Zawalczyć o szczęście

„Przytul ją w moim imieniu. Przytul mocno. Nie pozwól, żeby była samotna. Nie pozwól jej cierpieć. Proszę”.[1]

Z twórczością Abbi Glines mam już tak, że wystarczy mi same jej nazwisko na okładce, nie muszę czytać blurbu lub opinii, bo wiem, że obojętnie co napisze i tak mnie to pochłonie bez reszty i sprawi, że zapomnę o wszystkim co mnie otacza. Czy czytając kontynuację losów Delli oraz Woodsa czułam ten sam zachwyt co przy poprzednich powieściach?

Woodsa czekają ciężkie dni, po śmierci ojca cała odpowiedzialność za Club spada na niego, bo jak się okazało według testamentu dziadka wszystko i tak w końcu miało być jego. Nie jest mu łatwo tym bardziej, że matka wini go za to, co się stało i nie aprobuje związku z Delią, która sprawia, że jest w stanie funkcjonować bo daje mu siłę do kolejnych kroków. Della zaś zmaga się z własnymi problemami i uważa, że jest problemem dla innych, a nie podporą. By uporać się z demonami podejmuje jedną z trudniejszych decyzji w swoim życiu. Jakie będą jej konsekwencje i jak potoczą się losy tych dwoje?

Trudno pisać o powieściach Glines i się nie powtarzać, nie zachwycać tym jak tworzy. Wiem, że może jej historie nie są niczym nowym, ale posiada jakąś sobie tylko znaną umiejętność opisywania uczuć, wydarzeń w taki sposób, że trafiają do najgłębszych zakamarków serca i poruszają jego czułe struny. Abbi potrafi przelać na papier całą gamę emocji bez przekoloryzowania ich i zbędnej sztuczności. Porusza tematy trudne i bolesne, ale nie brakuje w jej książkach humoru, dużej dawki romantyzmu i scen intymnych. Nie inaczej było w Odzyskanym szczęściu, gdzie szczęście, radość i namiętność przeplatało się z bólem, strachem, stratą i walką z przeciwnościami oraz demonami przeszłości. To przemyślana i w pełni dopracowana publikacja zapadająca w pamięć trzymająca w napięciu do ostatniej strony i nie pozwalająca nawet na chwilę oddechu.

Nie sądziłam, że to możliwe, ale jednak lubię Woodsa jeszcze bardziej niż przy Przypadkowym szczęściu, ujmuje swoją opiekuńczością, zaangażowaniem, a nawet dojrzałością jak na tak młody wiek. To już nie chłopak, a mężczyzna walczący o swoją miłość i dobre jutro. Zaimponowała mi też Della tym, że potrafiła stawić czoło swojej przeszłości, że wreszcie zauważyła drzemiącą w niej siłę i moc, bo po tym co przeszła potrzeba wiele chęci do chwytania życia garściami, uśmiechania się, pozyskiwania przyjaciół i normalnego funkcjonowania. Ale Odzyskane szczęście to nie tylko ta dwójka, ale i pozostali mieszkańcy Rosemary Beach: Rush, Blaire, Bety, Jace, Grant i cała reszta, to również ich dalsze i przyszłe losy i wydarzenia, z którymi czasem tak trudno się pogodzić. Glines dba, by wszyscy byli realni i różni, by mieli odmienne osobowości, ale wspólnie się uzupełniali. I to jest piękne i to lubię.

Ostatnio wręcz ciągnie mnie do powieści tego typu i wiedziałam iż Abbi Glines mnie nie zawiedzie. Od pierwszych stron dałam porwać się historii tej dwójki oraz ich przyjaciół i przeżywać wraz z nimi śmiech, łzy, żal, rozpacz, nadzieję i miłość. Glines bez najmniejszych problemów włada moim sercem i umysłem, nie pozwala odetchnąć, nabrać dystansu i jakoś uporządkować ten chaos myśli oraz uczuć, sprawia, że po prostu muszę poznać za jednym razem całą historię i po za kończeniu nadal o niej myśleć, przeżywać, uśmiechać się na wspomnienie zabawnej lub romantycznej sceny. Uwielbiam autorkę za to jak mnie absorbuje i przykuwa uwagę, ale nigdy, ale to absolutnie nigdy nie wybaczę jej tego co uczyniła z jednym z bohaterów, którego bardzo lubiłam. Jest mi smutno, źle i nieszczęśliwie. Abbi Glines – złamałaś mi serce…

Myślę, że nie muszę dodawać iż polecam, prawda? Po moich achach i ochach to chyba oczywiste – Abbi Glines pisze lekko, czasem zabawnie, momentami romantycznie lub boleśnie. Nie wiadomo kiedy zaskarbia uwagę i już wtedy się przepada, sprawia iż czytając się chichram, płaczę i złoszczę. Na prawdę warto poświęcić czas jej książką, a Odzyskane szczęście jest kolejną trzymającą poziom kontynuacją.

[1]Abbi Glines, Odzyskane szczęście, s. 125
Autor: Abbi Glines
Tytuł: Odzyskane szczęście
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 4 lutego 2015
Kategoria: romans, New Adlut
ISBN: 8593850784956
Liczba stron: 304


Perfection:
Przypadkowe szczęście | Odzyskane szczęście

19 komentarze:

  1. Czytałam trzy książki tej Pani, resztę mam zapisane i czekają na swoją kolej. Ta tez juz czeka na liście ;)
    http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nigdy nie miałam do czynienia z tą autorką, po Twojej recenzji zaczynam ogromnie tego żałować, bo książka wydaje się świetna!


    http://leonzabookowiec.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest rewelacyjna i jeśli tylko lubisz NA i romanse sięgnij po Glines ;)

      Usuń
    2. Sama nie wiem czy lubię, czy nie lubię, to chyba zależy od niebanalności danego tytułu :)

      Usuń
  3. Podpisuje się pod Twoją recenzją w zupełności. Świetna powieść.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam nic tej autorki, ale skoro twierdzisz, że każde jej dzieło pochłania, to muszę się zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio miałam przyjemność czytać trylogię z Blaire i Rushem i na pewno sięgnę po tę z Woodsem, bardzo go polubiłam, choć nie ukrywam, że z tych bohaterów pobocznych znacznie bardziej lubię Granta :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Przemknęłam przez recenzję, bo mam kilka tomów na półce, nieruszonych ;) Ale wiem czego się spodziewać, przecież tak często się zgadzamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam ani jednej książki tej autorki, ale się do tego zbieram już od jakiegoś czasu ;) Mam nadzieję, że za niedługo mi się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam nigdy o tej autorce, ale po tej recenzji mam ochotę ją poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam te okładki! Książkę (a właściwie całą serię) mam w planach!

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba kolejna pozycja na liście "chcę przeczytać"

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam jeszcze ani jednej książki tej autorki, ale być może dzięki Tobie to się zmieni. :)
    Tymczasem zapraszam do swojego książkowego kącika.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety jeszcze nie czytałam żadnej książki tej autorki, ale chyba spróbuję.
    Przy okazji zapraszam do siebie: withourbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. A wiesz, że autorka zrobiła TO, tylko dlatego, żeby sparować Bethy i... sama-wiesz-kogo-na-literę-T. :( I to mnie dobija jeszcze bardziej, bo go nie lubię! Jako przyjaciel Delli był w porządku, ale nie wyobrażam sobie, żeby bezczelnie zajął miejsce... sama-wiesz-kogo-na-literę-J. :( To będzie... okropne. Poza tym, ja osobiście, nienawidzę Bethy. Nie wyobrażam sobie by poznać historię jej i Trippa, skoro obydwoje mnie zdenerwowali. :(
    To teraz pora na Granta! <3
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  14. Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem,że ta książka na pewno spodoba się tym czytelnikom,którym podobała się książka "Hopeless"? Bo jeśli tak,to bardzo chcę ją przeczytać:)
    Buziaki Irenko;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytalam te dwie części, ale druga część zdecydowanie była lepsza. Obie mnie pochłonęły, wciągnęły do swojego świata. Mam nadzieję, że kiedyś w bibliotece pojawią się inne utwory autorki.

    Pozdrawiam . ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!