Szczęśliwe zdjęcie




„Każdemu jest coś przeznaczone, nie każdy chce to odkryć”.*

Nicholas Sparks doczekał się już kilku ekranizacji swoich książek, a jedną z nich była właśnie „Szczęściarz”. To ją jako pierwszą przeczytałam i pamiętam, że po odłożeniu jej na półkę pomyślałam, że chętnie bym obejrzała historię przeniesioną na duży ekran. Dzięki reżyserowi Scottowi Hicksowi (znanemu mi jeszcze z Życie od kuchni) miałam okazję obejrzeć filmową wersję jednej z moich ulubionych książek.
fot. filmweb
Sierżant Korpusu Piechoty Morskiej, Logan Thibault (Zac Efron) podczas jednej z misji w Iraku znajduje zdjęcie pewnej kobiety, gdyby go nie zauważył chwile później zabiłby go pocisk. Początkowo szukał właściciela zdjęcia, ale gdy go nie znalazł zachował je. Od tego momentu przeżył kilka wydarzeń których nie powinien i uważa, że ma szczęście dzięki tej fotografii. Po odbytej służbie udaje się w pieszą podróż by odnaleźć kobietę i jej podziękować.
fot. filmweb
Ekranizacje książek mają to do siebie, że mniej więcej wiadomo czego można się po nich spodziewać jeśli chodzi o rozwój wydarzeń, ale czasami scenarzysta coś zmieni, wytnie lub skróci. W przypadku „Szczęściarza” nie wyłapałam jakiś wielkich zmian (chociaż mogę się mylić, bo książkę czytałam w 2012 roku). To historia o mężczyźnie, który przeżył okrucieństwo wojny, wiele razy miał szczęście i przeżył, po odbyciu służby musiał wyruszyć w drogę, by odnaleźć siebie, spokój i kogoś komu uważał, że musi podziękować. Przebyte kilometry i ludzie, których poznał były oczyszczające i w pewien sposób uzdrawiające. Reżyser oraz aktorzy stanęli na wysokości zadania i dzięki temu powstał naprawdę dobry i przyjemny w odbiorze  film przepełniony emocjami, dający, tak jak książka, trochę do myślenia.
fot. filmweb
Bałam się trochę obsady aktorskiej, Zaca Erona kojarzyłam z „High School Musical” oraz „17 Again”, a to zupełnie coś innego, aktor ze statusem nastoletniej gwiazdy zupełnie nie pasował mi do tej roli. Do tej pory był spokojny, grzeczny, z dobrymi manierami, a w „Szczęściarzu” musiał pokazać pazur, być bardziej stanowczy, zupełnie inny niż dotychczas. Obawiałam się tego jak wcieli się w rolę Logana, ale w brew moim obawom wyszło mu to idealnie, postawa, mimika, przekaz uczuć. Biło z niego to co przeszedł Thibault. Jeśli chodzi o Taylor Schelling grającą Beth, zupełnie nie wiedziałam jak gra i czy już występowała w jakimś filmie. Była dla mnie zagadką. Okazało się, że jest równie dobra jak Efron, a ich współpraca układała się wyśmienicie. Bez problemu dało się zauważyć iskrzenie między nimi i współgranie, z ich relacji nie biła sztuczność. Na uwagę zasługuje również rola Blythe Danner (Nana), która czasami wnosiła do fabuły śmiech oraz trochę rozrywki, a także Jay R. Ferguson (Keith), który wcielił się w rolę byłego męża Beth, który na pierwszy rzut oka nie wydaje się zbyt miły.
fot. filmweb
Film obejrzałam już po raz drugi i wywarł on na mnie takie same wrażenie, jak za pierwszym razem. Wciągnął od pierwszych minut i do samego końca ciekawił. Scenarzysta, reżyser, producenci oraz aktorzy wykonali dobrą robotę dając tym samym możliwość obejrzenia filmu, który jest intrygujący, zabawny i wzruszający. Film opływa w emocje, ponadto nie można nie zauważyć pięknych krajobrazów, cudów natury oraz stylu życia mniejszego miasteczka, idealnie pasującego do filmu. To jedna z tych ekranizacji, która mnie mile zaskoczyła pomimo przewidywalności, do których będę często wracać i ciepło wspominać.
fot. filmweb
Polecam film fanom książek Sparksa oraz wielbicielom melodramatów. Nie zniechęcajcie się obsadą bo za równo Efron, jak i Schilling stanęli na wysokości zadania. Pokazali się z jak najlepszej strony i znakomicie wcielili się w swoje role. Naprawdę warto obejrzeć.


Premiera: 2015-02-06
Reżyseria: Scott Hicks
Obsada: Zac Efron, Taylor Schilling, Blythe Danner, Jay R. Ferguson
Dystrybutor: Galapagos
Nośnik: DVD
Język: angielski – DD 5.1, polski (lektor) – DD 5.1
Napisy: polskie
Czas[min]: 97
Kupisz w: Empik

10 komentarze:

  1. Też jakiś czas temu oglądałam ten film i szalenie mi się spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się nie podobał właśnie przez Zaca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam ten film i właściwie tylko aktor mi nie pasował. Koniec końców mnie nie przekonał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki nie czytałam, ale tak się złożyło, że obejrzałam ekranizację. Całkiem przyjemny film :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja przyjaciółka uwielbia Sparksa i oczywiście zgarnęła każdą jego książkę z biblioteki, ale stwierdziła, że ''Szczęściarz'' jest okropny, więc nie czytałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę męczyłam przez parę miesięcy, to było coś okropnego, miałam wrażenie jakby Sparks pisał o niczym... Po prostu spodziewałam się czegoś cudownego, w końcu on ma tyle fanek, a zamiast tego napotkałam coś co pozbawiło mnie zapału na poznawanie innych książek tego autora.
    Film... może i bym chciała zobaczyć, gdybym nie tak dawno nie skończyła książki właśnie i gdybym nie wiedziała jak potoczy się fabuła. Chyba nie chcę przeżywać tej historii jeszcze raz, wiesz? :(
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do książki mam podobne odczucia jak Sherry, dużo lukru i takiej przesadnej naiwności, zarówno w "Szczęściarzu" jak i w "Prawdziwym cudzie". Myślę, że Sparks zasługuje u mnie na jeszcze jedną szansę, ale to zobaczymy. A film zaczęłam kiedyś oglądać i niestety bohaterowie lekko mnie drażnią, niby chcę go skończyć, ale coś mnie powstrzymuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam słabość do ekranizacji Nicholasa Sparksa... pomimo tego, że moim zdaniem na jedno kopyto ;) Ale oglądam je zawsze z chęcią i wypiekami na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sparksa książek bardzo dawno nie czytałam, komedię kto wie, może dla relaksu obejrzę.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!