie mój gatunek, wiec pomimo świetnej recenzji chyba sobie odpuszczę :)

    Faktycznie dziewczyna z ogrodu nie jest drastyczną książką. Pomimo tego bardzo ciekawą nawet dla mężczyzny.

    pozdrawiam i zapraszam na recenzje najnowszych książek i filmów oraz na konkurs!
    http://strefatrelaksu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nie przeczytałam żadnej książki tej autorki, ale zamierzam to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta książka wywołuje w czytelniku masę sprzecznych emocji, o których ciężko zapomnieć jeszcze długo po jej przeczytaniu. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja właśnie przeczytałam tą książkę na raz. :D I wiesz, jestem trochę zawiedziona. Nie wiem, ostatnio się łapię na tym, że żadna książka nie jest w stanie mnie... zrujnować emocjonalnie. Ostatnią taką pozycją musiał być "Układ" przeczytany w cholernym styczniu. Od tamtej pory... No nie wiem. Jakoś nie umiem przeżywać książek. I boję się czy to nie jest permanentna zmiana? Czy to minie? Czy znów będę w stanie coś czuć przy książkach? Czy to wynik przemęczenia i stresu przedmaturalnego? I szlag mnie trafia i w ogóle, bo wiem, że mogłabym czuć "Amber" tak jak inni, naprawdę... CZUĆ. Bo mimo że było nieźle - naprawdę nieźle, to wciąż wiem, że mogło być dużo lepiej. Jestem taka wypalona. :(
    Tak czy inaczej, sens tego komentarza zmierza do tego, że na mnie zakończenie nie zrobiło wielkiego wrażenia. I ubolewam nad tym niezmiernie. Bo wiem, że powinno szokować i w ogóle, a moja reakcja była taka: "AHA. OKEJ.". I kropka. Zamknęłam książkę, bez żadnych uczuć. :(
    Niemniej i tak jest lepiej niż było przy "Collide" i "Pulse" także czekam na kontynuację.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!