O wybaczaniu… i nie tylko




   „Wybaczyć to znaczy otworzyć klatkę, w której więził nas zły czyn innego człowieka, i wyjść na wolność."*

   Człowiek przez całe swoje życie napotyka różnych ludzi, niektórzy są ważniejsi i zatrzymują się w nim na dłużej, a inni są jak krótkie epizody, pojawiają się i znikają. Czasem, świadomie, bądź nie, wnoszą coś do naszego istnienia, uczą, uświadamiają o tym o czym tak naprawdę sami gdzieś w środku wiedzieliśmy, ale nie byliśmy w stanie tego przyznać.  Dają siłę i wiarę do dalszej wędrówki, bo nawet jeśli mieszka się w jednym miejscu i tak pokonujemy drogę pełną przeszkód i zakrętów. Ty jesteś tego doskonale świadomy, ruszyłeś przed siebie, w poszukiwaniu nadziei.

   Podróż Alana do Kay West trwa nadal. Tym razem na swojej drodze spotyka matkę swojej, żony, która udaje się w ślad za nim by uzyskać wybaczenie. Spotyka też Leszka, z polsko - żydowskim pochodzeniem, któremu udało się przeżyć obóz śmierci. Natkną się również między innymi na mężczyznę o trudnych do przyjęcia poglądach o Bogu. Ci oraz inni napotkani ludzie sprawiali, że coś sobie uświadamiał, zaczynał myśleć na dane tematy i dochodzić do różnych wniosków. Im więcej pokonał kilometrów tym bardziej zmiana w nim zachodząca była większa. Czego tym razem się nauczył? Co jeszcze szykuje mu los? Czy osi ągnie swój cel ?

   „Kręte ścieżki” są trzecim tomem wchodzącym w skład „Dzienników pisanych w drodze”. Tym cyklem Richard Paul Evans pokazuje, że potrafi zaskakiwać oraz pisać o czymś więcej niż tylko opowieści o miłości (chociaż w „Dziennikach…” też występuje). Jestem po maratonie czytelniczym tego autora i szczerze, już teraz mogę przyznać, że jestem zachwycona – znowu.

   Jak wspominałam poprzednio, autorowi nie można niczego wytknąć, przynajmniej ja nie mogę. Ponieważ powieść pod każdym względem mnie zachwyciła. Kolejny utwór Evansa, który jest przesycony emocjami niemalże na każdej ze stron, emocji, które jak huragan targają czytelnikiem i nie pozwalają odetchnąć. W tej części powieściopisarz mówi dużo o przebaczeniu, czynie trudnym do wykonania zwłaszcza gdy przeżyło się coś strasznego i trudnego do wybaczenia. Utwory Evansa to też skarbnica cytatów, które obnażają prawdę o nas samych, są ukryte między zdaniami lub wyróżnione i przede wszystkim niesamowicie trafne, opisujące mnie,  ciebie i setki innych osób. Autor, jak zawsze zresztą, zadbał o to by utworowi nie zabrakło logiczności i spójności, bez zbędnego rozpisywania się potrafi przedstawić miejsca, ludzi i wydarzenia, pomimo tego, że robi to krótkimi zdaniami, nie brak w nich tego specyficznego uroku pozwalającego działać wyobraźni. Miłym dodatkiem są co ciekawsze wzmianki o miejscach, w których bywa.

   Alana polubiłam już w pierwszym tomie i ta sympatia do niego rośnie z każdym kolejnym. Mężczyzn takich jaj on trudno spotkać, ale wierzę, że gdzieś tam w świecie sobie żyją. Czytając wszystkie trzy tomy bez dłuższych przerw zaobserwowałam, jak bardzo się zmienia w czasie wędrówki i to na lepsze. To mądry, sympatyczny, a przede wszystkim bardzo dobry człowiek, który się pogubił i stracił nadzieję. Dużą uwagę skupił na sobie w tym tomie Leszek, mężczyzna przeżył obóz koncentracyjny i dobrze wie co to znaczy nienawidzić oraz jak trudno jest powiedzieć „wybaczam”. Bardzo się z nim zżyłam, bo tak samo uważam, że te negatywne uczucie jest bardzo silne i ten kogo nim darzymy ma nad nami przewagę, wiem też, że naprawdę niełatwe jest przebaczenie.

   Wszystkie trzy tomy zapadły mi w pamięć, ale bez wątpienia „Kręte ścieżki” stoją na pierwszym miejscu. Okazuje się być jeszcze lepszy niż poprzednie, wciąga, bawi oraz wzrusza. Wzbudza czasem konsternacje, skłania  do przemyśleń, a ja osobiście odnalazłam w niej cząstkę siebie. Przy tym bardzo zżyłam się z niektórymi bohaterami, bo chociaż nasze historie są różne to emocje takie same, a gdy coś się doświadczyło łatwiej to zrozumieć.. Richard Paul Evans ma niesamowity talent do opisywania uczuć i robi to wręcz boleśnie realnie, sprawia, że od jego książek trudno mi się oderwać, a bohaterowie niepostrzeżenie stają mi się bliscy jak przyjaciele, którym życzę jak najlepiej. Nie wiem co będzie z Alanem, bo autor zastawił mnie z zakończeniem, którego nie chcę przyjąć do wiadomości, ale mocno wierzę, że odnajdzie to czego szuka.

   „Kręte ścieżki”, tak jak cały cykl, to powieść o miłości, szukaniu nadziei, wybaczeniu, zwłaszcza dużo jest o tym ostatnim, jak się okazuje bardzo istotnym elemencie naszego życia gdy musimy wybaczyć. I nie jest to byle jaka opowiastka, a historia wartościowa oraz z przesłaniem, na długo zapadająca w pamięć. I chociaż mogłabym pisać i pisać nie będę wstanie przekazać tego wszystkiego co czułam w trakcie czytania, mam tylko nadzieję, że uda mi się kogoś przekonać do sięgnięcia po „Dzienniki pisane w drodze” – naprawdę warto.

*str. 145
Autor: Richard Paul Evans
Tytuł: Kręte ścieżki
Wydawnictwo: Znak litera nova
Rok wydania: 30 kwietnia 2014
Liczba stron: 272

Dzienniki pisane w drodze:
Dotknąć nieba | Na rozstaju dróg | Kręte ścieżki

Książka przeczytana w ramach wyzwań czytelniczych: Book lovers

17 komentarze:

  1. Nie czytałam jeszcze ani jednej książki tego autora, ale mam zamiar w najbliższym czasie to zmienić : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prawdę warto, szczególnie ten cykl i Kolory tamtego lata.

      Usuń
  2. Już nie mogę się jej doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam zamiar zabrać się za tę serię wkrótce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja ciągle jestem w tyle jeśli chodzi o twórczość tego autora ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba to nadrobić, i to jak najszybciej ;)

      Usuń
  5. *spam* https://www.facebook.com/Miqaisonfire
    Zapraszam na podsumowanie marcowego Kryminalnego Wyzwania!
    http://miqaisonfire.wordpress.com/2014/04/14/podsumowanie-kryminalnego-wyzwania-7

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ogromną ochotę na cały cykl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się z nim zapoznać, na prawdę.

      Usuń
  7. Mnie przekonałaś i to totalnie, Evasa nie znam, ale jedna jego powieść czeka na mnie na w mojej biblioteczce "Papierowe marzenia", już się nie mogę doczekać. Kocham takie historie, pełne emocji, wzruszające i wartościowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bujaczek się cieszy ogromnie. "Papierowych marzeń: jeszcze nie czytała, słyszała, że są odrobinę słabsze więc jakby coś prosi żeby się nie zniechęcać ;)

      Usuń
  8. lubię Evansa ale nie wszystkie jego ksiażki są równe. ta seria dopiero przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, niektóre są słabsze, ale Bujaczka słabość do jego utworów jest silniejsza ;)

      Usuń
  9. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam dwie pierwsze części z tych Dzienników i na pewno, przy sposobności przeczytam i tą!

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!