Turkusowa zima

„Dopiero kiedy człowiek przeżyje piekło, może docenić piękno nieba”. [1]

Ile można wybaczyć ukochanej osobie? Jak wielka może być miłość by przetrwała oszustwa i chęć zabawy naszym kosztem? Czy możliwe jest zapomnienie całego wyrządzonego zła i danie drugiej szansy?

Emely nie rozumie co się stało, Elyas który do tej pory nie potrafił zostawić jej w spokoju chociażby na jeden dzień, który prowokował ją do ciętych ripost w jego stronę, wiecznych sprzeczek i dwuznacznych sytuacji, który ją peszył – zamilkł. I to wtedy gdy po wspólnie spędzonym czasie ona się przełamała i chciała… coś zmienić. Cisza trwa już dwa tygodnie, żadnych sms-ów, nocnych telefonów, najść. Czyżby miała rację i chodziło mu tylko o jedno i gdy cały czas mówiła nie w końcu zrezygnował i dał sobie z nią spokój? Co nim teraz kieruje i jak się tego dowiedzieć? Najlepszym sposobem jest rozmowa, ale czasem trudniej jest coś postanowić niż wykonać…

Po tym jak mocno zachwyciło mnie Lato koloru wiśni niecierpliwie wyczekiwałam kontynuacji losó Emely i Elyasa. Nie mogłam doczekać się drugiego tomu i tego co w nim zastanę. Czy moje oczekiwania i nadzieje zostały spełnione czy może wręcz przeciwnie i się tym razem rozczarowałam?

Carina Bartsch pierwszym tomem postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko, ale już teraz mogę stwierdzić, że podołała zadaniu i napisała kontynuację, która utrzymuje poziom swojej poprzedniczki. Fabuła jest ciekawa i zajmująca, autorka zgrabnie prowadzi losy bohaterów przez kolejne wydarzenia dając im zaznać chwili słodyczy by potem zrzucić kolejną bombę po której nic już nie jest takie oczywiste. (Nie)zwyczajna historia miłosna, która pomimo braku większych traumatycznych przeżyć rozpisana na około czterysta sześćdziesiąt stron nie nuży nawet przez chwilę. Dzieje się bowiem w niej dużo, szybko i czasem wręcz zawile. Bartsch dba o szczegółowość, realizm, o humor znany z Lata koloru wiśni (mam jednak wrażenie, że jest go trochę mniej, bo górę biorą tym razem inne emocje), o obrazowe opisy, intrygujące dialogi oraz przekaz uczuć. Trafiających do najgłębszych zakamarków serca i pozwalających wczuć się w położenie bohaterów.

W pierwszym tomie Emely zdobyła moje serce ciętym językiem, tym, że była pyskata, stanowcza i nie dawała dmuchać sobie w kaszę. To jak zawsze miała gotową odpowiedź na zaczepki Elyasa było dla mnie cudowne. Teraz… poznałam inną dziewczynę, niepewną, zagubioną, ponownie zranioną i starającą się pozbierać. Na szczęście tamta Emely nie zniknęła do końca i nie straciłam do niej sympatii gdy momentami irytowała swoim postępowaniem. Co do Elyasa, muszę przyznać, że okazał się zwykłym facetem, który popełnił straszny błąd robiąc coś co w ogóle nie powinno się zdarzyć mimo konsekwencji ciągnął to, bo nie wiedział jak przerwać. Dobrze dla niego, że zdawał sobie z tego sprawę i żałował. Każdy popełnia błędy jednak nie wszyscy na nią zasługują. Jak było w jego przypadku?

Z ogromnymi wyrzutami sumienia, bo inne pilniejsze tytuły czekają na przeczytanie po Zimę koloru turkusu sięgnęłam od razu po odebraniu z rąk listonosza ponieważ musiałam dowiedzieć się co dalej. I przepadłam od pierwszych stron, zapomniałam o upływającym czasie, nie zwracałam uwagi na to co wokół mnie tylko dałam się pochłonąć historii. Z zapartym tchem obserwowałam co się dzieje, wraz Emely przeżywałam jej radości, rozczarowanie i ból. Bywały momenty, że miałam ochotę nią potrząsnąć, bo przecież wiedziałam więcej, ale rozumiałam jej pobudki i strach oraz żal. Carina Bartach przekonała mnie do siebie tym, że z pozory czegoś zwykłego stworzyła opowieść o przeznaczeniu, przyjaźni, zaufaniu i o tym jak istotna jest szczerość. Ubrała to w zdania oraz uczucia i stworzyła niesamowicie romantyczną oraz dramatyczną historię dwojga ludzi. Mam nadzieję, że ta niemiecka pisarka coś jeszcze napisze i zostanie to u nas wydane, bo bardzo chętnie poczytałabym coś jeszcze jej autorstwa.

Jeśli tylko podobało wam się Lato koloru wiśni i jesteście ciekawi dalszych losów bohaterów koniecznie sięgnijcie po drugi tom duologii, gdzie nie zabraknie łez wzruszenia, śmiechu, rozpaczy i goryczy. Moc uczuć, niesamowite postacie, romantyczna opowieść miłosna opisana lekkim, ale nie byle jakim językiem. Bartsch chwyta za serce i zapada w pamięć. Polecam z całego serca.

[1]Carina Bartach, Zima koloru turkusu
Autor: Carina Bartsch
Tytuł: Zima koloru turkusu
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 2015-10-09
Kategoria: New Adlut
ISBN: 9788380080805
Liczba stron: 456
Ocena: 8/10

Lato koloru wiśni:
Lato koloru wiśni | Zima koloru turkusu

12 komentarze:

  1. Bardzo zachęciłaś mnie nie tylko do przeczytania tej książki, ale do pierwszego tomu. Cięty język, pewność siebie, to cechy, które bardzo lubię u bohaterek. Z chęcią poznam historię, która tak porywa, że się nie zwraca uwagi na nic innego. Będzie idealna na jesienny wieczór :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak wiesz, pierwszy tom szalenie mi się spodobał, dlatego nie mogłam odmówić sobie przyjemności sięgnięcia po drugi tom. Na razie leży na półce, bo inne priorytety gonią, ale jak tylko znajdę więcej wolnego czasu to od razu biorę się za czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie znam lata. Ta książka natomiast bardzo mnie pociąga. Chyba też dlatego, że lubię turkus.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę sięgnąć do tej serii :) Coś w moim ulubionym klimacie.
    Dodaję do obserwowanych,
    modnaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam pierwsza część w swoich najbliższych planach. Juz się nie mogę jej doczekać, każdy chwali. Muszę wyrobić sobie własne zdanie ;)
    Pozdrawiam Justyna z  książko miłości moja

    OdpowiedzUsuń
  6. Postaram się zapoznać z pierwszą częścią jak nadarzy się okazja :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudownie piszesz o książkach, zazdroszczę Ci tego! Ja czytam, ale nigdy nie pisałam, teraz postanowiłam to zmienić, ale jednak moje pisanie jest zupelnie inne - chyba nie umiem tak zachęcać jak ty...
    A dzieki tobie chyba wpiszę na listę książek do przeczytania kolejne pozycje...
    Pozdrawiam,
    Kaśka (kiedys Zainspirowana)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czuję się zachęcona do przeczytania tej (i oczywiście poprzedniej) książki. Naprawdę ciekawie się zapowiada!

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka zapowiada się ciekawie, ale nie czytałam jeszcze "Lato koloru wiśni" :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z chęcią przeczytam ;)

    nataliaslibrary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba Cię zmartwię, bo zaczęłam pierwszy tom i... klops. Totalnie nie mogę się wciągnąć, jakieś strasznie infantylne mi się to wydaje, a główna bohaterka doprowadza mnie do rozpaczy swoją nieporadnością. Powiedz, że to się rozkręci...

    OdpowiedzUsuń
  12. Strasznie to właśnie podziwiam w Carinie jak dobrze wyważyła i zaplanowała tą duologię. W pierwszej postawiła na humor, na iskry, na chemię, której trudno było się nie poddać. W drugiej natomiast zmieniła trochę klimat, dając nam złamane serca, smutek, pustkę, a także... wciąż czający się gdzieś tam humor. Godna pozazdroszczenia umiejętność. :)
    Cieszę się, że obydwie pokochałyśmy tę historię!
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!