Śnieżka z umysłem Sherocka


„Była sobie raz dziewczynka, która nauczyła się bać”.*

Nie wiadomo jak bardzo można starać się trzymać z dala od kłopotów one i tak przychodzą, mieszają w życiu, a następnie mijają. Na stałe lub na chwilę, bo one lubią wracać i się piętrzyć, komplikować, utrudniać. Najgorzej jest gdy wiążę to z wielkim niebezpieczeństwem oraz angażowaniem się w coś na co zupełnie nie ma się ochoty…

Siedemnastoletnia Lumikki Andersson, typowa outsiderka, uczęszcza do elitarnej szkoły artystycznej znajdującej się dość daleko od domu, by mogła żyć samodzielnie. Nauczona wtapiać się w otoczenie tak by nie była zauważana przez innych miała swój upragniony spokój i mogła zajmować się tylko swoimi sprawami. Tak było do pewnego poniedziałkowego poranku, gdy jak co dzień tuż przed zajęciami udała się do szkolnej ciemni. Chodzi tam, by się wyciszyć i oczyścić umysł, jednak tym razem coś jej przeszkadza. Po chwili odkrywa pieniądze, a na nich ślady krwi. Początkowo nie wie co ma z tym faktem zrobić i za nim zdoła podjąć jakąś decyzje zostaje wplątana w sprawy, od których wolałaby trzymać się z daleka.

Wiem, że nie powinno oceniać się książki po okładce, ale jestem wzrokowcem i to ona zawsze pierwsza zwraca moją uwagę. Tak właśnie było z „Czerwone jak krew”, nie mogę od niej oderwać oczu i chyba dla niej samej zostawiłabym tytuł na półce. Na szczęście intrygujący blurb okazał się prawdziwy i książka okazała się bardzo, bardzo dobra.

Przyznać muszę, że Salla Simukka nie bawi się w żadne półśrodki i rzuca czytelnika od razu na głęboką wodę, co mi się bardzo podobało, zwłaszcza, że zrobiła to w sposób umiejętny i przemyślany. Dzieje się dużo, szybko oraz zaskakująco. Początkowo daje kilka elementów układanki, które za nic do siebie nie pasują, nie da się ich nigdzie dopasować, a tworzone teorie są błędne lub zdarza się, że coś się udało przewidzieć, połączyć dwa puzzle ze sobą. Simukka nie podaje gotowego rozwiązania na tacy, zachęca do dedukowania w raz z główną bohaterką. To jest naprawdę świetne. Tworzy też niesamowity klimat fińskiego krajobrazu oraz zimy tam panującej – bez trudu można sobie wyobrazić budynki, uliczki, siarczysty mróz oraz ludzi. Na uwagę zasługuje, także język powieści, taki luźny, ale nie prostacki. Simukka pisze tak, że nie sposób oderwać oczu od tekstu, momentami nie czuć rozbawienia, a większości czasu niepewności, leku i dreszczyku przygody. Autorka miała świetny pomysł, który został ciepło przyjęty na rynku wydawniczym, młodzieżowy, po trochu  thriller, kryminał, i tak lubiany ostatnio NA. Mieszanka nietypowa, ale jakże udana, tym bardziej, że to chyba pierwszy kryminał młodzieżowy w literaturze fińskiej.

Co jeszcze zdobyło moje uznanie, to bohaterowie, a raczej to jak zostali stworzeni. Nie znalazłam w tym tytule chyba ani jednej takiej osobowości, wszystkie mają swoje indywidualne cechy, które wyróżniają ich na tle innych. Najbardziej jednak jestem zachwycona Lumikką. Nastolatka poznająca plusy i minusy samodzielności, z dala od domu, indywidualistka starająca nie wyróżniać się w tłumie, niezwykle mądra, z analitycznym umysłem i tymi nietypowymi przemyśleniami na różne tematy oraz nietypowym zachowaniem. Powoli, w trakcie trwania fabuły, wielokrotnie nadarza się okazja, by poznania przeszłości dziewczyny, które dużo wyjaśniają i pozwalają zrozumieć jej obecną postawę. Perfekcyjnie wykreowana postać.

Jak zapewne już widać, jestem tym tytułem zachwycona. Pochłonął mnie on bez reszty, strony czytały się praktycznie same, nie zauważałam płynącego czasu tylko chłonęłam historie całą sobą. Niesamowity klimat, intrygujący bohaterowie, afera kryminalna, pościgi, poszlaki, dochodzenie prawdy - wszystko sprawiło, że zatopiłam się w fabule, przeżywałam ją, kibicowałam bohaterom i wraz z nimi myślałam i bałam się. Wszystko tutaj jest na swoim miejscu, nic nie zostało zmarnowane, a co ważniejsze – czuć, że zostało jeszcze wiele do odkrycia jeśli chodzi o samą Lumikki. Podoba mi się pomysł nawiązania do Królewny śnieżki braci Grimm i tego, że w tekście, między słowami można wyczytać odniesienia do niej.

Czy polecam? Oczywiście, że tak! Początek trylogii, który z miejsca wzbudza ciekawość i sprawia, że nie można oderwać się od czytania. Specyficzny styl pisania autorki oraz klimat, który tworzy sprawia, że jest to jedna z lepszych młodzieżówek jakie czytałam. Dopełnieniem całości okazuje się dopracowana fabuła oraz emocje towarzyszące czytaniu. Jestem też niemalże pewna iż nawet niejeden starszy czytelnik (jak ja) znajdzie w niej to, czego oczekuje od tego typu powieści.

„Jest w tobie część, której nikt nie zdoła dotknąć. To jesteś ty. Należysz do siebie i nosisz w sobie cały wszechświat. Możesz być, kim tylko zapragniesz.
Nie bój się. Nie musisz się już bać”.**

*Salla Simukka, :Czerwone jak krew”, s. 92
**Tamże., s. 235
Autor: Salla Simukka
Tytuł: Czerwone jak krew
Wydawnictwo: YA!
Rok wydania: 2 kwietnia 2014
Liczba stron: 256

Lumikki Andersson:
Czerwone jak krew | Białe jak śnieg | Czarne jak heban

Wyzwania: Okładkowe Love

32 komentarze:

  1. Cieszę się, że tak książka tak przypadła Ci do gustu. Mną również zawładnęła, głownie przez charakter bohaterki, przez to podobieństwo do Sherlocka ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, teraz już wiem czemu tak ci się ta książka podobała. ;) Ale ja też między innymi przez Lumikki tak bardzo polubiłam tę książkę. ;)

      Usuń
  2. Bardzo mnie zachęciłaś, lubię takie oryginalne mieszanki gatunków ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem polecam, nudzić się przy niej nie powinnaś ;)

      Usuń
  3. Zaczynam się o Ciebie martwić... tak okładka jest ohydna. Wręcz szpetna, w życiu nie zwróciłabym uwagi na książkę gdyby nie Twoja recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj sis, nie przesadzaj :P Musimy mieć trochę odmienne upodobania, bo byłoby nudno :D

      Usuń
    2. Okładka jest piękna, genialna, śliczna, urocza ;) Uwielbiam ją i tylko dla okładki sięgnęłam po tytuł, który na szczęście okazał się równie genialny jak oprawa ;)
      W pełni zgadzam się z opinią Bujaczka ;)

      Usuń
    3. Dziękuję za poparcie kochana ;)

      Usuń
  4. A mnie bardzo podoba się ta okładka. :) I też jestem zachwycona serią Salli Simukki - drugi tom jest równie dobry! Kreacja bohaterki jest naprawdę ciekawa, a i emocje odpowiednie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo biorę się za drugi tom i ciesze się, że jest równie dobry ;)

      Usuń
  5. Jestem skłonna zaryzykować i chyba mam nawet na półce

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapiszę tytuł i postaram się kiedyś na niego zapolować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę fajna. Niedługo mam nadzieję przeczytać Białe jak śnieg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się biorę za Białe jak śnieg zaraz po tym jak skończę Moją mroczną stronę ;)

      Usuń
  8. Bardzo mi się podobała ta historia, no i piękna okładka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Całkiem niedawno ją przeczytałam i nie sądzę, że jest jakaś genialna ale na zimowe wieczory kryminał dla młodzieży idealny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No każdy ma inne gusta ;) Mi się bardzo podobała ;)

      Usuń
  10. Do gustu przypadła mi zwłaszcza główna bohaterka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ten tytuł w swoich chce przeczytać i coraz bardziej mam na niego ochotę :D A okładka jest boska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj, jestem ciekawa Twojej opinii ;)

      Usuń
  12. Ta seria koniecznie musi znaleźć się u mnie w domku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam zatem na wrażenia jak już ją dorwiesz ;)

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Fiński kryminał młodzieżowy- czuję, że to będzie nowe przeżycie czytelnicze, któremu po Twojej recenzji nie mogę odmówić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, tytuł jest naprawdę bardzo dobry ;)

      Usuń
  15. Byłam pewna, że ten tytuł przypadnie ci do gustu. Właściwie to byłabym bardzo rozczarowana, gdybyś ty się zawiodła ^^ Na szczęście Salla Sumikka pisać umie i bardzo się cieszę, że też uległaś fińskiemu czarowi. :) Tom drugi różni się klimatem - serio, bo jedziemy do Pragi, ale daje nam mnóstwo... mnóstwo... nowych tematów do przemyśleń względem Lumikki, także życzę ci, byś miała przyjemność go poznać jak najszybciej!
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam pewna, że mi się spodoba, nie mogło być inaczej ;)

      Usuń
  16. Na pewno przeczytam, wasze opinie mnie przekonują... już nie mogę się doczekać żeby ją wziąć do ręki ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!