Trwaj chwilo...

nie żal mi siebie, że umrę.
żal mi, że zniknę ja, klamerka łącząca
Syna, Niemęża, mieszkanie.
żal mi, że znikniemy jako rodzina.
żal mi, że nie wychowamy razem mojego mądrego
i dobrego Syna tak, jak bym marzyła: żeby stał się prawym
i nieustraszonym mężczyzną. żeby był taki jak Niemąż -
człowiekiem wielkiego formatu, niepospolitą osobowością”.*

W biegu życia bagatelizujemy dolegające nam dolegliwość, łykamy jakieś proszki i gnamy dalej. Na spotkanie, do pracy, coś wysłać, coś załatwić... Przecież doba taka krótka. A ból? Skoro minął to znaczy, że jest już dobrze, prawda? I niby miga myśl, że można by było się przebadać kontrolnie... ale to kiedyś, bo przecież wszystko w porządku.

Joanna, czyli tytułowa Chustka, nie była inna niż pozostałe kobiety - praca, Syn, kochający Niemąż. Wierzyła, że wszystko jednak jeszcze przed nią. Pewnego dnia, w biegu zrobiła badania, bo dokuczał jej ból brzucha. Niby nic, bo każdego co chwilę coś boli, ale diagnoza lekarska jest bezlitosna - rak z wieloma przerzutami. Od tej pory zaczyna się walka, z rakiem, czasem, tym co ma nadejść. Za namową Niemęża Asia zaczęła prowadzić bloga, który pomagał nie tylko jej, ale i wszystkim czytelnikom. Przede wszystkim był on jednak pamiątką oraz świadectwem miłości do Syna. Chustki z nami już nie ma, ale blog i pamięć o niej trwają.

O Joannie Sałydze słyszał/czytał chyba każdy zanim jeszcze wydano Chustkę. Dzielnie walczyła z chorobą, inspirowała (i nadal to robi), bawiła, wzruszała... Ogólnie obawiam się takich książek, ale tę musiałam przeczytać.

Niezmiernie trudno jest mi oceniać książki tego typu, no bo jak sklasyfikować kogoś życie, ból, walkę, nadzieję, strach? Nie mam do tego prawa a więc nie będzie oceny. Mogę jedynie napisać, że bardzo podobała mi się utrzymana forma wpisów, luźne, krótkie zdania, czasem składające się tylko z jednego słowa, albo pisane jakby wierszem. Dodatki w postaci tytułów piosenek, fragmentów wierszy, zdjęć. I to, co najbardziej urzeka w tych wpisach: śmiech, cięty język, zabawne i wzruszające scenki z życia Joanny, ciepło płynące z kolejnych wpisów. Owszem, są i smutne wpisy, ale każdy miewa złe dni. Wszyscy miewamy dość ludzi, jesteśmy na nie i pragniemy chwili oddechu.

Jestem pod wrażeniem tego jak mocno Joanna walczyła o każdą godzinę, dzień, miesiąc, rok. Jak mocno wierzyła, bo miała dla kogo. Mężczyźni jej życia nie tylko jej pomagali, ale i dawali siłę do walki, to dzięki nim tak długo stawiała czoła chorobie, ich miłość nie pozwalała jej się poddać. I chociaż bywało trudno, chociaż targały wyrzuty, że małe dziecko musi tyle cierpieć patrząc na chorobę matki, trwała ile miała sił... Wielki szacunek, Joanno.

Pewnie myślicie, że podczas czytania wyłam jak bóbr, prawda? Też myślałam, że będę płakać i nawet przygotowałam sobie chusteczki. Ale nie, ja która wzruszam się przy najmniejszym tragicznym wydarzeniu nie uroniłam ani jednej łzy, chociaż oczy wilgotne miałam. Nie, nie stałam się nieczuła i zimna. Czytając śmiałam się jak szalona, wzruszałam, bawiłam, dumałam, czułam promienie słońca, powiew wiatru, zapach lasu, gniew, bezradność, nadzieję i wiarę. Przeżywałam ją całą sobą, wiedząc, że jej już nie ma.

Czy polecam Chustkę? Jak najbardziej, sama też do niej jeszcze nieraz wrócę, bo mimo wszystko, to wesoła książka. Która sprawia, że zaczyna się cieszyć tym co się ma, doceniać dobre chwile, ze złych czerpać nauki i kochać, bo prawdziwa miłość przetrwa wszystko.

- jeśli chodzi o antykoncepcję w trakcie chemioterapii, proszę państwa... - Ulubiony Doktor zawiesił tajemniczo głos.
- jeśli chodzi o antykoncepcję, to ja nie mam jajników - odpowiedziałam szybko
- ani ja - dodał Niemąż
- ani ja - rozpromienił się Ulubiony Doktor i dodał - czyli mamy problem z głowy
”.*

*Joanna Sałyga, Chustka
Autor: Joanna Sałyga
Tytuł: Chustka
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2013-05-06
Kategoria: pamiętnik
ISBN: 9788324021017
Liczba stron: 400
Ocena: brak


(40. Książka, która sprawi, że będę płakać)

10 komentarze:

  1. Trudny temat, ale warto przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację, wspaniała książka. Temat smutny, ale książka ciepła,pełna miłości do życia, do bliskich. Mocno ściska serce. Posiadam i też na pewno wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam. Piękna, poruszająca...

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię czytać książki, opisujące ludzkie tragedie, cierpienie i ból. Tym bardziej oparte na autentycznych wydarzeniach. Dzięki temu mogę mocniej wczuć się w czytaną historię. Twoja propozycja oczywiście mnie zainteresowała i chętnie się z nią zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam książki, które z negatywnych momentów i zdarzeń potrafią wyłuskać coś dobrego, miłego... Wtedy zaczyna się patrzeć na życie inaczej, a nadzieja nie topnieje :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja właśnie wyłam, ale może ze względu na to,że sama jestem mamą dwójki dzieci i wtedy ten temat rusza do cna... Warto przeczytać, żeby zacząć doceniać to, co mamy. Żeby zatrzymać się choć na chwilę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oraaany. Na jaką ignorantkę w tej chwili wychodzę? Nie znałam historii tej pani, nie miałam pojęcia, że ktoś taki istniał. I przykro mi i wstyd z tego powodu. I gdybym mogła wstawić jakiś dźwięk do komentarza, tu pojawiłoby się głębokie westchnięcie. Bo naprawdę, chciałabym mieć otwarte oczy na takie pozycje, ale... mój mózg nie współpracuje.
    Także cieszę się, że mam ciebie - moje prywatne źródło informacji o tego typu pozycjach. :) W każdym razie, nie obiecuję, że twór ten kiedykolwiek poznam, ale na pewno zmusiłaś mnie do poszukiwania informacji o bohaterce tejże notki. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam to i płakałam. Porusza strasznie:(
    http://przewodnik-czytelniczy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!