Coraz bliżej prawdy




„Błędy. Ludzie je popełniają. I zazwyczaj muszą za nie płacić”.* 

Jedni wolą żyć w nieświadomości, drudzy chcą wiedzieć i być gotowi na to, co ich czeka. Ty jesteś osobą z tej drugiej grupy, pragniesz znać prawdę o sobie, dokopać się do przeszłości, poznać losy swojej rodziny i mieć tą przewagę, że  wiesz kim jesteś i czemu tak bardzo ktoś chce mieć cię po swojej stronie.

Kyle Galen nadal nie wie kim albo czym jest. Kiedy wydaje jej się, że w końcu może uzyskać jakieś informacje wszystko idzie nie tak jak powinno. Dzięki przyjaciołom udaje jej się odnaleźć biologicznych rodziców Daniela – swojego ojca – ale rozmowa z nimi nie przebiega tak jak nastolatka mogłaby sobie tego życzyć. Co gorsza, z powodu podniesienia alarmu przez Burnetta, spotkanie zakończyło się bardzo szybko. Po jakimś czasie okazało się, że starsze państwo nie było tym za kogo się podawało i… nagle zniknęli. Kim są i czemu oszukiwali? Jakby Kyle miała mało problemów z rozgryzieniem swojego pochodzenia oraz umiejętnościami rozmowy z duchami, to jeszcze ktoś czyha na jej życie. Nadchodzący czas z pewnością nie będzie należał do tych spokojnych…

To już trzeci tom serii, która na początku może mnie nie zachwyciła, ale zrobiła na tyle dobre wrażenie by dać jej kolejną szansę. C. C. Hunter nie zawiodła i drugi tom był o wiele lepiej dopieszczony i ciekawszy. Czy najnowsza część utrzymała chociaż poziom swojej poprzedniczki?

Z zadowoleniem stwierdzam, że z każdym kolejnym wydaniem nowej powieści warsztat pisarki Hunter ulega polepszeniu. „Zabrana o zmierzchu” to niebywale dobrze skonstruowana fabuła, której nie można nic zarzucić. Dopracowane jest wszystko i do tego dokładnie. Nie brak w serii schematyczności, bo występuje trójkąt miłosny, obóz dla nadnaturalnych i parę innych drobnostek, ale przyznać trzeba autorce, że wykonała kawał dobrej roboty i te małe mankamenty nie są odczuwalne. Umiejętnie połączyła świat ludzi z tym magicznym, gdzie elfy, wampiry lub zmiennokształtni nie są niczym dziwnym. Ten drugi stworzyła tak, że ma on swoje korzenie daleko w przeszłości, a każda nowo zdobyta informacja cieszy i wzbogaca wiedzę. O wielu i istotach można poczytać dużo nowego, za co plus dla autorki, bo się postarała by było coś innego. Jest akcja, jest napięcie, Hunter stopniowo odkrywa karty, kluczy, zmyla, ale wszystko okazuje się spójne oraz logiczne. Widać ogromną poprawę, a co ważniejsze nie spotyka się już w książce nagminnie występujących powtórzeń.

Cieszy mnie też fakt, że mój stosunek do bohaterów nie uległ zmianie. W dalszym ciągu lubię Kyle za to jaka jest wytrwała i stanowcza. Pobyt w Wodospadach Cienia zmienił ją i to bardzo. Chociaż się boi dąży do odkrycia prawdy i nie chowa się przed problemami (no może trochę, ale kto z nas nie miewa gorszych dni?). W poprzedniej opinii o serii napisałam, że dziewczyna jest sympatyczna, temperamentna, uparta, odważna, trochę szalona, zabawna, potrafiąca ironizować. Z wadami i zaletami, popełniająca błędy, przeżywająca rozstanie rodziców i to co odkryła o sobie, ucząca się siebie na nowo. I podtrzymuje to, właśnie to mi się w niej tak podoba, no i fakt, że nie jest idealna. Równie mocno darze sympatią Mirandę, Delle (ich sprzeczki powalają na łopatki), Holiday i Burnetta (którzy również dostarczają niezłej rozrywki). Postacie są dopracowane, realne i istotne dla całości utworu. Autorka każdej poświęciła odpowiednią ilość czasu.

„Zabrana o zmierzchu”, to jak dotąd najlepsza część serii. Zdecydowanie. Strony przewracały się praktycznie same, wzrok błądził szybko po tekście, a ja myślałam „co dalej? Co dalej?”. Śmiałam się, płakałam i martwiłam wtedy gdy robiła to Kyle. Zżyłam się z nią oraz resztą obozowiczów, a sięganie po nowe części to jak powroty do dawno niewidzianych przyjaciół za którymi się tęskniło. Książkę przeczytała w kilka godzin i w tym czasie targały mną przeróżne emocje, ale na końcu znalazłam, to na co tyle czasu czekałam – wiem kim jest główna bohaterka, nie jest to co prawda wyjaśnione, ale coś tam już wiem i liczę, że w „Whispersat Moonrise” Hunter naświetli to dużo bardziej. Tym czasem z czystym sumieniem mogę przyznać, że najnowsza powieść jest bardzo dobra, czyta się szybko i z zaangażowaniem, historia wciąga od pierwszych stron, a perypetie bohaterów sprawiają, że bez problemu mogłam się z nimi zżyć. Liczę, że kolejne będą jeszcze lepsze.

„Wodospady Cienia” są serią, która z tomu na tom się rozkręca i jest coraz ciekawsza, jakby autorka potrzebowała czasu na rozkręcenie swojej wyobraźni. No ale, jakkolwiek by nie było „Zabrana o zmierzchu” wciąga, bawi, wzrusza, czasem denerwuje, ale przede wszystkim sprawia, że nie zauważa się umykającego czasu, a to chyba najlepsza rekomendacja dla tytułu. Fani serii na pewno się nie zawiodą.

„- Jesteś dla mnie najważniejsza, Kylie. Wszystko mnie w tobie fascynuje. To, jak błyszczą ci oczy, gdy się uśmiechasz. Dźwięk twojego śmiechu. (...) Kształt twoich ust. Ich dotyk na moich. (...) Twój nos. To jak zadziera się na końcu. (...) I kocham to, jak kichasz”.**

*C. C. Hunter, „Zabrana o zmierzchu”, s. 314
**Tamże., s. 342
Autor: C. C. Hunter
Tytuł: Zabrana o zmierzchu
Wydawnictwo: Feeria
Rok wydania: 19 listopada 2014
Liczba stron: 400

Wodospady Cienia:
Urodzona o północy | Przebudzona o świcie | Zabrana o zmierzchu | Whispersat Moonrise | Chosen at Nightfall

Wyzwania: Serie na starcie

23 komentarze:

  1. Skoro z każdym tomem jest coraz lepiej to może dam szansę tej serii, bowiem wcześniej wiele naczytałam się niepochlebnych opinii na temat tomu pierwszego i na jakiś czas odpuściłam sobie zapoznanie się z tą serią. Ale tak, to może niedługo się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy tom był pod kilkoma względami niedopracowany, co dawało się odczuć. Na szczęście każdy kolejny jest lepszy. ;)

      Usuń
  2. Czytałam jedynie pierwszy tom tej serii, ale na szczęście przypadł mi do gustu, zatem chętnie zapoznam się z kolejnymi tomami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli pierwszy przypadł Ci do gustu, to jestem pierwsza, że pozostałe dwa też nie zawiodą Twoich oczekiwań ;)

      Usuń
  3. Ooo, skoro najlepsza, to warto rzucić okiem, ale domyślam się, że bez znajomości innych tomów to nie ma sensu. A nie wiem, czy mam siłę teraz zaczynać kolejne sagi :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, trzeba znać wcześniejsze części, bo bez ich znajomości można się pogubić. ;)

      Usuń
  4. Czytałam peirwszy tom, ale zdecydowanie nie sięgnę po następne. W ogóle mi się nie spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro jest tak wciągająca, to dlaczego miałabym się nie skusić na tę serię?

    OdpowiedzUsuń
  6. O rany. Ten ostatni cytat jest tak słodki, że aż do mdłości ^^ Mam nadzieję, że nie jest wypowiadany przez postać, którą chyba najbardziej nie lubiłam w trakcie czytania jedynki. Nie pamiętam jak on tam miał na imię, ale był tym przesłodzonym, przeidealizowanym chłoptasiem co tak latał za Kylie.
    W każdym razie - miło wiedzieć, że z każdym tomem się polepsza. Ja niestety jeszcze nie miałam możliwości zaznajomić się z dwójką, ale mam w planach to nadrobić. :) Kiedyś. Bo pierwszy tom był... taki lekki i sympatyczny... Bez szału, ale nieźle się go czytało i w sumie bohaterka mnie nie drażniła, a kłótnie Delli i Mirandy też uwielbiałam! I jeszcze był taki bohater... Perry? Co też przypadł mi do gustu. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie mówił tego Derek, bo wydaje mi się, że o nim piszesz. W tym tomie jest dużo więcej Lucasa ;)
      Skro pierwszy przypadł Ci do gustu, to pozostałe dwa też Cie nie zawiodą. Sceny z Dellą i Mirandą bawią jeszcze bardziej, a do tego dochodzą sprzeczki Holiday i Burnetta, które również dostarczają rozrywki. Perry też jest dobry ;)

      Usuń
    2. Derek! Dokładnie! Tego imienia szukałam ^^ Strasznie przereklamowany typ jak dla mnie. Tak idealny, że aż nierzeczywisty. Za to Lucas... Mmmm. Intrygujący. :)

      Usuń
    3. No te słowa z drugiego cytatu mówił Lukas, więc wiesz ;)

      Usuń
  7. Nie czytałam jeszcze pierwszej części.. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam serii, ale z chęcią poznam skoro tak ładnie piszesz to zawierzę Ci na słowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, chociaż ostrzegam, że pierwszy tom jest trochę słaby ;)

      Usuń
    2. Dobrze wiedzieć, często bywa tak w wypadku wydawanych serii, no ale jakoś przetrwam miejmy nadzieję i później będzie z górki ;)

      Usuń
  9. To kolejna seria, której nie zamierzałam czytać, ale skoro obie z Cyrysią uważacie, że nie jest najgorsza to chyba i tu się skuszę. Tylko za jakiś czas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi, takie bezczelne jesteśmy i cię kusimy ;)

      Usuń
  10. O serii już się trochę nasłuchałam. Trochę jestem do niej sceptycznie nastawiona, ale jak kiedyś nadarzy się okazja na przeczytanie, to dlaczego nie? Nie skreślam jej definitywnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Do niej, przynajmniej na początku, trzeba podejść bez wielkich oczekiwań. Ale im dalej tym lepiej. Wydaje mi się, że Hunter potrzebowała czasu by się rozkręcić. ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!