Miłość ponad wszystko

„ - Będąc ze mną jesteś skazana na ból. Na cierpienie. I na niebezpieczeństwo”. [1]


Mówi się, że miłość to bardzo potężne uczucie, nie znające granic, nie przeszkadza jej kultura, kolor skóry, poglądy, religia, wyznawane wartości. Jeśli postanowi połączyć dwie osoby nic jej niestanie na przeszkodzie… Ale czy na pewno? Życie układa różne scenariusze, czasami można odnieść wrażenie iż plącząc losy ludzi świetnie się przy tym bawi. Bo gdy spotka się mężczyzna i kobieta, wyznające różne wartości czasem nawet miłość może stać na przegranej pozycji…

Młoda Amelia jest dziewczyną z dobrego domu, poukładana, dobrze się uczy, nie sprawia kłopotu. Jej rodzina zmaga się z ogromną tragedią o którą obwinia się młoda kobieta. Aleks jest skinem NS (narodowym socjalistą), obraca się w swoim towarzystwie, wyznającym wspólne poglądy, karmiący się strachem innych, szczególnie Cyganów, Żydów, Chińczyków i wszystkich innych narodowości. Tych dwoje nigdy by się nie spotkało, bo żyją w dwóch różnych światach, ale pewnego dnia gdy Amelia wraca lekcji muzyki od swojego ucznia zostaje napadnięta przez dresiarzy czego świadkiem jest Aleks uważający, że kobiety trzeba traktować z szacunkiem. Bez chwili namysłu ratuje ją z opresji i odwozi do domu. W między czasie pomimo wszelkich różnic łączy ich nić porozumienia. Tylko czy ich znajomość ma szansę bytu, czy jego znajomi, jej rodzice zaakceptują ten związek? Czy prawda którą ukrywa Amelia nie zaważy na ich losach?

Gdy tylko widzę zapowiedź nowej książki Lingas-Łoniewskiej automatycznie włącza mi się tryb oczekiwania, nie muszę widzieć okładki, czytać blurbu (chociaż i tak to robię), bo wiem, że to będzie dobre, że się nie zawiodę. Nie inaczej było ze Skazanymi na ból, chociaż czułam, ze w tym przypadku może być inaczej i obok wręcz obłędnej niecierpliwości towarzyszyła mi nutka niepewności. Czy było to bezpodstawne?

Bardzo trudno jest pisać o czymś czego się jeszcze samemu nie przetrawiło, nie uporządkowało myśli oraz uczuć, ale obawiam się, że nawet za jakiś czas będę miała w sobie chaos emocji. Agnieszka Lingas-Łoniewska tym razem pokusiła się o napisanie polskiego New Adlut, młodzi ludzie między którymi bardzo szybko wybucha ogromne, pełne namiętności i oddania uczucie. Chociaż znają się krótko czują jakby to były lata, potrafią rozmawiać a kłótnie ucinają pocałunkami. Muszą zmagać się z wieloma przeciwnościami, ale robią wszystko by spotkać się chociaż na chwilę. Jedno jest jednak pewne, autorka przełamała chyba wszystkie możliwe schematy, łamiąc przy tym serca, bohaterów oraz czytelniczek a na pewno moje. Jestem pod ogromnym wrażeniem samej historii oraz wykonania, to w pełni dopracowana (językowo, stylistycznie, merytorycznie) i przemyślana powieść. Akcja toczy się wartko, zaskakuje (nie tylko wydarzeniami, ale również tym jak przemyślenia i rozmowy bohaterów wpłynęły na mnie) i sprawia, że wręcz niemożliwe jest odłożenie jej przed przewróceniem ostatniej kartki.

Dużym plusem jest oczywiście fakt, że autorka zdobyła potrzebną wiedzę na temat subkultury skinheadów, ich idei, poglądów (przeprowadzone rozmowy, wywiady). Sam fakt, że przelała na papier zdobytą wiedzę i przy tym nie oceniała ich postępowania wzbudza szacunek i uświadamia jak łatwo jest nam osądzać nie znając i nie rozumiejąc niektórych rzeczy. Spowodowała, że mimo mojej tolerancji do innych narodowości przestałam patrzeć tak krytycznie na tą subkulturę, nadal nie zgadzam się z ich metodami i ideami, ale jestem w stanie je… pojąć. Lingas – Łoniewska nie koloryzuje ani nie ubarwia, nie łagodzi tylko przedstawia świat młodych ludzi takim jakim jest w rzeczywistości. Ukazuje co się liczy naprawdę, jak ważna jest akceptacja, lojalność oraz miłość. Ile jest się w stanie zrobić w imię miłości, jak wygląda właściwie pojmowana lojalność.

Skazani na ból nie są typowym ckliwym romansem gdzie jedyne przeszkody to traumatyczna przeszłość, strach, niepewność i różnica charakterów. On jest skinem, ma jasne zasady, dla niego wszystko jest czarno białe i nie ma innych odcieni, nienawidzi słabości oraz kłamstwa, szczery do bólu, jak w nic na świecie wierzy w ideę czystej krwi. Ona wiedząc o tym ukrywa swój sekret, bo wie, że to może wszystko skreślić, zaprzepaścić ich związek i sprowadzić na nią wielkie niebezpieczeństwo. Jej tajemnica jest zbyt istotna dla jego ideologii i nawet tak ogromne uczucie może nie wystarczyć. To historia która rozrywa serce, bo już w połowie książki przeczuwa się zakończenie – bardziej gorzkie niż słodkie.

Jestem pod dużym wrażeniem tego jak stworzono postacie, pod względem charakterologicznym oraz psychologicznym. Poprzez Aleksa przekazała jakimi wartościami się kierują, czemu postępują tak a nie inaczej oraz, że nawet w ich kręgach są lepsi i gorsi. Bardziej jednak intrygował mnie on sam, pozbawiony miłości w dzieciństwie, przepełniony nienawiścią, żyjący dniem dzisiejszym. Mężczyzna pełen kontrastów, potrafi w jednej chwili tępić inność, a chwilę później obdarowywać ukochaną bezgraniczną czułością oraz uwielbieniem. Amelia jest jego zupełnym przeciwieństwem, ale najbardziej podobała mi się jej siła charakteru, upór i wiara. Nie jest słaba i zakompleksiona, ale nie uważa siebie za piękność. Posiada poczucie humoru, jest inteligentna i szczera. Bez problemu mogłam sobie wyobrazić ich wygląd, zachowanie, autorka bez narzucania swojego zdania nakreśliła obraz czegoś niesamowitego.

Być może nie jestem obiektywna, całkiem możliwe iż za bardzo emocjonalnie podchodzę do Skazanych na ból, ale co mi tam. Lingas – Łuniewska przełamała wszelkie schematy, sprawiła, niechęć i dystans jaki początkowo czułam przerodziło się zmieniły się w zrozumienie i pogodzenie z zaistniałymi zjawiskami. W pewnym momencie przestałam analizować i tylko czułam. Autorka rozchwiała mnie emocjonalnie, roztrzaskała mi serce i tylko po części złożyła je na nowo. Zżyłam się z bohaterami, żyłam ich historią, wraz z nimi odczuwałam cały wachlarz emocji i na długo przed końcem wylewałam już łzy nad ich losem.  Finał sprawił, że czytanie ostatnich stron było niezwykle trudne i bolesne, moje serce się na nie niegodni, nie po tym wszystkim co się wydarzyło, ale rozum mówi, że tak powinno być, że takie bywa życie… Dla takich książek warto zarywać noc…

Szczerze mówiąc mogłabym pisać i pisać a i tak nie uda mi się przelać tej burzy emocji we mnie tkwiącej. Skazani na ból to powieść o miłości bezgranicznej, lojalności, nienawiści, wrogości, strachu. Intensywna, namiętna i pełna bólu. Agnieszka Lingas – Łuniewska mnie zaskoczyła – pozytywnie, ale diabelnie boleśnie. Przeczytaj, zapewniam, że nie pożałujesz.

[1] Agnieszka Lingas-Łoniewska, Skazani na ból, s. 254
Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Tytuł: Skazani na ból
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2015-10-24
Kategoria: dramat
ISBN: -
Liczba stron: 320

19 komentarze:

  1. Nie mam siły na ten gatunek w tej chwili, ale może kiedyś się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chcę mieć . Muszę ją jakoś zdobyć. PS. wysłałam e- maila przypominajkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale się rozpisałaś! ;)
    To kolejna już recenzja, która ukazuje tę książkę w bardzo dobrym świetle i kolejna, która jest bardzo emocjonalna. Mam nadzieję, że moje odczucia będą podobne do Twoich, bo póki co nie czuję tego, co Ty. Ale dopiero zaczęłam czytać, więc może się to zmienić jeszcze i liczę, że tak się stanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię twórczość Lingas-Łoniewskiej, zatem chętnie sięgnę po ten tytuł. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już u Lusterka widziałam naprawdę świetną recenzję tej książki i pod jej wpływem zdecydowałam się, że jak trafi mi się okazja, to z chęcią sięgnę po tę pozycję. Cieszę się, że nie tylko ona ma zdanie, że to naprawdę niezła historia, zawsze to jakoś bardziej pocieszająco na człowieka działa, gdy więcej osób zapewnia, że jest dobrze. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatni akapit - Łoniewska. ;)
    Zgodzę się, że jest masa prawdziwych emocji, jednak uważam, że jest to jedna z gorszych książek autorki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaciekawiłaś mnie a sądziłam, że to książka nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nic dodać, nic ująć - fenomenalna powieść, która wręcz szarpie emocjami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję, ta książka powstała po osobistych przeżyciach, więc tym większą atencją ją darzę. I tym bardziej cenię zrozumienie tematu i taki właśnie odbiór. Szacunek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem pewna, że książka jest równie pełna emocji, co twoja recenzja :) Koniecznie muszę ją poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mogę się doczekać, aż ją przeczytam :)
    Uwielbiam litery

    OdpowiedzUsuń
  12. Powieść mnie ciekawi - głównie przez postać skina, bo z kimś takim w New Adult jeszcze się nie zetknęłam :).

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak wiele recenzentek, z których zdaniem się liczę, nie może się mylić. :) I mimo że nie jestem jakoś super podekscytowana tą książką, bo pierwszy tom trylogii lawendowej, jak wspominałam już Lustereczkowi, wykończył mnie psychicznie tym przesadzonym dramatyzmem, patetycznością i generalnie zawiódł mnie na wielu, wielu - jak nie wszystkich, płaszczyznach (tak się dzieje, gdy Sherry - antyfanka obyczajówek, czyta obyczajówki), to ta pozycja wzbudza moją ciekawość. Bardzo, bardzo, także mam nadzieję, że trafi w moje ręce, w ten czy inny sposób, abym miała okazję się przekonać czy tym razem autorka bardziej trafi w mój gust, skoro to NA, a ja - jak wiadomo - do tego gatunku mam słabość. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam tylko dwie książki Pani Agnieszki i mam mieszane uczucia, jednak lubię dramaty wiec może i na ten się skuszę ;)
    Pozdrawiam Justyna z  książkomiłościmoja.blogspot

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem ZA, bo znam pióro tej autorki i ciekawi mnie owa subkultura.

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozpisałaś się jak nie wiem co ;) ale w przypadku tej książki wcale mnie to nie dziwi. Książka ta (jak każda inna) nie przypadnie do gustu każdemu i znajdą się maruderzy oraz osoby generalnie nie cierpiące NA, ale nie da sie ukryć, że zarówno merytorycznie jak i emocjonalnie jest to książka idealna. Łamie serce, niszczy duszę, obala stereotypy, rzuca nowe światło na subkulturę i udowadnia, że miłość nie ma granic. Po tej książce długo miałam kaca...
    PS. wydaje mi się, że już zostawiałąm tu komentarz... hmm...

    OdpowiedzUsuń
  17. Póki co nie mam chęci, żeby przeczytać tę książkę, nie interesuje mnie szczególnie.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!