Jest takie miejsce na ziemi... gdzie spełniają się kobiece marzenia...



            „- Właściwie to chyba nie mogę, bo… jestem na wagarach i muszę się ukrywać. Wiesz, zaraz mnie dopadnie ten mój masażysta i zapała przemożną chęcią doprowadzenia mnie w kilka chwil do megaorgazmu, który da mi szczęście i pozwoli spojrzeć z nadzieją na nową mnie, a mojemu przyszłemu mężczyźnie zapewnić niebo na tym padole łez i rozpaczy (…).”*

            Każda kobieta ma w dobie coś takiego co przyciąga mężczyzn. Może to być spojrzenie, uśmiech, wygląd, niebywała inteligencja, wrodzony czar… Mogłabym tak wymieniać bez końca. Niestety nie każda zdaje sobie sprawę z siły, którą posiada i przez to jest niepewna siebie. Myśli, że to co się dzieje złego w jej życiu uczuciowym ma rację bytu. Bywa, że aby odzyskać wiarę w siebie potrzebuje kogoś kto uświadomi ją o tym, że ma prawo do szczęśliwego życia.

            Julia dopiero co rozwiodła się z mężem, który odszedł do innej, chwilowo nie w głowie jej żaden nowy związek. Marta ma problemy z nadwagą i choć stara się je zrzucić niezbyt jej to wychodzi. Michalina jest kobietą, która zrobi wszystko by jej Misiu był zadowolony, ona jest szczęśliwa, gdy on jest zadowolony. Jest jeszcze Jadwiga, jest po pięćdziesiątce i dowiaduje się, że jej mąż po raz kolejny ją zdradza. Te cztery kobiety w ogóle się nie znają do czasu gdy nie trafiają do pewnego ośrodka na Mazurach prowadzonego przez Ewelinę. Choć początkowo podchodzą do tego miejsca z dystansem i bez żadnych oczekiwań po kilku dniach zauważają coś co sprawia, że zaczynają patrzeć na siebie inaczej, ale czy to wystarczy by odmieniły swoje życie? Miejsce zwane Szkołą żon sprawi, że będą idealnymi żonami, a może pokaże im, że to one mogą wybierać?

             Moja przygoda z erotykami nie zaczęła się zbyt ciekawie. Nie podobały mi się książki, które czytałam i już myślałam, że ten gatunek literatury nie będzie tym co lubię. Okazało się jednak, że po prostu trafiałam na nieodpowiednie pozycje. Teraz mam za sobą kilka różnych książek,  lepszych i gorszych.  Serię z tulipanem zapoczątkował „Mistrz” Michalak, który trochę mnie zawiódł,  przez co do „Szkoły żon” Witkiewicz mimo ciekawości, podchodziłam z dużą dozą ostrożności. Obawiałam się, że po raz kolejny srodze się zawiodę. Czy rzeczywiście tak było?

            Z czym kojarzy się Szkoła  żon? Mi pierwsze co na myśl przychodzi, to miejsce, w którym panie uczą się jak być perfekcyjną żoną. Wiecie, prasowanie koszul, gotowe obiadki, podawanie piwa, no po prostu powinna spełniać wszystkie zachcianki partnera. Nawet nie wyobrażacie sobie jak bardzo się myliłam, bo szkoła wymyślona przez Magdalenę Witkiewicz nie jest dla tego by kobiety nauczyły się być idealne dla swoich partnerów. Ona jest dla nich, by zaznały przyjemności i się zrelaksowały, by odkryły w sobie to coś co je uszczęśliwi i uwierzyły w to, że to one mają wybierać, a nie być wybierane. Nie ważne czy są w związkach czy same. Muszą uwierzyć w to, że zasługują na szczęście, że są piękne i godne pożądania. W miejscu tym to one i ich zachcianki są najważniejsze, muszą zrozumieć, że powinny być kochane i szanowane, doceniane i zapewniane, że są najważniejsze.

            Autorka po raz kolejny zaskoczyła swoich czytelników, ponownie zabrała się za coś nowego, ale muszę przyznać, że wyszło jej to naprawdę niesamowicie. Sceny miłosne były subtelne, ale zarazem pełne seksu, pobudzały wyobraźnię i zmysły. Niby zwyczajne, ale również pełne napięcia. Fakt, są książki, w których sceny erotyczne są bardziej brawurowe, może też bardziej namiętne, ale w tej publikacji podobało mi się, że kobieta nie jest traktowana jak rzecz, którą po wykorzystaniu odkłada się na półkę lub się o niej zapomina.

            Książka ta wciągnęła mnie niemalże od samego początku i z trudem odkładałam ją na bok gdy musiałam coś zrobić. Z zapartym tchem oraz zazdrością śledziłam fabułę powieści. Akcja może nie jest specjalnie zawrotna, ale „Szkoła żon” jest jedną z tych pozycji, w których to emocje grają pierwsze skrzypce. Nie mówię, że nic tu się nie dzieje, bo wtedy bym skłamała. Dzieje się i to dużo zwłaszcza w życiu bohaterek. Ich perypetie niesamowicie wciągają, zwłaszcza, że są takie życiowe, o sprawach, z którymi mogę się zmagać codziennie. A to wszystko jest podszyte dużą szczyptą erotyzmu. Wszystko jest ze sobą fajnie połączone i współgra tworząc historię od której naprawdę nie idzie się oderwać, która nie tylko pobudza wyobraźnię i zmysły, ale również bawi, wzrusza i zmusza do myślenia. Do myślenia o sobie i swoim szczęściu. Dużym plusem są sylwetki bohaterów, zostały wykreowane po mistrzowsku. Szczególnie podobało mi się jak polska powieściopisarka opisała psychikę tych kobiet i ich tok rozumowania. Ich poznanie było naprawdę fascynującym i niezapomnianym przeżyciem. Pochłonęłam ją najszybciej jak się dało i nadal jest mi mało. Mogłabym czytać i czytać. Ja chcę do takiej szkoły i sądzę, że każda kobieta po jej przeczytaniu zapragnie tego samego.

            „Szkołę żon” mogę polecić kobiecie w każdym wieku. Tutaj wszystkie panie znajdą coś dla siebie, a przy tym będą się dobrze bawić w towarzystwie bohaterów. Lekki styl pisania, który czaruje, ciekawa fabuła oraz intrygujące postacie. Powieść o kobietach i dla kobiet, ale i niejeden mężczyzna mógłby ją przeczytać. Mnie ta książka oczarowała i do tej pory nie bardzo wiem jak mam wyrazić do końca to co czuję. Tekst ten nie odzwierciedla nawet połowy mojego chaosu w głowie.



*str. 97
Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Szkoła żon
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 17 kwietnia 2013
Liczba stron: 272

Seria z tulipanem:
Mistrz | Szkoła żon | Czarny Książę

10 komentarze:

  1. Ciszę się Irenko,że mamy podobne odczucia względem książki:)) i nas nie zawiodła, szkoda,że tak szybko trzeba było powrócić z tej szkoły..:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Też bym się chętnie wybrała do tej szkoły:D Najbardziej w tej książce podobało mi się to, że to kobiety i ich pragnienia były na pierwszym miejscu. Tak powinno być zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem w trakcie jej lektury i jak na razie zapowiada się całkiem ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  4. recenzja rewelacyjna, zresztą ostatnio co czytam następną to wydaje mi się jeszcze lepsza od poprzedniej!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak na razie nie sięgam po takie pozycje, może w przyszłości ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytuję zwykle książek tego gatunku, ale ostatnio miałam okazję polubić coś podobnego, więc może i ta serie mi się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie skończyłam czytać i naprawdę jestem pod wrażeniem. Mam nadzieję że uda mi się to tak dobrze ubrać w słowa jak Tobie :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z każdą kolejną recenzją, powieść zaczyna intrygować mnie coraz bardziej :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie książka Katarzyny Michalak "Mistrz" zachwyciła i zamierzam kontynuować czytanie serii z tulipanem :) A Twoja recenzja jeszcze bardziej mnie do tego zachęciła :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!