Zapomniane dziecko



„- Do mojego domu Mikołaj nie przychodził”.*

Ile ma znieść dziecko, by na reszcie ktoś zauważył, że coś jest nie tak i zareagował? Jak bardzo musi być zaniedbane i wycofane, by zabrano je z domu, gdzie odebrano mu szanse na normalne dzieciństwo, i udzielono potrzebnej pomocy? Co trzeba uczynić, by w końcu coś się zmieniło?

Ośmioletnia Aimee do tej pory mieszkała ze swoją prawdziwą mamą, Susan, która niezbyt radziła sobie z wychowaniem dziecka. Dziewczynka cały czas chodziła brudna, była zawszona, karmiona tylko ciastkami i chlebem tostowym, do szkoły praktycznie nie chodziła, co odbijało się na jej rozwoju. Nie potrafiła dobrze czytać, pisać, liczyć. Żyła w świecie narkomani i prostytucji, będąc często naocznym światkiem zażywania narkotyków czy odbywających się stosunków seksualnych. Pozostawiona sobie, nauczona, że może robić co i kiedy chce, zaniedbana i wycofana, z traumatycznymi wspomnieniami. W końcu trafia do rodziny zastępczej. Cathy przeczytała w raporcie opieki społecznej iż ośmiolatka jest agresywna i niebezpieczna, pomimo tego zgadza się przyjąć Aimee, już nie raz miała do czynienia z tak pokrzywdzonymi przez los istotami i wiedziała, że czekają ją ciężkie chwile, ale może uda się jej pomóc. Jak potoczą się dalsze losy ośmiolatki?

Cathy Glass jest zastępczą matką współpracującą od kilkunastu lat z Agencją Opieki Zastępczej „Homefinders”. Przez jej dom przewinęło się już dużo dzieci z patologiczną przeszłością. Niektóre historie opisuje w swoich publikacjach, które poruszają najgłębsze zakamarki serca. „Zapomniane dziecko” to najnowszy tytuł autorki i nie widziałam innego wyjścia niż się z nim zapoznać.

Brytyjska autorka prostymi, nieskomplikowanymi słowami opisuje pobyt Aimee u siebie oraz powody dla których dziewczynka musiała do niej trafić. Bez koloryzowania i upiększania przedstawia opis działań opieki społecznej i innych instytucji państwowych działających na rzecz dziecka, które owszem pomagają, ale czasem popełniają rażące błędy czy też wręcz ignorują widoczne sygnały, aby tylko oszczędzić sobie pracy. Pokazuje również jak przeszłość człowieka może wpłynąć na  późniejsze życie oraz jego bliskich, gdy w porę nie uzyska się pomocy i kiedy nie ma się zbyt dużo silnej woli. Jednak, to co najistotniejsze to przedstawienie tego jak zaniedbane i pokrzywdzone dziecko uczy się funkcjonować w normalnej rodzinie, prawidłowo się odżywiać i zachowywać, dbać o higienę, uczyć się i trwać w czymś stabilnym. Równie ważnym faktem jest to, że dopiero u Cathy ośmiolatka przeżywa prawdziwe radosne chwile i zaznaje spokoju oraz poczucia bezpieczeństwa.

Glass w swoim tekście stopniowo nakreśla etapy zmian zachodzących u swojej podopiecznej. Drobnymi kroczkami, chociaż nie było łatwo, bo często po jakiś sukcesie robiła krok w tył, Aimee się otwierała, stawała bardziej ufna i skora do zwierzeń. A to co mówiła i jak się zachowywała wzbudzało żałość iż musiało ją to spotkać i wściekłość na dorosłych, bo do tego dopuścili. Dziewczynka jak na swój wiek i pomimo braków szkolnej wiedzy okazuje się bardzo dojrzała, co nie powinno mieć miejsca na tym etapie rozwoju. To czas beztroski, zbierania cudownych wspomnień i uczenia się świata, ale jej to odebrano. Ma jednak szanse na lepsze życie, tylko czy po tym co przeszła będzie w stanie się przełamać?

Niewiarygodnie trudno jest mi napisać cokolwiek na temat tego tytułu, bo czuję teraz kompletną pustkę. I nie dla tego, że mnie on nie zainteresował, ale dlatego iż nie jestem w stanie pojąć czemu z winy dorosłych muszą cierpieć dzieci. Jak własnemu potomstwu można zgotować taki los, jak można nie zareagować na tak widoczne zaniedbanie, zwłaszcza gdy wielokrotnie było zgłaszane? Książkę czyta się szybko, ale bywają momenty, kiedy trzeba ją odłożyć, by uspokoić wulkan emocji lub otrzeć łzy. Poruszająca do głębi, szokująca i uświadamiająca. Realna i zapadająca w pamięć.

„Zapomniane dziecko” zdecydowanie nie jest dla wszystkich. Jest to bowiem książka ciężka do przełknięcia, trudna tematycznie. Myślę, że ci którzy sięgają po powieści życiowe, o ludzkich krzywdach, pozbawione zmyślonych lub upiększonych fragmentów, powinni ją przeczytać. Kolejna historia, która nie powinna się zdarzyć…

„- Mam szczęście. Dwie rodziny chcą, żebym była ich córką. Wcześniej nikt nie chciał”.”*
  
*Cathy Glass, „Zapomniane dziecko”, s. 249
**Tamże., s. 314
Autor: Cathy Glass
Tytuł: Zapomniane dziecko
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 30 lipca 2014
Liczba stron: 384
Książkę można kupić w: Empik.com

24 komentarze:

  1. Już nazwisko autorki mówi, że to będzie trudna lektura. Miałam okazję poznać jej kilka tytułów, a teraz prenumeruję Historie Prawdziwe i już kilka tytułów Cathy Glass posiadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czytałam inne tytuły Glass, kilka jeszcze przede mną, ale po takim tytule zawsze potrzebuje dłuższej przerwy by się pozbierać.

      Usuń
  2. Fakt, takie książki dają do myślenia, tylko chyba w tym wypadku nie jest to dobre myślenie, nie lubię takich książek, nie potrafię zasięgać po tak trudne tematy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie jest, ale uświadamiają, że takie rzeczy dzieją się na prawdę. Może nawet gdzieś obok, a my tego nie widzimy lub ie chcemy zauważyć.

      Dlatego w podsumowaniu pisałam, że nie jest to tytuł dla wszystkich. ;)

      Usuń
  3. Słyszałam o książkach tej pisarki, ale nie umiem czytać takich historii, o krzywdzeniu dzieci....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem i nie przekonuję na siłę. ;)

      Usuń
  4. Od czasu do czasu lubię sięgnąć po tego typu książki, więc będę miała ten tytuł na uwadze.

    Na świecie jest wiele zła, i potrafię zrozumieć, że bez niego, tak naprawdę dobro by nie mogło zaistnieć, ale dzieci nigdy nie powinny doświadczać tych wszystkich potwornych rzeczy. Podobne historie bardzo mnie zasmucają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli czytujesz takie tytuły, to zapewniam, że po ten warto sięgnąć.

      Dokładnie, też jestem świadoma, że bez zła nie byłoby dobra, ale dy cierpią dzieci coś we mnie protestuje, że to nie tak powinno być...

      Usuń
  5. Od dwóch lat pracuje zawodowo z rodzinami zastępczymi, rodzinnymi domami dziecka i placówkami opiekuńczo-wychowawczymi. Jestem psychologiem i kierownikiem zespołu. To ja jestem osobą, na której spoczywa obowiązek zagwarantowania dziecku bezpiecznego miejsca w pieczy zastępczej, w momencie postanowienia sądu o zabraniu dziecka z rodziny biologicznej.
    To ja przekazuję takie informacje dziecku i rodzicom. To ja 'zabieram' dziecko w nieznane mu miejsce. Nie raz pamiętam do dzisiaj płacz tych dzieci.
    I nie wiem jak działa brytyjski system pieczy zastępczej, ale w Polsce wystarczy sygnał o zaniedbaniu dziecka a reakcja instytucji odpowiedzialnych jest natychmiastowa (w niektórych przypadkach, aż za szybka, gdyż informacje nie zostały potwierdzone). Problem polega na tym, że wiele rodzin biologicznych mających problemy ukrywa to. Najczęściej według statystyk trudności i zaniedbania wychodzą kiedy dziecko idzie do placówki oświatowej, bo ktoś dopiero zaczyna obserwować małoletniego. A czasami to już za późno na wyrównanie niektórych deficytów.
    Praca jest trudna i obciążona psychicznie, ale satysfakcja i uśmiech dziecka, które trafia do domu gdzie jest traktowane wyjątkowo - nie da się opisać. Albo dziecko, które podchodzi do Ciebie i mówi: "znajdzie mi pani nową mamusie?". Serce wtedy topnieje.

    Rozpisałam się, przepraszam. Ale to "mój" temat. Książka na pewno trafi do mojego domu.
    A może kiedyś sama opiszę losy dzieci wychowywanych w rodzinach zastępczych? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w żadnym wypadku nie twierdzę, że wszyscy zaangażowani w ten sposób w tego typu sprawy je bagatelizują, ale zdarzają się takie przypadki, temu zaprzeczyć nie można, niestety...
      Muszę ci powiedzieć, że jestem pod wielkim wrażeniem tego co robisz. Bo tak jak piszesz, praca daje ci satysfakcję, gdy widzisz uśmiech dziecka i masz pewność iż dałaś mu szansę na lepsze życie, ale z drugiej strony serce pęka gdy widzisz takie dzieci, ich rozpacz, itd... Oraz fakt, że biologiczni rodzice często to utrudniają, zwłaszcza ci, którym nie do końca chodzi o dobro dziecka...

      Odnośnie Aimee, dziewczynka była od urodzenia w rejestrze zagrożonych, bo matce wcześniej zabierano inne dzieci, opieka społeczna często ich odwiedzała, było widać, że coś jest nie tak, ale jakimś cudem dopiero po ośmiu latach zadziałali. Stąd moje oburzenie, btym bardziej, że przedszkole, a potem i szkoła od początku sygnalizowały, że trzeba działać. Nawet w książce jest napisane, że to rażące zaniedbanie oczywistego.

      Nie masz za co przepraszać, lubię dyskusje pod opiniami. ;) Tytuł polecam.

      Usuń
    2. Ja również jestem pełna podziwu dla tego co Pani robi. Po książkę na pewno sięgnę bo przeczytałam już wszystkie inne powieści Pani Glass. Pora poszukać i tej.

      Usuń
    3. Oczywiście, że (niestety) znam również przypadki zaniedbania instytucji. Matka mimo pozbawienia praw rodzicielskich nad trójką dzieci, urodziła czwarte i dopiero po upojeniu alkoholowym matki sięgającego prawie dawkę śmiertelną, sąd zabrał czwarte dziecko.

      Albo dziecko, które 6 lat wychowywało się dosłownie "z psami na podwórku". 6 lat zajęło zabranie dziecka z domu. Jego deficytów poznawczych (np. brak zdolności do mowy) nie da się cofnąć. Mimo wszelkich rehabilitacji dziecko prawdopodobnie nigdy nie zacznie mówić.

      Przerażające, ale z życia wzięte.

      Usuń
    4. Właśnie podobny przypadek jest opisany tutaj....

      Usuń
    5. 6 lat ??? niepojęte .

      Usuń
  6. Bardzo podoba mi się koncepcja i chętnie przeczytałabym tę powieść, ale trudno powiedzieć czy dam radę psychicznie... Mimo wszystko takie rzeczy bardzo na mnie działają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie również, dlatego wiem, że nie każdy może podołać jej przeczytaniu.

      Usuń
  7. Moja mama uwielbia tego typu historie - ja nie za bardzo, bo stanowczo za bardzo niszczą mi psychikę, dlatego będę pamiętać o tym tytule, choć nie sądzę bym kiedykolwiek po niego sięgnęła. Chyba za bardzo tchórzę. ;)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie Twojej mamie ten tytuł powinien przypaść do gustu, jakkolwiek to brzmi.

      Usuń
  8. Cathy Glass zwraca uwagę na fakt, że świat niestety nie jest utopijny. Wolałabym by takie książki nigdy nie powstawały, by nigdy nie było powodu do ich spisywania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym tak wolała, ale niestety nie jest to możliwe. A szkoda.

      Usuń
  9. Uwielbiam czytać "problemowe" książki. Chociaż słowo "uwielbiam" w tym przypadku chyba nie jest odpowiednie. Wiec inaczej, ciekawi mnie to, jak autorzy opisują krzywdy innych.
    Jestem powyższa pozycją zainteresowana, aczkolwiek jak na razie nie czuję się na siłach aby się w nią zagłębić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o czym mówisz, na takie publikacje trzeba mieć odpowiedni czas, bo inaczej mogą przygnieść zbyt mocno, jeśli to w ogóle możliwe.

      Usuń
  10. Czytałam dwie książki Cathy Clas i o ile pierwsza z nich wzruszała i chwytała za serce, to każda kolejna powiela pewien schemat. Wydaje mi się, że autorka na siłę szuka najmroczniejszych instynktów człowieka i gra na emocjach dość nieczysto. Nie mam więcej ochoty na jej twórczość. A język chociaż poprawiła czy nadal jest grafomański?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że książki Glass powielają jeden schemat, ale wydaje mi się, że trudno go uniknąć. Ale fakt, że opisuje najmroczniejsze instynkty człowieka. Co do języka, to jakoś nie zwróciłam na to uwagi, ale jest ok, jeśli mnie nie drażnił.

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!