Szaleńcze uczucie nadal trwa




   „- Jesteś największym ryzykiem, jakie kiedykolwiek podjąłem. - Pocałował mnie delikatnie. - I największą wygraną.”*

   Podobno miłość, której tak każdy pragnie, jest w stanie przezwyciężyć wszystko. Ale czy na pewno? Czy dla tego uczucia człowiek jest w stanie zrobić wszystko? Czasem gdy kochasz kogoś tak mocno, że to aż boli najlepszym i jedynym prawidłowym rozwiązaniem jest odejście, bo nawet najgłębsze uczucie może nie mieć racji bytu kiedy obydwoje borykacie się z trudną przeszłością. Tylko jak odejść od kogoś kto zobaczył w tobie coś więcej niż maskę, za którą ukrywa się swoje prawdziwe oblicze?

   Związek Evy i Gideona nadal trwa, przynajmniej chwilowo. Eva to kobieta z przeszłością, o której chciałaby zapomnieć i zacząć żyć normalnie. Gedeona również męczą wydarzenia z dzieciństwa. Tych dwoje przeszło bolesną szkołę życia i przez to są wewnętrznie pokaleczeni, z charakterami trudnymi do okiełznania. Od kiedy zaczęli ze sobą być gdy tylko nadchodziły kłopoty ona uciekała, a on szalał, bo nie wiedział czy wróci do niego. Z czym jeszcze oprócz wspomnień, własnych obaw, niepewności siebie, koszmarami i murami wybudowanymi przez lata każe im zmierzyć się los? Ile Cross będzie w stanie zrobić dla ukochanej? Czy Eva poradzi sobie z powrotem swojej zmory z przed lat i zacznie wierzyć w siebie?

   Sylwia June Day ma na swoim koncie literackim już kilkanaście pozycji i niewątpliwie posiada rzesze wiernych czytelniczek, właśnie dzięki tej serii. Jej książki może i nie są niczym nowym ani wybitnym, ale sprawiają, że pochłania się je w zastraszającym tempie, a przede wszystkim spędza się z nimi miło czas. Mam za sobą cztery jej publikacje i jak na razie jestem bardzo zadowolona z tego co dostaję.

   Zazwyczaj nie opisuję paru książek razem, ale obydwa tomy czytałam jeden po drugim i mam niemalże identyczne zdanie o nich, nie widzę  więc sensu pisać dwóch identycznych opinii. Zarówno „Płomień Crossa” (odrobinę słabsza), jak i „Wyznanie Crossa” trzymają poziom pierwszej części. Jak przystało na powieści z gatunku erotyki dużo w nich scen łóżkowych (bądź innych mebli), ale Day dba o to by były one pełne smaku, finezyjne, bez wulgarności, ale pobudzające wyobraźnię, zmysły, przyspieszające bicie serca i wywołujące rumieńce. Nie zatrzymuje się jednak tylko na tym, w powieściach jest też wiele innych, głównych lub pobocznych wątków, które wzajemnie się uzupełniają i łączą w spójną i logiczną (no może nie zawsze w pierwszych chwilach) całość. Nie brak w nich akcji, a i fabuła, choć nie porywa świeżością jest ciekawie stworzona. No i emocje, jest ich dużo i są intensywne, czasem trudne do zrozumienia, ale trafiające do człowieka, zarówno główni, jak i poboczni bohaterowie mają za sobą ciężkie przeżycia przez co są jacy są, ale jestem pod wrażeniem tego jak autorka potrafiła rozłożyć te wszystkie uczucia na czynniki pierwsze.

   Nadal podoba mi się charakterologia Evy i Gedeona. Widać, że wspólne życie ze sobą za bardzo im nie służy, bo ranią się świadomie lub też nie, ale nawet wtedy ich uczucie do siebie jest silniejsze od wszystkiego i nie mogą o sobie zapomnieć. Związek tych dwoje to emocjonalna huśtawka, pełen przeszkód, poświęceń, czynów trudnych do zaakceptowania, ale jednocześnie rozumianych. Jestem zadowolona, że Eva pomimo niepewności siebie, szram na duszy potrafi się postawić i pokazać pazurki. Musi się jeszcze dużo nauczyć o wspólnym życiu oraz zaufaniu, ale robi postępy. Nie inaczej jest z Gedeonem chociaż to on jest tym bardziej wierzącym (ale nie zawsze to okazuje). Lubię go, jest taki nieprzewidywalny, mroczny, dominujący i bardzo pewny siebie, a z drugiej opiekuńczy i do szaleństwa zakochany w Evie. Ogólnie są pełni sprzeczności, ale dzięki temu tak ciekawi.

   Drugą i trzecią część czytało mi się równie przyjemnie i szybko, jak „Dotyk Crossa” , historia wciąga i nie pozwala od siebie oderwać. Nie jest jakaś nadzwyczajna, ale napisana w sposób, który sprawia, że się ją przeżywa razem z bohaterami, czuje ich emocje, zżywa się z nimi. Dużo emocji oraz wrażeń, tego dostarczyły mi dwa kolejne tomy Rozpalonej. Obserwowanie poczynań głównych bohaterów była jak szybka jazda czymś niebezpiecznym. Day ponownie pokazała, że może być gorąco i emocjonująco bez wykorzystywania przewagi jaką posiada się nad Uległą. Dla mnie te książki okazały się idealną odskocznią od codziennych trosk.

   Książki Day są dopracowane, mimo mnóstwa emocji lekkie w odbiorze, wciągające, z dużą dawką erotyzmu. Autorka posiada tę umiejętność, że pięknie opisuje walkę o uczucie łączące głównych bohaterów, ich walkę z przeciwnościami oraz uczenie się siebie nad wzajem. Polecam je osobom lubiącym pikantne, ale nie bez  uczuciowe stosunki.

   „Nie miałam wątpliwości, że gdy mnie dotykał, stanowiłam centrum jego świata, że widział jedynie mnie i tylko o mnie myślał. Ale nie mogliśmy cieszyć się fizyczną bliskością bez przerwy. Musiałam nauczyć się wierzyć w to, co niewidoczne między nami.”**

*str.117 („Płomień Crossa”)
**cytat pochodzi z książki „Wyznanie Crossa”
Autor: Sylwia June Day
Tytuł: Płomień Crossa, Wyznanie Crossa
Wydawnictwo: Wielka Litera
Rok wydania: 8 lutego 2013, 3 lipca 2013
Liczba stron: 368, 416

Rozpalona:
Dotyk Crossa | Płomień Crossa | Wyznanie Crossa

Książki przeczytana w ramach wyzwań: Serie na starcie

14 komentarze:

  1. Erotyk to nie moja bajka, niestety :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy książki Sylvii Day są lepsze od serii Grey'a? Bo chciałabym w końcu rozpocząć przygodę z jakimś dobry erotykiem, ale tak, by po pierwszych stronach nie zrezygnować zdegustowana:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bujaczka zdaniem tak, jest mniej wulgarności, więcej fabuły i akcji. Zacznij może na początek od serii Gregorian jej autorstwa, to romanse historyczne z dużą dawką scen erotycznych ;)

      Usuń
  3. Lubię erotyki, jednak seria pani Day nie należy do moich ulubionych. Zdecydowanie wolę Greya ;) mimo wszystkich zarzutów i negatywnych opinii jakie zbiera. Cross mnie nie przekonuje, nie rozumiem jego postępowania, ale po czwarty tom (bo podobno będzie) sięgnę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bujaczek też lubi Greya (wspominała kiedyś nawet o tym, że nie jest on taki zły jak się o nim mówi), ale jakoś książki Day bardziej do niej przemawiają. Tak, ma być czwarty, a nawet chyba i piąty tom. Bujaczek się tego obawia, wolałaby chyba by zatrzymało się to na tych trzech częściach...

      Usuń
  4. Coraz bardziej jestem zachęcona panią Day :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie trylogia o Crossie nie zachwyciła. Na siłę próbuje przebić trylogię E.L. James.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to szkoda, ale wiadomo - nie każdemu podoba się to samo ;)

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!