Nie zakochany Kopciuszek




„Czasami, aby coś ukryć, najlepiej robić to na oczach wszystkich”.*

Historię o Kopciuszku zna każdy, ale co jeśli poznamy dziewczynę, która nie kocha księcia, ale musi wziąć udział w walce o jego serce oraz uwagę i przy okazji rywalizować o to z innymi kandydatkami. Nieprawdopodobne? A jednak okazuje się bardzo realne…

Illea jest państwem powstałym na gruzach dawnego USA, podzielone na kasty i władane przez rodzinę królewską. Najważniejsze są Jedynki, czyli arystokraci, ogólnie kast jest osiem i ta ostatnia jest oczywiście najgorsza. Każdy władca w danym pokoleniu organizuje coś na kształt konkursu, w którym wybierana jest żona dla księcia. Pośród wszystkich kobiet wybierane jest trzydzieści pięć kandydatek w wieku od szesnastu do dwudziestu dwóch lat. W bieżącej Selekcji musi wziąć udział również America Singer należąca do Piątek. Dziewczyna nie chce walczyć ani o koronę, ani o serce Maxona – tym bardziej, że kocha kogoś innego. Jednak pod wpływem pewnych wydarzeń oraz dla dobra rodziny, która nienależny do majętnych ostatecznie się zgłasza i o dziwo dla samej siebie zostaje wybrana. Co czeka Ami w pałacu?

Po tym jak zalała mnie fala pozytywnych opinii na temat „Rywalek” Kiery Cass byłam ciekawe co takiego ma w sobie książka, że zbiera głównie same pochwały oraz czy i mi będzie dane  zachwycać się nią równie mocno. Pozycja ta już za mną i muszę przyznać, że mam mieszane uczucia, bo nie mogę stwierdzić, że jest zła, ale nie powiem o niej fenomenalna.

Niewątpliwie Kiera Cass miała ciekawy pomysł na fabułę i na całe szczęście udało się jej go wykorzystać. Nie mniej nie da się nie zauważyć schematyczności występującej w książce – kasty, udział w konkursie w brew własnej woli, sam konkurs i rywalizacja w nim, no i oczywiście trójkąt miłosny. Wszystko to już było, tylko pod innymi nazwami, bardziej brutalne, trochę inaczej opisane. Przyznać jednak autorce muszę, że się postarała i pomimo wszystko stworzyła fabułę tak, że wspomniane powyżej elementy nie nużyły ani nie irytowały. Fabuła jest przemyślana i dopracowana, wydarzenia układają się w spójną oraz logiczną całość. Opisy są ciekawe, ani za długie ani za krótkie, a dialogi między bohaterami wychodzą bardzo naturalnie. Widać też iż świat przedstawiony przez powieściopisarkę jest stworzony od podstaw i wszystko co się w nim dzieje ma podkład w historii.

Co się tyczy bohaterów, to początkowo wydawali mi się tacy nijacy i myślałam już, że będzie tak do końca, ale z czasem zarówno Ami, jak i Maxon zyskali w moich oczach. Ona, bo nie okazała się stereotypową nastolatką,  jej charakter i poglądy wyróżniały się na tle innych kandydatek, to samo tyczy się jej zachowania oraz podejścia do księcia. On, ponieważ nie jest zapatrzonym w siebie, zarozumiałym chłopakiem, a kimś mądrym, dobrym i zagubionym, bo jako przyszły władca nie poznał smaku normalnego życia. Dużym plusem jest również różnorodność osobowości wybranych kobiet, ukazania tego co robią i jakimi pobudkami się kierują.

Nie odkryłam w tej książce tego czegoś, co u innych powoduje taki zachwyt nad nią. Nie przeczę jednak, że to naprawdę bardzo dobry tytuł, który niesamowicie szybko się czyta. Wciąga, co prawda po jakimś czasie, i sprawia, że z ciekawością przewraca się kolejne strony, bo chce się dowiedzieć co będzie dalej. Z ciekawością obserwowałam perypetie bohaterów i żywo interesowałam się ich losem, szczególnie Ami oraz Maxona. W jakiś sposób zżyłam się z nimi i przeżywałam losy tej dwójki. „Rywalki” nie zachwyciły mnie tak, jak większość czytelników, ale wywarły na mnie bardzo dobre wrażenie i z pewnością sięgnę po kolejne tomy.

„Rywalki” są dobrym początkiem trylogii, która może zaciekawić fanów dystonii. Świat przedstawiony przez Cass jest zarazem ciekawy i niepokojący. Może nie odkryłam w niej tego fenomenu, co większość, ale też zauważyłam, że jest dopracowana oraz godna uwagi.

„W większości przypadków, kiedy kobieta płacze, wcale nie chce, żeby ktoś rozwiązał jej problem. Chce tylko usłyszeć, że wszystko będzie w porządku”.*

*cytaty pochodzą z książki
Autor: Kiera Cass
Tytuł: Rywalki
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 5 lutego 2014
Liczba stron: 335

Selekcja:
Rywalki | Elita | Jedyna

Książka przeczytana w ramach wyzwań czytelniczych: Dystonia

18 komentarze:

  1. Raczej sobie odpuszczę jej lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie czytam Rywalki ;) Za niedługo również moja opinia :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie tego się boję, że nakręciłam się jak bączek, a potem będę rozczarowana. Mimo wszystko kupiłam i mam te cudne wydania na półce i będę czytać wkrótce ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że uda mi się ją kiedyś zdobyć, bo słyszałam bardzo dużo pozytywnych opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam wiele opinii na temat tej książki, sama dostałam ją niedawno w prezencie i niestety mam co do niej mieszane uczucia. Myślę, że trochę jeszcze poleży zanim po nią sięgnę..:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że to kolejna ciekawa seria ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna okładka jednak ta książka do mnie nie przemawia :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tam książkę lubię, ale nie uwielbiam. :) Tym bardziej, że kompletnie rozczarowałam się dwójką. :( Do tego stopnia mnie zdenerwowała - brakiem akcji, wkurzającą Ami, wkurzającym Aspenem i tym, że autorka zrobiła z Maxona irytujące książątko - że obraziłam się na tą trylogię i chociaż mam na tablecie "The One" nie zabieram się za nią. Phi. :/ Może kupię sobie cały pakiet, gdy już będą wszystkie trzy bo chciałabym je mieć na półce. :) Mogą sobie być słabe, ale ładnie wyglądają, a ja je chce mieć u siebie <3 :D
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam szału nie robi, ale da się czytać ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna okładka, lecz nie przekonuje mnie wnętrze... :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Tom pierwszy bardzo mi się spodobał, niestety "Elita" już nie tak bardzo. Liczę na dobry finał! Oby taki był!

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie nie wszystko było takie schematyczne moim zdaniem. Szło podobnym torem jak wiele dystopii, które znamy, ale autorka zmieniała w większości przypadków jakiś element, który wpływał na kilka innych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ogólnie nie umiem wskazać konkretnych cech, które mnie w "Rywalkach" zachwyciły. Zdaję sobie sprawę, że to książka schematyczna i typowa, a jednak jest w niej coś takiego, że pochłonęłam ją niemal od razu i wygłodniała rzuciłam się na drugi tom. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba właśnie na tym polega fenomen tej powieści :P Nie ma w niej niczego nadzwyczajnego, a mimo to potrafi wciągnąć jak nie wiem co. :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Raczej się nie skuszę na tak nijaką książkę.

    OdpowiedzUsuń
  16. to taka lekka lektura na jeden wieczór, ale ma w sobie coś wciągającego :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tyle słyszę o tej książce, że po prosu muszę sięgnąć i zobaczyć jakie będą moje wrażenia. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!