Samobójstwo czy morderstwo?

„Umarli mogą mówić jedynie ustami tych, którzy nadal żyją, i za pośrednictwem pozostawionych po sobie śladów”*.

Mówi się, że pieniądze to rzecz nabyta, dzisiaj się je ma, jutro może ich nie być. Przeciętny człowiek jest tego świadomy i stara się, aby starczyło mu od pierwszego do pierwszego. Jednak ci, którzy uważają, że nie muszą liczyć się z każdym groszem, żyją rozrzutnie, nie dbając o to, że istnieje  prawdopodobieństwo, iż gotówki zabraknie. Gdy to nastąpi, są gotowi zrobić wszystko, aby tylko znów stać się osobami majętnymi, i będą nawet w stanie przekroczyć moralne, a nawet prawne granice.

Trzy miesiące temu zginęła młoda super modelka, Lula Landry. Policja szybko udowadnia, że to samobójstwo. Jej brat, John Bristol, nadal nie wierzy, by jego siostra chciała się zabić, nie opuszcza go pewność, że komuś zależało na śmierci młodej kobiety, postanawia więc odkryć, jak było w rzeczywistości. W tym celu zatrudnia prywatnego detektywa, Cormorana Strike'a. Mężczyzna początkowo nie chce brać tego zadania – jego prywatne życie legło właśnie w gruzach, a i sprawy zawodowe mają się niewesoło – po namyśle jednak przyjmuje zlecenie i rozpoczyna żmudny proces dochodzenia do prawdy. W tym samym czasie trafia do niego Robin Ellacott, sekretarka skierowana przez agencję „Tymczasowe Rozwiązania”. Po początkowych uprzedzeniach Strike zauważa, że jest ona inna niż poprzednie pracowniczki i okazuje się bardzo pomocna.

Robert Galbraith to tak naprawdę pseudonim literacki J.K. Rowling, autorki słynnej serii o Harrym Potterze. Żeby nie wprowadzać zamętu w tekście, będę się posługiwać jej prawdziwym nazwiskiem. Już w momencie ukazania się zapowiedzi Wołania kukułki byłam ciekawa, czym autorka uraczy czytelników. Po blurbie można wywnioskować, iż powieściopisarka stworzyła powieść z ciekawą intrygą. Czy rzeczywiście tak jest?

Rowling może i miała ciekawy pomysł na fabułę, ale z wykonaniem nie poszło jej już tak dobrze.  To, co od razu rzuciło mi się w oczy, to fakt, że autorka kryjąca się pod męskim nazwiskiem za bardzo stara się pisać jak przedstawiciel płci przeciwnej, trochę sucho, bez zbyt głębokiego opisywania uczuć i analizowania zachowań niezwiązanych ze sprawą. Przez to czasami miałam wrażenie, jakby treść została kreowana na siłę. Kolejnym mankamentem okazało się dla mnie rozciągnięcie wszystkiego na tyle stron – spokojnie można byłoby skrócić lub pominąć niektóre wątki – oraz nazbyt szczegółowe przedstawianie, krok po kroku, tego, co się dzieje. Lubię, gdy autor drobiazgowo opisuje bieg wydarzeń, ale co za dużo, to niezdrowo. Przykładowo, nie bardzo mnie interesuje, co akurat zostało zjedzone i ile to kosztowało, a takich i innych według mnie zbędnych fragmentów tutaj nie szczędzono. Ponadto zabrakło napięcia towarzyszącego rozwikłaniu zagadki, nagłych, zaskakujących zwrotów wydarzeń i niepewności. Historię stworzoną przez J. K. Rowling cechuje też strasznie nierówne tempo, przez długi czas nic się nie dzieje, by za chwilę akcja na krótki moment przyspieszyła, a następnie ponownie wróciła monotonia.

Jeśli chodzi o bohaterów, to bardzo mi się spodobały ich charaktery, szczególnie Cormorana Strike'a, człowieka spostrzegawczego i inteligentnego. Cechował się on również chłodem oraz szorstkością; życie dało mu mocno popalić i stąd takie podejście do świata oraz ludzi. Obecnie znalazł się na rozstaju dróg – porzucony, praktycznie bez szans na rozkręcenie na nowo działalności detektywistycznej. Sprawa, której się podjął, okazuje się ostatnią szansą, by mógł się wybić. Nie mniej intrygującą postacią była Robin ze swoją ciekawością tego, jak przebiega praca detektywa, oraz jasnym i przenikliwym umysłem. Ogólnie o pozostałych bohaterach mogę powiedzieć, że są skrupulatnie stworzeni i różnią się od siebie, każdy z nich mógł mieć powód, by zabić, wszyscy posiadają tajemnice i przez to różnie się zachowują, co automatycznie sprawia, że stają się podejrzani. Pod tym względem autorka pokazała się z jak najlepszej strony.

Miałam duże oczekiwania względem tej publikacji i chyba dlatego tak bardzo się nią rozczarowałam. Czytanie strasznie mnie męczyło i bardzo się dłużyło, wątek zagadki praktycznie nie ciekawił, a zbyt duża ilość zbędnych opisów nużyła. Nie mogłam wczuć się w akcję i co chwilę moje myśli błądziły wszędzie, tylko nie wokół powieści. Do tego co chwilę łapałam się na tym, iż często sprawdzałam, ile zostało mi jeszcze do końca. Nie twierdzę, że „Wołanie kukułki” to zła książka, po prostu nie przemawia do mnie ślimaczy bieg wydarzeń oraz rozwleczenie całości utworu w czasie. Lubię, gdy coś się dzieje, kiedy akcja toczy się szybko i momentami zaskakuje, a tutaj jedyną taką chwilą było odkrycie prawdy – okazała się zupełnie różna od obstawianego przeze mnie finału sprawy. Jednak to za mało, by patrzeć na całokształt bardziej przychylnym okiem. Już dawno nie wymęczyłam się tak przy lekturze i, szczerze mówiąc, nie sądzę, abym szybko sięgnęła po Jedwabnik - drugi tom serii.

Twórczość J. K. Rowling kryjącej się pod pseudonimem Roberta Galbraitha mnie nie przekonała i nie polecam jej osobom lubiącym, kiedy w książce dzieje się dużo, a wydarzenia toczą się szybko – tego tu na pewno się nie spotka. Natomiast jeśli ktoś lubi, gdy śledztwo przebiega wolno, na wyjaśnienie niektórych szczegółów trzeba długo czekać, to z pewnością się nie zawiedzie. Ostatecznie ani nie odradzam, ani nie polecam.

„Jakże łatwo wykorzystać czyjeś skłonności do autodestrukcji, jak łatwo strącić kogoś takiego w niebyt, a potem się odsunąć, wzruszyć ramionami i przyznać, że to nieuchronny skutek chaotycznego, tragicznego życia”**.

*Robert Galbraith, „Wołanie kukułki”, str. 281.
** tamże, str. 376.
Autor: Robert Galbraith
Tytuł: Wołanie kukułki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania: 2013 -12-04
Kategoria: kryminał
Liczba stron: 452
ISBN: 9788327150738

Cormoran Strike:
Wołanie kukułki | Jedwabnik | Career Of Evil

24 komentarze:

  1. Wciąż czeka na półce na przeczytanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach, ciekawe jak mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się spodobała, jedna z najlepszych u mnie w 2015.

    Zapraszam na konkurs :)
    http://skazani-na-ksiazki.blogspot.com/2015/08/ksiazkowa-rozdawajka-z-niespodzianka.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i mi się osobiście bardzo podobała... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. oh teraz już sama nie wiem, chyba muszę sięgnąć po tę książkę alby przekonać się jakie będzie moje zdanie :)
    http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo, bardzo mi się podobała ta część. Poleciłam ją kilku osobom i też były rade ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nonie wierzę, mamy odmienne zdanie ;O Ale dobrze, dobrze odmienne zdania są potrzebne ;)

      Usuń
  7. Nie czytałam, bo ja mam uraz do Rowling... Ale może na te jej nowe książki się skuszę, bo to w końcu nie Harry Potter ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w tej wersji Rowling przypadnie ci do gustu ;)

      Usuń
  8. Książkę mam na półce, ale jeszcze jej nie czytałam. Niemniej jednak postaram się w wolnym czasie nadrobić swoje zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  9. podobne odczucia miała moja mama, ja jeszcze nie czytałam, ale np. trafny wybór tej autorki bardzo mnie rozczarował, uważam, ze autorka powinna pozostać przy Harrym P. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafny wybór czytała, a raczej próbowała czytać, moja przyjaciółka i było to fiasko. Jakoś mnie teraz do tego nie ciągnie, tym bardziej, że ta mnie rozczarowała.

      Usuń
  10. Zakupiłam w Lidlu na wyprzedaży. Zobaczymy, czy ja będę jej zwolennikiem, czy przeciwnikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Wołanie kukułki" czytałam jakiś czas temu i niektóry spostrzeżenia miałam podobne co Ciebie, akacja faktycznie nieco się wlecze. Mnie początkowo drażnił Cormoran, jego rozpamiętywanie zakończonego związku i opisy ciągłych wędrówek po barach. Ogólnie książkę czytało mi się całkiem dobrze, jest w porządku, ale nie powala. Umówmy się to jest jest Rowling znana z "Harrego Pottera". Momentami brakowało mi kryminału w tym kryminale (jakkolwiek kuriozalnie by to nie brzmiało). Chwilami odnosiłam wrażenie, że autorka inspirowała się kryminałami skandynawskimi, jednak jeśli to prawda, to moim zdaniem kompletnie jej to nie wyszło. Za to kreowanie bohaterów mi się podobało, nie zlewali się w jedno, każdy charakter był zupełnie inny. Dla mnie również plus za zakończenie, które mi się spodobało. Pierwsze co przyszło mi, do głowy po zakończeniu tej książki to określenie, że jest ona typowo angielska, a może inaczej: Ta książka jest jak (stereotypowa) Anglia- Powolna, leniwa, ale z pewną klasą ;) Drugiej części nie czytałam jeszcze, ale chętnie przeczytam, może nie z powodu zachwytu nad "Wołaniem kukułki" ale z czystej ciekawości, jak autorka poprowadzi dalej głównych bohaterów.

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie jestem odosobniona ze swoimi zarzutami. Bo ogólnie książka jest dobra, ale byłaby dużo lepsza gdy zabrakłoby tych mankamentów.

      Usuń
  12. Miałam ją już w ręce, ale jakoś tak się stało, że jej nie przeczytałam... Po Twojej recenzji zastanawiam się, czy by mi się spodobała, także nie wiem, czy po nią sięgnę ponownie. Jednak wolę wartką akcję...

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowna książka :) Moja ulubiona.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja przeczytam tylko po to żeby zobaczyć autorkę w innym wydaniu :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam... próbowałam przeczytać "Trafny wybór" i nie dałam rady, więc za jej książki się nie biorę. Ja mam wrażenie, że próbowała napisać coś innego niż HP, chciała wyjść z szufladki "fantasy dla dzieci" i udowodnić, że umie pisać także dla dorosłych. Ale jej nie idzie. Na pewno ma wiernych fanów, którzy będą zachwycać się nawet ulotką, jeśli takową napisze, jednak ja do nich nie należę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Na razie czytałam tylko "Jedwabnika", ale w planach mam też I tom.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wołanie kukułki bardzo lubię, bardzo podobał mi się ten powolny rozwój sytuacji i jakimś cudem uwielbiam głównego bohatera ;) Ale może tak działa na mnie magia Rowling?

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam bodajże rok temu i podobało mi się, bo ten element śledztwa był mimo że drobiazgowy, świetnie poprowadzony. Ale kojarzę, że ta akcja, a raczej jej brak, strasznie mi działał na nerwy i mimo że początkowo miałam ochotę na sequel, w tej chwili, już bym po niego nie sięgnęła. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!