Konkurs: W maksymalnie 30 zdaniach opisz mi jakąś wymyśloną tajemnicę

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Literackie mam dla Was dwa egzemplarze najnowszej powieści Hanny Kowalewskiej "Tam, gdzie nie sięga już cień". Zadanie mam nadzieję, że nie jest za trudne i poradzicie sobie z nim bez trudu, a ja kolejny raz będę miała zagwozdkę kogo wybrać. ;)


Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga "Zapatrzona w książki".
2. Konkurs trwa od 15.05.2015 r. do 15.06.2015 r. (do godziny 23.59).
3. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu do dziesięciu dni roboczych od zakończenia konkursu.
4. Zwycięzca jest zobowiązany wysłać maila z danymi adresowymi na adres konkursyb@o2.pl w ciągu trzech dni od momentu ogłoszenia wyników. Po tym terminie nastąpi wybór nowego zwycięzcy.
5. Sponsorem nagród jest  Wydawnictwo Literackie 
6. Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem pozostawić komentarz, który będzie zawierał Wasz adres mailowy, oraz odpowiedź na zadanie. W przypadku zdjęć, prac plastycznych odpowiedzi należy wysłać na maila konkursyb@o2.pl. 
7. Zadanie: W maksymalnie 30 zdaniach opisz mi jakąś wymyśloną tajemnicę. 
8. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
9. Do zdobycia są książki, których fundatorem jest wymienione wyżej wydawnictwo,  a wartość nagrody jest równoznaczna z kwotą znajdującą się na jej okładce.
10. Zwycięzcami konkursu zostaną dwie osoby, których wypowiedzi najbardziej przypadną do gustu autorce bloga "Zapatrzona w książki”.
11. Prawo do składania reklamacji w zakresie niezgodności przeprowadzenia konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu trzech dni od daty wyłonienia jego laureatów. Należy je zgłaszać w formie e-maila na adres: konkursyb@o2.pl




Powodzenia! 

20 komentarze:

  1. Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że w środku nocy będę śledził moją ciężarną żonę, z pewnością powiedziałbym, że kompletnie stracił rozum.
    Już od godziny ślęczę pod jakimś zapyziałym domem za towarzysza mając jedynie połówkę księżyca i parę gwiazd. Obudziłem się przed jedenastą w miękkiej pościeli, którą dzielę z żoną. Już od paru miesięcy wiem, że Anka w każdy drugi dzień miesiąca znika na parę godzin. Tym razem zdecydowałem się w końcu dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Już od samego początku odrzuciłem myśl, że ma kochanka. W końcu moja żona jest już w zaawansowane ciąży, lada chwila rozwiązanie. Co tu kryć... Spuchła jak balon. Skok w bok nie wchodzi w rachubę.
    Jest parę minut po pierwszej. Już miałem zamiar wejść do tego zaniedbanej rudery, kiedy Ania otworzyła drzwi. Gdy ujrzała mnie w drzwiach, myślałem, że oczy wyjdą jej z orbit.
    - Michał... To nie jest tak jak myślisz. Ja ci wszystko wytłumaczę...

    Czy ta odpowiedź będzie zaliczona, bo nie wiedziałam do końca jak mam zrealizować to zadanie :)

    karka0912@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. I znów konkurs nie dla mnie. No nic, życze powiedzenia wszystkim uczestnikom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie w końcu jakiś i dla Ciebie... chyba :P

      Usuń
  3. Świetny konkurs, życzę wszystkim powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę już mam,więc udziału w konkursie nie wezmę ale życzę wszystkim powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czy powinnam tutaj to pisać... Wiem, że nie mam powodu, by nie ufać ludziom, którzy odwiedzają tę stronę, aczkolwiek... Ciężko jest żyć z takim ciężarem na sercu. Zdarza się, że budzę się w nocy zalana potem, łzami i z szalenie bijącym sercem...

    Zawsze wiedziałam, że muszę z tym walczyć. Próbowałam. Pewnie wiesz jakie to uczucie. Ręce drżą, serce gwałci płuca, w brzuchu banda małych Afroamerykanów urządza zabawę, a stalowe obręcze zaciskają się na Twoim sercu. Próbowałam przechodzi obojętnie. Tłumiłam łzy i zaciskałam pięści, wbijając paznokcie w dłonie. Poddałam się. W nocy założyłam czarny strój (wyglądałam szczupło jak nigdy) i zrobiłam to. Okradłam księgarnię. Nie miałam już pieniędzy na nic, a ''Przebudzenie'' właśnie trafiło na półki. Wstydzę się, bo nie odczuwam wyrzutów po przeczytaniu. Mam nadzieję, że zrozumiesz mnie i nie będziesz oceniać... Zatrzymajcie to dla siebie.

    agatajedynamla@gmail.com

    Powodzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Łoo! Oficjalnie stwierdzam, że jestem fanką twoich pomysłów na zadania konkursowe. :D Pomyślę.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę boję się do tego przyznawać, bo większość Twoich czytelniczek mnie za to zlinczuje... Książki, które mam, przestały już mieścić się w przeznaczonym nań pokoju, więc wydałam ostatnie pieniądze na duży regał, który stanął w salonie. Jest ogromny, zajmuje całą ścianę, tylko że na razie stoi na nim tylko kilka książek... bo chwilowo nie stać mnie na nowe. Dlatego koniecznie chcę wygrać w tym konkursie, ale bardzo boję się konkurencji i tego, że czyjaś odpowiedź będzie ciekawsza niż moja. Dlatego poprosiłam znajomego informatyka, by systematycznie kasował najfajniejsze odpowiedzi. No, nie gniewajcie się, ale naprawdę chcę wygrać :D

    vaapku@gmail.com

    (oczywiście tajemnica jest zmyślona)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieję że nie powiesz nikomu, ale zrobiłam coś na prawdę strasznego. Zakradłam się do szkolnej biblioteki i zabrałam kilka nowych książek. Nie były one jeszcze w pisane więc może nikt się nie zorientuje. No co to była nowiusieńka seria moich ulubionych książek usiałam to zrobić. Sama długo bym czekała zanim do mnie by trafiła ;)

    (tajemnica jest oczywiście zmyślona)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zapominałam o mailu proszę ;)
      karola8399@gmail.com

      Usuń
  9. Moją wielką tajemnicą jest to, że mam bardzo dużo czasu. Jestem najbardziej niezajętym stworzeniem w hrabstwie. Wiem, niemodne to dzisiaj. Cały dzień spędzam na zabawach z dziećmi w sadzie. Czasem, nie chce mi się nawet tego. Wtedy stoję, patrzę i słucham, ale też niespecjalnie uważnie. Wieczorem zdarza się, że odwiedzi mnie okoliczny kot, nie zamieniam z nim ani słowa. Nudzę się. Nie jestem melancholikiem, ani artystą a moja tajemnica chyba już przestała mnie zawstydzać. To ja- najmniej płodne drzewo jabłoni w całym hrabstwie.
    P.S- miły konkurs, można pofantazjować na dobranoc,pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I maila zapomniałam, dodam teraz: sincerely1001ways@gmail.com

      Usuń
  10. Mam takich młodych sąsiadów, wiesz? Marta, drobna szatynka, urocza ale niewiarygodnie brzydka i Marcin, czarnowłosy przystojniak o meksykańskich rysach, śniady, wielkooki, bożyszcze kobiet. Ich ślub był wielkim wydarzeniem, wszyscy się dziwili dlaczego taka paskuda (do tego niezbyt rozgarnięta) zdobyła męża, na którego widok miękną kolana. A Marta i Mariusz, na przekór wszystkim są razem już pięć lat, co niedziela idą za rączkę do kościoła, robią zakupy i ramię w ramię pracują w ogródku. Nie słyszałam, żeby kiedyś się kłócili, a ona patrzy w niego jak w obrazek. Spytasz, gdzie ta tajemnica? Otóż ja... wiem coś. Widziałam go w tamtym barze. Widziałam, jak zgięty wpół wsuwał swój cienki język do ucha półnagiej postaci, na kolanach której siedział. Postać ta, o jasnej skórze i przydługich blond włosach, z twarzą wygiętą grymasem przyjemności szeptała jego imię. I wcale nie była to kobieta... Co mam zrobić z tą wiedzą?
    I najważniejsze, kłąmię, czy mówię prawdę?

    lustro.rzeczywistosci@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja najskrytsza tajemnica schowana jest skrzętnie na strychu. Ukryta w białym bibułkowym papierze, zawinięta dodatkowo w mój stary, dziecinny kocyk, przykryta paroma pudełkami ze starymi bibelotami. To stare zdjęcie z młodości mojej babci, włożone pomiędzy karty Biblii, którą czytywała mi w dzieciństwie, siedząc na skrzypiącym, bujanym fotelu. Zdjęcie o którym wiem tylko ja i którym wiedziała ona. Zdjęcie, na którym mój dziadek skrada jej całusa. Zdjęcie, w które ona wpatrywała się ze łzami w oczach, gdy dziadka już zabrakło. Pamiętam jak wiele dla mnie znaczyło, gdy pokazała mi swój mały sekret i podzieliła się nim. Była zbyt wstydliwa i nieśmiała, by kiedykolwiek, komukolwiek to zdjęcie pokazać. Teraz, gdy jej już nie ma, sięgam po moją małą tajemnicę, by utwierdzić się w przekonaniu, że miłość istnieje. Taka prawdziwa, jedyna, do końca swoich dni.


    atociwynalazek@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Odkąd pamiętam ojciec był alkoholikiem. Wieczory kiedy zataczając się wracał do domu stały się naszym przyzwyczajeniem, a awantury jakie urządzał wywoływały lęk nawet u naszych sąsiadów. Z perspektywy czasu, kiedy patrze na to co się wydarzyło tego pamiętnego dnia żałuje, że nie mogłam nic zrobić. Ale byłam tylko 7 letnim dzieckiem. Zaszyta w ciemnym kącie pokoju, obserwowałam tą przerażającą i mrożącą krew w żyłach scenę. Scenę, w której mój pijany ojciec dusił własną żonę, a moją matkę. Chwytając ją za szyję, podniósł niczym nic nie ważącą lalkę. Z sekundy na sekundę jej twarz stawała się coraz bardziej purpurowa, przegrywała w walce o oddech. Dusił ją, jedyną osobę, która dbała o tę rodzinę i której zależało na mnie. Nie jestem w stanie określić jak długo to trwało. W jednej chwili widziałam ją wiszącą w powietrzu, a w drugiej powoli osuwającą się na ziemie. Nadal żyła, widziałam jej przerażanie w jej oczach, że jeden krok dzielił ją od śmierci. Pomimo tego, że minęło 10 lat nadal wszystko powraca do mnie w koszmarach. Siedzę w ciemnym rogu pokoju i obserwuje walkę o życie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgłaszam się!

    Nie wiem czy mogę, tak tu, na forum, ale muszę pozbyć się tego balastu, który ciągle nade mną ciąży. To, co się stało, nie powinno mieć nigdy miejsca, a to, jaki w tym miałam udział… to już w ogóle inna sprawa. Potrzebuję się komuś wygadać, a pisząc o tym, jako ktoś anonimowy w Internecie wiem, że nie dowiecie się, kim jestem naprawdę. To znaczy, że mogę wam zaufać. Być może mi również nie uwierzycie, co jest dla mnie ogromnym plusem, ale zaraz wszystko zobaczycie, a wtedy powiecie mi, czy jestem kłamcą, czy nie. Dwa słowa. Dwanaście liter. Wyduś to z siebie. Zabiłam kogoś. Ale zrobiłam to niechcący, choć zapewne tak tłumaczy się każdy morderca. Tyle, że ja naprawdę zrobiłam to niechcący, bo było ciemno, byłam pijana, a mój kolega próbował wejść do mojego domu. Nie myślałam jasno, ale co mi się dziwić, przesadziłam z alkoholem, jak zawsze zresztą na każdej imprezie. Wypiłam o kilka kieliszków za dużo i doszło do tragedii. Może jestem psychopatką, ale co byście zrobili na moim miejscu z bezwładnym ciałem leżącym na dywanie w twoim salonie, z którego ulatuje życie? Zakopałam go w ogródku, a wiecie czemu? Bo się bałam, a to jest naturalny odruch człowieka. Strach. Nie myślałam jasno, więc wzięłam łopatę i kogoś zakopałam we własnym ogródku, pomiędzy rabatkami z kwiatami. Czy to jest normalne? To ciało leży tam już od dwóch miesięcy, a ja z każdym dniem, każdym dzwonkiem do drzwi, nabieram większego przekonania, że policja wie o tym, co zrobiłam i właśnie puka do moich drzwi, by mnie aresztować. Choć nigdy tak nie jest. Czym to zrobiłam, to mało ważne, ale moim pierwszym odruchem było rzucenie się na mojego kolegę z nożem. Zadźgałam go, zakopałam, posprzątałam jego krew, a później jak gdyby nigdy nic, poszłam spać. Zachowajcie sobie moją historię w sekrecie, o ile tylko mi uwierzyliście.

    email: gabolek000@o2.pl

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!