Zło żyje!

„Żyjemy w baśni, którą napisał ktoś inny”. *

Zastanawialiście się kiedyś co po zakończeniu przeróżnych baśni i bajek działo się z czarnymi charakterami? Jak skończyła Cruella de Mon, Zła Królowa, albo przebiegły złodziej Dżafar i wszyscy inni? Tak? To macie teraz niepowtarzalną szansę poznania dalszych losów tych niegodziwych…

Dwadzieścia lat temu król Bestia uwięził wszystkich złoczyńców (martwi zostali ożywieni) na Wyspie potępionych i otoczył ją szczelną powłoką, która uniemożliwiała czary. Obecnie wyspę zamieszkują nie tylko znane wszystkim postacie, ale i ich dzieci. Mal (córka Diaboliny), Jay (syn Dzafara), Evie (córka Złej Królowej) i Carlosa (syna Cruelli). Pozornie nic ich nie łączy, potrafią sobie dokuczać, okradać, wyśmiewać z niektórych a nawet nienawidzić. Przez splot nieoczekiwanych wydarzeń ruszają na poszukiwanie Smoczego Berła Diaboliny. Jaki będzie finał tej wyprawy?

Szczerze mówiąc to już dawno nie czekałam tak bardzo na żadną książkę jak na Wyspę potępionych. Uwielbiam baśnie, bajki, legendy i ich adaptacje, ostatnimi czasy coraz bardziej te ostatnie, bo co chwilę powstaje coś nowego na podstawie znanych od lat produkcji oraz książek. Zazwyczaj nie czuję rozczarowania swoimi wyborami w tym zakresie a jak było tym razem?

To nie jest pierwsza książka Melissy de la Cruz, ale moje pierwsze zetknięcie z jej piórem i muszę przyznać, że było ono bardzo udane. Wyspa potępionych jest swego rodzaju wstępem do filmu Następcy, który swoją telewizyjną premierę będzie miał już 18 września na kanale Disney Chanel, ale na całe szczęście powstaną również inne książki inspirowane filmem. Mam tylko nadzieję, że ich autorką będzie de la Cruz. Zapytacie czemu akurat tak? Ponieważ ten tytuł w jej wykonaniu okazał się strzałem w dziesiątkę.

Autorka od pierwszych stron udowadnia, że włożyła w powieść całe swoje serce, treść jest napisana w typowo baśniowym stylu, z różnymi zabawnymi i często ironicznymi komentarzami. Ponadto cała powieść aż kipi od czarnego humoru i doprawdy trudno się tutaj nie śmiać, chociażby z tego jak został przedstawiony obecny stan wyglądu czy zachowania tych złych, ich dzieci czy też warunków życiowych na tytułowej wyspie. Nie ma nic pięknego (no chyba, że księżniczki) i dobrego, bo to wzbudza dreszcz wstrętu, nie inaczej jest z okazywaniem uczuć, udzielaniem bezinteresownej pomocy. Zachwyciły mnie lekcje, na które uczęszczali następcy. Nauki nikczemności, samouwielbienia, historia złoczyńców i inne niesamowicie mnie ciekawiły (powinnam się chyba tego obawiać). Świetnym pomysłem było również ukazanie dobrych w złym świetle. Książka jest niesamowita, przemyślana, dopracowana i intrygująca. Fabuła trzyma poziom od początku do samego końca i doprawdy nuda tutaj nikomu nie grozi.

Podobały mi się kreacje bohaterów, no może z dwoma wyjątkami, jak przystało na dzieci złoczyńców byli oni źli, bo to mają w genach. I tak poznajemy złodziejaszka Jaya, niesamowicie złą Mal, piękną Evie i bojącego się a raczej nie lubiącego psów Carlosa. Sieją zamęt, rozrabiają, kradną i wszystko co dobre jest im obce. Co dziwne najbardziej polubiłam Mal i Jaya, byli niesamowici i nie mogłam nie darzyć ich sympatią. Pasowali mi idealnie do powieści i nie wyobrażam jej sobie bez tej dwójki. Ogólnie mówiąc postacie są dopracowane i pełnowymiarowe, z szeregiem różnorodnych cech.

Brakuje mi takich powieści fantastycznych na naszym rynku wydawniczym, już dawno nie bawiłam się tak dobrze przy czytaniu jak w przypadku tego tytułu. Niby nie jest to nic nadzwyczajnego, ale sposób wykonania, czarny humor, groteska, fakt iż całość ma związek z baśniami przemawia na plus i ta zwyczajność ginie w całości utworu. Nie sposób nie zżyć się z bohaterami,  wraz z nimi przeżywałam kolejne wydarzenia i co chwile się zaśmiewałam. Książka jest zabawna, ale posiada również morał, co bardzo mi się w niej podoba.

Melissa de la Cruz podołała zadaniu napisania tej konkretnej książki i stworzyła powieść, która pochłania, absorbuje i bawi. Wyspa potępionych, to utwór pomysłowy, dla wielbicieli adaptacji baśni i powieści fantastycznych wyróżniających się pośród innych. Gorąco polecam!

*Melissa de la Cruz, Wyspa potępionych
Autor: Melissa de la Cruz
Tytuł: Wyspa potępionych
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2015-08-26
Kategoria: fantastyka
ISBN: 9788328108172
Liczba stron: 320

26 komentarze:

  1. Słyszałam o filmie, ale nie wiedziałam o książce. Ale można się było tego spodziewać, prawda? Teraz większość filmów zostaje nakręconych na podstawie książki.
    Sam trailer filmu spodobał mi się, ponieważ jest strasznie ciekawy. Kto by się zastanawiał, co staje się ze złymi charakterami, po happy end'zie? :) Książkę muuuszę mieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film nie będzie adaptacją tej książki tylko jakby dalszą jej częścią, bo ona powstała dlatego, że wyprodukowano film. Bardzo fajny pomysł i udany ;)

      Usuń
  2. Chociaż nie jestem zwolenniczką fantastyki, to jednak powyższa książka przykuła moją uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za fantastyką, ale zaciekawiłaś mnie, może przeczytam;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię bajki i podobne klimaty, ale do tej książki mnie nie ciągnie.

    http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Po prostu niemożliwe! Muszę to koniecznie kupić ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, możliwe. Koniecznie kup, świetna książka ;)

      Usuń
  6. Muszę poszukać tej książki! Udało Ci się mnie zainteresować :)
    ksiazkomiloscimoja.blog spot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chętnie dowiedziałabym się, co się stało z tymi wszystkimi czarnymi charakterami! Takiej książki się nie boję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie pozostaje ci nic innego jak tylko czytać ;)

      Usuń
  8. Planuję niedługo recenzję u siebie, ale mogę tylko powiedzieć, że będzie podobna do Twojej (czyt. pochlebna). O dziwo, spodobała mi się i być może skuszę się na film :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem zaskoczona bo do tej pory, słyszałam o tej książce, że jest raczej przeciętna, a ty tu ją tak wychwalasz. Kurczę. Mam teraz dylemat, ale obawiam się, że nie ufam de la Cruz, do tego stopnia by pokusić się o kupno. Czytałam parę tomów Błękitnokrwistych i nie były zachwycające, choć sam pomysł na serię, autorka miała dobry. :)
    Moja biblioteka ma tendencję do kupowania książek Egomntu, także jak tylko pojawi się u mnie w mieście - na pewno wypożyczę. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam innych książek de la Cruze, ale ta wyszła jej bardzo dobrze i będę ci ją polecać mimo twojej niechęci ;)

      Usuń
  10. Oryginalny pomysł na baśń- może się skuszę na lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  11. O rany, ale kusicie wszyscy!
    Nie mam pojęcia którą to już recenzję tej ksiązki czytam dzisiaj ale z 7 to na pewno :) Szaleństwo :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!