Bez wspomnień

„(...) Każdego ranka budzi mnie myśl, że dzisiaj na pewno zachoruję. Zostanę oznakowany przez agentów i skierowany na leczenie. Nie chce mi się wstawać z łóżka. Jednak wstaję, ponieważ wiem, że nie mogę zostawić cię samej na tym świecie”.**


Pamiętasz pierwszą randkę, pierwszą kłótnie z rodzicami bądź rodzeństwem. Przypominasz sobie ogromny żal i rozpacz gdy odszedł ktoś ci niezmiernie bliski, bez którego będziesz patrzeć na świat zupełnie inaczej. Wiesz czemu jedną osobę lubisz a od drugiej wolisz trzymać się z daleka. Wszystko to dzięki wspomnieniom, czasem zabawnych, momentami bolesnych, ale twoich. Kształtujących cię na to kim właśnie jesteś. Co jednak… gdyby zabrano ci je? Gdyby odebrano ci te wszystkie chwile pozostawiając tylko pustkę?

Na całym świecie coraz więcej nastolatków nie radzi sobie z emocjami, przygniata ich rozpacz i depresja, jedynym rozwiązaniem oraz zaznaniem spokoju jest popełnienie samobójstwa. Władza ogłasza wybuch epidemii stara się  z tym jakoś walczyć dlatego też powstaje Program mający na celu wyleczenie chorych. Osoba dotknięta chorobą trafia do odosobnionej placówki gdzie w trakcie leczenia zostają jej usunięte zarażone wspomnienia. Niby robią to dla ich dobra, ale czy ta metoda pomimo skuteczności, jest naprawdę dobra skoro przy tym traci się cząstkę siebie? Sloane wraz z przyjaciółmi uważa, że Program nie wnosi niczego dobrego, trzeba grać kogoś kim się nie jest, bo każdy przejaw smutku jest zauważany i zapamiętywany a gdy się wiecznie nie uśmiechasz i nie tryskasz energią zostajesz uznany za zarażonego. Wtedy cię zabierają i po kilku tygodniach wracasz, ale nie jesteś sobą tylko skorupą bez wspomnień…

Przyznaje, że Suzanne Young zaciekawiła mnie swoją powieścią przez temat jaki poruszyła. Zabieranie wspomnień. Automatycznie pojawiło mi się w głowie pytanie czy ja bym chciała pozbyć się z pamięci niektórych chwil? I wiecie co? Początkowo stwierdziłam, że owszem, chyba każdy by odruchowo tak odpowiedział, ale później zastanawiałam się jaką cenę musiałabym za to zapłacić, co by się we mnie zmieniło i że nie chce być inna, nie chce stracić wspomnień, bo to one mnie ukształtowały a mimo wszystko lubię siebie taką. Właśnie dlatego sięgnęłam po Plagę samobójców, by poznać wizję świata pozbawiającego cząstkę osobowości. Czy mi się spodobała?

Autorka miała świetny pomysł na fabułę, pisze lekko, potrafi przykuć uwagę a co ważniejsze potrafi być przekonująca – już teraz często narzekamy, nastolatkowie oraz dorośli, na nadmiar obowiązków, zmęczenie, stres, brak dobrego samopoczucia. Dlatego wizja świata przedstawionego przez Suzanne nie jest taka nierealna. Young tworzy opisy oraz dialogi, które wciągają, przygnębiają swoim smutkiem, choroba, strach, poczucie straty, rozłąka, zapomnienie istotnych elementów swojego życia. To wszystko przygnębia nie tylko bohaterów, ale i czytelnika. Jest dobrze, nawet bardzo dobrze, bo akcja toczy się szybko (z małymi wyjątkami), na brak nudy narzekać nie mogłam, ale nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o pewnych występujących mankamentach.

Bo chociaż pierwszy tom Plagi samobójców nie jest zły, to ma pewne niedociągnięcia. Jak dla mnie zabrakło wyjaśnienia, co jest źródłem epidemii, samych samobójstw (jakkolwiek to brzmi), tego jak się można zarazić od osoby chorej oraz bardziej szczegółowego zobrazowania na jakich zasadach i czemu akurat tak działa Program. Przeszkadzał mi trochę wątek romansowy oraz trójkąt miłosny. Chociaż ten pierwszy jestem w stanie zrozumieć ponieważ jest ważny dla całości utworu, taki jakby bodziec do działania do walki, ni tylko z chorobą, ale i systemem. Liczę, że w kolejnym tomie to czego mi zabrakło zostanie bardziej rozpisane.

W ostateczności więcej jest jednak na plus niż na minus i jestem z tego faktu niezmiernie zadowolona. Powieść po trochę może nie tyle nudnym, co bardziej wolnym wprowadzeniu wciąga i wywołuje przeróżne emocje. Young stworzyła ciekawą, dobrze zbudowaną i przemyślaną historię. Zadbała o przekaz emocji oraz realne charakterystyki bohaterów. To jak zmagają się z zaistniałą sytuacją, jak to na nich wpływa i ich zmienia. Przedstawiła przerażający obraz człowieka pozbawionego coś bardzo istotnego – wspomnień. Dla mnie Plaga samobójców to wstęp do czegoś większego i nie mogę się już doczekać kontynuacji.

Pierwsza część Programu pomimo mojego malutkiego marudzenia jest powieścią godną poświęcenia jej uwagi. Young może i nie zaskakuje czymś nowym, ale potrafi trzymać w napięciu oraz przekonać do przemyśleń jak ważne są dla nas wspomnienia. Polecam fanom dystonii oraz romansu.

*Suzanne Young, Plaga samobójców
Autor: Suzanne Young
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 2015-23-09
Kategoria: dystopia
ISBN: 9788372295088
Liczba stron: 456

Program:
Plaga samobójców

9 komentarze:

  1. Chcę poznać tę serię! ;) Bardzo ciekawi mnie motyw samobójstw, nawet mimo średniego opisania, uwielbiam szybką akcję(przymknę oko na początek). W ogólnym rozrachunku, muszę ją mieć! ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem coraz bardziej ciekawa tej książki! Czekam na nią!

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że już w poniedziałek do mnie dotrze, bo jestem jej naprawdę ciekawa! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham i romanse, i dystopie, czyli biorę! Co prawda byłam nią zainteresowana odkąd zobaczyłam ją w zapowiedziach, ale pozytywne opinie zawsze są mile widziane ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo chcę tę książkę, wręcz nie mogę się jej doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem tej książki bardzo ciekawa, rzadko mogę czytać o takich tematach :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  7. To zadziwiające jak bardzo się zgadzamy odnośnie tej powieści ;) Mimo niedociągnięc, bardzo mi się podobała i z przyjemnością sięgnę po kolejny tom. W dodatku ta okłądka, to kawał dobrej roboty - lepsza niż oryginał ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. No nie! Trójkąt miłosny?! Za jakie grzechy?! :( Byłam tak strasznie pozytywnie nastawiona do tej książki... A teraz okazuje się, że jest tu trójkąt i szlag mnie trafia bo chyba nie mam na to siły... Ale postaram się za wczas negatywnie nie nastawiać do tej pozycji, bo mimo mankamentów, bardzo chcę ją poznać. Strasznie mi się podoba pomysł i jestem zaintrygowana i dość zmobilizowana by zobaczyć wykonanie. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!