Chłopiec duch

Po raz kolejny gościnnie recenzja Chiyome. ;)


"Mama spojrzała na mnie oczami pełnymi łez.
- Musisz umrzeć – powiedziała powoli. - Musisz umrzeć.
Kiedy wypowiedziała te słowa, odniosłem wrażenie, że reszta świata jest bardzo, bardzo daleko. Patrzyłem w osłupieniu jak wstaje i zostawia mnie w pustym pokoju. Tego dnia chciałem zrobić to, o co mnie prosiła. Pragnąłem przestać żyć, gdyż to co usłyszałem było ponad moje siły."

Jakie są Wasze najgorsze lęki i koszmary? Mnóstwo rzeczy, zwierząt i zjawisk powoduje u nas bezsenność. Myszy, burza, wojna, lwy, klauni... Mnie jednak przeraża myśl o uwięzieniu w bezwolnym ciele. Ciele, które się nie słucha. Gdy nie można się odezwać, choćby po to aby poprosić o poprawienie poduszki, zachowując przy tym pełną świadomość. Na co dzień nie zastanawiamy jakie mamy szczęście mogąc samodzielnie jeść, pobiegać, czy pisać. Takie rzeczy docenia się dopiero po stracie.

Martin Pistorius zanim zaczął dorastać zapadł na bliżej nieokreśloną chorobę. Zaczęło się niewinnie – od bólu gardła, potem chodzenie sprawiało mu ból a jego ciało słabło i odmawiało posłuszeństwa. Aż jego umysł się "wyłączył". Stał się bezwolną lalką, którą się ubiera i sadza przez telewizorem, o którą się dba, ale której się nie zauważa. Był jak mebel z którego ściera się kurz. Bezskutecznie usiłowali go przywołać z powrotem. Pewnego dnia chłopak jednak zaczął powracać do życia. W momencie, w którym nikt już na to nie liczył.

"Jestem stworzeniem morskim pełzającym po dnie oceanu. Otacza mnie ciemność. Jest zimno. Nie ma niczego poza czernią powyżej, poniżej i wokół mnie.
Lecz niespodziewanie zaczynam dostrzegać połyskujące na górze promyki światła. Nie rozumiem czym są.
Coś mi mówi, że muszę spróbować ich dosięgnąć. Coś popycha mnie ku górze, gdy miotając się, zmierzam ku okruchom światła ślizgającym się po powierzchni wysoko nade mną. Tańczą, tkając wzory ze złota i cieni."


Na początku były to urywki. Emocje, zasłyszane fragmenty rozmów... Niestety do sprawności wrócił tylko mózg. Cało nadal tkwiło pogrążone w śnie. Rodzice zrezygnowani nie zauważali, że słaby uśmiech, czy skinięcie głowy coś znaczą, że on nie wpatruje się bezmyślnie w twarz opiekuna, ale próbuje coś zakomunikować. Był zamknięty w pułapce. Do momentu, gdy nie spotkał na swojej drodze Virnę. Była jedną z opiekunek, które zajmowały się Martinem w domu opieki. Zauważyła chłopca w środku skorupy. To dzięki niej Martin rozpoczął długą i ciężką drogę do świata.

Bohater opisuje życie w zamknięciu. Mówi o złych opiekunkach, o wyzwiskach i molestowaniu. Opowiada o dobrych duszach, które otaczały go opieką. O kłótniach rodzinnych, próbie samobójczej matki. Narzeka na to, że nikt nie widzi jego dojrzewania i musi oglądać bajki...

Martin skupia się jednak na rehabilitacji. Nawet jeśli do rozmowy używa maszyny, to pozwala ona na komunikację ze światem. Ale ta zmiana jest tylko początkiem. O jakiej jeszcze niedawno nawet nie marzył. Z warzywa ma się stać samodzielnym człowiekiem. Pod skorupą głębokiej niepełnosprawności kryje się dowcipny i inteligentny człowiek. Pytanie czy uda się go wydobyć? Jedno jest pewne. Zmiany jakie nastąpią nie będę łatwe dla nikogo.

Mężczyzna (w końcu jest w wieku zbliżonym do mojego) opowiada o swoim życiu nie skarżąc się i nie obwiniając nikogo. Patrzy w przyszłość z optymizmem, nadzieją i wdzięcznością. Czytałam zarzuty, że książka jest zbyt słodka i landrynkowata. To prawda. Okładka powinna być różowa i puszysta. Ale jak ma pisać człowiek, który przeżył to co bohater? Nie sądzę aby przez otoczkę szczęścia i sukcesu mogło przebić się zbyt wiele czarnych myśli.

"Pozostało mi niewiele złudzeń. Dlaczego właśnie ta wizyta miałaby mnie wyzwolić? Tak wiele czasu zabrało mi pogodzenie się z czymś wprost niewyobrażalnym – z uwięzieniem we własnym ciele – że boję się nawet marzyć o możliwości zmiany mojego losu. Lecz mimo wszystkich dręczących mnie obaw, gdy myślę o tym, że być może ktoś w końcu mnie zauważy, czuję jak w mojej piersi cichutko trzepoczą skrzydła ptaka zwanego nadzieją."

Jestem głęboko wzruszona historią "Chłopiec duch" i z całej siły życzę mu szczęścia. Jak dla mnie 9/10.
  
*Martin Pistorius, Megan Lloyd Davies, Chłopiec-duch. Prawdziwa opowieść o cudownym powrocie do życia
Autor: Martin Pistorius, Megan Lloyd Davies
Tytuł: Chłopiec-duch. Prawdziwa opowieść o cudownym powrocie do życia
Wydawnictwo: Znak litera nova
Data wydania: 2015-09-23
Kategoria:lit. faktu
ISBN: 978-83-240-2755-2
Liczba stron: 304
Ocena: 9/10

16 komentarze:

  1. Zbyt ciężka, jak dla mnie... zwłaszcza teraz, kiedy sama o kogoś walcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ksiązka nie należy do lekkich :) Tobie życzę powodzenia:)

      Usuń
  2. Zapisuję na listę "do przeczytania" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Obecnie wolę coś lżejszego tematycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coż. Ta ksiązka nie jest dla wszystkich:)

      Usuń
  4. Książka niedawno pojawiła się w bibliotece miejskiej, ale ciągle nie byłam do niej przekonana... Teraz wiem, że warto dać jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomogłam podjąć decyzję :)

      Usuń
  5. Myślałam, że książka nie jest dla mnie, ale uświadomiłaś mi, że byłam w błędzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem zapoznaj się z nią. Jest tego warta :)

      Usuń
  6. Strasznie mnie intryguje ta książka! Ciekawa jestem, jak ją odbiorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obowiązkowo podziel się wrażeniami :)

      Usuń
  7. Słyszałam o tej pozycji i bardzo mnie intryguje!

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurcze, to musi być bardzo poruszająca lektura, nawet nie umiem sobie wyobrazić tego, co przechodził ten człowiek. Chętnie zapoznam się z jego historią. Takie książki powinny być obowiązkowe w szkołach - aby młodzi uczyli się wrażliwości!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mnie ta lektura ciekawi :)
    http://soelliee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Patka już kiedyś bardzo pozytywnie wypowiadała się na temat tej pozycji i właściwie dzięki niej, ta książka znalazła się na mojej liście do przeczytania. Nie miałam jednak okazji i cóż. To się chyba w najbliższym czasie nie zmieni. Ale dziękuję za przypomnienie, dziękuję za uświadomienie czemu tak bardzo - mimo swojej niechęci do pozycji, które są na bazie prawdziwych doświadczeń i opisują jakąś chorobę - chcę poznać tą historię i tego młodzieńca.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!