Nie wszystko złe, co się dobrze kończy



            „Szczęścia trzeba szukać tu gdzie jest, a nie tam, gdzie nam się wydaje, że może być większe."*

            Masz bardzo prosty plan na życie: żyć z dnia na dzień, nie martwić się niczym, bo przecież pieniądze taty zawsze wszystko załatwią, a z czasem - wyjść bogato za mąż i dalej robić to co do tej pory.  Łatwo, prosto i przyjemnie. Zapomniałaś jednak o jednym, pieniądze dziś są, a jutro ich już nie ma. W ciągu kilku godzin z luksusowego domu lądujesz na ulicy i musisz radzić sobie jak zwykły człowiek, któremu często brak na choćby bułkę. Stałaś się jedną z wielu.

            Konstancja ma dwadzieścia trzy lata, bogatego ojca, który spełnia każde jej zachcianki, chłopaka, który nie jest z nią dla pieniędzy ani kontaktów ojca i grupę przyjaciół. Uważa,, że nie musi pracować, bo i tak wszystko czego zapragnie ma podane na tacy. Nawet przez myśl jej nie przechodzi, że to wszystko może w jednej chwili stracić, dlatego gdy to się dzieje jest w szoku i zupełnie nie wie co ma robić. Co gorsze wszyscy jej przyjaciele, a nawet chłopak odwracają się od niej, już nie jest ważna więc i nie potrzebna. Gdy wszystkie możliwości ratunku zostają wyczerpane ląduje na peronie i gdyby nie Rafał nie wiadomo jak skończyłaby się dla niej ta noc oraz kolejne dni. Okazuje się, że musi poradzić sobie sama i to bez pieniędzy oraz dachu nad głową. Jak potoczą się jej losy i jaką rolę w tym wszystkim odegra Rafał?

            Krystyna Mirek ma już w swoim dorobku literackim wydane cztery książki, ale ja znam tylko dwie ostatnie. „Pojedynek uczuć” mnie oczarował i nadal pamiętam co czułam czytając go. Z radością przyjęłam fakt, że ma zostać wydana następna jej powieść. Jaka okazała się być druga już powieść powieściopisarki, którą miałam przyjemność czytać?

            Fabuła jest dopracowana, akcja toczy się wartko, bohaterowie są żywi i wielowymiarowi, każdy jest inny i wywołuje przeróżne emocje. Szczególnie Konstancja, której na początku można nie polubić. Oprócz tego książka ta to mieszanka złych i dobrych chwil, smutku i radości. Wiele chwil refleksji, ale i śmiechu. Tutaj wszystko ma swój czas i miejsce. Powieściopisarka poruszyła temat, który według mnie nie jest prosty. Nagła utrata wszystkiego co się ma jest straszna i bolesna, zwłaszcza gdy zostaje się samemu, bo tak zwani przyjaciele się odwrócili. Z drugiej strony nawiązuje też do tego jak posiadanie nadmiernej gotówki może zmienić człowieka. Skoro ma się pieniądze jest się ponad wszystko i wszystkich. Poruszony został również temat tajemnic, które ukrywane przez wiele lat mogą zniszczyć tego kto je ma, jak i bliskie mu osoby. Wszystko jest bardzo realnie opisane i przez co książka dużo zyskuje, wielowątkowość może wydawać się złym pomysłem, ale tutaj zupełnie się sprawdza.

            Bohaterka musi przejść szybką szkołę przetrwania i zauważyć, że życie nie jest w cale takie proste jak jej się wydawało. Z miłym zaskoczeniem przyjęłam fakt, że Konstancja nie jest w cale taka pusta i zapatrzona w siebie. Stworzyła maskę i grała na potrzeby ludzi z jej otoczenia, a w głębi siebie wiedziała, że coś jest nie tak z jej rodziną oraz, że nie tak chce żyć. Możliwe, że gdyby nie to co się stało grałaby cały czas, ale tego nie wiadomo. Mimo braku pomocy bliskich, funduszy do jakich przywykła dała radę, a co najważniejsze dużo przemyślała i zrozumiała, że chce żyć inaczej. Zaryzykowała i postawiła wszystko na jedną kartę. Lubię takie bohaterki.

            Przyznaję, że gdy zaczęłam czytać powieść byłam lekko skonsternowana, wszystkiego się spodziewałam, ale nie… Konstancji. Z miejsca zaczęła mnie irytować i bałam się, że zostanie już tak do końca. Na szczęście z biegiem czasu i przeczytanych stron zmieniałam o niej zdanie. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, przez pewien czas miałam wrażenie lekkiego zgrzytu, jakby omówienia poruszanych tematów były tylko „liźnięte”, ale później to odczucie znikło. Powoli wraz z bohaterami odkrywałam kolejne elementy układanki i dopasowywać je do siebie. W szoku byłam, jak można pogmatwać sobie życie i nie zauważać oczywistych rzeczy, bo żyje się przeszłością. Zżyłam się z Konstancją i kilkoma innymi bohaterami, przeżywam wszystko jak oni i wiernie im kibicowałam. Pani Mirek po raz kolejny mnie nie zawiodła i liczę, że jeszcze nie raz przyjdzie spędzić mi z jej książkami nieprzespane noce.

            „Droga do marzeń” to książka o poszukiwaniu samej siebie, odkrywaniu tego co w życiu jest ważne i odkrywaniu swoich marzeń oraz dążeniu do nich. To książka o tym, że tajemnice nie są dobre, niszczą wszystko co dobre i piękne, a przede wszystkim ranią tych, których się kocha. Krystyna Mirek nie koloryzuje, tylko pisze o wszystkim tak jak jest. Pisze ze smakiem oraz nutką humoru. Polecam!

*cytat pochodzi z książki
Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: Droga do marzeń
Wydawnictwo: Feeria
Rok wydania: 9 października 2013
Liczba stron: 304

4 komentarze:

  1. Jeśli będę miała możliwość to sięgnę. Historia nader ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam książki tej Autorki. Mam nadzieję, że i tę uda mi się kiedyś przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogromnie mnie ciekawi ta książka. Ma w sobie coś takiego, co przyciąga. W każdym razie ja bardzo bym chciała ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!