[Patronat] A może i ty masz w sobie moc

„Trzeba podjąć decyzję i za każdym razem, gdy zło wyrządzone ci przez daną osobę wraca, starać się koncentrować na jej zaletach” .*


Kiedy tylko zobaczyłam zapowiedź „Rodu” od razu wiedziałam, że to coś dla mnie. Czarownice od dawna mnie fascynowały, intrygowały posiadane przez nie moce, umiejętność czarowania i tworzenie mikstur, naginania rzeczywistości. Miałam te szczęście, że mogłam przeczytać książkę jeszcze przed premierą. Jakie są moje wrażenia?

Mercy Taylor należy do jednego z najpotężniejszych rodów czarownic w Savannah, który strzeże granicy między światem rzeczywistym, a magicznym. Ona niestety jako jedyna nie posiada żadnych mocy i reszta trzyma ją z daleka od spraw związanych z magią. Dziewczyna zajmuje się oprowadzaniem turystów po mieście, a jej Wycieczki Kłamców są bardzo popularne. Gdzieś głęboko w środku czuje żal, że jest inna, ale pogodziła się z tym i przeszła nad tym do porządku dziennego. Nie podejrzewa nawet, że nadchodzące dni wiele zmienią w jej życiu, ktoś zabija Ginny – ciotkę Mercy strzegącej granicy, gdy nadchodzi czas wyboru wybranki moc wskazuje na Mer chociaż nie ma mocy, a do tego na jaw zaczynają wychodzić fakty jasno mówiące o tym, że kobieta była cały czas oszukiwana.

J. D. Horn mnie zaskoczył, rzecz jasna pozytywnie. Powieść jest nieprzewidywalna na każdym kroku, autor stworzył historię przemyślaną i dopracowaną z najmniejszymi detalami. Historia układa się w spójną oraz logiczną całość. Wątki są dopieszczone, kończone i nie ma niczego, co byłoby źle skonstruowane. Powoli odkrywa kolejne elementy układanki, ale dopiero finał pokazuje jak umiejętnie wodzi czytelnika za nos dając domysły i fałszywą nadzieję, by za chwile zrzucić kolejną bombę burzącą chwilowy spokój. Akcja toczy się szybko, zaskakuje i nie pozwala ani na chwilę odetchnąć czy też uspokoić kołaczące serce. Horn zapewnia rozrywkę na najwyższym poziomie, zaskakuje i pokazuje iż nadal można stworzyć coś nowego i wyróżniającego się w gatunku fantastyki.

Nie jest to książeczka gdzie głównym wątkiem jest miłość, chociaż nie dało się jej pominąć. Najważniejszymi jednak punktami są długoletnie sekrety, klimat pełen grozy oraz mroku i oczywiście magia. To te aspekty są najważniejsze i najbardziej przykuwają uwagę, sprawiają, że wręcz żyje się tą historią nieustannie próbując wszystko ogarnąć, by być o krok przed bohaterami, co jak szybko się okazuje nie jest możliwe, bo Horn sam decyduje kiedy odkryje kolejne karty.

Jestem pod wielkim wrażeniem kreacji bohaterów stworzonych przez Horn’a, zarówno tych głównych, jak i drugoplanowych. Są dopracowani, realni i wyraziści. Tutaj każdy jest inny, a co najlepsze cały czas potrafi zaskakiwać – niby wydaje się, że poznało się kogoś najlepiej jak to możliwe, a wystarczy odwrócić tylko stronę i nagle okazuje się, że zupełnie nie znaliśmy tej osoby. W pewnym momencie nie wiadomo komu ufać, kto mówi prawdę, a kto znowu kłamie. Postacie mają różnorodne charaktery i każda ma do odegrania jakąś znaczącą rolę. Autor poświęcił bohaterom dużo czasu, ale najbardziej skupił się chyba na Mercy – odsunięta na bok przez rodzinę i traktowana pobłażliwie oraz ta gorsza. I chociaż jej sytuacja nie była ciekawa, to w miarę swoich możliwości walczy z przekonaniem, że jest mniej warta. To ją właśnie najbardziej polubiłam.

Przeczuwałam, że lektura tego tytułu mnie nie zawiedzie, ale nie sądziłam, że pochłonie mnie do tego stopnia iż zgubię kontakt z rzeczywistością i nie będę zauważać upływającego czasu. Niemal od pierwszych zdań wciągnęłam się w wir wydarzeń i do ostatniej kropki trwałam w napięciu i niepewności jaki będzie finał. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy wstrzymywałam nerwowo powietrze i mamrotałam „nie” lub „to niemożliwe”. Horn sprawił, że zżyłam się z bohaterami, przeżywałam kolejne wydarzenia i całą sobą chłonęłam wachlarz emocji i ten niepowtarzalny klimat. Jestem zachwycona i oczarowana pomysłem, kreatywnością autora, tym jak stworzył bohaterów, jaką drogą poszedł, by rozwinąć fabułę oraz niezwykle lekkim, ale i przyjemnym w odbiorze językiem Już nie mogę doczekać się kolejnego tomu – liczę, że będzie równie intrygujący jak „Ród”.

„Ród” to niezwykle wybuchowa mieszanka gatunkowa, która sprawia, że książka pochłania bez reszty i dopóki nie przeczyta się ostatniego zdania nie da się jej odłożyć ani nawet zająć myśli czymś innym. Nawet po zakończeniu w głowie ma się chaos myśli, wszystko się przeżywa, analizuje i próbuje poukładać ten kalejdoskop emocji oraz uzyskanych informacji. Rewelacyjna, niesamowita, pełna zwrotów akcji. Polecam!
*J. D. Horn, „Ród”
Autor: J. D. Horn
Tytuł: Ród
Wydawnictwo: Feeria Young
Rok wydania: 22 kwietnia 2015
Liczba stron: 336

Wiedźmy z Savannah:
Ród

16 komentarze:

  1. No proszę. A ja właśnie się nie mogłam przekonać do tej książki, ale twoja opinia mi w pełni wystarcza. :) Gratuluję patronatu nad tak wyjątkową pozycją i już zacieram sobie rączki, aż ten tytuł do mnie trafi - co mam nadzieję stanie się szybko. Szczerze mówiąc, myślałam, że to będzie jakiś młodzieżowy thriller, a tu proszę! Wątek czarownic! Świetnie, bo już dawno nie czytałam nic z paranormal. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję ;) Pierwszy patronat i to nad tak świetną książką to naprawdę coś ;)
      Oczywiście polecam ci jestem pewna, że zachwycisz się nią równie mocno jak ja. ;)
      Będę robić konkurs z tą pozycją więc wypatruj rozpoczęcia ;)

      Usuń
  2. Obie jesteśmy zaskoczone więc tą książką :) Ładnie nasze loga będą wyglądać obok siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, chociaż mam trochę inne niż te powyżej - co pewnie zauważyłaś przy akceptacji okładki ;)

      Usuń
  3. Gratuluję kochana! Nie miałam ochoty czytać tej pozycji, ale Twój patronat zmienia postać rzeczy ☺

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję patronatu!!! Odnośnie książki, nie miałam jej w planach, bowiem nie przepadam za czarownicami, ale skoro ty ją polecasz, to być może zrobię jednak wyjątek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem bardzo ciekawa tej lekrury

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oczywiście gratuluję patronatu :)

      Usuń
  6. Bardzo gratuluję patronatu! A co do książki, niedługo do mnie przyjdzie, więc zobaczymy co to będzie :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję patronatu ;) A co do książki sama nie wiem czy sięgać czy nie zobaczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Serdecznie gratuluję patronatu! Jeśli chodzi o książkę, to trochę nie moje klimaty, ale wydaje się być ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje oczywiście! I również się nie mogę doczekać książki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam książki tego wydawnictwa, zawsze wydają powieści, które są nowatorskie i nietuzinkowe. Gratuluję patronatu!
    Klimatem książki mnie oczarowałaś, kocham magię, tajemnice, to wszystko nie pozwala oderwać się od lektury. Uwielbiam, gdy autorzy dopracowują bohaterów. To książka dla mnie. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. nie przeczytałam recenzji, bo nie i już :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Jedzie do mnie i mam nadzieję, że się nie zawiodę, bo ja też mam słabość do magii w książkach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam i zrecenzowałam ostatnio - książka godna polecenia, nie ma co :) Dodaję Twojego bloga do obserwowanych i serdecznie zapraszam do siebie: http://papierowenatchnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!