Zostaniesz moim chłopakiem na chwilę?



„- Są w życiu pewne rzeczy, o które warto walczyć, nieważne, czy masz szansę zwyciężyć, czy nie”.*

Po bardzo udanym spotkaniu z Bliss oraz Garrickem w „Coś do stracenia” byłam pewna, że powrócę jeszcze do twórczości Cory Cormack. Potrafiła bowiem mnie rozbawić i zagrać na uczuciach i dawkować emocje. Jak „Coś do ukrycia” wypadło w porównaniu do pierwszej części?

Cade po tym jak nie udało mu się jednak zdobyć serca Bliss rozpoczyna naukę na Temple w Filadelfii. Nadal próbuje pozbierać się po utracie miłości, nie jest to jednak łatwe, ale gdy pewnego dnia będąc w kawiarni na jego drodze staje Mackenzie z dość nietypową prośbą postanawia jej pomóc. Otóż za chwilę mają zjawić się rodzice dziewczyny, by poznać jej obecnego chłopaka, jednak z pewnych przyczyn nie może przedstawić im tego prawdziwego. Prosi Cade’a aby przez chwilę udawał jej partnera. Czemu wybrała akurat jego i czy to będzie ich pierwsze, a zarazem ostatnie spotkanie?

Cora Cormack pokazała, że potrafi zaskoczyć, drugi tom znacząco różni się od pierwszego. Jest lepiej dopracowany, porusza trudne tematy, zmusza do refleksji. Owszem, nadal możemy pośmiać się do łez, ale tym razem jest bardziej życiowo. Nie brak w książce scen dramatycznych, zasmucających, ukazujących targające emocje bohaterów, z którymi muszą się zmagać. Zabawne sytuacje przeplatają się ze smutnymi. Fabuła została przemyślana i dopracowana, całość układa się w spójną oraz logiczną całość przepełnioną całą paletą uczuć. Ogromnym plusem jest fakt, że historia zaskakuje, bo dość często nie wiadomo co w danej chwili się wydarzy.

Cade moją sympatię zdobył już w pierwszym tomie, nie było go w prawdzie za dużo, ale już wtedy poznałam go jako przyjaciela, a teraz miałam możliwość zajrzenia w głąb jego duszy. I przyznać muszę, że teraz lubię go jeszcze bardziej. To taki typowy zwykły facet, który nie miał za lekko, trochę się pogubił próbując być kimś innym, ale okazał się też niezwykle czarujący, opiekuńczy, zabawny. Jako aktor nie boi się wyzwań i nietypowych ról, co udowodnił zgadzając się na propozycje Max. A skoro o niej już mowa – typowa buntowniczka dla której najważniejsza jest muzyka, to z nią wiąże swoją przyszłość. Jej charakterystycznymi cechami są cięty język oraz mur dzięki któremu odgradza się od ludzi, emocji oraz wspomnień tragicznych wydarzeń. Nie pomaga jej fakt iż rodzice chcą by była ich idealną dziewczynką, nie akceptują prawdziwej natury córki i na siłę próbują zmienić. Tych dwoje różni się od siebie, jak to tylko możliwe, ale zarazem świetnie się uzupełniają.

Książkę czytałam kilkanaście dni temu, ale cały czas jestem pod jej wrażeniem. Wciąga od samego początku i nie ma możliwości, by odłożyć ją przed przeczytaniem  ostatniego zdania. Z niecierpliwością oraz ogromnym zainteresowaniem śledziłam bieg wydarzeń i wraz z bohaterami przeżywałam ich historię, obserwowałam wzloty i upadki, czułam to co oni, śmiałam się, płakałam, denerwowałam, a także wzruszałam. Cora Cormack zdobyła moje serce tym jak pisze, jak przedstawia emocje, charakterystycznym poczuciem humoru, pomysłowością, kreacją bohaterów, a także realnością, bo nic w powieści nie jest wyidealizowane. Już nie mogę doczekać się kolejnego spotkania z nowymi bohaterami i mam nadzieję, że tymi dobrze już znanymi również.

„Coś do ukrycia” polecam fanom twórczości prozy Cory Cormack – zapewniam, że się nie zawiedziecie. Do gustu przypadnie wielbicielom gatunku New Adlut, romansów, powieści z poczuciem humoru, ale i zahaczające o temat utraty bliskich, godzenia się z tym. Amerykańska powieściopisarka pisze z sercem i sprawia, że przez parę godzin żyje się w zupełnie innym świecie.

*Cora Cormack, „Coś do ukrycia”, s. 348
Autor: Cora Cormack
Tytuł: Coś do ukrycia
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 10 września 2014
Liczba stron: 368

Losing It:
Coś do stracenia | Keeping Her (1.5) | Coś do ukrycia | Coś do ocalenia | Seeking Her (3.5)

8 komentarze:

  1. Lubię NA, nawet jeśli to typowe guilty pleasure ale nic pani Cormack jeszcze nie czytałam. Szkoda że okładki tych tytułów są bardzo średnie i kojarzą się raczej jednoznacznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest seria, którą od dawna mam na celowniku. Lubię klimaty NA i jeśli w dodatku lekko się czyta to jestem absolutnie za ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam okazji jeszcze przeczytać nic tej autorki, ale może kiedyś to zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam jeszcze autorki, ale zapowiada się interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, tyle książek z tego gatunku już powstało, a ja jeszcze nie czytałam :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś dla mnie ;) Zauważyłam że mamy podobny gust książkowy i mogę u Ciebie znaleźć ciekawą książkę a przy okazji z przyjemnością czyta mi się twoje recenzje ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po prostu kocham tę powieść! Już nie mogę się doczekać kiedy po raz kolejny powrócę do jej treści :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam ten tom. :) Pierwszy był przyjemny, zabawny, ale to drugi zdobył moje serce. Kibicowałam Cade'owi i Max ze wszystkich sił i byłam pod wielkim wrażeniem tego jak Cora Carmack sobie poradziła z całością. :) Mam trzeci tom na półce już jakiś czas, ale wiesz, trochę się boję po niego sięgnąć. Bo obawiam się, że poprzeczka w tej chwili jest tak wysoko, że "Coś do ocalenia" nie uda się pobić poprzedniczki. :(
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!