Dwa oblicza?




„Ze wszystkich rzeczy, które powinny mu teraz przyjść do głowy, najważniejsze było to, że nie stracił rozumu. Wcale nie pożądał i nienawidził tej samej kobiety w równym stopniu. Nie lubił Lysette, pragnął Lynette”.*

Sieć intryg tak wielka, że rozdziela na lata, zmusza do cierpienia, żalu, niepewności i robienia rzeczy, o których pragnęłoby się zapomnieć. Chęć zemsty wpływająca na losy wielu ludzi i jedno niespodziewane spotkanie dające szansą na zakończenie tej całej farsy. Być może niedługo prawda ujrzy światło dzienne…

Lynette, w raz z matką, odwiedza Francję. Dwa lata temu siostra kobiety, bliźniaczka o imieniu Lysette, zginęła w wypadku, rodzina od tego czasu próbuje pogodzić się z jej utratą. Podczas pobytu w mieście Lynette dostaje zaproszenie na bal i mimo niechęci matki udaje się na niego. Tak się składa, że gości na nim również Simon Quinn. Między tą dwójką od początku rodzi się duże napięcie i bardzo szybko dochodzi do rozmowy, która dla młodej kobiety zaczyna być dziwna, bowiem mężczyzna zwraca się do niej imieniem nieżyjącej siostry. Po tym jak się zachowuje od razu widać, że znał Lysette. Skąd i czemu twierdzi, że ona nadal żyje? W końcu Lynette dowiaduje się, że być może jej jednak nie umarła, a życie jej rodziny jest bardzo skomplikowane i pełne tajemnic. Dociera też do niej, że musi uważać, zdrajca może być tuż obok…

Ostatni tom serii The Georgian ciekawił mnie od samego początku ukazania się jego zapowiedzi, tym bardziej, że musiałam poczekać z jego przeczytaniem, bo wydawnictwo pomyliło trochę kolejność wydawanych części. Serie mają to do siebie, że poszczególne tytuły mogą mieć różny poziom i często nie dorównują temu pierwszemu. Jak było w przypadku tego cyklu?

Lubię twórczość Day, bo pomimo tego iż pisze romanse potrafi stworzyć ciekawą fabułę i napięcie jej towarzyszące. W jej książkach zawsze się coś dzieje i z reguły nie ma mowy o nudzie. Tak było przy Rozpalonej i jest przy tej serii. Chociaż zdarzały się słabsze publikacje, zawsze w jakiś sposób przyciągały i budziły zainteresowanie. Jeśli miałabym wskazać najciekawsze części z The Georgian bez wahania wymieniłabym „Tylko mnie poproś” oraz „Tylko On”, w obu książkach wszystko ze sobą współgrało i było dobrze wyważone. Niczego nie było ani za dużo, ani za mało. Z kolei w „Tylko mnie uwiedź” i omawianym w dniu dzisiejszym czegoś mi brakowało. Była akcja, namiętność, ale zabrakło mi iskry. Ogólnie seria jest bardzo wciągająca i godna uwagi, trzeba tylko pamiętać, by podchodzić do niej ze świadomością, że to romans z dodatkiem sensacji.

„Nie igraj ze mną” jest dopracowane i przemyślane. Czasy, w których rzecz się dzieje zostały realnie przedstawione. Bez trudu można sobie wyobrazić styl życia tamtego pokolenia: ubiór, zachowanie, to jak mieszkają i żyją oraz miejsca wydarzeń. Historia stworzona przez powieściopisarkę skupia z pewnością uwagę, bo co chwilę ujawniane są nowe intrygi, wszystko się komplikuje i trzeba trochę się nagłowić by połączyć elementy układanki. Pod tym względem wszystko bardzo mi się podobało. Niestety dalej już coś nie zaskoczyło, zabrakło tego „czegoś”. Nie mniej nie brak w publikacji logiczności, spójności oraz wciągającego biegu wydarzeń. Bohaterowie są dopracowani, nie papierowi, ale i nie wyróżniający się jakoś szczególnie. Faktem jednak jest, że Sylwia June Day dba, by byli realni oraz nieszablonowi. Każdy inny i równie ważny dla całości książki, bo ich role łączą się ze sobą. Z każdą stroną pokazują różne oblicza i czasami łatwo się pogubić w tym komu ufać.

Muszę przyznać, że po tym jak minęło trochę czasu od momentu skończenia książki pozapominałam odrobinę faktów z niej oraz dokładniejszych wrażeń. Niemniej pomimo mojego marudzenia i kręcenia nosem czytało mi się ją szybko i przyjemnie. Wczułam się w fabułę, z ciekawością śledziłam poczynania bohaterów i im kibicowałam. No a w romansach o to chodzi, no i także by oderwać się od szarej rzeczywistości, pomarzyć i powzdychać. I ten tytuł mi to zapewnił. „Nie igraj ze mną  nie jest niczym ambitnym, ale czas spędzony nad nią nie okazał się stracony. Było dobrze.

Ostatni tom serii spodoba się z pewnością osobą znającym wcześniejsze tomy, romanse historyczne i nutkę dreszczyku. Lekka, dobrze napisana, typowo w stylu Day, chociaż odrobinę słabsza od innych tytułów autorki. Myślę, że warto przeczytać w momencie złapania oddechu pomiędzy „cięższymi” książkami.

*Sylwia June Day, „Nie igraj ze mną”
Autor: Sylwia June Day
Tytuł: Nie igraj ze mną
Wydawnictwo: Wielka Litera
Rok wydania: 4 czerwca 2014
Liczba stron: 304

The Georgian:



Wyzwania: Serie na starcie

19 komentarze:

  1. Nie wiem dlaczego ale nie mogę przekonać się do tej autorki, chociaż nie powiem niektóre opinie zachęcają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, nie każdemu styl Day trafia do gustu. ;)

      Usuń
  2. Nie znam tej serii, bo jakoś autorka nie potrafiła mnie do siebie przekonać, ale może jeszcze kiedyś dam jej szanse :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co jej czytałaś? ;) Wiem, że nie wszystkim jej książki się podobają, ale do mnie jakoś trafiają. ;)

      Usuń
  3. Jeśli już zdecyduję się przeczytać, zacznę od pierwszej części :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak polecam zrobić, bo dwa pierwsze są najlepsze ;)

      Usuń
  4. Ja też lubię twórczość Day, dlatego z przyjemnością poznam powyższą książkę, tym bardziej, że poprzednie części tej serii wspominam nader pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem życzę szybkiego dorwania się do niej, bo mimo wszystko fajnie się czyta. ;)

      Usuń
  5. Nie znam tej serii i nie znam też twórczości autorki...Chociaż dwie jej książki posiadam! Jedną w formie ebooka, drugą zaś w papierowej. Muszę to jak najszybciej zmienić, bo z każdą recenzją książek autorstwa p. Day po prostu ciekawość zżera mnie od środka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj i dziel się wrażeniami, bo ciekawa jestem czy Ci przypadnie do gustu jej styl.

      Usuń
  6. Czytanie romansów przyprawia mnie o nerwicę, więc nie chcąc być chorą, wolę sobie odpuścić :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dawno czytałam książki Sylwii :) ale ona tak ma, że pisze albo rewelacyjne książki albo słabe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, chyba nie ma u niej nic pośrodku. ;) Ale nawet pomimo tych słabszych nadal lubię sięgać po jej książki. ;)

      Usuń
    2. To mnie najwyraźniej udało się trafić na same marne...

      Usuń
  8. Ty czytasz którąś z kolei książkę Sylvi Day, a ja nie miałam przyjemności nawet zapoznać się z ta autorką. A ciągle zachęcasz, aż ściska mnie coś w żołądku. Czyżby zazdrość? :) Niee, raczej złość. Złość na samą siebie. Ale nic jeszcze straconego :) Chyba :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No popatrz, a ja właśnie jestem w trakcie czytania "Dotyku Crossa". Ostatnio coś mnie natchnęło, by poznać twórczość tej autorki i postanowiłam rozpocząć ją od najbardziej popularnej serii. :) Jak na razie jest nieźle, a jestem w połowie. I choć widzę powiązania z "50 twarzami Greya", których nie znoszę, to podoba mi się styl autorki. Bohaterowie mają ikrę, opisy sprawiają, że mogę sobie wyobrazić miejsca, a nie tylko dostrzegać piękno ukochanego głównej bohatereczki, tak jak to było w przypadku Greya. :)
    Powyższą serię, tą historyczn-romansową mam oczywiście w planach, bo kocham ten gatunek. :) Sprawia, że po prostu od razu poprawia mi się humor ^^
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie zam jeszcze tej autorki, choć książki kuszą mnie od dawna. Ciągle brakuje mi niestety funduszy do realizacji wszystkich marzeń książkowych :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli jest słabsza od innych książek autorki to tym bardziej nie mam na nią ochoty ;) Day i ja nie lubimy się za bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!