Ach ta Liliana…!



            „-O! Jakaś nowość - pocałował mnie w usta i poszedł do łazienki.
-Niby co?
- Ty i gotowanie! - odkrzyknął z łazienki.
Prychnęłam.
- Mówiłaś coś?
- Ależ skąd!
- Masz zamiar to upiec? - oczy zaświeciły mu się na widok makowego tortu, który widniał na ekranie.
- Kochanie, jak ja coś takiego kiedyś stworzę, to będzie znak, że koniec ludzkości już blisko.”*

            W życiu różnie bywa, ważne jednak jest to by w codzienności nie zgubić samego siebie. Jest to możliwe tylko wtedy gdy potrafimy cieszyć się z małych rzeczy, a porażkę przetrawić i brnąć dalej. Nie może być idealnie, ale gdy utrzyma się równowagę i potrafi śmiać jest łatwiej. Kto wie, może i ty pewnego dnia, w drodze do pracy spotkasz kogoś na swojej drodze, kto przewróci całe twoje życie do góry nogami…

            Liliana to trzydziestopięcioletnia kobieta, która pracuje w korporacji, kocha swoje koty, szpilki oraz auto. Posiada też przyjaciółki od serca, bez których jej życie byłoby bardzo nudne i matkę, która uświadamia jej, że jej zegar biologiczny tyka. Kobieta po ostatnim zawodzie miłosnym ma dość mężczyzn i żyje dniem dzisiejszym. Dni te jednak upływają jej w pracy, którą bierze również do domu, odnosi dzięki temu sukcesy, ale ma już powoli dość tego wyścigu szczurów i myśli o zmianie pracy. Tylko za nim, i jeśli kiedykolwiek to nastąpi, na jej drodze stanie tajemniczy Michał, kolega z pracy, z którym do tej pory ledwie się tolerowali, a teraz chyba ją podrywa i socjopata, który ewidentnie nie lubi osób pokroju Liliany. Jak kobieta poradzi sobie z tym bałaganem w swoim życiu?

            Agnieszka Lingas-Łoniewska słynie z powieści kryminalnych z wątkiem romansowym, dlatego wielkim zaskoczeniem była dla mnie informacja o tym, że pisze komedię! Przyznaję, że z lekką obawą czekałam na tę publikację, ale gdy okazało się, że i w niej nie zabraknie tego do czego przyzwyczaiła swoje czytelniczki odetchnęłam z ulgą. Czy udała jej się ta kombinacja?

            Obawy, które miałam względem tej książki rozwiały się już po kilkunastu stronach. Szybko zorientowałam się, że powieść, którą właśnie czytam dostarczy mi dużej dawki zabawy i masy emocji. Polska powieściopisarka stworzyła przezabawną historię o kobiecie, która wiedzie normalne życie i ma takie same problemy jak co drugi człowiek, ale zrobiła to z przymrużeniem oka. Dzięki temu czytelnik ma szansę poczytać o kimś łudząco podobnym do siebie, ale przy okazji pośmiać się i pomarzyć. Powieść o życiu, która pokazuje, że nie ważne jak mocno pokręcone może być życie trzeba odnajdować w nim i pozytywne strony. Świetnie skonstruowana fabuła, akcja, która co chwilę zaskakuje i ani chwili nie zwalnia. Opisy sytuacji i wydarzeń, które wywołują niepohamowane wybuchy śmiechu, ale również szybsze bicie serca i ciarki na plecach. Nie zabrakło w tej powieści niczego i choć jest to taki mały misz-masz gatunkowy jest on jak najbardziej udany.

            Najbardziej jednak do gustu przypadli mi bohaterowie. Szczególnie Liliana, która na pewno nie jest normalna (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Jest zakręcona, roztrzepana, ma swoje obsesje (podobno niegroźne) i bardzo wybujałą wyobraźnię. Z miejsca napajałam do niej sympatią za jej sposób bycia i podejście do życia. Żyje tak jak potrafi i czerpie z życia tyle ile może. Zaraz po niej były jej zwariowane przyjaciółki, które były do niej bardzo podobne pod wieloma względami. Tak samo zakręcone i pełne zwariowanych pomysłów. Szczerze mówiąc zazdroszczę im tej więzi. Co do reszty bohaterów są również interesujący i równie dobrze skonstruowani, tacy ludzcy i realni. Ale to właśnie Liliana i jej przyjaciółki podbiły moje serce.

            „W szpilkach od Manolo” to książka, która  wciągnęła mnie od pierwszej strony i nie pozwoliła się odłożyć dopóki nie przeczytałam ostatniego zdania. A i wtedy miałam ochotę wrócić do niektórych fragmentów. Ona bawi, wzrusza, wywołuje dreszcze i niepewność. Fabuła jest intrygująca, a akcja ani chwili nie nuży. Czyta się ją szybko i z prawdziwą przyjemnością. Lekka, z przymrużeniem oka, ale pełna przeróżnych emocji. Idealna pozycja gdy chcesz się odprężyć, pośmiać i poczytać o zwykłym życiu. Nie wszystkim może przypaść do gustu poczucie humoru autorki, ale do mnie trafiło idealne. Uważam, że czasem trzeba spojrzeć na życie mniej poważnie by nie zwariować, a odrobina zabawy i luzu jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Choć w przypadku Liliany te określenie jest chyba przesadą z mojej strony. Moim zdaniem Agnieszka Lingas-Łoniewska sprawdziła się w pisaniu komedii i mam szczerą nadzieję, że w niedługim czasie będzie mi dane czytać kolejną książkę tego typu. Zabawa była przednia i żałuję, że tak szybko się skończyła. Chcę, nie, ja żądam więcej…

            To książka po którą trzeba sięgnąć, idealna na poprawę humoru, długie leniwe popołudnie. Ciekawa fabuła, intrygujące postacie oraz cała paleta emocji. Zapewniam, że ani przez chwilę nie będziecie się nudzić, a uśmiech nie będzie schodził wam z twarzy. Ale oprócz tego w książce czeka was wiele, wiele więcej. Ale co ja się będę powtarzać... To trzeba przeczytać! Polecam z całego serca i z czystym sumieniem.



*str. 169
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Tytuł: W szpilkach od Manolo
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 31 maja 2013
Liczba stron: 236

9 komentarze:

  1. Zapowiada się intersująco

    OdpowiedzUsuń
  2. jest na mojej liście priorytetów do przeczytania a dzisiaj wpisałam na te listę również "Łatwopalnych" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Główna bohaterka, jak dla mnie za stara ;) Ale w przyszłości możliwe, że się zabiorę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja czekam na swój egzemplarz ,,Szpilek..'' i jestem bardzo ciekawa, czy mnie również przypadnie on do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Już przeczytałaś . Szczęściara z Ciebie. Ja też czekam na tę premierę bardzo bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi interesująco, więc pewnie jak będzie możliwość to sięgnę po ten tytuł, bo uwielbiam Lingas- Łoniewską.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo, bardzo chcę przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!