Wydostać się z czeluści rozpaczy



„Nie naprawia mnie, nie uzdrawia, ale sprawia, że życie jest warte istnienia”.*

W momencie kiedy tracimy kogoś kogo znamy od dzieciństwa, spędzamy z nim każdy wolny czas, wiemy, że możemy na niego liczyć, bo jest z nami na dobre i na złe, tracimy cząstkę siebie. Ból jest tym bardziej intensywny gdy tego kogoś kochało się całym sercem, jeszcze gorzej jest gdy obwiniamy siebie za utratę tej osoby, poczucie winy przygniata i nie pozwala normalnie funkcjonować, sprawia, że zamiast żyć tylko wegetujemy…

Nell Hawthorne przeżyła właśnie taką stratę, los odebrał jej przyjaciela, a zarazem pierwszą miłość i  to w najgorszy z możliwych sposobów. Kyle umierał na jej oczach, a ją coraz bardziej przytłaczało poczucie winy, była pewna, że to tylko i wyłącznie jej wina, bo gdyby się zgodziła… Jego już nie ma, nigdy nie wróci, nie przytuli jej, nie rozśmieszy, nie zdenerwuje… Nell nie pozwala sobie na rozpacz, zamyka uczucia głęboko w sobie i trwa z dnia na dzień, do czasu aż w jej życie na nowo wkracza poznamy na pogrzebie starszy z braci Calloway – Colton. Czy chłopak, który ma równie okropną przeszłość zdoła jej pomóc?

Od kiedy „Tylko Ty” pojawiło się u nas zewsząd otaczały mnie pozytywne opinie o tej książce, z kim nie rozmawiałam polecał mi ją. Można powiedzieć, że mnie osaczyła i prześladowała, w końcu ją nabyłam i... musiała swoje jednak odczekać. Jednak w końcu przyszedł na nią czas, jakie są moje wrażenia?  

„Współczucie to dostrzeżenie bólu i zaoferowanie zrozumienia”.*

Jasinda Wilder w prawdzie nie pisze o niczym nowym i porusza się wydeptanymi ścieżkami przez innych autorów, ale w New Adlut bardziej chodzi o przekaz emocji, a to wyszło jej pierwszorzędnie. Przedstawiła tragiczną oraz rozdzierającą historię młodych ludzi, których los doświadczył w naprawdę okrutny sposób. Zadał im ból z którym nie idzie się pogodzić, który sprawia, że człowiek rozpada się na kawałki, a przeżycie kolejnego dnia to wyczyn godny wejścia na Mount Everest. Autorka w sobie tylko znany sposób opisuje emocje oraz uczucia, tak że te uderzają w czytelnika z całą mocą, przygniatają swoją siłą i wprawiają w melancholijny nastrój. Książka jest przesiąknięta żalem, wyrzutami sumienia, rozpaczą i bólem, ale przez te negatywne stany przebija się nadzieja na to, że jednak można mieć nadzieję, trzeba tylko zechcieć walczyć i znaleźć w sobie siłę na to.

Bardzo podobały mi się kreacje głównych bohaterów. To właśnie na nich najbardziej skupiła się Wilder, resztę pozostawiając w tle, jest się świadomym ich obecności, ale jakoś specjalnie w pamięć nie zapadają. Co innego Nell oraz Colton, oni są wyraziści, charakterni i tacy realni. Ona jest zagubioną dziewczyną, zabraniającą sobie przeżyć żałobę i obwiniającą się o to co się wydarzyło, to ją niszczy, sprawia, że mimo pozornego spokoju, nie radzi sobie z codziennością i aby nie dać ponieść się fali rozpaczy zadaje sobie ból innego rodzaju. Z jednej strony to załamana dziewczyna, a z drugiej niezwykle silna kobieta, i właśnie to mi się w niej tak bardzo podobało. On to tak zwany „zły chłopiec”, buntownik, muzyk, z równie niezbyt przyjemną przeszłością. Zna ból straty, wie co robią z człowiekiem tłumione emocje, żyje na własny rachunek i jest świadomy tego, że nie pasuje do Nell, ale widzi co się z nią dzieje i nie potrafi zostawić.

Przyznaję, że po tylu zachwytach podchodziłam do tej książki z lekką obawą, lubię NW i jak do tej pory jeszcze ani razu się nie zawiodłam, ale w końcu kiedyś to się stanie. Na szczęście jeszcze nie teraz, bo „Tylko Ty” pochłonęło mnie od pierwszych stron i wciągnęło w wir emocji. Nie byłam w stanie oderwać się od czytania dopóki mój wzrok nie zatrzymał się na ostatniej kropce, a ja w końcu wzięłam głęboki oddech przepełniony bólem i nadzieją. Mnóstwo, mnóstwo emocji wyrażonych prostymi, ale pięknymi zdaniami, za pomocą muzyki lub czynów. Nie da się nie przeżywać tej książki, losy bohaterów interesują, tak jakby to był ktoś bliski i wraz z nimi przeżywałam wzloty i upadki. Jasinda Wilder potrafi pisać i z całą pewnością mnie do siebie przekonała, stylem, językiem, tym jak opisuje emocje. Naprawdę warto poznać jej książki.

Pierwszy tom serii polecam fanom gatunku New Adlut oraz zwolennikom romansów nastrajających nostalgicznie, melancholijnie, ale i przepełnionych nadzieją. To opowieść o miłości, niewyobrażalnym cierpieniu, żałobie i o życiu. Napisana prostym, ale miłym w odbiorze językiem, trafiająca do serca i wzruszająca. Czy muszę dopisywać, że polecam?

„Marzyła, żeby odnaleźć mój własny most nad wzburzonymi wodami rozpaczy. Ale nie było mostu. Tylko wezbrane potoki niewypłakanych łez”.*

*Jasinda Wilder, „Tylko Ty”
Autor: Jasinda Wilder
Tytuł: Tylko Ty
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 25 lutego 2014
Liczba stron: 304

Falling:
Tylko Ty | Tylko my: Wbrew wszystkim (cz. 1)  | Tylko my: Na zawsze (cz. 2) | To Ty mnie pokochasz (cz. 1) | To Ty mnie ocalisz (cz. 2) | Falling Away

25 komentarze:

  1. Dlaczego ja wcześniej nie słyszałam o tej książce? Czuję, że to coś dla mnie:))

    OdpowiedzUsuń
  2. i to w najgorszy z możliwych sytuacji.Powinno być sposobów zamiast sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do książki to zdecydowanie coś dla mnie tyle, że teraz wyszło tyle ciekawych książek, że nie wiem kiedy zdążę to wszystko przeczytać.

      Usuń
    2. Bardzo podobały mi się kreacje bohaterów głównych. Głównych bohaterów brzmi lepiej.

      Usuń
    3. chyba zapomniałaś o spacji : stroni albo jakieś litery.

      Usuń
    4. Dzięki za uwagi, ale proszę pisz je w jednym komentarzu;)

      Usuń
    5. Ok przepraszam po prostu nie wyłapałam wszystkiego za jednym razem. Następnym razem wyślę ci e- mail .

      Usuń
    6. Byłoby super ;)
      Zaraz wyślę ci na maila część tego o co prosiłaś ;)

      Usuń
    7. Dziękuję wysłałam następnego bo zapomniałam jeszcze o kilku książkach do stosiku.

      Usuń
  3. Nie słyszałam o tej książce, ale widzę że mogłaby mi się spodobać. Będę ją miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, jest przepełniona emocjami ;)

      Usuń
  4. Co chwilę nowy gatunek się pojawia ;) Nie słyszałam o tej książce, ale postaram się jej przyjrzeć z bliska... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten akurat miał swój boom w tamtym roku i jak na razie ma się dobrze ;)

      Usuń
  5. Muszę przeczytać coś z serii New Adult, a tutaj zapowiada się obiecująco, tyle emocji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początek polecałabym ci Hopeless lub Zaczekaj na mnie ;)

      Usuń
  6. Czy Ty za każdym razem musisz mi pokazywać, że muszę zdobyć kolejną pozycję? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, wychodzi na to, że chyba tak ;)

      Usuń
  7. Amber ma tak podobne okładki powieści z gatunku NA, że ja ju zaczynam się w nich naprawdę gubić. Byłam pewna, że słyszałam już o tej historii, ale po przedstawionym zarysie fabuły jednak stwierdzam, że to pierwsza, bardzo zresztą KUSZĄCA recenzja tej książki, jaką czytam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest jeden minus jeśli chodzi o ten gatunek. Też się czasem gubię i trochę trwa zanim odnajdę, ale za to historie są naprawdę godne uwagi ;)

      Usuń
  8. Mnie jedyne co się nie podobało w tej książce to fakt, jak szybko ewoluowało to uczucie pomiędzy Coltonem i Nell. Znaczy, po innych NA oczekiwałam, że Jacinda Wilder jedynak rozciągnie to "poznawanie się" i zakochiwanie, a ona zrobiła miłość od pierwszego wejrzenia i lipa. ;( Ale pozostałe aspekty powieści jak najbardziej na plus. :) Również uwielbiam tą historię i ciesz się, że miałam okazję ją przeczytać - nawet jeśli tylko w formie ebooka. :) Poza tym, moją sympatię skradł tez fakt, że autorka nie napisała jedynie w paru akapitach co łączyło Nell z pierwszym chłopakiem, ale niemal połowę książki przeznaczyła na przedstawieniu nam ich wspólnej historii. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  9. To moja ulubiona książka w tej serii ;) Na razie nic jej nie zdetronizowało (oczywiście w Amber ;) Choć mam dwa nowe tomy J. Lynn, może tym razem będzie się działo? ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!