Pogodzić się z przeszłością





„Po cierpieniach rany nie goją się tak nagle. To wymaga czasu”.*

Wspomnienia z dzieciństwa są czymś pięknym, beztroska zabawa, poczucie bezpieczeństwa i miłości. Niestety nie każdemu dziecku jest dane przeżyć ten okres w sposób beztroski, bo los doświadcza ich czymś niewyobrażalnie okropnym, kładącym się cieniem na całe dalsze życie.

Anna, kiedy była jeszcze młodą kobietą, emigrowała do Kanady. Zostawiła dobrze płatną pracę dziennikarki, rodziców oraz rodzeństwo. Przekonywała siebie samą i wszystkich innych, że ten wyjazd, to szansa na lepsze życie. Los jednak nie jest dla niej łaskawy, jako sprzątaczka ledwo wiąże koniec z końcem, a to przed czym, tak naprawdę uciekała ciągnie się za nią jak cień i nie pozwala normalnie funkcjonować. Kiedy traci kolejną posadę jej przyjaciółka załatwia Annie pracę u niepełnosprawnego Paula. Znajomość z tym mężczyzną i to co się między nimi rodzi daje kobiecie siłę, by rozliczyć się z przeszłością.

Debiut Beaty Gołębiewskiej trafił do mnie dopiero kilka miesięcy po wydaniu, ale od początku wzbudzał moją ciekawość tym co w sobie zawiera. Lubię czytać twórczość początkujących autorów, bo nigdy nie wiadomo czego można się po niej spodziewać i zawsze istnieje szansa iż pisarz zaskoczy czymś zupełnie nowym. Co znalazłam wewnątrz „Żółtej sukienki”?

Z całą pewnością tego tytułu nie można nazwać książką, raczej dłuższym opowiadaniem lub nowelką. Za tym ostatnim przemawia brak szczegółowych opisów przyrody, bogatszej charakterystyki bohaterów i skupienie się na jednym głównym motywie historii. O dziwo, to co zawsze mi przeszkadza, tym razem nie miało większego znaczenie, bo tutaj chodziło o przekaz emocji. Pokazanie jak bardzo traumatyczne wydarzenia mogą zmienić człowieka, wpłynąć na dalsze życie i gnębić gdy nie robi się nic, by uporać się z tym, co się wydarzyło. Beata Gołębiewska z wielkim wyczuciem opisuje emocje towarzyszące głównej bohaterce, wczuła się w jej postać, bo po części pisanie było dla niej formą terapii, tragedia opisana w „Żółtej sukience” dotknęła bezpośrednio jej i po części są to prawdziwe wspomnienia autorki. Dzięki temu utwór jest bardzo realny i trafiający do czytelnika.

Postać Anny jest początkowo dość specyficzna. Wyzywający makijaż, styl ubierania zupełnie do niej nie pasujący. Samotna matka, żyjąca skromnie stroniąca od rozmów o przeszłości, niezwykle inteligentna i oczytana, nie starająca się jednak o lepsze życie dla siebie. Kochająca swoje dziecko i dbająca, by niczego Julii nie brakowało, by czuła się bezpieczna i otoczona miłością. Dopiero z czasem zaczęłam rozumieć skąd u niej takie zachowania. Powoli ukazuje się obraz kobiety skrzywdzonej w dzieciństwie, która pomimo traumy stara się żyć najlepiej jak potrafi, tym bardziej, ze ze wspomnieniami musiała radzić sobie sama.

Ponieważ Żółta sukienka” nie jest w całości fikcją literacką nie zamierzam jej oceniać. Przeczytałam ją szybko i co prawda z mieszanymi uczuciami, chociaż tu bardziej rozchodzi się o formę przekazu, a niżeli o zawartość emocjonalną. Gołębiewska zawarła w tej historii mnóstwo emocji, niezbyt miłych i przyjemnych, ale jest w niej nadzieja na to, że może być  lepiej. Dobrze napisana, przemyślana i dopracowana. Warta polecenia, bo pomimo niewielu stron zawiera w sobie ważny przekaż i cały wachlarz emocji.



*Beata Gołębiewska, „Żółta sukienka”, s.89
Autor: Beata Gołębiewska
Tytuł: Żółta sukienka
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 09 grudnia 2013
Liczba stron: 164



Wyzwania: Book lovers

25 komentarze:

  1. Tak jak napisałaś, niektóre książki nie mogą być oceniane :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W ostatnim czasie dużo pojawia się na Twoim blogu "problemowych" książek. Cóż, po naprawdę długiej przerwie muszę w końcu po jakąś sięgnąć, a jest w czym wybierać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak się jakoś złożyło, ale teraz będzie kilka lżejszych, bo trzeba odsapnąć. ;)

      Usuń
  3. Przekonuje mnie ten autentyzm i wyczucie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ta książka jest dla Ciebie.

      Usuń
  4. Mam mieszane uczucia co do tej książki... chyba muszę sama przeczytać, żeby ją ocenić

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam zawsze oceniam aspekt językowy, sposób wydania książki, umiejętność zaprezentowania faktów. Nie chodzi przecież o ocenianie autorki jako osoby, tylko dzieła literackiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne masz rację, ale ja jakoś nie do końca mogę się przełamać...

      Usuń
  6. Już kiedyś słyszałam o tej książce i dziś mi o niej przypomniałaś - muszę rzucić na nią okiem. Z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiedziałam, że „Żółta sukienka” nie jest w całości fikcją literacką. W takim razie jestem o wiele bardziej zainteresowana tą książką, ponieważ cenię sobie historie z ''życia wzięte''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też początkowo tego nie wiedziałam, dopiero jakiś czas później to przeczytałam. ;)

      Usuń
  8. Tym bardziej, że w książce mamy nie tylko samą fikcję, to oj się skuszę jak znajdę chwilę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widziałam tę książkę na stronie wydawnictwa, ale nie mam na nią ochoty ;)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza się, nie da się wszystkiego przeczytać. ;)

      Usuń
  10. Książka jest cudowna, wzruszająca i myślę, że należy ją poznać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na mnie zrobiła sporo wrażenie. Właśnie tymi emocjami ... Zgadzam się, trudno się ją ocenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórych tytułów nie sposób ocenić.

      Usuń
  12. Dawno temu wygrałam tę książkę i gdzieś mi zaginęła w czeluściach półki, dzięki za przypomnienie o niej ;) Tematyka co prawda nie należy do łatwych, ale czasem i po takie sięgam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze do usług ;) Tematyka ciężka, ale niestety bardzo czasowa....

      Usuń
  13. Książka książką, ale mnie nasuwa się jedno pytanie: czemu niemal w każdej książce polskich pisarek, córka głównej bohaterki musi się nazywać Julia i być wychowywana bez ojca? Jeśli tym razem, to pokrywa się z rzeczywistością - w porządku, nie będę się czepiać, ale... rany! Polska nie składa się tylko i wyłącznie z Julek! :/
    Odnośnie samej pozycji, to swego czasu było o niej głośno i nawet miałam ochotę na jej przeczytanie, ale teraz sama już nie wiem. Po prostu nie czuję chemii, pomiędzy mną a tą historią. :( Zobaczymy.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!